Kościół w Polsce pracuje na kolejną okazałą wygraną PiS [ANALIZA]

Jacek Gądek
Prawo i Sprawiedliwość razem z grupą biskupów tworzą lejtmotyw kampanii wyborczej. Ciąg technologiczny tej produkcji jest taki: prezes PiS straszył "ofensywą zła", a arcybiskup Krakowa pospieszył ją nazwać "tęczową zarazą". Temat LGBT znów roznieca społeczne emocje w kampanii wyborczej.

PiS do czasu wyborów postara się scementować opozycję z - kreowaną na szatańską - "ideologią LGBT". A tuż przed nimi duchowni będą tradycyjnie apelować o głosowanie zgodne z "właściwie ukształtowanym sumieniem". Tak Kościół w Polsce, a dziś ton nadaje mu abp Marek Jędraszewski, pracuje na kolejną okazałą wygraną PiS.

Wiarygodność tej narracji jest jednak wyjątkowo licha. Dlaczego? Okładka najnowszego numeru tygodnika "Sieci": abp Marek Jędraszewski i hasło "czy zniszczą niezłomnego biskupa?". Dziś to wiceszef Episkopatu Polski jest nie tylko twarzą, ale także mózgiem kościelnej narracji o LGBT.

Wiarygodność na złom

Czy jednak jest "niezłomny"? Gdy w Poznaniu metropolita abp Juliusz Paetz (dziś senior żyjący w luksusie) molestował młodych kleryków, obłapiał młodzieńców i wręczał majtki z napisem "Roma", pytając, czy umieją czytać od tyłu, to jego bardzo bliskim współpracownikiem był nie kto inny, ale właśnie bp pomocniczy Marek Jędraszewski.


Afera tliła się przez dekady, ale wybuchła publicznie w 2002 r. Poniżej znajdują się wszystkie dowody niezłomności Jędraszewskiego, gdy trzeba było stanąć w obronie krzywdzonych chłopaków.



Koniec. Arcybiskup nie jest niezłomny. Jego wiarygodność to złom.

Niezłomny werbalnie

Owszem, dzisiejszy metropolita krakowski jest niezłomny, ale tylko werbalnie, gdy daje odpór - jak mówi - "ideologii LGBT" i "tęczowej zarazie". W czynach już tak różowo nie było. Gdy jego pryncypał abp Paetz tworzył wokół siebie komórkę homolobby, to bp Jędraszewski nakłaniał księży, by podpisywali list w obronie lubieżnika.

Abp Jędraszewski miał okazję być wówczas niezłomnym, ale nie skorzystał. Arcybiskup nigdy później nie wyjaśnił też swojej roli w obronie abp. Paetza. Wolał za to wykorzystać okazję, by wobec czyjejś krzywdy siedzieć cicho i bronić skandalisty. Nie przeszkadza to dziś jednak prorządowym mediom w braniu go na sztandary jako obrońcy publicznej moralności.

Dzieje się to oczywiście z pobudek politycznych, bo abp Jędraszewski swoimi kazaniami i późniejszymi wywiadami oliwi tryby prorządowej propagandy.

"Homolobby"

Niech nikogo nie kłuje w oczy słowo "homolobby", choć brzmi spiskowo czy wręcz dziwacznie. O jego istnieniu mówią tak ludzie krytycznie nastawieni do Kościoła, jak i księża. Używam go tylko dlatego, że popularyzuje je od lat ks. prof. Dariusz Oko - dziś gorący obrońca abp. Jędraszewskiego, zapewne wpadający do pałacu arcybiskupiego na dyskusje filozoficzne.

Ale można używać i innych określeń. Istota jest jedna: to sieci osób zawdzięczających swoje kościelne kariery duchownym-gejom o dużych wpływach, którzy przy awansowaniu i docenianiu podwładnych biorą pod uwagę ich homoseksualne skłonności, bo gwarantuje to późniejszą lojalność i de facto może też zapewnić bezkarność.

Tak w wywiadzie dla Gazeta.pl mówił o tym zjawisku prof. Arkadiusz Stempin, politolog i watykanista: - Benedykt XVI nie był w stanie zrobić nic z homoseksualnymi sieciami w Watykanie. Sam nazywam je networkami watykańskimi. Chodzi o urzędników kościelnych ze skłonnościami homoseksualnymi, którzy dzięki swoim wpływom tworzą rzeczone networki z młodych księży przybywających na dalsze studia do Rzymu. Dla Benedykta XVI papieża-naukowca, który od 1981 r. konfrontował się z grzechami księży przeciw seksualności, było absolutnym szokiem, że Kościół ma też twarz twórców tych networków.

W Kościele grunt do powstawania takich utajonych siatek jest doskonały. Bo - jak w każdym środowisku - część księży to geje, ale przede wszystkim doktryna, którą są zobowiązani głosić, stanowi, że "akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane", a na domiar Kościół jest instytucją hierarchiczną. Duchowni o takich skłonnościach prowadzą podwójne życie jak np. ks. Krzysztof Charamsa, który po latach wyszedł z szafy i urządził konferencję prasową z udziałem swojego kochanka.

Krytycyzm abp. Jędraszewskiego naturalny, forma - nie

Trudno jednak oczekiwać od abp. Jędraszewskiego, że nie będzie występował z krytyką zmian obyczajowych i postulatów środowisk LGBT, by zrównać w prawach związki homoseksualne z hetero.

Abstrahując od zaczepności i konfrontacyjnego stylu, który podnosi poziom nienawiści do osób LGBT, to krytyka progresywnych postulatów jest dla każdego biskupa wręcz naturalna. Sam papież Franciszek mówi, choć oczywiście w zupełnie innym stylu, o "ideologii gender". Przekaz abp. Jędrszewskiego nie może więc dziwić, ale już forma i chorobliwe wręcz skupienie się na temacie LGBT muszą szokować. Zwłaszcza, gdy kwestia ta jest wykorzystywana przez obóz rządzący do polaryzacji polityki i mobilizowaniu swoich wyborców.

A ponadto, konfrontacyjny styl metropolity nie ma nic wspólnego z nauczaniem Kościoła zapisanym w katechizmie, że ludzie o skłonnościach homoseksualnych "powinni być traktowani z szacunkiem, współczuciem i delikatnością".

Od "pancernej brzozy" do "tęczowej zarazy"

PiS może się z kazań abp. Jędraszewskiego tylko cieszyć. Z wywiadów arcybiskupa dla Radia Maryja, TVP czy "Sieci" - podobnie. Ale nie zawsze tak było.

W przeszłości metropolicie brakowało refleksu. Jeszcze w 2017 r. - w rocznicę katastrofy smoleńskiej - wciąż mówił o teoriach zamachowych, choć w PiS traktowano już z rosnącym dystansem. Perorował w kazaniu, że "symbolem mistyfikacji, której próbowano nadać wagę ostatecznej interpretacji przyczyn katastrofy, stała się słynna pancerna brzoza". Tezy o tej rzekomej mistyfikacji już jednak nie nagłaśnia, bo zdążyła już ona zbankrutować, a sam prezes PiS stracił zaufanie do Antoniego Macierewicza jako śledczego.

Chorobliwe skupienie na temacie LGBT

Słowa o "tęczowej zarazie" rezonują wśród ludzi dużo mocniej niż te o "pancernej brzozie". Widomym efektem jest - patrząc chłodno - skromna demonstracja przeciwników abp. Jędraszewskiego (ponad 100 osób) i demonstracja jego obrońców - 3 tys. demonstrantów (dane policji). Już choćby po tych liczbach widać, że huśtanie społecznymi emocjami za pomocą LGBT jest w stanie zmobilizować o wiele więcej konserwatystów niż lewicowców. Nieprzypadkowo też na tej demonstracji pojawili się politycy PiS z szefem klubu PiS prof. Ryszardem Terleckim.

Z kolei sam prezes PiS mówił na jednym z pikników rodzinnych (to w istocie wiece PiS-u udające rodzinną imprezę) zapytany o marsze równości odpowiedział, że "sądy są całkowicie pod wpływem ideologii LGBT".

- To trzeba inaczej, spokojnie ograniczyć to [marsze równości]. W ten sposób, żeby to nie niszczyło polskiej kultury, nie niszczyło polskiego Kościoła. I o to będziemy walczyć - podkreślał. Akurat polski Kościół wyniszcza sam siebie przez chorobliwe skupienie na tematyce LGBT i niemoc w walce z pedofilią we własnych szeregach.

Więcej o:
Komentarze (756)
Kościół w Polsce pracuje na kolejną okazałą wygraną PiS [ANALIZA]
Zaloguj się
  • pdppdp

    Oceniono 168 razy 148

    Jest tak, że co niedziela w zdecydowanie publicznych wydarzeniach, jakimi są msze, uczestniczy pewnie 10 milionów Polaków. Jest tak, że rok w rok, głównie w sierpnu, setki tysięcy wiernych, z krzyżami i chorągwiami, przemierzają Polskę w jak najbardziej publicznych pielgrzymkach. Dodajmy do tego procesje w Boże Ciało, drogi krzyżowe, codzienne święcenie wszystkiego, co da się i nie da wyświęcić. Czy kiedykolwiek doznaliście z tego powodu przykrości i szykanowania? Czy naprawdę każdorazowo przed ciosami, obrzucaniem, opluwaniem i lżeniem ochraniać was muszą zwarte kordony policji w pełnym rynsztunku? Przestańcie więc z łaski swojej πerdolić o zarazach pomalowanych na dowolny kolor, prześladowaniach katolików w Polsce i tym podobnych kłamliwych idiotyzmach.

  • shunpike

    Oceniono 92 razy 84

    Jeśli społeczeństwo głosuje emocjami, to znaczy, ze jest jednak bezdennie głupie. To chyba nawet gorsze niż przekupienie 500+.

  • z.celebrak

    Oceniono 83 razy 75

    wie cwaniak najlepiej że im bardziej świat liberalny dla gejów tym mniej jest ich w seminariach - nie są skazania na jeden rodzaj "kariery"

  • zenzaj

    Oceniono 69 razy 65

    Być może...
    pp Jędraszewski i Paetz byli parą przez wiele lat.
    Ale nawet najlepsze związki rozpadają się czasem. Czasem w zgodzie, często w nienawiści.
    Młodszy partner, jędrniejsza sutanna - kto wie?
    p. Jędraszewski mszcząc się na byłym - mści się na całym środowisku LGBT.

  • raor68

    Oceniono 59 razy 55

    obrońca homoseksualisty/pedofila walczy z LGBT. Toż to o tym można by film nakręcić!

  • justas32

    Oceniono 54 razy 44

    Polscy biskupi chcą mieć wyłączność na LGBT. Nie znoszą konkurencji ...

  • hipo krater

    Oceniono 48 razy 42

    Dziadyga bronił Hosera , gdy klerycy skarzyli się , ze on ich inwestuje. Sam jestes tęczowy. Tylko , ze prawdziwi tęczowi, nikogo do seksu nie zmuszają. Takie są po prostu ich preferencje , a on zachowywał się jak zwykły suyener, nie reagując na skandaliczne doniesienia.

  • mat.31

    Oceniono 37 razy 31

    Kościół polski to coraz mniej kościół katolicki a coraz bardziej średniowieczna sekta, która żeby nie stracić swoich politycznych wpływów, niedługo zacznie wprost wzywać do przemocy. Watykan powinien czym prędzej to przeciąć, żeby nie mieć na rękach krwi ludzi, którzy być może zginą, bo w głosie Jędraszewskiego albo innego wielebnego usłyszą głos Boga.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX