Bratobójcza walka w opozycji? "Zgnieciemy PSL i lewicę. To przykre, ale tak to będzie wyglądać"

Nie jedna, wspólna lista opozycji, nawet nie dwie, a trzy autonomiczne bloki. Po tygodniach żmudnych negocjacji i nagłych zwrotów akcji wiadomo już, w jakiej formule opozycja idzie do wyborów parlamentarnych. Teraz rodzi się pytanie, czy zamiast walczyć z Prawem i Sprawiedliwością nie zacznie walczyć między sobą. To co najmniej realny scenariusz.

- Po stronie opozycyjnej to będzie ostra kampania? Wszyscy idziecie osobno, więc teraz jesteście rywalami - pytam jednego z senatorów Platformy.

- Mam nadzieję, że nie - odpowiada. I dodaje: - Mam nadzieję, że wszyscy skupią się na swoim pozytywnym programie i będą przyciągać swoich wyborców.

- Trochę naiwna wiara, w końcu PSL i lewica będą walczyć o życie, a wtedy nie ma sentymentów.

- Wiem, zdaję sobie z tego sprawę. Ale jeśli zaczniemy się wzajemnie zwalczać, jesienią możemy mieć w Polsce wariant węgierski.

Dwa korzenie Koalicji

Wzajemnego zwalczania się partii opozycyjnych nie sposób jednak wykluczyć. O tym, jak dużo między nimi złej krwi świadczy ostatnich kilkanaście dni, które upłynęły pod znakiem walki wszystkich ze wszystkimi. Platforma oskarżała PSL o rozbicie Koalicji Europejskiej, ludowcy Platformę o to, że chce zwasalizować ich i lewicę, a SLD przekonywało, że PSL to przyszły koalicjant PiS-u.

Sytuacji z pewnością nie załagodził też lider Platformy Grzegorz Schetyna, który całą winą za obecność aż trzech bloków po stronie opozycyjnej obarczył ludowców. - Decyzja PSL kończy historię formuły Koalicji Europejskiej. Dzisiaj chcemy stworzyć nowy typ koalicji wyborczej - ocenił. O krok dalej poszedł jeden z jego najbliższych współpracowników, poseł Mariusz Witczak, który jeszcze przed konferencją swojego szefa powiedział:

Niestety dziś PSL zostawia za sobą projekt szerokiej zjednoczonej opozycji i wybiera drogę samodzielną. Jestem przekonany, że zwyciężył w PSL nurt współpracy z PiS.

"Nowy typ koalicji wyborczej", o którym mówił Schetyna, oznacza otwarcie Koalicji Obywatelskiej na ludzi niezwiązanych dotąd z polityką - aktywistów, ekspertów, liderów opinii, społeczników, członków organizacji pozarządowych. Na listach wyborczych KO otrzymają aż 20 proc. miejsc.

Zrobimy dla nich sporo miejsca, będziemy z nimi pisali nasz program, będziemy chcieli budować tę kampanię wspólnie

- zapewnił Schetyna.

Obywatelskie otwarcie w połączeniu ze współpracą z samorządowcami ma stanowić przewagę KO nad resztą stawki.

Te dwa korzenie, samorządowy i obywatelski, mają o wiele większy potencjał niż PSL i lista lewicy. Oczywiście, o ile odpowiednio je zagospodarować

- tłumaczy nam jeden ze znanych polityków Platformy.

- Nie będziemy się mierzyć z trzyprocentowym progiem, żeby załapać się na subwencję budżetową i wygodnie żyć przez kolejne cztery lata z pieniędzy obywateli. Takiego partyjniactwa Polacy i nasi wyborcy mają dosyć. Tego dziecinnego ciągnięcia kocyka w swoją stronę. Chcemy grać o wygraną i obiecujemy to naszym wyborcom - dodaje w rozmowie z Gazeta.pl poseł Krzysztof Brejza, szef sztabu Koalicji Obywatelskiej.

Kto jest oryginałem, a kto podróbką?

Dla Schetyny samodzielny start Platformy to wizerunkowa porażka i polityczne zagrożenie. Tak zwana "wielka koalicja" poza aspektami czysto pragmatycznymi miała dla niego istotny walor - w razie ewentualnej porażki zawsze mógł powiedzieć, że jako lider opozycji zrobił, co tylko mógł, bo przecież zjednoczył wszystkie prodemokratyczne siły. Jeśli to nie wystarczyło, znaczy, że trzeba jednoczyć dalej. Bo tylko tak można uniknąć roztrwonienia już zebranego kapitału i (w końcu) pokonać PiS. Alibi idealne.

- W tej konfiguracji nie wygramy z PiS-em - polityk Nowoczesnej nie kryje rozczarowania po konferencji Schetyny. Na pytanie o szefa Platformy odpowiada:

Za długo grał hasłem „wszyscy razem”, przez co nasz wyborca nadal nie wie, czym właściwie jest ta Koalicja Obywatelska.

Lider największej partii opozycyjnej zdaje sobie sprawę z trudnego położenia, w którym znalazł się i on, i Platforma. To dlatego podczas wspomnianej konferencji prasowej tak mocno podkreślał, że polityka partyjna się skończyła, a zastąpić ją musi podejście obywatelskie. - Dziś uważamy, że tylko nowa formuła koalicji ma szansę przeciwko PiS. Zakończyliśmy formułę partyjną - zaznaczył.

Skąd ten nagły zwrot, skoro jeszcze w miniony weekend, podczas Forum Programowego Koalicji Obywatelskiej, politycy PO i Nowoczesnej zapewniali, że sojusz z PSL jest możliwy? To "ucieczka do przodu". Proponując (rzekomą) nową wartość i nowe spojrzenie na politykę, lider PO próbuje odsunąć od siebie odium porażki, którym wyborcy mogliby go obarczyć za fiasko zjednoczenia opozycji.

Mimo samodzielnego startu i nowej formuły uprawiania polityki, Koalicja Obywatelska liczy na bardzo wysoki wynik w jesiennych wyborach. Szef Platformy mówił, że interesuje go rezultat od 38,5 proc. w górę. Wieczorem tego samego dnia w "Faktach po Faktach" jeszcze podbił stawkę, mówiąc jego celem jest 40-45 proc. Zważywszy, że dzisiaj na Platformę (czy też Koalicję Obywatelską) głosować chce 25-30 proc. Polaków, wydaje się, że poprzeczka została zawieszona niezwykle wysoko.

W szeregach Koalicji Obywatelskiej doskonale zdają sobie z tego sprawę.

Możemy nie wziąć 30 proc., a co dopiero około 40

- mówi jeden z naszych rozmówców.

Teraz to my będziemy podgryzani z obu stron, chadeckiej i lewicowej. Finalnie może się okazać, że PSL jest od nas bardziej centrowe, a zjednoczona lewica bardziej lewicowa. Bo dlaczego wyborcy mają głosować na podróbę, skoro obok jest wiarygodny oryginał

- analizuje.

Ostrzał jak z pancernika

Owo "podgryzanie" to i tak mały problem. Znacznie większym jest widmo krwawej jatki pomiędzy PSL, lewicą i Koalicją Obywatelską. Scenariusz bardzo realny, ale również taki, na którym ucierpią wszystkie strony. - Zgnieciemy PSL i lewicę. To przykre, ale tak to będzie wyglądać. PSL nie ma kasy, ma chaos w strukturach i są słabi w większych miastach. A lewica zdąży się trzy raz pokłócić, zanim podejmie jakąkolwiek decyzję - przekonuje nas sztabowiec Koalicji Obywatelskiej.

Osoba bardzo dobrze znająca Schetynę: - Grzegorz nie zapomina i nie wybacza. Nie bez powodu ma przydomek "Zniszczę cię". Nie zapomni PSL-owi decyzji o samodzielnym starcie, która utrąciła jego ukochany projekt zjednoczonej opozycji. Skoro zdecydował o samodzielnym starcie, będzie chciał pozbyć się rywali.

Nasz rozmówca dodaje jednak, że gdy Koalicja Obywatelska będzie brać na celownik lewicę czy zwłaszcza PSL, sama stanie się głównym celem dla PiS-u. Myśliwy stanie się zwierzyną.

Lada moment z hukiem wrócą sprawy Gawłowskiego i Neumanna. Oczywiście zaprzyjaźnione media będą ratować Platformę, pisząc o politycznych procesach na zlecenie Ziobry, ale znam dobrze obie te sprawy, to będzie ostrzał jak z pancernika Schleswig-Holstein

- twierdzi nasze źródło.

- Niestety będzie walka na opozycji, bo taka już jest kampania - przewiduje były minister w rządzie PO-PSL.

PSL nie jest żadnym zagrożeniem. Mogą trochę nabruździć, jeśli PiS ich oszczędzi w kampanii z myślą o tym, że w przyszłym Sejmie mogą przydać się do większości konstytucyjnej

- dodaje. Zaznacza jednak, że dla antypisowskiej opozycji lepiej byłoby, gdyby zawarła pakt o nieagresji i podkreślała, że mimo osobnych list i różnych programów, łączą ją sprawy fundamentalne - m.in. mocna pozycja Polski w Unii Europejskiej, praworządność, silna gospodarka.

Jeden z posłów PO, z którym rozmawiamy, wskazuje, że reakcje zarówno Władysława Kosiniaka-Kamysza, jak i Włodzimierza Czarzastego po decyzji Platformy ustawiają partię Schetyny w dobrym punkcie wyjściowym przed kampanią.

PSL mówi, że jesteśmy zbyt lewicowi, a SLD, że poszliśmy za bardzo w prawo. Sami umieścili nas tam, gdzie chcieliśmy - idealnie w centrum. To dobre miejsce, żeby rozepchnąć się w kampanii

- słyszymy.

"Rozpychanie się" KO może polegać nie tylko na osłabianiu dwóch konkurencyjnych list, ale też wybieraniu co ciekawszych nazwisk z tych obozów. - Z nowych twarzy po prawej stronie mamy dziś u siebie Kazia Ujazdowskiego i Pawła Kowala. Brakuje kogoś po lewej, bo Basia Nowacka to już stary transfer. Przydałby się ktoś nowy - zastanawia się wpływowy poseł PO.

Choć walka o Sejm zapowiada się emocjonująco lub wręcz brutalnie, w kampanii do Senatu ma panować zupełnie inna atmosfera. Przynajmniej tego życzyłby sobie Schetyna. Lider PO zapewnił, że zrobi, co w jego mocy, żeby w jednomandatowych okręgach do Senatu ugrupowania opozycyjne nie wystawiały przeciwko sobie kandydatów. Obowiązywać ma zasada "wszyscy przeciwko PiS-owi". Pytanie, czy kiedy podziały na opozycji stały się faktem, uda się skleić to, co się rozsypało. Wnioskując po atmosferze opozycyjnych dyskusji z ostatnich dwóch tygodni, można mieć wątpliwości.

Najważniejsza walka Schetyny

Kluczowe jest też pytanie o to, co będzie rzeczywistym priorytetem dla Schetyny - interes tzw. prodemokratycznej opozycji czy jego władza nad partią. Po jesiennej elekcji w Platformie odbędą się wybory przewodniczącego, w których Schetyna będzie chciał przedłużyć swoje panowanie nad partią.

Z informacji Gazeta.pl wynika, że już dziś jest w PO grupa niezadowolonych działaczy i polityków, która po jesiennych wyborach chce rzucić wyzwanie Schetynie. Przewodzi im jeden z posłów. - Jak Schetyna nie zgasi ich teraz, to po przegranych wyborach urosną w siłę i znajdą wielu sojuszników - ocenia nasz informator.

Mówi były polityk Platformy: - Schetyna już dziś myśli o reelekcji i to jest jego oczko w głowie. Podporządkuje temu kampanię. On kocha władzę, kocha rządzić partią. To dla niego cel sam w sobie. Jeśli będzie musiał wybrać między losem opozycji a władzą w Platformie, wybierze władzę w Platformie.

Więcej o:
Komentarze (400)
Wybory parlamentarne 2019. Koalicja Obywatelska idzie sama.
Zaloguj się
  • mietekkowalski

    Oceniono 51 razy 27

    Dlaczego czytając ten artykuł widzę Kaczyńskiego uchachanego przed ekranem tableta? :)

  • ax-les-thermes

    Oceniono 45 razy 21

    W życiu, na żadnych klenczonów obciagających klechom nie zagłosuję.

  • tygrys102

    Oceniono 25 razy 19

    psl to jednak zakłamane bambry...tylko patrzą na stołeczki z pis...palanctwo polityczne - na out, na zawsze

  • adres_na_swinstwa

    Oceniono 43 razy 19

    Życzę Lewicy jak najlepszego wyniku. I wszystkiego najgorszego dla konserwatystów z PO, którzy pokazali że dla nich ważne są tylko stołki.

  • czochen85

    Oceniono 30 razy 16

    Jeśli cała lewica się zjednoczy, Biedroń, SLD i Razem, obstawiam 3 miejsce Platformy w wyborach, bedzie śmiesznie :)

  • lewyprawydlazabawy

    Oceniono 38 razy 12

    Schetyna okazał się politykiem nieudacznym. Zamiast scementować partie opozycyjne to je podzielił. Z pełnym przekonaniem w takiej sytuacji zagłosuję na lewicę jako jedyną formację zdolną przywrócić porządek w naszym kraju.

  • savannah

    Oceniono 28 razy 10

    Bardzo mnie cieszy powrót lewicy! wreszcie jest na kogo głosować - przynajmniej alternatywa dla POPISu

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX