Gen. Roman Polko: Z Amerykanami nie ma zmiłuj. Może się okazać, że będziemy mieć drogie gadżety

Jacek Gądek
- Może się okazać - i tu widzę zagrożenie - że jeśli kupimy F-35, to już na nic innego nam nie starczy. Nawet na hełmy dla żołnierzy i szkolenie pilotów, a wtedy będziemy mieć na lotniskach drogie gadżety - mówi dla Gazeta.pl gen. Roman Polko, były dowódca jednostki GROM. I podkreśla biznesowe podejście USA: - Z Amerykanami nie ma żadnego zmiłuj, a gdy będą mieć okazję, to wywindują ceny za swój sprzęt.

Jacek Gądek: - Cały polsko-amerykański militarny pakiet, ogłoszony podczas wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Stanach Zjednoczonych, zmienia układ sił w Europie czy to już tylko kosmetyka?

Gen. Roman Polsko: - Postawiono kropkę nad "i". To jest przełom, bo Polska - a także Litwa, Łotwa i Estonia - nie jest już tym krajem NATO, w którym nie mogą stacjonować żadne większe siły, aby tylko nie drażnić Rosji. Prezydent Donald Trump odpowiedział na działania Władimira Putina i w tej chwili Polska jest traktowana jako równoprawny członek Paktu.

Złośliwi by się przyczepili, że formalnie nie będzie to stała ("permanent") obecność żołnierzy i sprzętu USA, choć w rzeczywistości będzie mieć taki charakter.

W warstwie słownej - tak. Ale stałych baz takich jak ta w niemieckim Rammstein już się w zasadzie nie buduje. Nawet bez takiej stałej bazy zostały położone podwaliny pod stałą obecność Amerykanów w Polsce. W porównaniu do obecnej już w Polsce brygadowej grupy bojowej USA to też jest zmiana jakościowa.

Bo? Teraz żołnierzy USA mamy 4,5 tys., a będzie kolejny tysiąc.

Bo Amerykanie wprowadzą tu siły wywiadowcze, specjalne, lotnictwo. Nie oznacza to wcale, że USA postanowiły chronić tylko Polskę, ale widać, że Amerykanie obawiają się sojuszu Rosji z Chinami i nadmiernego zbliżenia się Rosjan do Europy, bo oznaczałoby to osłabienie globalnej opozycji USA. Strategicznie Amerykanom opłaca się mieć swoje siły w Polsce.

A czy opłaca się to Amerykanom czysto finansowo? Przy okazji będą mogli sprzedać najnowsze myśliwce F-35, skroplony gaz i być może też technologię do elektrowni atomowych. A zaplecze logistyczne dla wojsk USA w dużej mierze - za zadeklarowane 2 miliardy dolarów - wybuduje im polski rząd.

Obecność żołnierzy USA nam się opłaca. Mówię to jako żołnierz, który w Stanach wielokrotnie bywał i realizował misje wojskowe wspólnie z Amerykanami. Z nimi działa się po prostu świetnie - można nawet nie odróżnić, czy się ma za sobą własne czy ich zaplecze.

A z drugiej strony jako dowódca GROM-u, który kupował sprzęt od Amerykanów, doskonale wiem, że patrzą biznesowo. Konkretny przykład: byłem zapraszany przez Izrael, aby zobaczyć ich bazy i sprzęt, który chcieli sprzedać. Chodziło o karabinki dla komandosów. Wówczas attaché wojskowy USA powiedział mi wprost: jeżeli będziecie kupować od Izraela, to zerwiemy z wami kontakty. Tak - przemysł militarny to dla Amerykanów biznes. Taka jest Ameryka - kochajmy się jak bracia, ale rozliczajmy się precyzyjnie.

Trzeba mieć tego świadomość, więc negocjatorzy powinni patrzeć na zakupy od USA także pod kątem biznesowym. Z Amerykanami nie ma żadnego "zmiłuj", a gdy będą mieć okazję, to wywindują ceny za swój sprzęt.

Stany Zjednoczone chciały komuś sprzedać samoloty F-35, bo dopiero co wykluczyły z ich programu Turcję, gdy ta kupiła rosyjski system rakietowy S-400. Szukały kupców i znalazły ich w Polsce. Poprzez kontrakty wojskowo-biznesowe wiążą jakiś kraj ze sobą na stałe. Kupno myśliwców to nie jest przecież jednorazowa sprzedaż.

Ale z Amerykanami świetnie się współpracuje pod warunkiem, że się od nich dużo i drogo kupuje?

Z faktu, że posiadamy sprzęt USA, w Iraku dochodziło do takich sytuacji, że gdy amerykański rusznikarz wykonywał napraw podręcznej broni żołnierzy GROM-u, to nawet nie patrzył, czy to broń polskiego czy amerykańskiego żołnierza. Pro prostu naprawiał, bo mieliśmy taki sam sprzęt.

W większej skali - gdy będziemy mieć samoloty czy śmigłowce stworzone przez Amerykanów - to ta współpraca też będzie łatwiejsza.

De facto nie mamy marynarki wojennej, a śmigłowce nadają się do muzeów. Potrzeby armii są gigantyczne, więc sprzęt od Amerykanów można kupować bez końca i wydać każde pieniądze?

Rzeczywiście - potrzeby i wydatki armii są gigantyczne. Dlatego wysłałbym polskich negocjatorów i ministrów do Monterey na studia z zarządzania zasobami obronnymi, gdzie nauczyliby się, co to jest plan modernizacji, jak się go buduje i bilansuje, nim się zacznie go wprowadzać w życie na szczeblu rządowym, uwzględniając przy tym inne potrzeby państwa. Na studiach są realizowane różne symulacje, jak modernizować, nie naruszając przy tym gotowości do odparcia nagłej agresji.

Teraz widzi pan taki masterplan dla modernizacji polskiej armii?

Widzę, że armia się modernizuje, ale planu to, szczerze mówiąc, nie dostrzegam. Negocjatorzy są przypadkowi i dają sobie narzucać warunki, a zakupy są od czapy - bez patrzenia, jakie rzeczywiste koszty będą generować w przyszłości. Może rzeczywiście się okazać - i tu widzę zagrożenie - że jeśli kupimy F-35, to już na nic innego nam nie starczy. Nawet na hełmy dla żołnierzy i szkolenie pilotów, a wtedy będziemy mieć na lotniskach drogie gadżety.

Dwa miliardy dolarów to dla polskiego budżetu nie jest zbyt duża kwota, by zapewnić żołnierzom USA zaplecze logistyczne?

Proszę jednak pamiętać, że z efektów korzystać będą też nasi żołnierze. W końcu ten amerykański standard, który będziemy musieli zapewnić, podniesie również jakość obiektów szkoleniowych dla polskich żołnierzy.

Jeszcze niedawno prezydent Andrzej Duda i szef MON Mariusz Błaszczak szermowali hasłem "Fort Trump", a nie powstanie przecież jeden fort, ale siły USA będą rozproszone. Dobrze to czy nie?

Nie jestem zawiedziony tym, że nie będzie jednej wielkiej bazy USA. Przecież jeśli zbudujemy obiekty i bazy poligonowe, to nie zdziwię się, jeśli będą nazwane - ze względów politycznych czy dyplomatycznych - "Fort Trump".

Bardzo dobrze, że nie powstanie jedna stała baza, bo wojsko nie może "cumować" w jednym miejscu. Czasami daję naszym żołnierzom za przykład manewrowość sił USA, gdzie żołnierze ciągle się rotują. W Polsce bowiem okazuje się, że kiedy szef MON usiłował przenieść batalion czołgów w inne miejsce, to nasi żołnierze byli bardzo zasiedziali w swoich garnizonach, a ich zdolność manewrowa była niska. Wiem, że tako mobilność jest życiowo trudna dla żołnierzy, ale tylko taka armia jest sprawna.

Polska armia ma 48 myśliwców F-16, z czego wiele - choć wojsko tego nie ujawnia - jest uziemionych i serwisowanych. A teraz kupowanie mają być najnowocześniejszych F-35. To nie jest droga zabawka dla armii, która wciąż ma problem w zaopatrzeniu żołnierzy w hełmy?

Zawsze jest taka obawa. Tak F-16 jak i F-35 mogą być gadżetem, jeśli razem z samolotem nie kupi się uzbrojenia i towarzyszących im systemów. Samolot w lotnictwie wojskowym to za mało. Aby wykorzystać możliwości myśliwca trzeba wymusić modernizację całych sił powietrznych - trzeba dokupić systemy rozpoznania, zdobywania i analizowania informacji, a także odpowiednie uzbrojenie, które dopiero pozwalają z samolotów zrobić jakiś użytek.

Nie może już być powtórki jak z F-16, że kiedy chcieliśmy je wysłać na misję wojskową, to okazało się, że wciąż czegoś im brakuje.

Historia lubi się czasami powtarzać.

Kiedyś rozmawiałem z brytyjskim attaché wojskowym i on zażartował: ale jak będziecie kupować od Amerykanów te F-16, to sprawdźcie wcześniej, czy mają skrzydła, bo może będziecie musieli za nie jeszcze dodatkowo zapłacić. Amerykanie potrafią zarabiać.

Przypomina mi się też inna sytuacja, kiedy studiowałem w Ośrodku Podyplomowym Marynarki Wojennej USA w Monterey zarządzanie zasobami obronnymi. Jeden z wykładowców dał przykład dobrego biznesu, który zrobili Amerykanie. Mówił: za darmo oddaliśmy Polakom dwie fregaty "Kościuszko" i "Pułaski", ale to wcale nie znaczy, że na nich nie zarobiliśmy, bo przecież Polacy dokupili u nas wyposażenie, a kiedyś poniosą też koszty utylizacji tych fregat.

F-16 miały skrzydła, ale nowoczesnych pocisków już nie i dopiero po latach je dokupiono.

Właśnie. Kupno samolotu to nie jedyny koszt. To jest jak z kupnem domu - płacisz, przekraczasz próg, ale na wykończenie trzeba wydać jeszcze drugie tyle, by móc z niego właściwie korzystać.

Szkoda, że w zespole negocjacyjnym nie ma choćby generała Adama Dudy (dziś w stanie spoczynku), który zęby zjadł na negocjacjach. Amerykanie do rozmów wystawiają świetnych fachowców, a my zbyt łatwo przyjmujemy warunki pod ich dyktando.

Donald Trump cały czas przeciwstawia Polskę - dając nas za wzór - "starej Europie", czyli Niemcom i innym państwom, które przekazują na obronność mniej niż 2 proc. PKB. To dla nas ryzyko polityczne?

A ja się w sumie nie dziwię Trumpowi. Niemcy przez budowę gazociągu North Stream I i II w zasadzie naruszają bezpieczeństwo energetyczne naszego regionu Europy. Z kolei francuski prezydent, mówiąc o budowie sił zbrojnych Europy, sugeruje, że muszą one mieć siłę przeciwstawić armiom Rosji, Chin i USA. To brzmi jak wyłom w NATO, więc Trump postanowił dać kolejny pstryczek "starej Europie", która wciąż niewiele robi, by samej zapewnić sobie bezpieczeństwo.

Nie zmienia to jednak faktu, że Polska nie może dać się postawić w kontrze do Niemiec i Francji.

Więcej o:
Komentarze (174)
Gen. Roman Polko: Z Amerykanami nie ma zmiłuj. Może się okazać, że będziemy mieć drogie gadżety
Zaloguj się
  • ml2403

    Oceniono 47 razy 37

    To lizanie d..y Amerykanom odbije nam się czkawką. Mieliśmy ogromną okazję by w tej sprawie siedzieć cicho i załatwiać ją kuluarowo. Trump chce pokazać, że nie musi liczyć się z Niemcami czy Francuzami czy w ogóle z UE bop może realizować swoje plany w Europie przez innych. Polska jest tu znakomita bo jest krajem dość dużym i patrzy z miłością na USA. Trump pokazał że może Niemcom zrobić na złość i przenieść 1000 żołnierzy z Ramstein do Polski. My powinniśmy mieć dobre układy z USA ale nie w kontrze do UE, bo Ameryka daleko, a UE blisko, ale jak widać rząd PiS ma inne plany i oni będą do USA na klęczkach pielgrzymować. .

  • pszczolkaprezesa

    Oceniono 41 razy 29

    Rzeczywiście jesteśmy twardymi negocjatorami. Jak wydamy kilkadziesiąt miliardów zł na samoloty, to będziemy mogli wysłać swoich żołnierzy na wojenkę na rzecz USA, a wtedy w gratisie naprawią nam karabinki.
    Brawo my!
    Dzięki wydaniu tych grubych miliardów i ZUS zyska. Te rakowate, staruchy na emeryturach i inne chore szybciej padną. A gdyby tą kasę wydać na zdrowie, edukację, opiekę nad staruszkami to ZUS musiałby ogłosić bankructwo!

  • yaspiman

    Oceniono 39 razy 25

    gdyby budyń był młodszy, to była by pedofilia, a tak został po prostu wyru...y

  • bigmaciek

    Oceniono 29 razy 23

    Klasyczny, amerykańskie podejście do biznesu jest wszędzie. Kupisz za grosze, a nawet dostaniesz za darmo np. maszynkę do golenia Gillette? To cię nieźle oskubią na wkładach do niej.

  • nukula4

    Oceniono 32 razy 20

    Amerykanie są fałszywi, wspólpraca pod warunkiem że bedziem stale chłopcem na posyłki, jakbysmy się chcieli uniezależnić to zawsze mogą nam czegoś nie dać. Kupiłem sobie Huawei i już się martwię co będzie jka wytną oprogramowanie bo zablokowali Chiny i dostęp do oprogramowania. To taka współpraca? Wszyscy powinni się zebrać i olać Amerykanów. Nich się nauczą współparacy anie tylko szukają murzyna do roboty i wyzysku. PiS to sługusy od urodzenia.

  • barxxxl

    Oceniono 23 razy 17

    PiS, to jeden z najbardziej chaotycznych i destrukcyjnych bytów politycznych w Polsce. Dobrą stroną sprawy jest też to, że jest też autodestrukcyjna. Ta kleptokracja jeszcze jest górą, ale trochę cierpliwości i PiS podpali własny stos dla swoich przeklętych stronników. A hipokryzją dobijają się sami! A te podlizywanie się ekipie amerykańskiego rządu lub Węgrom Orbana nic Polsce nie da! Te idiotyczne polityczne pomysły Trumpa mogą tylko doprowadzić do własnej zguby i dalszej izolacji oraz destrukcji. PiS ma błędne oczekiwania! A zagrożenie pokoju w Europie rośnie! PiS ma już wszystko do stracenia, stąd ta walka o sądy i znaczące media. Jak przegrają, skończą jak targowiczanie. Większość czołowych przywódców konfederacji targowickiej zostało skazanych na śmierć i powieszonych w czasie insurekcji kościuszkowskiej (w 1794 r.). Jak to mówią: „Nosił wilk razy kilka, aż poniosą też tego wilka!”

  • nietyp

    Oceniono 28 razy 14

    " Cały polsko-amerykański militarny pakiet, ogłoszony podczas wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Stanach Zjednoczonych, zmienia układ sił w Europie czy to już tylko kosmetyka?"

    Nie sądziłem, że można być tak głupim, aby zadać takie pytanie... Muszą to być bardzo kiepskie siły, jeśli kilkanaście samolotów, czy też tysiąc żołnierzy jest go w stanie zmienić...

  • taunus68

    Oceniono 17 razy 13

    Kupią parę F-35 a żołnierze na poligonie wciąż mają na głowach "skupiacze myśli"czyli hełmy z lat 70-tych...

  • plastikpiokio

    Oceniono 17 razy 11

    już niedługo się przekonamy że USA to nie armia zbawienia ani caritas wydoją nas aż do samego dna ---ale duduś na razie się cieszy że może coś podpisać .

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX