"Idzie już ratownik także do państwa". Przykazania Donalda Tuska dla opozycji [ANALIZA]

Tusk radzi tłustym kocurom, aby podniosły swoje kupry i nie mękoliły dłużej, bo ciągłe narzekanie - zwłaszcza na media publiczne - staje się już żałosne.

 Czym w praktyce jest wsparcie samorządowców dla opozycji? - pytałem Donalda Tuska. - Dobrze wiecie - odparł z uśmiechem. To wejście popularnych prezydentów miast na listy wyborcze do Senatu i mobilizowanie wyborców rozleniwionych albo zniechęconych do polityki centralnej, by zagłosowali na wspólny front opozycji pod patronatem Tuska. By tak się stało, Tusk dał opozycji swoje przykazania.

***

Gdy Donald Tusk przemawiał w - co podkreślał - swoim mieście na rozgrzanym Długim Targu momentami potrzebna była pomoc medyczna dla stłoczonych ludzi. - Idzie już ratownik także do państwa - mówił Tusk ze sceny. I choć oczywiście chodziło o pomoc medyka, to brzmiało też, jakby to sam Tusk był ratownikiem dla zdruzgotanej po wyborach opozycji i jej najwierniejszego elektoratu.

Ratować opozycji w samym jej mateczniku nie trzeba. Gdańsk - czy szerzej: Trójmiasto - było i jest liberalną metropolią, jedną z sytych wysp bogactwa i dobrobytu na mapie Polski, wciąż będącej na dorobku. Miastem hołubiącym swoich bohaterów i mit „Solidarności”. Tu Prawo i Sprawiedliwość nigdy nie wygra - zresztą miasto ma złe doświadczenia z dawnym prezydentem Gdańska wywodzącym się z Porozumienia Centrum (pierwszej partii braci Lecha i Jarosława Kaczyńskich) - Franciszkiem Jamrożem, który trafił za kraty, bo brał łapówki.

Gdańsk to nie jest miasto reprezentatywne dla Polski. Wielu wiecowników po odśpiewaniu razem z Donaldem Tuskiem hymnu rozpierzchło się po kipiącym od przepychu nabrzeżu Motławy. Na taki komfort życia może sobie pozwolić kilka procent Polaków. Wyraźnie widać jednak, że sam Tusk chciałby, aby to znad morza znów zawiał wiatr zmian - jak w roku 1980.

"Możemy im zrobić powtórkę z rozrywki"

Tusk dał opozycji swoje polityczne przykazania: nie traćcie nadziei, jednoczcie się, nie żryjcie się publicznie, nie narzekajcie, rozmawiajcie z ludźmi i zacznijcie w końcu na serio pracować.

Zarysowany przez Tuska, choć on sam zupełnie wprost tego nie mówi, plan zakłada budowę wspólnego frontu politycznego opozycji - w pierwszym rzędzie w wyborach do Senatu. Bo tu w 100 okręgach opozycja z namaszczeniem od Tuska, może wystawić 100 kandydatów na senatorów. W okręgach konserwatywnych może to być chłop z Polskiego Stronnictwa Ludowego, a w lewicowych ktoś kojarzony z Wiosną Roberta Biedronia. Z kolei w miastach takich jak Rzeszów czy Gliwice mogą to być popularni i wieloletni włodarze miast. W ten sposób opozycja może odbić Senat z rąk PiS i mieć narzędzie do choć częściowego temperowania władzy PiS. To jest ten spryt, o którym mówi Tusk.

Z przemówienia Tuska:

Ja lubię takie wyniki do jednego, lubię 27:1, ale dzisiaj bardziej myślę o 99:1, w wyborach do Senatu w 1989 roku. Proszę was wszystkich, żebyście przekonali się, że w wyborach do Senatu możemy im zrobić powtórkę z rozrywki, możemy wygrać.

Niech nikogo jednak nie zmyli feta na cześć Donalda Tuska, Lecha Wałęsy i prezydentów metropolii - Warszawy, Gdańska, Poznania, Łodzi, Wrocławia. Ani zachwyty rozemocjonowanych ludzi. Jedna z przypadkowych osób, rozpływała się nad szefem Rady Europejskiej: - Jaki wspaniały. Z każdym porozmawiał, zrobił sobie zdjęcie, dał autograf - mówiła. I racja: w Gdańsku Donald Tusk zawsze może liczyć na przyjaźnie nastawiony tłum, a chętnych po podpis i selfie będzie wielu. To jednak jest bańka - bańka trwała, ale ciasna. Nie umniejsza to jednak hegemonii Tuska na opozycji - tak pod względem formatu politycznego, intelektualnego jak i czysto komunikacyjnego.

Hermetyczność tej bańki widać po scenach mających miejsce w czasie Święta Wolności i Solidarności w Gdańsku. Otóż fetowany był tu przez szeregowych uczestników też prof. Leszek Balcerowicz. W Europejskim Centrum Solidarności nie mógł się opędzić od przypadkowych ludzi, chcących mu dziękować i wyrazić zachwyt nad dawnym wicepremierem. A przecież w skali ogólnopolskiej Balcerowicz kojarzony jest nie jako dobrodziej i wizjoner, ale człowiek, który zepchnął masę ludzi w nędzę. Z Balcerowiczem na sztandarach można szybko zapracować na 50 proc. poparcia dla PiS, ale w tej liberalnej bańce jest on gwiazdą.

Po drugie: Nie wykluczaj

Tusk doskonale wie jednak, że zamykając się w liberalnej bańce można się co najwyżej skutecznie udusić, a nie wygrać wybory. Trzy rady, których udzielił opozycji, dobrze o tym świadczą. Biła z jego słów złość na rozleniwienie i cierpiętnictwo opozycji. Na narzekanie i usprawiedliwianie własnej porażki. - Gdybyśmy wszyscy zrobili 1/10 tego, co robi nawet dziś Lech Wałęsa, to byśmy mieli weselsze miny - Tusk mówiąc to wcale nie żartował.

Tusk radzi więc - mówiąc żargonem - tłustym kocurom, aby podniosły swoje kupry i nie mękoliły dłużej, bo ciągłe narzekanie - zwłaszcza na media publiczne - staje się już żałosne.

Dalej Tusk: - Po prostu każdego dnia [trzeba] ciężko na to zwycięstwo pracować.

I można by się wyzłośliwiać, że to odkrywanie Ameryki, ale faktem jest: pracowitość, tak jak i wiarygodność to dziś te cechy opozycji, które są w zaniku. Doskonałym przykładem jest tu „jedynka” Koalicji Europejskiej w Warszawie w wyborach europejskich - Włodzimierz Cimoszewicz. Prowadził on bezobjawową kampanię wyborczą, bo mandat miał w kieszeni, gdy tylko znalazł się na pozycji nr 1 na liście KE.

Kolejne przykazanie dane przez Tuska opozycji to: nie wykluczaj.

Jest (…) lekcja z 1988 i ‘89 roku: tam nikt nikogo nie wykluczał. Fenomen polskiego zwycięstwa polegał na tym, że Polacy nie podzielili się wówczas na wschód i zachód, wieś i miasto, biednych i bogatych, to w ogóle nikomu do głowy nie przyszło

- podkreślał Tusk.

I przenosił to na dzisiejszy grunt: - Zapomnijcie o tych podziałach na zabór rosyjski, pruski, wschód, zachód, więcej wierzących, mniej wierzących, nie! To nie ma znaczenia, uwierzcie mi. Każdego można przekonać, jeśli ma się odwagę, dobrą wolę. I wtedy można wygrywać. Parę razy to się nam udało. (…) To jest dzisiaj zadanie dla wszystkich partyjnych liderów. Uwierzcie, że Polacy w każdym polskim mieście, w każdej wsi, są gotowi do dialogu, rozmowy, porozumienia. Ja nigdy nie spotkałem się z agresywną odmową do dialogu, kiedy poważnie traktowałem swojego rozmówcę. Trzeba tylko wyjść do każdego bez wyjątku.

I znów można by powiedzieć, że to odkrywanie Ameryki. Podobnie jak i rada, aby w ramach opozycji nie "nadawać" na siebie wzajemnie. Oczywistość tych rad świadczy tylko o kiepskiej kondycji rywali PiS-u.

Tusk zestawia wreszcie dzisiejszą opozycję z „Solidarnością” z roku 1980. Ba, nawiązał też do słów papieża Jana Pawła II. - Uwierzcie w to, że to, o co wy walczycie, to jest to, o czym mówił polski papież, którego rocznicę [pierwszej pielgrzymki do Polski z 1979 r.] obchodzono - ocenił Tusk. To wówczas papież wypowiedział słynne słowa: - Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!

Jeśli opozycja chce jednak cokolwiek zmienić, to powinna najpierw odnowić kontakt z tą ziemią i jej mieszkańcami.

Więcej o:
Komentarze (279)
Przykazania Donalda Tuska dla opozycji [ANALIZA]
Zaloguj się
  • facet1

    Oceniono 60 razy 24

    Świetne wystąpienie Tuska. Facet ma klasę i wie co mówi. To bardzo boli pisiarnię:-) Czyżby zaczeli się bać?
    catch22

  • crowley_666

    Oceniono 45 razy 19

    Kaczor jak usłyszy nazwisko Tusk, woła pinokia albo złodzieja adidasów,
    żeby zmienili mu pampersa!

  • hatteras

    Oceniono 55 razy 13

    Pan Tusk to jest gosc na poziomie europejskim ,a wy obszczymury nie jestescie godni takiemu czlowiekowi buty czyscic,Jestescie jak kundle i pies was ...morde lizal (lagodniej)

  • chi-neng

    Oceniono 24 razy 8

    Z sieci:

    "Cała wrzawa wokół afery Amber Gold, zarzucanie byłemu premierowi Donaldowi Tuskowi, że nie ostrzegł naiwnych przed potencjalnym oszustwem skłania do obejrzenia się wstecz…
    Okazuje się wtedy, że taka piramida finansowa to w powojennej Polsce nie nowość.
    W najlepsze np.„rozwijała skrzydła” za czasów PiS-owskich rządów Jarosława Kaczyńskiego.
    W latach 2005-2007 mieliśmy do czynienia przynajmniej z dwiema podobnymi, oszukańczymi aferami finansowymi.

    Ówczesny premier, czyli Kaczyński polskich ciułaczy nie ostrzegł. To były kolejne lipy, jedna lepsza od drugiej – pisze portal naTemat.

    Wiosną 2006 r. Jarosław Kaczyński sięgał właśnie po ster rządów, zastępując Marcinkiewicza, na jaw wyszła afera Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej.

    Wtedy 340 mln zł straciło kilka tysięcy Polaków.

    Okazało się, że spółki WGI udawały, że inwestują pieniądze klientów rzekomo za granicą i rzekomo w przynoszące zysk inwestycje na rynkach walutowych.
    Wszystko to okazało się fikcją, więc Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (przyszła KNF) odebrała WGI licencję maklerską.
    Mec. Robert Nogacki, radca prawny reprezentujący grupę poszkodowanych klientów, w „Rzeczpospolitej” tak podsumował śledztwo:

    – „Rozległe śledztwo w tak oczywistej sprawie błądzi na manowce.
    Nie wiem, czy jest to niekompetencja, czy świadome działanie, że stawia się peryferyjne zarzuty osobom odpowiedzialnym za to gigantyczne oszustwo”.

  • 6drabin

    Oceniono 26 razy 8

    Też mnie zastanawiała bezobjawowa kampania ze strony PO od 2015 roku.
    Po raz pierwszy można to było zobaczyć w czasie kampanii prezydenckiej, kiedy na jeden plakat Komorowskiego przypadało około 10 plakatów Dudy i niemal tyle samo Ogórek. W wyborach do sejmu było podobnie. W tym roku w mieście, gdzie startowała Beata Mazurek jej plakaty wisiały na niemal wszystkich skrzyżowaniach w mieście (i to po dwa obok siebie), a plakatów Joanny Muchy można było policzyć na palcach jednej ręki. Owszem, KE była aktywna w internecie ale nie istniała w przestrzeni publicznej realnej. Przy tak pasywnej postawie w kampanii wynik wyborów należy uznać za niemal zwycięstwo. Jeżeli Tusk zachęca do pracy to ma rację, bo samym oczekiwaniem na głosy wyborców żadnych wyborów się nie wygra. Zwłaszcza, gdy chce się pokonać populistów.

  • rejestr_przesuwny

    Oceniono 19 razy 7

    Na przemowę kołczingową Tuska odporna jest jedna osoba-lider Grzegorz.

  • miloz1

    Oceniono 16 razy 6

    Z jednej strony mówią: TVP już nikt nie ogląda, z drugiej - przegraliśmy bo nie było nas w TVP.
    Z jednej strony - kościół się skompromitował i nie ma żadnego autorytetu, z drugiej - przegraliśmy bo księża nakazują na kogo głosować.
    Z jednej strony PiSowcy to dno, bez inteligencji, bez pomysłu, z drugiej - przegrywają z takim PiSem.

  • turkiestan

    Oceniono 5 razy 3

    Jak już wszyscy tak się rozkręcili to mam jedno pytanko!!!!!
    Pamiętacie jak prezes non stop jeździł na Podkarpacie na darmową wyżerkę i ochlaj!!!
    Pamiętacie jak jego żołnierze też jeździli na takie wypady!!!
    Kto pamięta słynny pomiar fiutków Hofmana i któregoś drugiego???Sędziami które to miały rozstrzygnąć były kobiety!!!Kto mi przypomni kto ma największego fiuta w PiS a może i w Polsce?????Czekam na prawdziwe informacje tak jak wielu ciekawych Polaków!!!
    No bo przecież to atrybut męskości dla większości mężczyzn!!Facet który nie wie po co ma fiutka to powinien nosić fachowcom torbę ze śrubokrętami!!!To odwieczna Polska tradycja!!!!
    Liczę że elektorat PiS ma w tej dziedzinie bardzo dokładne dane!!!!!

  • tumaxer

    Oceniono 5 razy 3

    Mam wrażenie, że autor dopisał parę swoich symetrystycznych tez do przemówienia, w którym ich nie było.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX