To nie miało prawa się udać, a jednak dziś walczą z PiS-em o zwycięstwo. Kampania opozycji w pięciu aktach [ANALIZA]

Ze strony Koalicji Europejskiej to nie była kampania ani idealna, ani nawet europejska, choć jesteśmy w przededniu wyborów do Parlamentu Europejskiego. Niemniej efekt końcowy jest dla niej pozytywny - od czterech lat nie była tak blisko pokonania Zjednoczonej Prawicy i odwrócenia układu sił na politycznej szachownicy.

Akt pierwszy. Zrodzeni w bólach

Teoretycznie Koalicja Europejska nie miała prawa powstać. Jej członków dzieli mnóstwo kwestii, a jednoczy niemal wyłącznie chęć odsunięcia PiS-u od władzy. Czyli trochę mało, żeby ze zlepka pięciu ugrupowań stworzyć sojusz, który zdoła odwrócić kiepskie sondaże i zagrozić niepodzielnie panującej w państwie "dobrej zmianie". Decydującą rolę w procesie jednoczenia odegrał strach - przed klęską, którą w pojedynkę zaliczyłby każdy z członków koalicji. W drugiej kolejności - przed wzmocnieniem PiS-u, które po wygranych eurowyborach znacząco zwiększyłoby swoje szanse na wywalczenie drugiej kadencji jesienią. Wreszcie po trzecie - przed zirytowaniem (a w jego konsekwencji także odpływem) wyborców, którzy domagali się wyjścia z marazmu i rzucenia wyzwania PiS-owi (a to uczynić mógł jedynie sojusz partii opozycyjnych).

Pomyli się jednak ten, kto uzna, że formalne zjednoczenie było największym wyzwaniem skupionej wokół Platformy części opozycji. Później rozpoczęła się walka o utrzymanie sojuszu. Koalicja Europejska od miesięcy rozbija się bowiem o różnice programowe i światopoglądowe, które konsekwentnie stara się wykorzystywać PiS, podgrzewając w debacie publicznej tematy dzielące koalicjantów (m.in. karta LGBT+, związki partnerskie czy pozycja Kościoła w państwie). Cel jest prosty: rozbić Koalicję Europejską i podebrać wyborców PSL. Na razie ta sztuka nie udała, ale nie ulega wątpliwości, że PiS będzie próbować dalej. Zwłaszcza, że w kampanii przed wyborami krajowymi Koalicja będzie musiała przedstawić wspólny program (a nie tylko kilkupunktowe minimum), żeby nie stracić w oczach wyborców na wiarygodności. To zaś stworzy obozowi "dobrej zmiany" szerokie pole manewru w "grze na podział".

Akt drugi. Wiosna Biedronia, czyli gejmczendżer

Przełomowym wydarzeniem eurokampanii po stronie opozycji było powstanie zapowiadanej od dawna partii Roberta Biedronia. Wiosna, bo tak nazwano nową formację, oficjalnie weszła do polskiej polityki 3 lutego podczas konwencji założycielskiej na warszawskim Torwarze. Program? W telegraficznym skrócie: wyrównywanie szans, transfery socjalne, ekologia, edukacja, ochrona praw kobiet i mniejszości, rozdział państwa od Kościoła.

Robert BiedrońRobert Biedroń Fot. Marcin Wojciechowski / Agencja Gazeta

Niemal od razu po debiucie Wiosny rozpoczęła się jej walka o wyborców z Koalicją Europejską. Walka przyjmująca niekiedy formę kabaretową i przypominająca bardziej pojedynek czterolatków w piaskownicy niż rywalizację poważnych polityków o głosy wyborców w dużym europejskim kraju. Te zmagania trwają zresztą do dziś i trwać będą co najmniej do wyborów parlamentarnych. Mimo tego Biedroń zrozumiał już, że wojna polsko-polska to także jego wojna, a skoro tak, to musi opowiedzieć się w niej po którejś ze stron. Inaczej jego ugrupowanie przepadnie w bardzo silnie spolaryzowanym politycznie społeczeństwie.

Biedroń wybrał, co nie zaskakuje, stronę opozycyjną. W postrzeganiu swojej roli na tejże opozycji również przeszedł sporą ewolucję. Od buńczucznych wypowiedzi, w których oferował Grzegorzowi Schetynie tekę wicepremiera w swoim rządzie, po racjonalne przedstawianie się w roli koalicjanta Koalicji Europejskiej po ewentualnym wyborczym zwycięstwie tej drugiej na jesieni.

Dzięki nam Schetyna będzie miał alibi w postaci progresywnego koalicjanta. Będzie mógł na nas zwalić wszystko, co nie mieści się w ich konserwatywnym programie

- ocenił Biedroń w wywiadzie dla "Krytyki Politycznej".

Akt trzeci. Listy, czyli miś na skalę naszych możliwości

Dla Koalicji Europejskiej jednym z kluczowych momentów eurokampanii było ułożenie list wyborczych. Sztuka niełatwa, bo Schetyna musiał pogodzić pięć różnych partii, pięć różnych środowisk i całe mnóstwo rozbuchanych ego. Co ciekawe, występująca w Koalicji z pozycji siły Platforma Obywatelska oddała sojusznikom sześć z trzynastu "jedynek". Ze swojej puli "jedynek" dwa miejsca oddała ludziom niezwiązanym mocniej ani z partią, ani z polityką - Janinie Ochojskiej na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie oraz Tomaszowi Frankowskiemu na Podlasiu. Zresztą po kształcie list widać, że były układane nie tylko z myślą o majowych eurowyborach, ale także (a może przede wszystkim?) o jesiennych wyborach parlamentarnych.

Zjednoczona Prawica vs Koalicja EuropejskaZjednoczona Prawica vs Koalicja Europejska Grafika: Marta Kondrusik

Jako pozytyw po stronie Koalicji Europejskiej na pewno można zapisać, że zdołała przekonać do startu wiele znanych twarzy i głośnych nazwisk, m.in. byłych premierów: Ewę Kopacz, Leszka Millera, Marka Belkę i Włodzimierza Cimoszewicza. Żeby ktoś dostał dobre miejsce, ktoś musiał je jednak stracić. Stratni okazali się zwłaszcza obecni europosłowie, którzy albo wylecieli z list (m.in. Bogdan Zdrojewski, Tadeusz Zwiefka, Adam Szejnfeld, Julia Pitera), albo dostali miejsca, które delikatnie mówiąc nie gwarantują im odnowienia mandatu (Michał Boni, Danuta Hübner, Jarosław Wałęsa).

Jeśli Koalicja Europejska wygra eurowybory, to jak w przysłowiu: nikt nie będzie sądził zwycięzcy. Jeśli jednak przegra, fala niezadowolenia wewnątrz Platformy może odbić się przewodniczącemu Schetynie czkawką. Tuż przed wyborami parlamentarnymi byłoby to groźne zarówno dla samej Platformy, jak i dla całej Koalicji Europejskiej (przecież wciąż nie wiadomo, czy w obecnej formule dotrwa do jesieni). Nastroje wśród niezadowolonych polityków sonduje też Donald Tusk i jego otoczenie. Jeśli nie znajdzie się dla nich miejsce w Platformie, to być może w tworzonym przez Tuska Ruchu 4 Czerwca?

Akt czwarty. Obietnice plus strach, czyli sposób na zwycięstwo

O ile z układania list Koalicja Europejska wyszła mniej lub bardziej obronną ręką, o tyle w kwestii programu zbytnio się nie popisała. Członkowie Koalicji jak tylko mogli uciekali od rozmów o programie, ale w końcu musieli przyjąć choćby skromne minimum na eurowybory. Przyjęli - ma dziesięć punktów i dotyczy wyłącznie kwestii europejskich. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że poza kilkoma zdaniami ogólnikowych haseł przy każdym z punktów, we wspomnianym minimum nie znajdziemy nic więcej. Pozostają więc zaklęcia, że będzie lepiej, sprawniej i dostatniej.

Grzegorz SchetynaGrzegorz Schetyna Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta

Politycy Koalicji Europejskiej, podobnie zresztą jak Zjednoczona Prawica, znacznie chętniej mówili o sprawach krajowych i tym, co zmienią w kraju, jeśli... wygrają wybory europejskie. I tak dowiedzieliśmy się m.in., że "500 plus" będzie także na pierwsze dziecko, lekarze zaczną zarabiać więcej, a służba zdrowia zostanie potężnie dofinansowana, nauczyciele otrzymają 1000 zł podwyżki, a pedofilia w polskim Kościele zostanie rozliczona przez specjalnie powołaną do tego komisję. Poza wyścigiem na obietnice wyborcze z PiS-em Polacy zostali również postraszeni polexitem, do którego doprowadzić ma partia Kaczyńskiego (badania społeczne pokazują, że Polacy w polexit w swojej większości nie wierzą), oraz zmarnowanym głosem, jeśli jakiś sympatyk opozycji odda go na inny komitet niż Koalicja Europejska.

Akt piąty. Odczarowanie Tuska

Eurokampania przyniosła też pewną istotną zmianę, jeśli chodzi o pozycję i rolę Donalda Tuska w opozycji. Na skutek mniej lub bardzie nieprzewidzianych wydarzeń (antykościelne wystąpienie Leszka Jażdżewskiego na Uniwersytecie Warszawskim czy olbrzymie poruszenie społeczne po premierze filmu "Tylko nie mów nikomu" braci Sekielskich) nie powiódł się plan opozycji, w którym majowe tournée przewodniczącego Rady Europejskiej po Polsce zdominowałoby końcówkę kampanii i ustawiło Koalicję Europejską w uprzywilejowanej pozycji.

Na swoje szczęście Koalicja nie była na tym zbytnio stratna. Ogólnonarodowa debata o pedofilii w polskim Kościele, która rozgorzała po premierze wspomnianego filmu braci Sekielskich, pozwoliła wrócić Koalicji do gry o zwycięstwo 26 maja i odrobić sondażowe straty z ostatnich dwóch miesięcy. Dzisiaj Tusk nie jest już wyczekiwanym zbawcą polskiej opozycji, ale raczej asem w rękawie, którego można użyć albo nie. Po czterech latach rządów "dobrej zmiany" wydaje się, że (przynajmniej czasowo) opozycja wyzwoliła się od nerwowego spoglądania w stronę Brukseli i wypatrywania nadjeżdżającego stamtąd rycerza na białym koniu. Dziś ma wszystko w swoich rękach i tylko od niej zależy, czy zrobi z tego umiejętny użytek.

Więcej o:
Komentarze (98)
Wybory do Europarlamentu 2019. Podsumowanie kampanii opozycji
Zaloguj się
  • damtek

    Oceniono 18 razy 10

    Lepiej nie mieć w żłobie siana,
    nż głosować na Bielana.

    Wolę paść na polu bydło,
    niż w Brukseli widzieć Szydło.

    Wolę nie mieć już niczego,
    niż dać głos na Czarneckiego.

    #LepiejWyborczy #LepiejeWyborcze rolnicze :)

  • maks1956

    Oceniono 23 razy 9

    chcecie płacić za ziemniaki ponad 3 zł/kg, a za paliwa 10 zł/litr - to głosujcie na PiS

  • Hrabia Przezdziecki

    Oceniono 15 razy 7

    Kochani!

    PRZECZYTAJCIE CAŁOŚĆ, BO TO NIEZWYKLE WAŻNE!!!
    1. Głosujemy 26 maja (niedziela) od godz. 7.00 do 21.00. Wybieramy 52 europosłów z całej Polski.
    2. Głosują osoby, które najpóźniej w dniu wyborów skończyły 18 lat.
    3. Można głosować osobiście lub za pomocą upoważnionego pośrednika, bądź korespondencyjnie. Można też głosować w innym okręgu wyborczym. Szczegóły trzeba znaleźć w internecie.
    4. Trzeba mieć ze sobą dowód osobisty lub paszport - koniecznie! Nie zapomnijcie!
    5. W lokalu wyborczym dostaniemy jedną dużą kartkę, na której będzie nawet do 15 list wyborczych różnych komitetów. Z tych wszystkich list głosujemy TYLKO NA JEDNEGO KANDYDATA - stawiając krzyżyk przy jego nazwisku. Inaczej głos będzie nieważny.
    6. Oddany przez nas głos będzie miał PODWÓJNE ZNACZENIE.
    Po pierwsze, zostanie on zaliczony jako głos oddany na daną listę wyborczą - tę, na której jest nazwisko wybranego przez nas kandydata. Jeżeli np. oddamy głos na Magdalenę Adamowicz, to w pierwszym rzędzie głos ten będzie zaliczony dla Koalicji Europejskiej (PO, PSL, SLD, .N, ZIELONI).
    7. Wszystkie głosy z całego kraju będą sumowane i zaliczane poszczególnym komitetom wyborczym. Na tej podstawie zostaną rozdzielone mandaty dla tych komitetów. Rozdział mandatów jednak NIE BĘDZIE proporcjonalny do ilości głosów uzyskanych przez poszczególne komitety wyborcze, ale będzie tak jak przy wyborach parlamentarnych, czyli będzie stosowana metoda D?Hondta. Metoda ta polega m.in. na tym, że zwycięskie ugrupowanie dostaje dodatkową ?premię?, bo zalicza się dla niego głosy oddane na wszystkie inne komitety wyborcze, które nie przekroczyły progu wyborczego 5%. To wypacza wynik wyborów, bo jakaś partia dostaje niezasłużenie wiele dodatkowych mandatów, ale tak to właśnie w Polsce działa.
    8. W tej sytuacji PIS może przegrać tylko wtedy, gdy jakiś inny komitet wyborczy wygra wybory i dostanie tę ?premię?. A więc NIE ROZPRASZAJMY NASZYCH GŁOSÓW i głosujmy jednak na KOALICJĘ EUROPEJSKĄ, nawet jeśli mamy do niej jakieś zastrzeżenia. Tylko ta koalicja ma szansę pokonać PIS, najgorsze zło jakie przydarzyło się naszemu krajowi po obaleniu komuny.
    9. Jeśli jednak w żadnym wypadku nie możecie zaakceptować KOALICJI EUROPEJSKIEJ, to kolejnym wyborem może być tylko WIOSNA Roberta Biedronia, bo ona w drugiej kolejności może powstrzymać PIS. W żadnym wypadku nie głosujcie na KUKIZA, bo to oni wspierają PIS w niszczeniu Polski i demokracji, głosując w sejmie razem z nimi przy najgorszych ustawach.
    10. I na koniec proszę, żebyście rozesłali tę ?ściągę? do jak największej liczby osób, do wszystkich przeciwników PIS. Trzeba zmobilizować nasz wspólny elektorat, bo elektorat PIS jest już i tak wystarczająco zmobilizowany przez TVP, złodzieja z Torunia i Kościół.
    IDŹMY NA WYBORY I PRZEKONAJMY DO TEGO JAK NAJWIĘKSZĄ ILOŚĆ OSÓB!!!

  • skandy5

    Oceniono 12 razy 6

    PiSEXIT na jesieni - patrzcie ile środków publicznych idzie na pisowskie trolle i boty publikujące pisowskie szambo.

  • 1moja

    Oceniono 11 razy 5

    Jak nie chcesz stac na kazdej granicy jak zebrak i sie prosic aby ciebie wpuscili, jak nie chcesz chodzic w pasiakach w raju IV kaczystowskiej Rzeszy Katonaziolskiej to idz na wybory!
    Nadzsedl czas na rozwalenie HEGEMONI KACZYNSKIEGO i koscioka!
    =====
    Te wybory sa tez plebiscytem czy chcesz nadal byc chlopem panszczyznianym i PRZYMUSOWO utrzymywal kosciolek i ich przenajswietsze pedofilstwa biskupie czy nie.
    =========
    Przegonilismy naziste, przegonilismy komuniste, przegonimy i kaczyste.

  • zielona-galazka

    Oceniono 20 razy 4

    Patrząc po aktywności pisich i ruskich troli, panika w pisiorni narasta.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX