Andrzej Duda między młotem a Kukizem. Przy ogłaszaniu daty wyborów każdy dzień się liczy

Jacek Gądek
Andrzej Duda znalazł się w kłopotliwej sytuacji. Z jednej strony obóz władzy oczekuje, by wyznaczając datę wyborów do Sejmu utrudnił Pawłowi Kukizowi i prawicowej konkurencji start w wyborach. Z drugiej - prezydent zabiega o poparcie politycznej drobnicy, by mieć w kieszeni reelekcję.

- Rząd nie jedzie na wakacje, od wczesnego rana do nocy pracujemy do 12 października, niech będzie 11, bo cisza wyborcza, w sobotę można odpocząć - niespodziewanie stwierdził premier Mateusz Morawiecki na konwencji PiS w Katowicach. Tym samym wskazał termin wyborów, a konstytucyjne prawo do tego ma prezydent.

Potem politycy PiS wili się, tłumacząc i łagodząc te słowa.

A jeszcze przed konwencją prezydent i Jarosław Kaczyński ustalili, że termin wyborów to będzie 13 października. - Wszystko było między nimi dogadane - słyszymy od osoby bliskiej Nowogrodzkiej.

Urzędnik z Pałacu Prezydenckiego: - Ale potem Morawiecki wyszedł i chlapnął tę datę, a to przecież jest konstytucyjna prerogatywa prezydenta. Nikt nie może narzucać głowie państwa tej decyzji. Już choćby z tego powodu Duda nie może rozpisać wyborów na dzień, który publicznie dyktuje mu premier.

Wedle naszych rozmówców Morawiecki rzucił datę wyborów bez namysłu - chlapnął, chcąc zabłysnąć. Gdyby teraz prezydent potwierdził tę datę, to wyszedłby na notariusza, a nie decydenta - na to nie może sobie pozwalać na niespełna rok przed walką o reelekcję. Najbardziej prawdopodobna data wyborów to teraz 20 października - tydzień po pierwotnie typowanym terminie. Do uśmiercania terminu 13 października służy wygody pretekst: mecz na Stadionie Narodowym w Warszawie między Polską a Macedonią Północną w ramach eliminacji do Euro 2020, który będzie ogniskował uwagę części wyborców.

Osobną kwestią jest to, kiedy prezydent ogłosi datę 20 października jako dzień wyborów. Jego rzecznik Błażej Spychalski w radiu Tok FM zapewniał, że Duda nie ogłosi swojej decyzji w ostatnim możliwym terminie. - Proszę się co do tego nie martwić. Decyzja nie będzie podjęta 14 sierpnia - podkreślał.

Plan, by stało się to jak najpóźniej wykuto wcześniej na Nowogrodzkiej, bo maksymalnie krótki czas na zebranie wymaganych do zarejestrowania komitetu wyborczego 100 tys. podpisów byłby wielkim wyzwaniem dla mniejszych komitetów.

Prezydent natomiast jest bardzo tajemniczy i ani on, ani żaden z jego urzędników nie wskazuje precyzyjniej terminu ogłoszenia decyzji. Ma ujrzeć światło dzienne "w stosownym czasie". Im szybciej - tym głębszy Duda wykona ukłon w stronę Kukiz’15 i korwinistów.

Jeden z antysystemowców, któremu skrócenie czasu od ogłoszenia daty do wyborów utrudniłoby życie:

Duda może wykonać jakieś drobne gesty w naszą stronę. Przede wszystkim jednak musi się liczyć z Jarosławem Kaczyńskim.

Osoba z Kancelarii Prezydenta: - Oczywiście, że prezydent liczy się z Kukiz'15 i innymi antysystemowcami.

Dla prezydenta, jak i PiS, elektorat Kukiz’15 czy Konfederacji, która poszła w rozsypkę, to rezerwuar głosów. Zresztą wielu żołnierzy armii Kukiza stoi u bram PiS i puka, by się oddać w słodką niewolę. W zamian za fotele albo choćby miejsca na listach PiS. Kilka dni temu Duda spotkał się nawet z posłem Piotrem Liroyem-Marcem.

Wedle naszych informacji dyskutowali m.in. o sprawie rapera Bonusa RPK, który usłyszał wyrok 5,5 roku więzienia po tym, gdy przeciw niemu zaczął zeznawać mały świadek koronny. Raper od początku twierdzi, że jest niewinny i podważa wiarygodność świadka.

Na marginesie spotkania prezydent sugerował jednak, że warto, by siły antysystemowe skrzyknęły się i razem poszły do wyborów. To przede wszystkim Kukiz’15 i środowisko Janusza Korwin-Mikkego z planktonem i pojedynczymi posłami, jak narodowiec Marek Jakubiak.

W 2015 r. czasu było dużo więcej. Po co najmniej 100 tys. podpisów zebrało osiem komitetów i zarejestrowało listy w co najmniej połowie okręgów. Były to PiS, PO, Partia Razem, KORWiN, PSL, Zjednoczona Lewica, Kukiz’15 i Nowoczesna. Ta liczba może się skurczyć także dlatego, że zebranie podpisów w sprinterskim tempie może przerosnąć Kukiz’15 i korwinistów.

Ryzyko czuje Paweł Kukiz. Napisał list do prezydenta z apelem o jak najszybsze wskazanie daty, by mieć więcej czasu na zbieranie 100 tys. podpisów. Zostanie bowiem na to raptem do 20 dni, a na domiar będzie to czas wakacji, co utrudni zbiórkę.

Jest oczywiste, że zebranie podpisów w tak krótkim czasie (…) będzie zadaniem w praktyce niemożliwym do wykonania dla komitetów wyborczych niezwiązanych z największymi partiami politycznymi, a przede wszystkim tych, które nie pobierają z kieszeni podatników partyjnych subwencji

- czytamy w liście Kukiza.

Andrzej Duda nie może go zupełnie zlekceważyć. W końcu w 2015 r. to ciche poparcie artysty dla obecnego prezydenta przyczyniło się do jego wygranej.

Więcej o:
Komentarze (79)
Wybory parlamentarne. Andrzej Duda musi zdecydować, Paweł Kukiz może na to wpłynąć
Zaloguj się
  • def11

    Oceniono 38 razy 36

    "Gdyby teraz prezydent potwierdził tę datę, to wyszedłby na notariusza, a nie decydenta "

    aaaaleee tajemnica :)

  • justas32

    Oceniono 29 razy 29

    Prezydent sterowany pierdami starego dziadka z Nowogrodzkiej nie jest nikomu potrzebny ...

  • justas32

    Oceniono 31 razy 29

    Andrzej Duda NIGDY nie będzie miał żadnej reelekcji. Wszyscy to wiedzą - poza nim ...

  • fakiba

    Oceniono 24 razy 24

    I tak datę wyborów wyznaczy kaczor a Duda tylko ja ogłosi

  • zaffaran

    Oceniono 25 razy 21

    Kukiz- antysystemowcem? no nie rozśmieszajcie mnie...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX