Resort Ziobry ujawnia liczbę księży zatrudnionych w więzieniach. Jest też mowa o poprawczakach

W Służbie Więziennej zatrudnionych jest 180 duchownych - informuje Ministerstwo Sprawiedliwości w odpowiedzi na zapytanie posła PO-KO Krzysztofa Truskolaskiego. Resort wskazuje, że liczba etatów nie wzrosła w porównaniu do 2015 r., kiedy Prawo i Sprawiedliwość przejmowało władzę w Polsce.

Poseł PO-KO Krzysztof Truskolaski złożył do resortu sprawiedliwości zapytanie w sprawie duchownych zatrudnionych w jednostkach podległych ministerstwu. Odpowiedzi zdążył udzielić wiceminister Patryk Jaki, który 26 maja został wybrany na europosła i na początku czerwca zrezygnował z dotychczas zajmowanego stanowiska.

Jak poinformował Patryk Jaki, według stanu na 1 kwietnia 2019 r. w Służbie Więziennej zatrudnionych jest 180 duchownych na 84,75 etatu. "Zauważyć należy, iż liczba etatów osób duchownych w całym roku 2015 wynosiła 85,60" - zaznaczył. Przypomniał też, że w ramach SW działa 81 zakładów karnych, 39 aresztów śledczych i 52 oddziały zewnętrzne. Liczba osadzonych to ok. 75 tys. osób (stan na koniec marca), podczas gdy w grudniu 2015 r. było to niemal 71 tys.

Z przytoczonych danych wynika, że posługę religijną, pomimo zauważalnie zwiększonej liczby osadzonych, zapewnia w zasadzie niezmienna ilościowo kadra zatrudnionych osób duchownych.

- napisał Patryk Jaki. Nie wiadomo, ile dokładnie zarabiają księża. Polityk wskazuje jedynie, że "wynagrodzenie duchownych podlega tym samym regulacjom, co innych pracowników cywilnych więziennictwa"

MS o duchownych w zakładach karnych

Były już wiceminister podkreślił również, że zgodnie z prawem "skazany ma prawo do wykonywania praktyk religijnych i korzystania z posług religijnych oraz bezpośredniego uczestniczenia w nabożeństwach odprawianych w zakładzie karnym w dni świąteczne i słuchania nabożeństw transmitowanych przez środki masowego przekazu, a także do posiadania niezbędnych w tym celu książek, pism i przedmiotów".

Z informacji ujawnionych przez Ministerstwo Sprawiedliwości wynika, że osadzeni korzystają ze spotkań nie tylko z duchownymi Kościoła katolickiego, ale również innych wspólnot. Nie oznacza to jednak, że przedstawiciele wszystkich wyznań są przez SW zatrudniani. Patryk Jaki wskazuje, że etat uzyskują jedynie ci duchowni, którzy reprezentują "duże, to jest mające dużą liczbę wyznawców wspólnoty wyznaniowe".

Do zakładów karnych przychodzą m.in. także duchowni kościołów greckokatolickiego, prawosławnego, Kościoła ewangelicko-augsburskiego, Kościoła zielonoświątkowców, Związku Wyznania Świadków Jehowy, judaizmu, Muzułmańskiego Związku Religijnego, Towarzystwa Biblijnego i Traktatowego czy Związku Buddyjskiego Kanzeon.

Księża w poprawczakach

Duchowni są także zatrudniani w szkołach funkcjonujących w zakładach poprawczych i schroniskach dla nieletnich.

"Obecnie w 31 zakładach poprawczych i schroniskach dla nieletnich zatrudnionych jest 29 duchownych, na 9,91 etatu nauczycielskiego, w tym 28 wyznania rzymskokatolickiego i jeden wyznania prawosławnego – średnio jeden duchowny w placówce" - informuje Patryk Jaki.

Miesięczny koszt zatrudnienia wszystkich duchownych w tych placówkach to średnio 62 239,08 zł, co daje ok. 2 146 zł na jednego duchownego.

Więcej o:
Komentarze (90)
Resort Ziobry ujawnia liczbę księży zatrudnionych w więzieniach. Jest też mowa o poprawczakach
Zaloguj się
  • jan.w2

    Oceniono 25 razy 21

    Watykańskie pasożyty żyją z opowiadania bajek. Od setek lat doskonalą metody wyciągania jak największej ilości szmalu z katolskich bajek. Jak widać wszystkie formacje dorywające się do koryta mocno w tym pasożytnictwie watykańczyków wspierają.

  • strach_sie_bac

    Oceniono 33 razy 15

    Jak to kuźwa zatrudnionych???????? Czyż posługa kapłańska to nie jest powołanie do głoszenia ewangelii, czy kapłan nie jest zobowiązany do pomocy potrzebującym w ramach owej posługi? Nie dość kuźwa, że uczciwy człowiek utrzymuje bandziorów to jeszcze opłaca posługę mitomana.

  • tigr

    Oceniono 18 razy 12

    A etatu nie powinno byc ani jednego. Panstwo wspanialomyslnie powinno udzielic duchownym zgody na posluge religijna na terenie panstwowych placowek. Mam na mysli wiezienia, poprawczaki czy jednostki wojskowe. Od szkol wara bo to juz nie posluga, a indoktrynacja. I ani zlotowki na kosciol z kasy panstwa. Kosciol musi sie utrzymywac z dobrowolnych datkow, a jak jest ich za malo od wiernych, znaczy ze jest przerosniety instytucjonalnie. Kosciol moze tez wyprzedawac swoj majatek, tak czy siak podaz religijna w naturalny sposob musi sie dostosowac do popytu na religie.

  • chi-neng

    Oceniono 9 razy 9

    Na zakonczenie jeszcze jedno pytanie (a wszystko to z sieci...) ; Kiedy uslyszymy cos na ten temat?:

    5. Korupcja w MON, czyli cios w Macierewicza

    28 stycznia 2019 r. CBA zatrzymało byłego rzecznika MON Bartłomieja M., byłego posła PiS Mariusza Antoniego K. i cztery inne osoby powiązane z PGZ lub resortem obrony. To efekt śledztwa dotyczącego „doprowadzenia PGZ SA do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości i sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa wyrządzenia znacznej szkody majątkowej”. Czyli de facto korupcji. Zatrzymanym zarzuca się niegospodarność, powoływanie się na wpływy i fałszowanie dokumentów. Bartłomiej M. i Mariusz Antoni K. mieli uzyskać korzyść majątkową o wartości 90 tys. zł. Sprawa jest elektryzująca głównie dlatego, że uderza – rykoszetem, ale celnie – w byłego szefa MON Antoniego Macierewicza, który wprowadził Bartłomieja M. do dużej polityki, zapewniał mu posady i ochronę. Były rzecznik MON nie miał przygotowania, by pełnić tak ważne funkcje. Mariusz Antoni K. to z kolei bohater tzw. afery madryckiej (razem z Adamem Hofmanem i Adamem Roguckim udali się na urlop do Hiszpanii – za państwowe pieniądze) i właściciel Warszawskiego Centrum Legislacyjnego, poprzez które za dziesiątki tysięcy złotych umożliwiał biznesmenom spotkania z wpływowymi politykami i urzędnikami państwowymi. Afera korupcyjna w PGZ to kolejny w jego karierze przykład niejasnych działań na styku polityki i biznesu. Umowy, które zatrzymani zawierali w imieniu Polskiej Grupy Zbrojeniowej, dotyczyły „usług szkoleniowych, organizacji targów przemysłu obronnego, a także koncertu i wystawy multimedialnej. Poniesione z tego tytułu szkody wynoszą 3 195 712 zł”. Bartłomiej M. trafił do tymczasowego aresztu. Wobec Mariusza Antoniego K. zastosowano poręczenie majątkowe (50 tys. zł); ma zakaz opuszczania kraju.

    6. Taśmy Kaczyńskiego, czyli prezes rządzi państwem

    Opublikowane przez „Gazetę Wyborczą” nagrania ze spotkań Jarosława Kaczyńskiego z członkiem rady nadzorczej spółki Srebrna Grzegorzem Tomaszewskim, austriackim przedsiębiorcą Geraldem Birgfellnerem i jego wspólniczką dowodzą, że prezes PiS jest także wytrawnym biznesmenem. Rozmowy dotyczyły planów budowy dwóch 190-metrowych wieżowców (K-Towers) – z nową siedzibą dla Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego, biurowcami i hotelem. Fundacja Instytutu zarabiałaby na wynajmie. Inwestycję wstrzymano, bo warszawski ratusz nie wydał potrzebnych pozwoleń. Wiele wątków tej sprawy budzi niepokój: wieżowce miały stanąć przy ul. Srebrnej 16 na działce uwłaszczonej przez środowisko Porozumienia Centrum i należącej dziś do spółki Srebrna; pomoc finansową obiecał upaństwowiony bank Pekao SA (w tym kredyt w wysokości 300 mln euro); Birgfellner, wykonawca projektu, nie otrzymał zapłaty za pracę. Ale sam Kaczyński obawiał się głównie strat wizerunkowych. „Jest kampania o charakterze czysto politycznym pod tytułem: partia buduje wieżowiec, azjatyckie stosunki czy nawet zgoła stwierdzenie, że to ja buduję, a w związku z tym jestem niezwykle zamożnym człowiekiem. Nie możemy sobie na to pozwolić” – mówił prezes PiS, co ujawniły kolejne taśmy „GW”. Z inwestycji wycofał się nie bez powodu na chwilę przed wyborami samorządowymi. Państwowa TVP publikację „Wyborczej” nazwała „kapiszonem”, politycy obozu władzy – laurką dla ich szefa. Tymczasem sprawa dowodzi, że jeden człowiek – Jarosław Kaczyński – rozporządza majątkami banków i spółek Skarbu Państwa. Dowolnie i przez telefon.

  • supertiumacz

    Oceniono 11 razy 9

    "skazany ma prawo do wykonywania praktyk religijnych i korzystania z posług religijnych..."
    I co z tego?
    I do tego potrzebny jest etat i pensja?!

    Niedługo urzędnicy będą płacili księżom za odprawianą mszę w kościele w niedzielę. Bo "obywatel ma prawo do wykonywania praktyk religijnych i korzystania z posług religijnych...".
    Czyli rozkradania państwa ciąg dalszy.

    A ci księża mają sumienie sięgać po państwowe pieniądze? To już nie misja, powołanie itd.? I co, księżulki, zero refleksji przy okradaniu naszego państwa? Byle kasa się zgadzała?

  • yoonac

    Oceniono 15 razy 9

    Niech Ziobro ujawni ilu księży zostało skazanych i siedzi za pedofilię bo te dane akurat są ukrywane przed Polakami!

  • chi-neng

    Oceniono 10 razy 8

    Mosci 'sprawiedliwy gangsterze PG', kiedy zajmiesz sie tym poniej? (z sieci):

    1. KNF, czyli skok na bank

    To była pierwsza – i druzgocąca – afera taśmowa za rządów PiS. Jak ujawnił właściciel Getin Noble Banku Leszek Czarnecki, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Marek Chrzanowski zaoferował mu „przychylność”.
    Obiecywał, że usunie z KNF Zdzisława Sokala, przedstawiciela prezydenta w tej instytucji i zarazem szefa Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.
    Sokal, zgodnie z relacją Chrzanowskiego, chciał upaństwowienia banków Czarneckiego, a prawo już zezwala na taki proceder (za „złotówkę” i bez zgody właściciela).
    Żeby temu zapobiec, Czarnecki miał spełnić jedno żądanie: zatrudnić prawnika wskazanego przez Chrzanowskiego (za wynagrodzenie w wysokości 1 proc. wartości Getin Noble Bank – ok. 40 mln zł). Bankier nagrał rozmowę i złożył do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
    Urząd KNF uznał te oskarżenia za fałszywe, a samo nagłośnienie sprawy – za próbę szantażu.
    Ostatecznie Chrzanowski podał się do dymisji, a potem na krótko trafił do aresztu, przyjmując w tej sprawie rolę kozła ofiarnego. Nagrania ujawniają bowiem znacznie szerszy kontekst: szef KNF i Leszek Czarnecki mieli się razem udać do szefa NBP Adama Glapińskiego (Chrzanowski to jego człowiek, znają się jeszcze z czasów pracy w SGH). Po co?

    2. NBP, czyli dwórki i dworzanin

    O prezesie NBP Adamie Glapińskim zrobiło się głośno w kontekście afery KNF. Wkrótce stał się jednak bohaterem pierwszoplanowym. „Gazeta Wyborcza” ujawniła wysokość wynagrodzeń jego współpracownic, nazywanych w mediach „dwórkami”, „aniołkami prawicy”, a przez POLITYKĘ – „Misiewiczowymi”. Na podstawie oświadczeń majątkowych dziennikarze obliczyli, że bez większych kwalifikacji zarabiają ok. 65 tys. zł – więcej niż najwyżsi urzędnicy państwowi, w tym premier i prezydent. Przypomnijmy: Martyna Wojciechowska szefuje departamentowi komunikacji i promocji, z Glapińskim pracowała już wcześniej w Polkomtelu. Kamila Sukiennik jest dyrektorką jego gabinetu w NBP. Prezes banku w obliczu kryzysu zastosował tę samą strategię co w przypadku KNF – długo milczał. Już nawet politycy PiS apelowali, by rozwiał wątpliwości, ujawnił zarobki i zasady zatrudnienia w NBP. Glapiński odniósł się do sprawy, ale późno – podczas rutynowej konferencji zorganizowanej po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej 9 stycznia (nie mógł się na niej nie pojawić). Oskarżenia prasy uznał za haniebne, a wręcz seksistowskie. Pouczał dziennikarzy, podkreślając, że bank jest apolityczny, a prócz tego podlega kontrolom NIK, które nie wykazały jak dotąd żadnych nieprawidłowości. Konferencja Glapińskiego była i spóźniona, i kompromitująca. „To arogancja typowa dla rządzących, którym wstyd za Misiewiczów, Andruszkiewiczów, za próbę wzięcia za twarz branży filmowej, za liczne wpadki i nieszczęścia. Glapa jest być może nieusuwalny, ale będzie kulą u nogi PiS” – wieszczył Daniel Passent. PiS próbuje gasić kryzys, nowelizując ustawy o NBP i o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne. W świetle nowych przepisów zarobki kadry kierowniczej banku miałyby być jawne i podlegać regulacji. Pod koniec stycznia nad nowelą dyskutowała komisja budżetu i finansów publicznych w Senacie. Nie zgłoszono żadnych poprawek. Wątpliwości ma jednak Europejski Bank Centralny. W jego opinii czytamy, że „zawarte w projektach legislacyjnych zmiany prowadzące do obniżenia wynagrodzeń są niezgodne z zasadą niezależności finansowej, jeśli negatywnie wpłyną na zdolność NBP do zatrudniania i zatrzymywania pracowników w celu niezależnego wykonywania zadań nałożonych na NBP w Traktacie i Statucie Europejskiego Systemu Banków Centralnych”.

  • shtalman

    Oceniono 10 razy 6

    Po co są zatrudnieni? Mogą przecież spasioną grubą zboczoną doopę ruszyć i na rowerku podjechać na posługę

  • kaszpir2

    Oceniono 8 razy 6

    Po i PIS to to samo. Te same "ideały" , ta sama "uczciwość" , te same "klęczenie przed kościołem i obsypywanie kościoła kasą (podatników) , ci sami ludzie którzy przed kamerami "walczą ze sobą" a po "pracy" idą razem na piwo albo się spotykają ...
    To wszystko dla "ciemnego luda".

    Najważniejsze aby być przy korycie i jak najwięcej nakraść , bo później przyjdą inni ...

    Bardziej uczciwe i moralne są prostytutki , bo tam wiesz że robią one to dla kasy.
    A Politycy ? Gadka o uczciwości , pracy dla zasad , dla dobra Polski i Polaków to zwykła ściema , bo najważniejsze dla nich są pieniądze i przywileje i nic więcej ....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX