Bank chciał pozwać portal Gazeta.pl za pisanie o "księstwie Kujdy". Zamówił opinię prawną. Napisaliśmy prawdę

Jacek Gądek
O BOŚ Banku jako "księstwie" Kazimierza Kujdy pisaliśmy przed trzema miesiącami. Te publikacje bardzo zabolały państwowy bank, który zamówił opinie prawne, czy może nas pozwać. Dotarliśmy do nich. Potwierdzają, że pisaliśmy prawdę. Kancelaria prawna musiała uświadomić władzom banku, że pozew może się skończyć wzywaniem do sądu Jarosława Kaczyńskiego i Janiny Goss, a także syna Kujdy - i to w roku wyborczym.

Przypomnijmy: w lutym i marcu na Gazeta.pl pisaliśmy kilka razy o wpływach Kazimierza Kujdy - do niedawna "niezatapialnego" prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarski Wodnej, a zarazem jednego z najważniejszych ludzi PiS, choć trzymającego się w cieniu. Kujda odszedł z Funduszu, bo okazało się, że w PRL-u był zarejestrowany przez Służbę Bezpieczeństwa jako TW "Ryszard". W lutym złożył dymisję z funkcji prezesa NFOŚ-a, ale pozostaje w dobrych relacjach z Jarosławem Kaczyńskim.

W naszych publikacjach opisywaliśmy kulisy rządów Kujdy w Funduszu i należącym do niego Banku Ochrony Środowiska. W tym też o tym, że w banku zatrudniono syna Kujdy, Wojciecha, oraz syna krewnego Jarosława Kaczyńskiego, Jaromira Tomaszewskiego. Te publikacje wywołały irytację we władzach banku - zwłaszcza prezesa Bogusława Białowąsa i szefa rady nadzorczej Wojciecha Wardackiego, który jednocześnie jest prezesem zarządu Grupy Azot.

Przeczytaj także:

Zgasł zapał banku do procesu

Wedle naszych informacji nastawienie władz banku - na co dowodem jest także zamawianie tych opinii - było początkowo bardzo bojowe. Ale zgasło. Szefostwo BOŚ-a nosiło się z zamiarem pozwania Gazeta.pl za wspomniane publikacje. By ocenić szanse na wygraną, bank zamówił opinię prawną, a potem jeszcze jej uzupełnienie. Autorem dwóch dokumentów jest dr Damian Flisak z kancelarii Hasik Rheims i Partnerzy, która specjalizuje się w prawie własności intelektualnej.

Bank chciał się dowiedzieć, czy dwoma publikacjami naruszyliśmy dobra osobiste banku i jakie są szanse na wygranie procesu. Oczekiwał też jasnych rekomendacji co do kroków prawnych wobec naszej redakcji. Gdy nadeszły zamówione fachowe opinie, zapał do pisania pozwu osłabł, bo są one wybitnie niekorzystne dla banku.

Ale od początku. Czy naruszyliśmy dobra osobiste banku pisząc o kulisach funkcjonowania "królestwa" Kazimierza Kujdy i "księstwa" w jego ramach, czyli BOŚ Banku? "W kontekście niniejszej sprawy dobrami osobistymi, które mogłyby ulec naruszeniu, są dobre imię oraz renoma BOŚ Banku" - czytamy w opinii głównej. Wskazano też na możliwość naruszenia dobra banku w postaci wiarygodności.

Kancelaria wzięła na warsztat sześć sformułowań z dwóch naszych tekstów o BOŚ-u - najbardziej bolesnych dla banku, bo dotyczących wpływu polityków "dobrej zmiany". Kwestią kluczową jest to, czy zdania te są prawdziwe.

"Twierdzenia opierają się jednak na prawdzie"

Napisaliśmy, że "NFOŚ to było królestwo Kujdy, a księstwem w nim jest notowany na giełdzie BOŚ Bank". Kancelaria prawna - oceniając, czy można za to nas pozwać - napisała: "Powyższe sformułowania mogą sugerować, że w BOŚ Banku decydującą rolę odgrywa nie zarząd, a były prezes NFOŚiGW, Kazimierz Kujda. Co więcej, znajdują się w nich sugestie, jakoby obsada niektórych stanowisk w BOŚ Banku była uzależniona od decyzji politycznych, bądź też jakoby decyzje dotyczące zatrudnienia i personelu były w BOŚ Banku były podejmowane z pobudek pozamerytorycznych".

Dalszy fragment opinii zamówionej przez BOŚ Bank: "Należy jednak zwrócić uwagę, że wyżej wymienione twierdzenia opierają się jednak na prawdzie - m.in. tak ocenić należy informację o powszechnie znanej znajomości p. [Janiny] Goss oraz p. [Jarosława] Kaczyńskiego czy o zatrudnieniu w BOŚ Banku synów p. [Kazimierza] Kujdy czy Tomaszewskiego (nawet jeśli p. Jaromir Tomaszewski już nie pracuje w BOŚ Banku, to był jego pracownikiem), jak i ocena pozycji ojców obydwu panów w tym banku".

Fakty są bowiem takie:

- Kazimierz Kujda był szefem NFOŚ. NFOŚ posiada 58,05 proc. udziałów w BOŚ. Pracę w BOŚ znalazł syn Kujdy.

- Konrad Tomaszewski był szefem Lasów Państwowych. Lasy Państwowe mają 5,54 proc. udziałów w BOŚ. Pracę w BOŚ znalazł syn Tomaszewskiego.

Co ubodło bank?

Kolejne sformułowania z naszych tekstów, które zabolały bank, mówiły o prezesie banku jako "człowieku Kujdy". A o Goss napisaliśmy, że "do rady nadzorczej trafiła dzięki zaufaniu Jarosława Kaczyńskiego". O samym BOŚ-u z kolei, że "widać w nim ręczne sterowanie Kujdy". Z opinii dowiadujemy się: frazy te mogą naruszać dobra osobiste BOŚ Banku i "mogą (...) sugerować, że decyzje w ramach tej instytucji zapadają nie tyle na podstawie przesłanek merytorycznych, ile np. politycznych czy środowiskowo-towarzyskich, zaś sam bank jest podatny na zewnętrzne naciski". "Biorąc pod uwagę takie rozumienie sformułowań, istnieje pewne prawdopodobieństwo naruszenia dóbr osobistych" - czytamy.

Ale meritum jest w kolejnych akapitach: "Miernikiem bezprawności tych wypowiedzi ocennych będzie ich uzasadnienie, tj. oparcie na wystarczających podstawach faktycznych". I tu już kancelaria rozkłada na czynniki pierwsze każde zdanie, które ubodło bank.

Wszystkie zdania uzasadnione

Po kolei. "NFOŚ to było królestwo Kujdy, a księstwem w nim jest notowany na giełdzie BOŚ Bank" - to zdanie z naszej publikacji. W opinii prawnej wskazano, że NFOŚ - a jego szefem był Kazimierz Kujda - jest większościowym udziałowcem banku, zatem "umożliwia to szeroki zakres kontroli". "Wobec powyższego należy uznać, że prawdopodobnie omawiane określenie nie ma charakteru bezprawnego" - konkluduje w tym punkcie kancelaria.

Czyli: jeśli bank nas pozwie za to zdanie, to de facto jest skazany na porażkę.

"Człowiek Kujdy" - tak pisaliśmy o prezesie banku Bogusławie Białowąsie. Opinia prawna: "Określenie prezesa BOŚ Banku jako 'czyjegoś człowieka' może wskazywać na zależność od byłego prezesa NFOŚiGW, a zatem brak niezależności, jakiej należałoby oczekiwać od prezesa spółki giełdowej". Autor opinii podkreśla, że nie zna relacji Kujdy i Białowąsa (wedle naszych informacji znają się dobrze również prywatnie), ale i tak pisze: "Już przez wzgląd na stopień kontroli nad BOŚ Bankiem ze strony NFOŚiGW, wynikający z posiadania większościowego pakietu akcji, omawiane określenie może być również uznane za uzasadnione".

Dalej. "Goss do rady BOŚ Banku trafiła dzięki zaufaniu Jarosława Kaczyńskiego" - tak napisaliśmy. Z opinii: "Biorąc pod uwagę fakt, powiązania zarówno K. Kujdy, jak i J. Goss ze spółką Srebrna, która w relacjach medialnych jest łączona ze środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości i osobą Jarosława Kaczyńskiego, dopuszczalne wydaje się rozpatrywanie obecności J. Goss w radzie nadzorczej BOŚ Banku przez media w kategoriach politycznej nominacji".

Kolejne nasze zdanie: "W BOŚ Banku widać ręczne sterowanie Kujdy". Z opinii: "Choć sugeruje brak [nie]zależności kierownictwa BOŚ Banku, należy uznać za dopuszczalne w świetle uwarunkowań takich jak posiadanie większościowego pakietu akcji BOŚ Banku przez NFOŚiGW i inne ww. okoliczności".

Słowem: w opinii prawnej zamówionej przez bank wszystkie prześwietlane sformułowania kancelaria uznała za uzasadnione i stwierdziła, że nie są one bezprawne.

Pozywać czy nie?

Bank oczekiwał również rekomendacji: pozywać Gazeta.pl czy nie? Z opinii: "O ile poszczególne sformułowania użyte w badanych publikacjach prasowych portalu Gazeta.pl mogłyby zostać uznane za naruszające dobra osobiste BOŚ Banku, to - i tu podkreślenie autora opinii - w świetle okoliczności faktycznych istnieje bardzo małe prawdopodobieństwo, że tego typu sformułowania zostałyby uznane za bezprawne i mogły stać się podstawą do roszczeń w razie ewentualnego procesu".

Nie rekomendujemy wejścia na drogę sądową w związku z omawianymi materiałami.

"Argument praktyczny"

Na końcu opinii wskazano "argument praktyczny", czyli że po pozwie ze strony banku nasze publikacje o nim zyskają "drugie życie", na czym bank ucierpi jeszcze bardziej.

Kawa na ławę w drugiej opinii

Pierwsza opinia jednak nie wystarczyła władzom banku. Zamówiono więc drugą - uzupełniającą rekomendacje. W niej to "zdecydowanie podtrzymano" rekomendację, by nie pozywać Gazeta.pl. O ile w pierwszej autor poprzestał na profesjonalnym omówieniu sprawy, to w uzupełnieniu wykłada kawę na ławę.

Czytamy: "Sformułowania, które można uznać za naruszające dobra osobiste Klienta, są (...) albo zgodne z prawdą (np. sformułowanie "synowie Kujdy i Tomaszewskiego z posadami w państwowym banku"), albo stanowią oceny, które z wysokim stopniem prawdopodobieństwa mieszczą się w zakresie dozwolonej swobody wypowiedzi prasowej oraz mają wystarczającą podstawę faktyczną".

W opinii uzupełniającej wskazano powtórnie, że "w świetle stanu faktycznego niezwykle trudno byłoby wykazać, udowodnić straty wizerunkowe Banku spowodowane publikacjami", a przecież "ciężar takiego dowodzenia spoczywałby tymczasem właśnie na banku".

Słowem: bank pozywając nas, musiałby udowodnić, że napisaliśmy nieprawdę, podczas gdy w opinii wskazano, że nasze publikacje są prawdziwe, a oceny uzasadnione.

Kłopotliwe przesłuchania Goss, Kujdów, Kaczyńskiego

Z opinii uzupełniającej bije desperacja, by dostatecznie jasno i w sposób zrozumiały dla szefostwa banku wyłożyć argumenty, że w procesie z Gazeta.pl bank jest bez szans. I jeszcze się tym procesem będzie prosił o awanturę polityczną.

Czytamy w niej dalej: "Aby ocalić jakąkolwiek szansę na wygraną w ewentualnym procesie sądowym, niezbędne byłoby przesłuchanie w charakterze świadków osób opisanych w spornych publikacjach, w tym Wojciecha Kujdy i Jaromira Tomaszewskiego". To byłoby dla banku kłopotliwe.

Dalej: "Można się również spodziewać, że pozwany dążyłby również do przesłuchania (…) Kazimierza Kujdy i Janiny Goss. Nie jest wreszcie wykluczony wniosek o wysłuchanie Jarosława Kaczyńskiego". W opinii podkreślono, że wzywanie do sądu Kaczyńskiego i Goss "nie byłoby całkowicie pozbawione zasadności", a praktyka sądowa każe uznać taki scenariusz za prawdopodobny.

Z opinii: "Praktyczne konsekwencje oraz 'medialne' echo przesłuchania wskazanych powyżej świadków nie wymaga dodatkowego komentarza ze strony kancelarii". Z taką nutą nadziei na zrozumienie napisał doktor prawa w opinii dla szefostwu BOŚ-a. Ale i tak to objaśnimy: prowokowanie przesłuchania J. Kaczyńskiego, by się tłumaczył w sądzie z nominacji swojej przyjaciółki do rady nadzorczej państwowego banku, mogłoby zmieść władze tego banku. Podobnie serwowanie Janinie Goss przykrości w postaci jej przesłuchania w sądzie ściągnęłoby na władze BOŚ-a jej gniew. A w obozie PiS wszyscy z głową na karku wiedzą, że kto z "panią Janeczką" zadziera, ginie od prezesa.

Kancelaria podkreśliła ponadto, że proces doprowadzi do "wpisania banku w kontekst rozgorzałej walki politycznej, zwłaszcza w kontekście trwającego 'roku wyborczego'".

Ile kosztowały opinie? BOŚ Bank nie odpowiada

Zapytaliśmy BOŚ Bank, ile kosztowały dwie cytowane opinie prawne.

Odpowiedź cytujemy w całości: "W odpowiedzi na Pana pytania uprzejmie informujemy, że warunki zleceń BOŚ Banku, o które Pan pyta, nie należą do zakresu wykonywania zadań władzy publicznej ani nie są związane z gospodarowaniem mieniem komunalnym ani majątkiem Skarbu Państwa. Zatem ten aspekt działalności Banku nie wchodzi w zakres informacji publicznej".

Odpowiedź krótka, ale za to - jak wynika z ostatniego komunikatu spółki - rozrosła się ostatnio za to rada nadzorcza BOŚ Banku, której szefem nadal jest Wardacki. Teraz liczy aż 10 osób. Dla porównania: rada giganta naftowego PKN Orlen liczy dziewięciu członków.

Więcej o:
Komentarze (188)
Bank chciał nas pozwać za pisanie o "księstwie Kujdy". Zamówił opinię prawną. Napisaliśmy prawdę
Zaloguj się
  • spyderman2

    Oceniono 104 razy 102

    piss założyli komuchy: TW jarosław Balbina, TW kójda, TW pitrowicz itd
    tylko ciemnota głosuje na tą czerwoną zaraze która toczy ojczyznę

  • jerz1444

    Oceniono 74 razy 74

    Jarosław doskonale wiedział o przeszłości Kujdy. Każdy na kogo ma haki może u "niego" awansować obejmując lukratywne stanowiska. Wystarczy popatrzeć na życiorysy aparatczyków aby zobaczyć, że większość z nich to kukiełki na sznurku prezesa.

  • vontomke

    Oceniono 66 razy 66

    Polecam sprawdzenie tropu NFOŚ i programu PROSUMENT - dlaczego ten program został przez PiSowców uwalony? UE zwracała połowę funduszy na OZE dla odbiorców indywidualnych, działało to świetnie za czasów PO, gdy PiS doszedł do władzy program upadł. Będą wykręcać się sianem że się banki nie chciały dogadać, w rzeczywistości to cześć świadomej polityki uzależniania Polski od rosyjskiego węgla.

  • fakiba

    Oceniono 61 razy 61

    A mógł pozwać , wesoło by było zobaczyć jak się cała "elita" z Nowogrodzkiej przed sądem wije i skręca

  • def11

    Oceniono 53 razy 53

    "Kancelaria prawna musiała uświadomić władzom banku, że pozew może się skończyć wzywaniem do sądu Jarosława Kaczyńskiego i Janiny Goss.."

    No i np prowadzących Kujdę byłych esbeków, a przecież prezes Kaczyński walczy z komuną, oficjalnie :)

  • batura3

    Oceniono 49 razy 49

    TW Ryszard, Wolfgang, towarzysz prokurator stanu wojennego Piotrowicz, Wolski, Czabański, nigdy nie nternowany ani aresztowany Jarosław K. i multum ex członków PZPR-u - oto pissowskie kadry:)))))))))

  • czesinek12

    Oceniono 43 razy 43

    i dlatego trzeba znacjonalizować, przepraszam spolonizować media żeby nie było takich artykułów i żeby nikt nam nie patrzył na ręce które grabią i przywłaszczają albo przewłaszczają

  • luki.wawa

    Oceniono 40 razy 40

    Sama opinia takiej kancelaria to kilkadziesiąt tys PLN min, rozumiem ze my jako podatnicy za nią zapłaciliśmy

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX