Przed opozycją mnóstwo pracy, jeśli chce rzucić wyzwanie PiS-owi. Lista rzeczy do zrobienia jest długa [ANALIZA]

Podczas swojego wystąpienia w Gdańsku Donald Tusk wbił opozycji kilka szpili. Jednak lista rzeczy, które opozycja powinna zrobić, jeśli jesienią chce pokonać Zjednoczoną Prawicę, choćby w bitwie o Senat, jest znacznie dłuższa.

1. "AntyPiS" to za mało

- Nie jesteście żadnym antyPiS-em, nie jesteście negatywną siłą, która nie ma żadnego pomysłu, która jest tylko przeciw - przekonywał na Długim targu w Gdańsku Donald Tusk. Przewodniczący Rady Europejskiej apelował, żeby wyborcy opozycji i sama opozycja nie dali wmówić sobie, że chcą jedynie zniszczyć swojego wroga. Ale jeśli spojrzeć na eurokampanię Koalicji Europejskiej, to dominował w niej przekaz negatywny i straszenie PiS-em. Opozycja zgromadzona wokół Platformy Obywatelskiej ma dzisiaj problem z tym, żeby uwolnić się od powtarzania zaklęć o złym PiS-ie i dobrej opozycji. One nie trafiają już do wyborców. A w polityce kluczowa zasada mówi: jeśli coś nie jest skuteczne, to należy tego zaniechać. Od przeszło tygodnia trwa o to zresztą spór w szeregach Platformy.

Czy opozycja po słowach Tuska zrozumie, że nikogo nie przestraszy już PiS-em? Że straszenie Kaczyńskim nie odbiera Zjednoczonej Prawicy punktów przy urnach, a wręcz przeciwnie? Mając do wyboru dwie oferty, w eurowyborach Polacy w większości wskazali na "500 plus", niższy wiek emerytalny i wyższą płacę minimalną, a nie Trybunał Konstytucyjny, wolne media publiczne i dobrą reputację Polskę za granicą. Dla opozycji prawda jest okrutna - 45 proc. głosujących Polaków zaakceptowało PiS ze wszystkimi jego wadami i zaletami. Opozycja musi więc przedstawić lepszą ofertę, ciekawszą wizję, korzystniejsze perspektywy. Pokazać, że ma lepszy pomysł na Polskę. Dziś, nawet jeśli zręby tych pomysłów już są, to wszystko znika w cieniu narracji "PiS jest zły".

2. Zasuwanie w "terenie"

Tusk wbił też szpilę opozycji, jeśli chodzi o sposób prowadzenia kampanii. Wytknął brak chęci do pracy i dostatecznego zaangażowania, dodając, że codzienna ciężka praca "w terenie" prowadzi do sukcesu w dniu wyborów. Chociaż Ameryki nie odkrył - ma rację. Zaangażowanie kandydatów Koalicji Europejskiej i metody (nie)prowadzenia przez nich kampanii były w Platformie głównym tematem powyborczych kłótni i rozliczeń. Jako przykład wymieniano trójkę polityków - Bartosza Arłukowicza, Danutę Hübner i Elżbietę Łukacijewską - którzy, mimo nie najlepszych miejsc na listach, osiągnęli dobre lub bardzo dobre wyniki i zdobyli mandaty do europarlamentu.

Cała trójka kilkukrotnie powtarzała, że kluczem do sukcesu była praca w "terenie", spotkania z wyborcami, przełamywanie stereotypów na temat opozycji i odkłamywanie propagandy Telewizji Polskiej. - W większości nie spotykaliśmy się ze zwolennikami, tylko osobami niezdecydowanymi lub przeciwnikami. I nie ma żadnych bastionów PiS. Są ludzie, którzy głosują na tę partię - stwierdził w rozmowie z serwisem naTemat.pl Arłukowicz. I dodał: - My w tej kampanii dzień po dniu przekonywaliśmy, by zagłosowali na mnie, polityka Koalicji Europejskiej. (...) Byłem w wielu takich "trudnych" miejscach.

3. Nie hołota z "500 plus", tylko rozmówca i potencjalny wyborca

Z wyników badania exit poll IPSOS-u wynika, że w eurowyborach Koalicja Europejska na wsi uzyskała zaledwie 26,2 proc. głosów. Dla porównania, Zjednoczona Prawica zdobyła w tej grupie aż 59,1 proc. poparcia. Przepaść. Opozycja odpuściła wieś i małe miasteczka, myśląc, że sprawę załatwią dla niej duże miasta i metropolie. Nie załatwiły. Po wyborczej klęsce wśród polityków Koalicji Europejskiej i ich sympatyków bardzo szybko pojawiło się znane usprawiedliwienie: pazerna hołota z prowincji sprzedała się PiS-owi za "500 plus".

W szeregach KE tylko pojedyncze głosy odcinały się od tego rodzaju retoryki i ją potępiały. Opozycja - ta polityczna i ta celebrycka - musi się nauczyć szacunku dla tych, którzy ich nie popierają, mają inne poglądy, kierują się innymi wartościami. Bez tego nigdy nie przekonają ich ani do siebie, ani do swojego programu. Jak to ujął Donald Tusk w Gdańsku: - Nigdy nie spotkałem się z agresywną odmową dialogu, kiedy poważnie traktowałem swojego rozmówcę. Trzeba tylko wyjść do każdego bez wyjątku.

4. Odzyskać młodych, znów stać się cool

W czasach swojej świetności Platforma Obywatelska była ulubieńcem młodych wyborców z grup wiekowych 18-24 i 25-34. Mówiąc językiem młodzieżowym: była cool. To prehistoria. Dzisiaj PO i skupiona wokół niej część opozycji dla młodych jest synonimem obciachu i pogardzanego (zresztą przez każdych młodych w każdych czasach) systemu.

Wśród najmłodszych wyborców popularnością cieszą się dziś Kukiz'15, Konfederacja i PiS. "Dobrej zmianie" udała się trudna sztuka - zachowała wizerunek partii antysystemowej, choć w praktyce ma największą władzę ze wszystkich partii rządzących po '89 roku. W eurowyborach poparło ją aż 28,4 proc. wyborców z grupy 18-29. Koalicję Europejską - 27,3 proc. Wydaje się, że to nieznaczna przewaga, ale kluczowa jest tutaj frekwencja. Wśród najmłodszych wyborców do urn poszło zaledwie 27,6 proc. uprawnionych do głosowania. Niegdysiejszy rezerwuar głosów Platformy dzisiaj zostaje w domu.

W szeregach Koalicji Europejskiej zdają sobie z tego sprawę. W powyborczym tygodniu jeden z polityków KE powiedział Gazeta.pl:

Musimy sięgnąć po młodych, którzy kiedyś masowo nas popierali. Ale nie zrobimy tego z politykami pokolenia 60+. Potrzeba 30- i 40-latków. Przecież młodzi nie będą gadać z dziadkami, a już na pewno głosować na nich.

5. Zdrowie, czyli "500 plus" opozycji

Opozycja do wygranej z PiS-em potrzebuje nośnego społecznie i medialnie, a zarazem naprawdę istotnego dla Polski flagowego projektu. Swojego "500 plus", tyle że nie z dziedziny szeroko rozumianego socjalu. Na tym polu nigdy nie przelicytuje rządzących - może obiecać złote góry, po czym politycy "dobrej zmiany" przypomną, że oni po prostu zrobili, co obiecali, więc są wiarygodni.

Dla Koalicji Europejskiej odpowiedzią na "500 plus" mógłby być kompleksowy program naprawy polskiej systemu ochrony zdrowia. Zresztą Koalicja była blisko zagrania kartą zdrowia już w ostatniej kampanii. Ograniczyła się jednak do mglistych i niewiele mówiących zwykłemu obywatelowi haseł o "europejskiej służbie zdrowia" i Europejskim Programie Walki z Rakiem, finansowanych z przyznanych w przeszłości przez Unię środków na zdrowie. W natłoku komunikatów o dziejowej konieczności odsunięcia PiS-u od władzy, do wielu wyborców ta propozycja mogła nawet nie dotrzeć.

Tymczasem służba zdrowia jest ważna dla wszystkich Polaków i wszyscy znają jej największe problemy - od malejącej liczby pielęgniarek i systemowego wyzysku lekarzy-rezydentów, przez absurdalnie niskie wynagrodzenia fizjoterapeutów i ratowników medycznych, po skandalicznie małe nakłady na ochronę zdrowia z budżetu państwa i przygniatającą polskich lekarzy biurokrację. O kolejkach do lekarzy-specjalistów już nawet nie wspominając.

Chora sytuacja w ochronie zdrowia stała się polskim problemem cywilizacyjnym. Najpoważniejszym. Mimo tego, politycy wolą tej sfery nie dotykać, żeby sytuacji nie pogorszyć i nie popsuć swoich notowań. Ograniczają się do działań powierzchownych i doraźnego zarządzania kryzysem. Ten schemat powtarza się od 30 lat, niezależnie od tego, która opcja jest akurat przy władzy. Błąd, bo na zdrowiu i szybkim dostępie do lekarza zależy każdemu Polakowi. Sympatie partyjne nie mają tu znaczenia. Pierwsza partia, która zdoła przedstawić kompleksowe i skuteczne rozwiązania w zakresie służby zdrowia ma ogromną szansę zjednać sobie przychylność mas.

6. Edukacja, a nie tylko bicie w Zalewską

Innym cywilizacyjnym celem Polski mogłaby się stać naprawa oświaty. W tym obszarze też nie brakuje problemów: nieprzygotowana reforma edukacji eksminister Anny Zalewskiej, niski prestiż zawodu nauczyciela, kiepskie płace, przygotowywane na kolanie programy dla szkół (w większości przypadków i tak nierealizowane w 100 proc.), niska innowacyjność uczelni wyższych i mały nacisk na sferę badań naukowych, przerost biurokracji, słaba współpraca szkolnictwa wyższego z biznesem.

Podobnie jak w przypadku zdrowia, tak również na dobrej edukacji zależy większości Polaków. Poza tym, w czasach niezwykle dynamicznych zmian technologicznych na świecie, wysoki poziom kształcenia może stać się istotną przewagą konkurencyjną. Widać to po przykładzie Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy krajów skandynawskich. Tylko ponownie - trzeba usiąść, wymyślić program, wyjść do ludzi i przekonać ich, że to ważna rzecz. Ograniczanie się do pomstowania na działania eksminister Zalewskiej i wspierania strajku nauczycieli to za mało.

7. Transport, głupcze!

Ochrona zdrowia i edukacja to niejedyne bolączki naszego państwa. Coraz większym problemem w Polsce staje się wykluczenie komunikacyjne. Kurcząca się siatka połączeń PKS-ów i lokalnych przewoźników powoduje, że w wielu miejscach kraju ludzie nieposiadający samochodu są literalnie odcięci od świata.

Remedium na postępujący problem miała być tzw. piątka Kaczyńskiego, czyli ogłoszony przez PiS przed wyborami pakiet rozwiązań społeczno-gospodarczych. Jedną z propozycji było przywrócenie siatki połączeń transportu publicznego tak, żeby każda gmina była skomunikowana z najbliższym miastem powiatowym. Już kilka dni po wyborach okazało się, że rzeczywistość mocno rozmija się z obietnicami. Rząd na program odbudowy sieci połączeń wyda w 2019 roku nie 800, a jedynie 300 mln zł i rozpocznie go nie w lipcu, a dopiero we wrześniu. Wszystko wskazuje, że PKS-y były pierwszym punktem "do ścięcia" z "piątki Kaczyńskiego".

Pojawia się więc furtka dla opozycji, żeby przejąć na tym polu inicjatywę. Byłoby to tym korzystniejsze, że jest to problem przede wszystkim mieszkańców wsi i małych miejscowości, czyli miejsc, w których opozycja cieszy się najniższym poparciem. Sensowny pomysł na przywrócenie tym miejscom kontaktu z resztą kraju na pewno przysporzyłby opozycji sympatii polskiej prowincji.

Więcej o:
Komentarze (252)
Donald Tusk karci opozycję. Lista rzeczy do zrobienia jest długa
Zaloguj się
  • i-tyle

    Oceniono 30 razy 22

    Jeśli chodzi o młodych i kto im robi wodę z mózgu. Te wszystkie "memodajnie", portale, które rajcują młodych, opanowane są przez "wychowawców wyklętych", którzy umiejętnie nimi sterują. Wpajają im treści, od których włos się jeży na głowie. Mam okazję obserwować nastolatka poddanego temu praniu mózgu. Metoda wgrywania im zachowań jest bartdzo skuteczna, młodzieniec na dźwięk słów "unia europejska" mało się nie zapluł, tak chciał wyrazić swoją dezaprobatę dla tej "patologii". Nie wiedział kompletenie co on jest, nie potrafił sklecić dwóch zdań w kupie, ale dać mu bagnet na broń i pójdzie na barykady bronić ... sam nie wie czego.

    Nie deceniamy tych prawackich szczujni, które robią wodę z mózgu naszych dzieci 24 na dobę, 7 dni w tygodniu.

  • damtek

    Oceniono 24 razy 16

    Ja ino w kwestii "złodziejstwa" Tuska. Pamiętam jak przed wyborami. Kaczyński grzmiał, że zrobi audyt i posadzi złodziei z PO z Tuskiem. Audyt trwał dwa mies. i cisza. Dziennikarze wyszperali, że znaleziono 3 malwersantów. Wszyscy związani z PiS. Dwa przesłuchania Amber Gold. I co?

    Contribution/twitter

  • druzpoz

    Oceniono 13 razy 9

    Pytanie, czy warto wygrać wybory do sejmu? (senat i prezydent - ok) Pis w przyszłym roku będzie musiał wypić piwo, które nawarzył. Najważniejsze jest zablokować możliwość demolowania sądów i konstytucji jako takiej.

  • stas_3151

    Oceniono 8 razy 8

    PiS == Kościół! To KK jest motorem zwycięstw PiSu. Kościół robi to dla własnych interesów a nie Polski czy Polaków. To trzeba zrozumieć i z tym walczyć. Nie będzie KK w polityce, nie będzie PiSu w polityce.

  • prowokator99

    Oceniono 8 razy 6

    Gdyby tak wymienić Schetynę na Dulkiewicz to byłaby szansa na realny sukces wyborczy, a tak to Grzesiu zapewni Jarkowi następna kadencję demontażu Polski :(

  • polakadam

    Oceniono 16 razy 6

    Warto podjąć wysiłek żeby Polska była otwartym i nowoczesnym państwem. Robienie z niej religijnego grajdoła przez pisowców oznacza cofanie się.

  • kemor234

    Oceniono 14 razy 6

    Co racja, to racja. Z pisem trudno "wojować". Oni tylko na to czekają.
    Już teraz mówią wprost tylko do swojego, potwierdzonego elektoratu, słowami które budzą przerażenie. Słowami typu "Są siły, które chcą zniszczyć Polskę (jakie to siły??) Chcą nam zabrać wszystkie zdobycze (czy tylko te socjalne ??) I tak dalej. Jest liczna grupa, którą cieszą takie słowa i będzie głosować na pis i TEGO NIC NIE ZMIENI !!!! ŻADNE LOGICZNE ARGUMENTY !!!!
    xxxxxxxx
    Trzeba znaleźć ludzi, którzy będą słuchać. To własnie im trzeba przedstawić argumenty.
    Tylko, że ... TRZEBA JE MIEĆ !!!!

  • dejtrejder

    Oceniono 5 razy 5

    Jak to? Młodzi ludzie, którzy podobno masowo wypisują się z lekcji religii w szkołach ( i bardzo dobrze ) nagle głosują na kościółkowo-ciemnogrodzki pis? Raptem popierają Muchomora z Torunia i Chytrą Babę? Oni nie są dla młodych obciachowi?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX