Michał Dworczyk, czyli człowiek do zadań specjalnych PiS-u. Ale "dobra zmiana" coraz chętniej stawia na młodych

Michał Dworczyk to jeden z największych wygranych niedawnej rekonstrukcji rządu i nowa gwiazda obozu "dobrej zmiany". Jednak nie samym Dworczykiem Zjednoczona Prawica stoi. Obok niego pojawiło się kilku innych młodych polityków, na których PiS zamierza stawiać.

Mówi dobry znajomy Dworczyka: - Wszyscy pamiętają, że był brany pod uwagę jako kandydat prawicy na prezydenta Warszawy. Dobrze, że jednak to nie on wystartował, bo przegrałby z kretesem, a to mocno zastopowałoby jego karierę.

Nie wystartował. Badania socjologiczne elektoratu, które zleciło Prawo i Sprawiedliwość, pokazały, że stołeczni wyborcy niespecjalnie go kojarzą. Kierownictwo partii, mimo początkowych oporów, uznało, że większe szanse na wygraną w Warszawie ma szybko zyskujący popularność Patryk Jaki, ówczesny wiceminister sprawiedliwości i przewodniczący Komisji Weryfikacyjnej.

Wybory prezydenckie w stolicy zakończyły się klęską PiS-u. Mimo udanej i dynamicznej kampanii, Jaki został zmiażdżony już w pierwszej turze przez Rafała Trzaskowskiego (56,67 do 28,53 proc.). Jego kariera nieco wyhamowała, on sam usunął się w cień, a po przeszło pół roku zdobył mandat do Parlamentu Europejskiego.

Harcerz w KPRM

Natomiast Dworczyk na uniknięciu startu w Warszawie wyłącznie skorzystał - z powodzeniem kontynuował pracę na stanowisku szefa Kancelarii Premiera, a w ramach niedawnej rekonstrukcji rządu został też ministrem bez teki w gabinecie Mateusza Morawieckiego. To właśnie szef rządu szczególnie zabiegał o awans Dworczyka. Jak dowiadujemy w PiS-ie, to nagroda za jego dobrą i wierną służbę. - Prezes chciał wzmocnić Morawieckiego po tych atakach na niego w końcówce kampanii, więc się zgodził. Awans dostali dwaj ludzie premiera: Michał i Jacek Sasin - mówi nam polityk z KRPM.

Dworczyk z Morawieckim znają się od dłuższego czasu, poznali się przez wspólnych znajomych z harcerstwa. Obecny szef KRPM w Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej spędził siedemnaście lat (1989-2006) - najpierw jako harcerz, a następnie instruktor (w stopniu harcmistrza). Właśnie w ZHR rozwijał i realizował swoje dwie inne życiowe pasje: historię i zainteresowanie sprawami Polaków na Wschodzie. Kiedy wraz z kolegami Dworczyk założył firmę Pogranicze, która zajmowała się organizowaniem wyjazdów na Kresy, jeden z ich projektów uzyskał wsparcie finansowe banku BZW BK. Jego prezesem był wówczas Morawiecki.

Kilka lat później sam Dworczyk trafił do sektora bankowego. W kierowanym przez Zbigniewa Jagiełłę, prywatnie przyjaciela Morawieckiego, PKO BP w latach 2012-15 zajmował się tematami związanymi ze społeczną odpowiedzialnością biznesu. Współpracownicy i znajomi szefa KPRM, z którymi rozmawialiśmy, podkreślają u niego cechy, które w korporacjach są bardzo cenione: pracowitość, komunikatywność, kreatywność, skuteczność. Nic dziwnego, że lubiący korporacyjny system zarządzania premier Morawiecki doskonale dogaduje się z Dworczykiem.

- Przychodzi do roboty o 6:00, wychodzi często o 22:00-23:00. Zawsze dba, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik, więc gdy bierze się za jakieś zadanie, to każdy ma pewność, że na 100 proc. dowiezie temat - opisuje Dworczyka nasz rozmówca z Kancelarii Premiera. Polityk PiS-u z rządu dodaje: - Pragmatyk, bardzo sprawny organizator, człowiek ideowo bliski i wierny partii. Pryncypialny w dobrym tego słowa znaczeniu.

Długa droga na Wiejską

W samym PiS-ie Dworczyk pojawia się w 2002 roku, w ramach połączenia Przymierza Prawicy Kazimierza Michała Ujazdowskiego z partią braci Kaczyńskich. Ale pojawia się tylko teoretycznie, bo - jak pisała w 2017 roku "Rzeczpospolita" - jako niezbyt aktywnego członka Przymierza omija go informacja o zjednoczeniu ugrupowań. Gdy kilka lat później sam próbuje zapisać się do PiS-u, okazuje się, że od dawna jest członkiem partii i zalega ze składkami za kilka lat.

W PiS-ie Dworczyk przechodzi przez wszystkie szczeble politycznego wtajemniczenia - od radnego dzielnicy Warszawa-Śródmieście (2006-10), przez radnego m. st. Warszawy (2010-14), aż po radnego Sejmiku Województwa Mazowieckiego (2014-15). W międzyczasie zbiera szlify w kręgach rządowych i prezydenckich - w KPRM jest doradcą ds. wschodnich premierów Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, a później również jako doradca pracuje w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Nie ma jednak szczęścia do wielkiej polityki przy Wiejskiej. Do Sejmu próbuje dostać się dwa razy, w obu przypadkach z Warszawy - w 2007 roku przegrywa mandat z Arturem Górskim, a cztery lata później z Przemysławem Wiplerem. Ostatecznie na Wiejską dostaje się w sierpniu 2015 roku. Bez wyborów. Obejmuje mandat zwolniony przez Adama Kwiatkowskiego, który zostaje sekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta RP i szefem Gabinetu Prezydenta RP. W październiku 2015 roku Dworczyk jest już liderem wałbrzyskiej listy PiS-u. Zdobywa 24 935 głosów i reelekcję. W okręgu lepszy wynik od niego ma tylko wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak.

Blisko ucha prezesa

Jego pozycja w partii szybko rośnie. Kilka miesięcy po zdobyciu reelekcji wchodzi do rządu jako wiceszef MON. Jest "ludzką twarzą" resortu kierowanego przez Antoniego Macierewicza, w mediach często tłumaczy niepopularne decyzje przełożonego. W ministerstwie cieszy się dobrą opinią. - Zawsze miał czas dla innych, żeby pomóc albo coś doradzić. Człowiek na którym można było polegać - wspomina go poseł Bartosz Kownacki, który również był wiceszefem MON. - Świetny partner do dyskusji na wiele tematów, zarówno zawodowych, jak i półprywatnych czy prywatnych - dodaje.

W MON Dworczyk nie spędza nawet roku, bo po rekonstrukcji rządu ponownie łączą się drogi jego i Mateusza Morawieckiego. Zostaje szefem Kancelarii Premiera. Dlaczego odchodzi z MON? W nieoficjalnych rozmowach politycy prawicy wspominają, że mocno rozczarowało go postępowanie Macierewicza wobec Bartłomieja Misiewicza, chociaż w MON spędzili wspólnie raptem kilka tygodni.

Po nominacji na szefa KPRM Dworczyk szybko zdobywa miano "człowieka Morawieckiego". Ale - jak się dowiadujemy - nie jest to do końca prawda. Pierwszym protektorem Dworczyka w PiS-ie był wiceprezes partii Adam Lipiński, jedna z głównych twarzy tzw. Zakonu PC, czyli grupy najwierniejszych druhów prezesa Kaczyńskiego. Dworczyka i Lipińskiego mocno zbliżyła tematyka Kresów i Polaków na Wschodzie. - Ale Michała bardzo lubi i ceni także prezes, a wiadomo, jakie to ma u nas znaczenie. Michał ma bardzo dobre relacje z prezesem, prezes go słucha - podkreśla polityk z Nowogrodzkiej. - Dzisiaj Dworczyk uchodzi za człowieka Morawieckiego, ale gdyby doszło do ostrego konfliktu na linii Morawiecki - prezes, wcale nie jestem pewien, po której stronie by stanął - zaznacza.

O zaufaniu prezesa Kaczyńskiego do Dworczyka świadczy fakt, że to jemu często powierzane są zadania o strategicznym znaczeniu dla partii. Chociażby negocjacje koalicyjne w sejmikach po wyborach samorządowych. To dzięki nim PiS zdobyło władzę na Śląsku i Dolnym Śląsku. Niewiele zabrakło, a przejęłoby także Mazowsze. Dworczyk zrealizował postawione przed nim w partii cele, dzięki czemu jego akcje na Nowogrodzkiej poszły mocno w górę. - To jest człowiek do zadań specjalnych. Wszędzie, gdzie był, zawsze ratował Zjednoczonej Prawicy skórę - twierdzi osoba dobrze znająca Dworczyka.

Tego samego zdania jest poseł Jarosław Krajewski. Z Dworczykiem znają się od lat, wspólnie zasiadali w Radzie Warszawy w latach 2010-14. - Politycznie zapisał piękną kartę, bo gdzie nie był, tam odnosił sukces i realizował założone cele. To się zwraca i pracuje na jego korzyść - mówi w rozmowie z Gazeta.pl. - Ma rzadką u nas cechę - jest bardzo koncyliacyjny i cierpliwy. To dlatego często jest wysyłany do wrażliwych kwestii czy na newralgiczne dla nas odcinki - dodaje inny polityk PiS-u, z którym rozmawiamy o Dworczyku.

Błyskotliwa i dynamiczna kariera szefa KPRM w ostatnich czterech latach to nie tylko kwestia politycznej skuteczności czy urzędniczej sumienności. - Ma i zawsze miał dobre relacje ze wszystkimi możnymi w partii - zauważa polityk z Nowogrodzkiej i dodaje, że to przede wszystkim w tym kryje się fenomen kariery Dworczyka. - Ma bardzo dobre kontakty niemal z każdą grupą w partii. Jest takim hubem, który łączy różne środowiska - tłumaczy nam jeden z członków rządu.

Trzaskowski prawicy

Politologa dr. Olgierda Annusewicza z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego pytamy, czy Dworczyk może zostać nową gwiazdą polskiej prawicy, odpowiedzią PiS-u na Rafała Trzaskowskiego po stronie opozycji. - Jak najbardziej - mówi ekspert ds. marketingu politycznego. I dodaje: - Dworczyk ma czysty pas startowy do jeszcze wyższych stanowisk i poważniejszych funkcji w przyszłości. Ma wszystko, co nowoczesny prawicowy polityk mieć powinien.

Czym jest to "wszystko"? Z jednej strony, wyraziste konserwatywne poglądy i starannie budowany wizerunek – głowa rodziny (mąż i ojciec czwórki dzieci), katolik, urzędnik, państwowiec. Przy tym, Dworczyk nie epatuje nadmiernie swoją konserwatywnością i nikomu jej nie narzuca. Z drugiej strony - tłumaczy dr Annusewicz - to polityk bardzo sprawny komunikacyjnie, nieposiadający negatywnego elektoratu i niemający na koncie żadnej poważnej wpadki na pełnionych przez siebie stanowiskach. - Jedyne, co w jego politycznym CV na tym etapie mogłoby wyglądać nieco lepiej, to staż na tych eksponowanych stanowiskach - podsumowuje Dworczyka politolog.

- Dzisiaj jest jedynym z liderów PiS-u - mówi o Dworczyku poseł Jarosław Krajewski. - Na pewno jest dużym atutem Zjednoczonej Prawicy w kontekście najbliższych lat - słyszymy z kolei w rządzie. Słowo "atut" przewija się w niemal każdej odpowiedzi na pytanie o rolę Dworczyka w Zjednoczonej Prawicy w najbliższych latach. - Jako jeden z nielicznych polityków prawicy młodszego pokolenia nie jest zapatrzony w siebie i nie zwariował od popularności. Spójrzmy na Patryka Jakiego, przecież on jest kompletnie zachłyśnięty samym sobą i swoją karierą. Sprzedałby każdego, żeby osiągnąć cel - mówi nam polityk z KPRM.

Impregnowany na afery

Urodzony w Warszawie 43-latek wydaje się też impregnowany na afery i (potencjalne) skandale. Pod koniec lat 90. został skazany na półtora roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata za nielegalne posiadanie amunicji z okresu drugiej wojny światowej - jako zapalony miłośnik broni, w piwnicy swojego budynku przechowywał pociski artyleryjskie. Kiedy prokurator zażądał aresztu dla młodego studenta, za Dworczyka poręczył Antoni Macierewicz. - Pod koniec studiów do naszej piwnicy włamał się osiedlowy pijaczek. Znalazł zapomniane militaria i zgłosił to odkrycie policji - opisywał po latach całe zajście w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Dworczyk.

Do Dworczyka nie przylgnęła również opisana niedawno przez OKO.press sprawa zatajenia w co najmniej dwunastu oświadczeniach majątkowych udziałów w spółce, która zapewnia budynki i wyposażenie szkołom pod patronatem Opus Dei. - Wiem, że to jest dosyć kompromitujące dla mnie. Jedenaście lat temu, dokonując wpłaty wpisowego, po prostu nie pamiętałem, że jest to objęciem udziałów - tłumaczył później na antenie TVN24. - To jest sytuacja, która nigdy nie powinna się wydarzyć. To mój błąd. Mogę tylko powiedzieć: przepraszam - kajał się.

Podobnie sprawa podarowanego przez Fabrykę Broni "Łucznik" kolekcjonerskiego pistoletu ViS 35 nie zatopiła Dworczyka. Szefowi KPRM zarzucano, że to nieetyczne, żeby były wiceminister obrony narodowej otrzymywał drogie prezenty (na aukcjach internetowych cena pistoletu wahała się od 8 do 16 tys. zł) od spółki należącej do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, którą kontroluje właśnie MON. Kontrowersje wzbudzało też to, czy w chwili otrzymania pistoletu Dworczyk miał pozwolenie na broń. Okazało się, że polityk stosowne dokumenty posiadał, a umowa darowizny, na podstawie której otrzymał prezent opiewała na 5 tys. zł. - Nic mu nie przykleją, bo to po prostu uczciwy i rozsądny facet - mówi nam znajomy Dworczyka.

Nie tylko Dworczyk

Mimo 43 lat na karku, Dworczyk jest uważany za frontmana generacji młodych polityków prawicy. Jednak niedawna rekonstrukcja gabinetu premiera Morawieckiego pokazała, że za jego plecami już rosną potencjalni następcy. Do rządu weszli ludzie Zbigniewa Ziobry, czyli Sebastian Kaleta (rocznik '89) i Michał Woś ('91). Pierwszy został wiceministrem sprawiedliwości (w miejsce Patryka Jakiego), a drugi zastąpił Beatę Kempę i w rządzie będzie się zajmować pomocą humanitarną.

Do pokoleniowej zmiany doszło też na stanowiskach rzeczników rządu i PiS-u. Joannę Kopcińską zastąpił kojarzony z Jarosławem Gowinem Piotr Müller ('89), a zastępcą rzeczniczki partii od niedawna jest bliski współpracownik prezesa Kaczyńskiego - Radosław Fogiel ('82). Dodatkowo w MSWiA stanowisko wiceministra objął niedoszły prezydent Lublina - poseł Sylwester Tułajew ('81).

Skąd nagła inflacja młodych polityków na eksponowanych stanowiskach w rządzie i okolicach? Z naszych źródeł w KPRM, rządzie i na Nowogrodzkiej wiemy, że powodów jest co najmniej kilka. Przede wszystkim to wykorzystanie czasów politycznej prosperity do wykształcenia nowych kadr na kolejne lata. Po drugie, próba odklejenia od PiS-u łatki partii starych ludzi. Wreszcie po trzecie, Nowogrodzka chce jesienią mocno zawalczyć o najmłodszych wyborców. Niemal trzy czwarte tej grupy wiekowej w niedawnych eurowyborach zostało w domach. PiS widzi tutaj spore rezerwy w starciu z opozycją. A wystawienie młodych polityków do pierwszej linii ma uwiarygodnić partię i rząd w oczach ich głosujących rówieśników.

Zdaniem politologa dr. Olgierda Annusewicza to bardzo sprytny ruch ze strony Zjednoczonej Prawicy. Wybory parlamentarne wygrywa bowiem ten, kto opanuje polityczne centrum i pokaże umiarkowaną twarz. Młodzi, dobrze wykształceni, nowocześni, wolni od prawicowych stereotypów politycy mają być właśnie nową, umiarkowaną twarzą PiS-u. - Należy eksponować tych, którzy wyborców mogą przyciągnąć, a nie odstraszyć - podkreśla dr Annusewicz.

Polityk z KPRM: - Młodzi dostają szansę, nabiorą doświadczenia, politycznie zyskają na wartości i będą cennymi figurami w przyszłości. Platforma z młodych obiecujących polityków ma dzisiaj w zasadzie tylko Krzysztofa Brejzę. Dlaczego? Bo kiedy byli osiem lat u władzy nie pomyśleli o wykształceniu kadr na kolejne lata. Dzisiaj słono za to płacą.

Więcej o:
Komentarze (125)
Kim jest Michał Dworczyk? Sylwetka szefa KPRM. Młodzi w PiS
Zaloguj się
  • ar.co

    Oceniono 43 razy 19

    Dworczyk? To ten oszust, który latami kłamał w oświadczeniach majątkowych?
    Rzeczywiście, jako kłamca - idealnie nadaje się do PiS-u.

  • zd46

    Oceniono 28 razy 16

    Dworczyk 12 nieuczciwych oświadczeń majątkowych, dalej nie wyjaśnionych 8. Jego główna działalność, to korupcja po wyborach samorządowych na Dolnym Śląsku, w celu werbowania samorządowców innych partii na rzecz PiS-u. Wykorzystywał samolot rządowy, oferowanie stanowisk w spółkach skarbu państwa i pieniądze państwowe. Działanie w godzinach służbowych na rzecz partii PiS i z pieniędzy budżetowych.

  • morenowa38

    Oceniono 17 razy 13

    Nowak ustąpił przez średnio drogi zegarek, a ten Uj zapomniał o o wiele droższych udziałach spółce prowadzącej szkołę wraz z szatańską organizacją Opus Dei.Ssyn.

  • tom_aszek

    Oceniono 12 razy 12

    "skazany na półtora roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata za nielegalne posiadanie amunicji z okresu drugiej wojny światowej - jako zapalony miłośnik broni, w piwnicy swojego budynku przechowywał pociski artyleryjskie. (...) sprawa zatajenia w co najmniej dwunastu oświadczeniach majątkowych udziałów w spółce, która zapewnia budynki i wyposażenie szkołom pod patronatem Opus Dei. (...) Szefowi KPRM zarzucano, że to nieetyczne, żeby były wiceminister obrony narodowej otrzymywał drogie prezenty (...) od spółki należącej do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, którą kontroluje właśnie MON."

    Podsumowanie dla sÓwerena: najbliższym współpracownikiem premiera dużego państwa (niezależnie od tego, czy się tego premiera lubi czy nie) jest gość z wyrokiem za poważne przestępstwo i uzasadnionymi podejrzeniami o machlojki finansowe (uzasadnionymi, skoro sam się przyznał i kajał).

    Swoją drogą - na miejscu premiera zleciłbym regularne kontrole pomieszczeń zajmowanych przez pana D. przez ekipę saperską. Nie wiadomo, czy to uwielbienie dla materiałów wybuchowych już mu przeszło...

  • 7ogamihcra

    Oceniono 13 razy 11

    Żadna to chwała być kolaborantem z pisowskim bolszewicko-faszystowskim okupantem.

  • hunter4

    Oceniono 15 razy 11

    Propanstwowiec. Na usprawiedliwienie zaprzaństwa kłamstwa złodziejstwa to jest najlepsze. Jestem pro, a inni nie są - oni tylko kradną dla siebie a ja dla dobra państwa.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX