Bartosz Arłukowicz, czyli nowy wróg publiczny PiS-u. "Dobra zmiana" widzi w nim zagrożenie [ANALIZA]

Gdy Bartosz Arłukowicz znalazł się w sztabie wyborczym Koalicji Obywatelskiej, stało się jasne, że prędzej czy później trafi na celownik Prawa i Sprawiedliwości i prorządowych mediów. Po ostatnim weekendzie możemy śmiało stwierdzić, że ten moment właśnie nastąpił.

W polityce nie ma groźniejszej broni niż drwina i szyderstwo. Jeśli polityk popadnie w śmieszność, jest stracony. Nienawiść, strach, brak zaufania - z tym wszystkim może żyć, a jak pokazuje spora liczba przypadków, nawet sprawnie i z sukcesami funkcjonować w życiu publicznym. Ośmieszony - przestaje się liczyć, znika. Obóz prawicy liczy, że w ten właśnie sposób zdoła wyeliminować z gry Arłukowicza, a jednocześnie skompromituje kampanię "bliżej ludzi", którą w ostatnim czasie zaczęła prowadzić Koalicja Obywatelska.

Pogarda i rechot

Wszystkie drogi w tej historii prowadzą do Węgrowa - trzynastotysięcznego miasteczka na wschodzie Mazowsza. To tam piątego lipca w ramach spotkań z Polakami pojawili się politycy opozycji. Na jednym z nagrań wrzuconych do mediów społecznościowych kilkoro z nich (oprócz Arłukowicza m.in. Barbara Nowacka) rozmawia przed sklepem z mężczyzną około pięćdziesiątki. To pan Andrzej, główny bohater opozycyjno-rządowej potyczki z ostatnich dni.

Mówią, że jest pan najsłynniejszym wsparciem PiS-u w Węgrowie

- żywo zagaduje mężczyznę Arłukowicz.

Niech mnie pan nie denerwuje lepiej

- uśmiecha się pod wąsem rozmówca i odchodzi w swoją stronę.

Politycy opozycji kwitują sytuację śmiechem. Później okaże się, że "najsłynniejszym wsparciem PiS-u w Węgrowie" wcale nie jest pan Andrzej (nawet nie głosuje na rządzących), tylko właściciel sklepu, przed którym toczyła się dyskusja. W kolejnym filmiku wrzuconym przez Arłukowicza pan Andrzej mówi natomiast: "Nie czuję żadnej urazy, bo nawet nie było powodu, żeby miał się czuć urażony". Ale to wszystko bez znaczenia, bo w Polskę - ustami polityków PiS-u i sprzyjających im mediów - poszedł przekaz, że opozycja drwi z wyborców "dobrej zmiany". W skrócie: pogarda i buta elit w pełnej krasie.

- Widzieliśmy wszyscy - ta pogarda, ten rechot, który unosił się po tej ulicy - grzmiała podczas konwencji programowej PiS-u w Katowicach była premier Beata Szydło.

A ja mam krótki komunikat do tego towarzystwa: panie Arłukowicz, zabieraj pan koleżeństwo i wracajcie przeprosić tego pana do Węgrowa. Nie będzie zgody na brak szacunku

- dorzuciła.

Swoje zrobiły również stojące murem za rządzącymi media. Europoseł Platformy nie schodził z czołówek serwisów telewizyjnych i internetowych. Przez weekend temat pana Andrzeja pojawił się w aż trzech materiałach głównego wydania "Wiadomości" TVP. W każdym z nich przekaz był ten sam - opozycja nie szanuje wyborców z prowincji, szydzi z ludzi popierających PiS, jest arogancka i zapatrzona w siebie.

Powtórka z Komorowskiego?

W tym, że wszystkie działa prorządowej propagandy zostały skierowane w stronę Arłukowicza, nie ma żadnego przypadku. Żeby była jasność, nie chodzi też o sprawę pana Andrzeja. Jedna ze złotych zasad marketingu politycznego mówi, że przeciwnika należy zaatakować tam, gdzie czuje się najsilniejszy. Gdy uda się go w tym miejscu złamać i zmusić, żeby ze swoich mocnych stron czy sukcesów zaczął się tłumaczyć, wygrana jest na wyciągnięcie ręki.

Od czasu eurowyborów najmocniejszym punktem opozycji jest właśnie Arłukowicz, jego podejście do robienia polityki i prowadzenia kampanii - odważnie, blisko ludzi, do utraty sił. W ten sposób 47-latek startując z "dwójki" w okręgu zachodniopomorsko-lubuskim zrobił wynik na poziomie 239 tys. głosów. Najlepszy w całym regionie i ósmy w kraju.

Arłukowicz stał się symbolem tego, jak opozycja powinna pracować, żeby jesienią nawiązać walkę ze Zjednoczoną Prawicą. Zyskał politycznie i wzmocnił się wizerunkowo. Pierwotnie to właśnie on miał zostać szefem sztabu Koalicji Obywatelskiej, ale Grzegorz Schetyna obawiał się, że w ten sposób pod bokiem wyrośnie mu poważny konkurent do kierowania partią. Były minister zdrowia w sztabie odpowiada więc za kampanię bezpośrednią.

Dla PiS-u to jednak on, a nie kierujący sztabem Krzysztof Brejza stał się głównym zagrożeniem. Arłukowicz szybko zaraził kolegów i koleżanki swoim pomysłem na prowadzenie kampanii i odzyskanie zaufania wyborców. Dla Zjednoczonej Prawicy to swego rodzaju sygnał ostrzegawczy. Choć w sondażach wciąż mają nad opozycją wyraźną i bezpieczną przewagę, lepiej nie zasypiać gruszek w popiele i reagować na bieżąco na wszelkie przejawy aktywizacji przeciwników.

O tym, jak poważnie rządzący podchodzą do sprawy, niech świadczy fakt, że w chwili pisania tego tekstu ulice Węgrowa przemierza była premier Beata Szydło wraz ze swoimi współpracownikami. PiS chce maksymalnie wykorzystać okazję do uderzenia w Arłukowicza i terenową aktywność opozycji. Najlepiej zrobić to na samym jej początku, kiedy rywale nie zdążą jeszcze nabrać wiatru w żagle.

Sytuacja z Arłukowiczem w pewnym stopniu przypomina przypadek Bronisława Komorowskiego. Wczesną wiosną 2015 roku były prezydent, śrubujący w kolejnych sondażach rekordy popularności i zaufania, wydawał się najmocniejszym punktem PO, a jego wyborcze zwycięstwo - wyłącznie kwestią czasu. Pogrążenie i pokonanie Komorowskiego odebrało Platformie największy atut, a w dłuższej perspektywie skazało na podwójną wyborczą porażkę. PiS nie miałoby nic przeciwko, żeby Komorowskim A.D. 2019 został właśnie Arłukowicz. Pytanie, czy opozycja odrobiła lekcję sprzed czterech lat i nie dopuści do powtórki z rozrywki.

Więcej o:
Komentarze (463)
Bartosz Arłukowicz nowym wrogiem PiS-u. Dlaczego go atakują
Zaloguj się
  • krynolinka

    Oceniono 86 razy 54

    Pani Szydło na latającym dywanie z klakierami za plecami. Wielkie wydarzenie. Sodóweczka do główki strzela. Największy szacunek do suwerena okazał pewien pan, wykrzykując "spieprzaj dziadu". Tego już pisiory nie pamiętają? Arłukowicz dawaj do pieca!!

  • idioteka-narodowa

    Oceniono 85 razy 49

    Ale poziom dyskursu politycznego w czasie kampanii wyborczej. Żałosna Becia spadaj po Euro!

  • owca888

    Oceniono 58 razy 32

    Brawo, Arłukowicz, lubimy cię. I Krzysia też :) Walcie w pisiorów równo.

  • rontametor

    Oceniono 52 razy 32

    Akurat ta sytuacja była tak dęta, że nawet mistrz propagandy nie byłby w stanie z tego filmu nic wydusić. Naprawdę ktoś uwierzył, że się śmieją z tego gościa?

  • z.04.2019

    Oceniono 43 razy 27

    Arłukowicz i inni niech robią to co zaplanowali i niech nie odpowiadaja pis-owi, bo tv-pis-kurski i tak przerobi nagranie na swoją modłę

  • Adam Puchala

    Oceniono 42 razy 26

    Bo my pisiury otaczamy ludzi miłością bliźniego i pełnym szacunkiem. Mamy na to przykłady. Spływ kajakiem podczas protestu kalek w sejmie, tryskajaca empatia mina krynickiej wówczas, wypowiedzi zalka, spieprzaj dziadu lecha, bo nam się należało soltysowej. W każdej godzinie tulimy do serc naszych cały naród, rekrutacja do szkół. Życia mało, by opisać dobro które spływa z rąk i ust naszych do najmarniejszego z polaczkow. Zapytajcie rydzyka czy tak nie jest!

  • nazwa.niepoprawna

    Oceniono 42 razy 26

    Beatka, mama księdza, który pracował z dziećmi, ale go przeniesiono do innej parafii, tak się zapędziła, że aż pojechała do tego Węgrowa i prezenty od przypadkowych mieszkańców dostała. Tyle tylko, że mieszkańcami okazali się działacze PiS. Reszta przechodzących przypadkiem mieszkańców też ładnie wyglądał - wszyscy w odprasowanych koszulach, garsonkach i garniturach.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX