Życie po Tusku. Rycerz na białym koniu nie przyjedzie, opozycja sama musi poradzić sobie z PiS-em [ANALIZA]

Donald Tusk obiecał opozycji pomoc w kampanii parlamentarnej, ale warunków tej pomocy nie sprecyzował. Nie ogłosił też powstania Ruchu 4 Czerwca, któremu miał patronować. Dla opozycji to jasny znak - czas zacząć przyzwyczajać się do życia bez Kierownika.

Po dotkliwej porażce w eurowyborach wydawać by się mogło, że zjednoczona wokół Platformy Obywatelskiej opozycja bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje wracającego do polskiej polityki na białym koniu Tuska. Z drugiej strony - właśnie teraz bardziej niż kiedykolwiek oczywistym zdaje się, że przewodniczący Rady Europejskiej do polskiej polityki już nie wróci.

Plan minimum

Ci, którzy w tej sprawie mieli jeszcze pewne złudzenia, zapewne stracili je po gdańskim wystąpieniu Tuska. Były premier podczas uroczystych obchodów 30-lecia wyborów z 4 czerwca 1989 roku miał - jak od miesięcy spekulowały media i politycy opozycji - ogłosić powołanie do życia społeczno-politycznego projektu pod roboczą nazwą Ruch 4 Czerwca. Wedle nieoficjalnych informacji miał to być ponadpartyjny projekt wspierający Koalicję Europejską w kampanii parlamentarnej.

Tyle że Ruch 4 czerwca nie powstał. I już raczej nie powstanie. Zamiast tego Tusk wygłosił ponad 20-minutowe przemówienie, w którym z jednej strony pouczał liderów opozycji, z drugiej dodawał otuchy wyborcom Koalicji Europejskiej, a z trzeciej roztaczał swoją wizję pokonania Zjednoczonej Prawicy w jesiennych wyborach.

Wspomniana wizja dotyczyła jednak głównie (tylko?) Senatu, który Tusk chciałby odbić z rąk PiS-u dzięki wsparciu popularnych samorządowców - prezydentów polskich metropolii (wśród nich: Warszawy, Gdańska, Łodzi, Wrocławia i Poznania). Jak konkretnie miałoby to wyglądać? O tym były premier już nie mówił, zostawiając przesadnie dużo miejsca na domysły. A raczej wątpliwości.

Znamienne, że Tusk mówił właśnie o Senacie. Dla opozycji odzyskanie izby wyższej parlamentu to plan minimum, tymczasem w mowie szefa Rady Europejskiej brzmiało to raczej jak scenariusz maksimum. W najlepszym razie - optimum. Nie było to więc charyzmatyczne poderwanie do boju pobitych oddziałów, ale raczej wymuszona mowa ku pokrzepieniu serc. Bez wielkiej wiary autora w to, że owe serca uda się pokrzepić na tyle, by za niespełna pół roku móc świętować wielkie wyborcze zwycięstwo.

Bessa Tuska

Kluczowe znaczenie ma tutaj, rzecz jasna, wynik eurowyborów. Teoretycznie najłatwiejsza dla opozycji elekcja zakończyła się dla niej bolesną porażką. Siedem punktów procentowych między Zjednoczoną Prawicą a Koalicją Europejską to, biorąc pod uwagę wszelkie okoliczności, olbrzymia różnica. Różnica, która diametralnie zmieniła układ sił przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi. Dzisiaj to rządzący są murowanym faworytem do ich wygrania. Zwycięstwo (mniej lub bardziej zjednoczonej) opozycji byłoby prawdziwą sensacją.

Dla Tuska był to wyraźny sygnał. Zdecydowanie poparł Koalicję Europejską na finiszu kampanii, a i tak wymiernych efektów to nie przyniosło. Nie było nawet walki łeb w łeb, było natomiast solidne lanie, które opozycji zgotowali rządzący. Dla tak doświadczonego i wytrawnego polityka jak Tusk to dostateczny sygnał, żeby przystopować z bezpośrednimi inwestycjami w opozycję i powściągnąć plany o powrocie do krajowej polityki. Nie bez powodu ludzie z otoczenia byłego premiera zaczęli żartować, że biały koń, na którym Tusk miał wrócić do Polski i zbawić opozycję, po wyborach został zaparkowany.

Wynik wyborów i brak decydującego wpływu na wyborców w ostatnim etapie eurokampanii to jednak nie wszystko. Tusk i jego otoczenie z pewnością śledzą też rozmaite sondaże pokazujące, jak przewodniczący Rady Europejskiej jest w Polsce odbierany i jakie miałby szanse w wyborczym starciu z Andrzejem Dudą. Także na tym polu nie ma wielu powodów do optymizmu.

Weźmy tylko dwa majowe sondaże Kantara dla Gazeta.pl. Pierwszy z nich pokazuje, że w kwestii zaufania do polityków Tusk wypada dzisiaj gorzej od swojego odwiecznego politycznego rywala - prezesa PiS-u Jarosława Kaczyńskiego. Obu politykom nie ufa 54 proc. Polaków, ale pozytywnych wskazań więcej ma Kaczyński - 37 do 32 proc.

To samo badanie daje też do zrozumienia, że Polacy są mocno podzieleni co do tego, czy powrót Tuska wzmocniłby szanse opozycji w starciu z "dobrą zmianą". Wierzy w to 35 proc. badanych, ale niemal tyle samo (36 proc.) jest zdania, że powrót byłego szefa Platformy nic by nie zmienił. 17 proc. jest zaś przekonanych, że Tusk zaszkodziłby opozycji, gdyby zdecydował się na powrót do krajowej polityki. Z sondażu Kantara dowiadujemy się też, że gdyby Tusk zdecydował się wrócić i powalczyć o prezydenturę z Andrzejem Dudą, przegrałby zarówno w pierwszej (27 do 41 proc.), jak i drugiej turze (44 do 55 proc.). W decydującej rozgrywce uzyskałby nawet gorszy wynik niż Bronisław Komorowski w 2015 roku.

Drugi ze wspomnianych sondaży pokazuje natomiast, że przewodniczący Rady Europejskiej wcale nie jest przez Polaków odbierany tak pozytywnie, jak przyjęło się sądzić (zwłaszcza w szeregach opozycji i jej sympatyków). W badaniu negatywnych/pozytywnych skojarzeń wypada mocno ambiwalentnie. Z kolei w teście luźnych skojarzeń z Tuskiem poza hasłami pozytywnymi pojawiają się też takie słowa jak "kłamca", "dwulicowy", "egoista", "karierowicz", "złodziej" czy "aferzysta".

W tym kontekście nie dziwi, że podczas swojego wystąpienia po niedawnej Radzie Krajowej PO jej przewodniczący nie zajmował się Tuskiem, jego ewentualnym powrotem czy pomocą w odsunięciu PiS-u od władzy. Grzegorz Schetyna zapewnił, że "nie będzie załamywania rąk i narzekania", bo "trzeba patrzeć w przód". Zapowiedział przy tym powołanie nowego sztabu wyborczego, postawienie na młode twarze i wyjazd polityków Platformy w Polskę do ciężkiej, codziennej pracy, w trakcie której będą chcieli przekonać do siebie wyborców. - Uważnie i z pokorą wsłuchujemy się w krytykę. Tam, gdzie wczoraj okazaliśmy się słabsi, jutro będziemy dwa razy silniejsi. Obiecujemy to! - zaznaczył.

(Nie) czekając na Tuska

Rada Krajowa była dla Platformy swego rodzaju cezurą. Partia chce zostawić za sobą narzekania, przerzucanie się winą i wzajemne (często publiczne) rozliczenia z przegranej. Teraz celem jest odbudowa morale, wyciągnięcie właściwych wniosków z przegranej i wprowadzenie w życie odpowiedniego planu naprawczego.

Tuskiem w PO zajmuje się już coraz mniej osób. Ledwie kilka dni temu jeden z "tuskowców", czyli stronnictwa w Platformie bliskiego byłemu premierowi, powiedział w rozmowie z Gazeta.pl: - Nie można żyć oczekiwaniem na coś, co prawdopodobnie się nie wydarzy. Musimy wziąć sprawy w swoje ręce i przestać się oglądać na Tuska.

Inny polityk zbliżony do byłego premiera: - Jeśli Donald Tusk zechce się włączyć do jesiennej kampanii, chwała mu za to. Ale czekając na to, co on zrobi, jesteśmy skazani na klęskę. Nie ma co się na niego oglądać.

Tym bardziej że Tusk wcale nie jest skazany na powrót do polskiej polityki. Opcji na przyszłość, po zakończeniu kadencji przewodniczącego Rady Europejskiej, ma aż zanadto. Od kontynuowania kariery na szczeblu międzynarodowym (ONZ, NATO, Rada Europy etc.), przez kierowanie jednym z wielu wpływowych europejskich think tanków, po wykorzystanie swojej wiedzy i rozległych kontaktów w biznesie (jak niegdyś były kanclerz Niemiec Gerhard Schröder). Zawsze może też zdecydować się na objazd po najlepszych światowych uczelniach i wygłaszanie sowicie opłacanych wykładów (przykład dali chociażby Lech Wałęsa czy Barack Obama).

Nic więc dziwnego, że nawet samorządowcy, których Tusk miał oddelegować do walki z "dobrą zmianą", są bardzo wstrzemięźliwi w ocenianiu jego szans na powrót do polskiej polityki. Pytany o to w TVN24 prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski stwierdził: - Może to wynika z pewnej nadziei, że wróci, natomiast nie mogę powiedzieć, że padły jakieś słowa czy padła jakaś deklaracja. Tego nie było.

Dzisiaj nawet ludzie mocno kojarzeni w Platformie z Tuskiem nie przejawiają wielkich nadziei na jego powrót do rodzimej polityki. - Nie wierzę w to. Myślę, że bardzo się wahał, ale jest na tyle trzeźwo myślącym człowiekiem, żeby sobie uzmysłowić, że czas płynie i wszystko traci na świeżości. Poza tym, jakie on ma teraz instrumenty, żeby nam pomóc? Nawet chcąc startować na prezydenta, jest uzależniony od Koalicji Europejskiej i jej poparcia - słyszymy od jednej z takich osób.

Wiele wskazuje na to, że skupiona wokół Platformy opozycja wyleczyła się z marzeń o wybawcy z Brukseli tak samo, jak ten wybawca wyleczył się z marzeń o powrocie do dawnego politycznego życia. Lepiej późno niż wcale. Dla obu stron.

Więcej o:
Komentarze (209)
Powrót Tuska do polskiej polityki. Opozycja już na niego nie czeka.
Zaloguj się
  • punter

    Oceniono 17 razy 11

    Ostatnie 2 tygodnie to przypominają coraz bardziej prasę sportową sprzed mundialu.
    Tysiące analiz jak to będzie pięknie jak tylko się opozycja zjednoczy, zapewnienia że jedziemy po zwycięstwo a jesienią będzie 50-0 bo być opozycją, gdy PIS dostanie 50% to tak jak nie być wcale :)))

  • kac

    Oceniono 12 razy 10

    Rycerz na białym koniu nie przyjedzie, stwierdził, że z tą opozycją nic się nie uzyska.
    Ta opozycja zachowuje się tak jakby bycie w opozycji było dla niej wymarzonym miejscem.
    Niech pamiętają, co stało się z SLD. Ciepłe stołki na Wiejskiej nawet dla wierchuszki partyjnej w pewnej chwili przestają być gwarantowane... i trzeba iść do pracy.

  • anita_ani_tamten

    Oceniono 16 razy 8

    Kto podplatformił (podiwanił, podsowiecił etc. etc.) Tuskowi białego konia?
    Nie wiedziałam, że w Brukseli tak kradną...

  • homo-homini-lupus

    Oceniono 9 razy 7

    Miał być wspaniały rycerz na rączym koniu bojowym.
    Taki:
    Https://kobietapo30.pl/wp-content/uploads/2017/11/3366abc2a49f745f9938c631960710f0.jpg

    Wyszło to:
    Https://eszkola.pl/img/galleries/thumb/home/honore_daumier_don_quixote_and_sancho_pansa.jpg

    Jak zawsze, miało być wspaniale.
    Wyszło tak, jak zawsze.
    Bo jesteście rzędem zer, hordą neptków, którym woda sodowa uderzyła do głowy do tego stopnia, iż uwierzyliście w produkowaną przez was przez lata propagandę o własnych zaletach.
    Dobrze wam tak, kupko śmiecia.

  • mk30553

    Oceniono 11 razy 7

    Tusk sam wyciął wszystkich, którzy mieli własne zdanie i mieli szanse na zaistnienie w roli liderów (choć Rokita, Olechowski, Gilowska) otaczając się miernotami jak Graś czy Kopacz. Teraz są skutki

  • el.pistolero

    Oceniono 15 razy 7

    Niestety, Tusk swoją postawą zraził do siebie część sympatyków jego osoby. Między innymi dlatego, ostatnia sonda związana z oceną polskich polityków, wykazała, że Polacy postrzegają Tuska jako polityka dwulicowego. Karierowicza, pragnącego za wszelką cenę utrzymać siebie i funfli z PO przy politycznym korycie.

  • 2bogaty-wienc-mondry

    Oceniono 6 razy 6

    Przecież opozycja nie chce wygrać tych wyborów. Po co bić pianę po raz kolejny.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX