Mateusz Morawiecki staje się Ślązakiem. "Nadgorliwość bywa jednak gorsza od sabotażu"

Jacek Gądek
Mateusz Morawiecki będzie "jedynką" PiS na Śląsku. Rozkochał się już w śląskim żurku. - Ważne, żeby nie "przepijarzyć" - śmieje się prof. Jarosław Flis. Jeszcze się więc nie okazało, że premier od dzieciństwa pałaszuje rolady z modrą kapustą. Defilada Morawieckiego po Śląsku jednak trwa.

- Jak ktoś się stara, to jest miło, ale ważne, żeby nie "przepijarzyć" [przesadzić z działaniami PR-owymi - przyp. red.]. Nachalność i nadgorliwość bywają jednak gorsze od sabotażu. Ale co Morawiecki ma robić? Jeśli będzie mówił, że woli schabowego od żurku i rolady, to na pewno by mu to zaszkodziło na Śląsku - żartuje prof. Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Tak długo, jak ludzie nie zaczną tego odbierać jako ściemę dla ciemnego ludu, tak długo to działa.

Defilada po Katowicach

Ledwo prezes Prawa i Sprawiedliwości obwieścił, że Mateusz Morawiecki będzie "lokomotywą" listy w Katowicach, a premier ruszył w ten region.

Pojawił się na Jasnej Górze, potem świętował z Policją w Katowicach i harcerzami w Mysłowicach. Obiecał budowę boiska w Truskolasach i remont czołgów w Gliwicach. Otworzył już fragment autostrady A1 i wizytował zabrzańskie centrum medyczne. Bawił w Bojszowach na rodzinnym pikniku, a następnie w Katowicach na Tour de Pologne.

Premier robi zdjęcia na tle katowickiego Spodka. Odwiedził w Gliwicach najdłużej żyjącą obywatelkę Polski - 113-letnią Teklę Juniewicz. I pisze pochwalne tweety: "Na Śląsku bije gospodarcze serce Polski. To region, który mocno wpłynął na rozwój naszej Ojczyzny. Śląsk to jednak przede wszystkim ludzie chcący rozwijać się i zakładać rodziny. Tutejsza otwartość i tradycja to cechy unikatowe, dzięki którym Śląsk może być domem dla wszystkich".

PiS też dopieszcza Śląsk - nieprzypadkowo porzekadło mówi, że kto wygrywa na Śląsku, ten wygrywa w Polsce. Dziś już nikt w PiS nie może sobie pozwolić na cień sugestii, że "śląskość jest po prostu pewnym sposobem odcięcia się od polskości i przypuszczalnie przyjęciem po prostu zakamuflowanej opcji niemieckiej" - a tak pisał w 2011 r. prezes PiS.

"Śląski żurek jest lepszy niż belgijskie frytki"

Lipcowa konwencja programowa partii odbyła się w Katowicach. Na niej to premier żartował: - Lepiej być w Katowicach niż w Brukseli. Tu jest więcej przyjaciół, a śląski żurek jest lepszy niż belgijskie frytki.

I obiecywał, że w tym roku posadzonych będzie tyle drzew, co w poprzednich - pół miliona.

W PiS poszukiwania okręgu dla premiera Mateusza Morawieckiego trwały długo. Aż wskazano nr 31 - Katowice. Premier, który nie jest posłem, po raz pierwszy wystartuje w wyborach parlamentarnych. To dla szefa rządu sprawdzian: czy pochodzący z creme de la creme elit premier znajdzie poklask w elektoracie egalitarnej partii.

Niskim ukłonem wobec Katowic będzie defilada z okazji Święta Wojska Polskiego. Odbędzie się tam po raz pierwszy w historii. Formanie z okazji obchodów setnej rocznicy I powstania śląskiego i ustanowienia przez Sejm roku 2019 rokiem powstań śląskich. Do Katowic ma zjechać też prezydent Andrzej Duda.

Na ironię zakrawa jednak fakt, że przed defiladą MON poleciło wyciąć zieleń na trasie defilady. A przecież w czasie konwencji premier zapewniał, że PiS wdroży zapisy, aby "deweloperzy i włodarze miast musieli w odpowiednich proporcjach dbać również o zieleń".

PiS w okręgu nr 31 wciąż bez szału

Wyniki PiS w okręgu katowickim nie powalają, choć trend PiS na Śląsku jest wzrostowy. W 2015 r. PiS zgarnęło tu 32,92 proc., a PO - 28,37. Najwięcej wówczas głosów zdobył prof. Marian Zembala - szanowany kardiolog i były minister zdrowia - 53 tysiące.

Czy Morawiecki poprawi ten wynik? Nie ma opinii w PiS, że Morawiecki rozbije bank w Katowicach. - Ale na pewno nie osłabi listy. Spodziewam się bardzo dobrego wyniku - mówi związany ze Śląskiem polityk PiS. Jednak bez hurraoptymizmu. I dodaje: - Myślę, że wynik Zembali jest osiągalny dla premiera. Na pewno Borys Budka ["jedynka" na katowickiej liście PO, a więc bezpośredni rywal premiera] nie zdobędzie rekordowego poparcia, akurat tego jestem pewien - śmieje się.

Prof. Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego mówi natomiast: - Moim zdaniem Morawiecki na Śląsku to nie będzie żadne Wunderwaffe. Żadnych oszałamiających zysków PiS-owi nie przyniesie.

Także dlatego, że Morawiecki jest spadochroniarzem. - Przypadki, w których kandydat z pierwszego miejsca znacząco poprawia wynik partii w okręgu, są bardzo rzadkie. Mateusz Morawiecki nie spełnia warunków, które w tych odosobnionych przypadków się powtarzają - dodaje.

Jakie to warunki? Jak mówi nam socjolog, z perspektywy wyborcy to musi być ktoś "od nas", kto nagle staje się w kraju bardzo ważną figurą. Wymienia: Beata Szydło w Małopolsce, Tomasz Siemoniak w Wałbrzychu, Przemysław Gosiewski w Kielcach, Jarosław Gowin w Krakowie. To "lokomotywy" dla list poprawiające całościowy wynik. Morawiecki w zamyśle sztabowców PiS być właśnie "lokomotywą", ale może się okazać jedynie "odkurzaczem" zbierającymi zwyczajowe poparcie i niewiele więcej.

Na Śląsku lądowali już spadochroniarze. Spektakularne lądowanie zaliczył w 1997 r. prof. Leszek Balcerowicz, który jako kandydat Unii Wolności zgarnął w Katowicach 91 tys. głosów - to świetny wynik w okręgu. Da się więc znaleźć w przeszłości pozytywne przykłady.

Ślonzoki i hanysy

Dziś kłopotem PiS jest to, że nie ma na Śląsku zawodników o takiej popularności jak np. prof. Jerzy Buzek z opozycji. A Śląsk ma ciekawą strukturę elektoratu. - Hanysy głosują na "jedynkę", a ślonzoki na swoich - mówi prof. Flis. Hanysy są zakorzenione na Śląsku, ale ślonzoki idą dalej i mówią o swojej śląskiej narodowości. Ślonzok jest więc sceptyczny wobec spadochroniarzy. - Akurat tam, gdzie ludzie deklarują narodowość śląską, to nie głosują na spadochroniarzy, tylko na swoich - dodaje socjolog.

Mateusz Morawiecki ma być lepem na hanysów i przybyszów, czyli goroli. A ślonzoków spróbują przyciągnąć osoby z dalszych miejsc. - Zawsze jest na liście miejsce dla wielu innych kandydatów - odpowiada polityk PiS.

- Morawiecki to nie jest Przemysław Gosiewski, chłopak z Pomorza, a potem z Warszawy, który nigdy nie był związany ze Świętokrzyskiem, ale włożył w pracę dla tego regionu całe serce. Aż uznano Gosiewskiego w tym regionie za tak obrotnego polityka, jak jeszcze nigdy nie mieli, nawet od siebie - mówi prof. Flis.

Morawiecki nie jest w stanie w trzy miesiące wykonać nawet ułamka takiej pracy na Śląsku.

Zwłaszcza, że okręg katowicki nie jest łatwy dla PiS. O ile Śląsk i okręg katowicki głosuje aktualnie na PiS, to w samych Katowicach dominuje elektorat miejski, któremu bliżej do PO. W wyborach do PE w Katowicach PiS zdobyło 33,3 proc., a zwycięska Koalicja Europejska prawie 50 proc.

Flis: - Skoro opozycja się integruje, to PiS będzie się cieszyć, jeśli dostanie poprzedni wynik w okręgu nr 31. Aby utrzymać stan posiadania w okręgu, to PiS powinno mieć ponad 45 proc., a aż tak dobrze w tym momencie dla PiS sondaże nie wyglądają.

Utrzymanie stanu posiadania w okręgu Morawieckiego uzależniona jest - o czym mówi socjolog - także od opozycji. - O ile lewica i PSL nie spadną pod próg wyborczy, to utrzymanie aktualnej liczby mandatów przez PiS będzie sukcesem - dodaje. To wynika z metody D'Hondta obowiązującej przy przeliczaniu głosów na mandaty.

Wszystko to zapowiada jeszcze wzmożenie bombastycznej retoryki premiera. Już mówił o górnictwie i energetyce węglowej jako "perle polskiego przemysłu", o Śląsku jako "motorze napędowym Polski" i kreślił wizję regionu jako "Doliny Krzemowej całej Europy". Do wyborów może już "przepijarzyć".

Więcej o:
Komentarze (465)
Mateusz Morawiecki w kampanii staje się Ślązakiem
Zaloguj się
  • jan.w2

    Oceniono 90 razy 74

    Morawiecki w wyścigu do parlamentarnego koryta będzie mógł rozwinąć skrzydła i dać popis swoich zdolności w łgarstwie i krętactwie. Robi sobie kampanie nie wydając na nią ani grosza. Wszystko ma za darmo, polandyjski podatnik zapłaci.

  • ps11111ps

    Oceniono 83 razy 55

    A do kopalni juz zjechal nasz Matoluszek kochany? Wbil kilofa w wungiel i obiecal setki lat fudrowania i palenia w piecach? I powiedzial ze nic go tak nie uspokaja jak zapach wyziewow z piecow weglowych rozpalanych w zimowe wieczory? Ze ten zapach jest milszy jego nosowi niz francuskie perfumy?

  • piotr.koncewicz

    Oceniono 52 razy 46

    To ja już nie jestem siedliskiem patologii i Niemcem zakamuflowanym?!!!
    PiS w miastach i u prawdziwych Ślązaków nie ma co szukać. Jednak jest tu pełno plebsu słuchającego Księdza w kościele,Rydzyka i TVP. To przeważnie werbusy. Przyjezdni z Kielc, Podkarpacia i okolic. Im jak wiadomo "się należy". Ślązacy nauczeni są ciężkiej pracy. Reszty nie muszę tłumaczyć...

  • stachkaz47

    Oceniono 54 razy 40

    ŚLONZOKI strasznie kochajo BANGSTERÓW i "biznesmenów".
    Takich młodych i "sprytnych" milionerów co ma miliony i jest biydny./skromniś taki/
    Kochają takich "swiyntych" co mu biskupy ogromne działki za friko sprzedają.
    A takich co rolada ,kluzki i modro kapusta lubio to kochajo nojbardzi na świycie.
    Oni lubio takie godki okolicznościowe i opowiastki..
    Tylko siy troszeczka bojo czy KATOWICE tyn absztyfikant na KACZOGRÓD niy zechce
    przemianować.

  • demokrex

    Oceniono 44 razy 38

    Co najwyżej „gorolem”
    Ciul i tyle.

  • maaac

    Oceniono 47 razy 31

    Do Gliwic przyjechał tak by go broń Boże mieszkańcy tego miasta nie spotkali i nie zobaczyli. Wizyta była ukryta dla lokalnych mediów.

  • vento_p

    Oceniono 37 razy 25

    I właśnie dlatego jestem przeciwna obecnej ordynacji wyborczej.Żeby jakiś fałszywy idol startował w miejscu,gdzie nie mieszka.

  • wpm1

    Oceniono 26 razy 24

    Dlaczego nasz fuc Jarosław hełm podarowny przez strażaków założył odwrotnie?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX