Mateusz Morawiecki o publikacji "GW": Personalny, wyborczy atak na moją małżonkę i mnie

- Cała ta sytuacja przypomina mi anegdotę o tym, że w Moskwie na Placu Czerwonym ponoć rozdają samochody, a rzeczywistości nie w Moskwie, tylko w Petersburgu, nie samochody, tylko rowery i nie rozdają, tylko zabierają. Tyle jest mniej więcej prawdy w artykule "Gazety Wyborczej" - powiedział podczas konferencji prasowej Mateusz Morawiecki w odniesieniu do doniesień o tym, że uwłaszczył się na kościelnej działce.

Podczas wtorkowej konferencji prasowej premier został poproszony o odniesienie się do doniesień "Gazety Wyborczej" dot. zakupu przez niego i jego żonę działki od Kościoła po zaniżonej cenie.

"Absolutnie nie mam nic do ukrycia"

Dziennikarze pytali dlaczego Morawiecki przepisał akurat tę konkretną działkę na żonę przed zawarciem umowy o rozdzielności majątkowej oraz czy zgadza się, że majątek premiera i jego małżonki, również ten posiadany przed ewentualną umową o rozdzielności majątkowej, powinien być podawany do wiadomości publicznej.

- Oczywiście tutaj absolutnie nie mam nic do ukrycia, bardzo chętnie przywitałbym takie regulacje, żeby cały majątek, również współmałżonków, był prezentowany - powiedział na wstępie premier.

Jak tłumaczył "przyczyna dokonania rozdzielności majątkowej była bardzo prosta".

- Otóż moja żona rozpoczęła działalność gospodarczą w 2008 r. Działalność gospodarcza wiąże się z kontaktami z kontrahentami, wiąże się z wystawianiem faktur, z negocjacjami, z rozmowami, z inwestowaniem, z remontami i ja nie chciałem się w takie sprawy włączyć i dlatego, po kilku latach, zadecydowaliśmy o tym, że nie jedynie ta nieruchomość, ale wszystkie nieruchomości - i nie przed rozdzielnością majątkową, ale właśnie w ramach rozdzielności majątkowej - podzielić według bardzo jasnego kryterium: wszystkie te nieruchomości, które podlegają działalności gospodarczej lub mogą podlegać procesom inwestycyjnym przejęła moja małżonka, a wszystkie te, które nie maja takich elementów biznesowych, przypadły mi w udziale.

"Sprawa to znajdzie się w sądzie"

Pod koniec konferencji Morawiecki stwierdził, że "czuje pewien niedosyt, jeśli chodzi o pytanie dotyczące działki" i poprosił dziennikarkę TVN o zadanie dodatkowych pytań.

Premier stwierdził, że artykuł "Wyborczej" to agitacja, a nie uczciwe dziennikarstwo i dlatego sprawa ta znajdzie się w sądzie, po czym przedstawił kilka argumentów mających podważać formułowane wobec niego zarzuty.

Morawiecki przekonywał, że "wówczas działki na tamtym terenie kupowane były w podobnych cenach", dlatego cena określona przez "GW" jako zaniżona było w istocie rynkowa. Co więcej, jak mówił szef rządu, w rejonie działki "dochodziło do transakcji, które opiewały na jeszcze niższych cen transakcyjne niż w jego przypadku".

Premier dodał, że autorzy artykułu nie wzięli szeregu czynników przy określaniu rzekomej atrakcyjności inwestycyjnej działki. Wskazywał na to, że działki wokół nie bez powodu leżą odłogiem.

Morawiecki powiedział również, że wiceprezydent ds. inwestycji z Wrocławia, który nie sympatyzuje z PiS i odpowiadał za tereny inwestycyjne w czasie, kiedy Morawieccy kupili działkę, komentując sprawę - "miażdży narrację GW" oraz że w artykule wypowiada się działaczka Koalicji Europejskiej.

- Jak zdefiniować tego rodzaju artykuł? - zapytał retorycznie Morawiecki. - Bardzo prosto: za kilka dni odbędą się wybory i przed wyborami jakoś tak się stało, dziwnie, że "Gazeta Wyborcza" opisała inwestycję mojej żony, która została poczyniona 17 lat temu, a z działką do dziś nie dzieje się nic - skwitował.

- A więc Szanowni Państwo jak będę od tej pory czytał wyniki meczów, tabelę ligową w "Gazecie Wyborczej" to będę również sprawdzał, na wszelki wypadek, w innych mediach - zażartował na koniec szef rządu.

Uwłaszczenie Mateusza Morawieckiego

W poniedziałkowym wydaniu "Gazeta Wyborcza" opisała, jak premier Mateusz Morawiecki, zanim wszedł do polityki, stał się właścicielem działki w Oporowie. W 1999 roku działka należała jeszcze do parafii św. Elżbiety, a w 2002 roku kupił ją od Kościoła właśnie Morawiecki, wtedy zasiadający w zarządzie BZ WBK (obecnie Santander).

15 hektarów ziemi, przez którą w niedalekiej przyszłości ma przebiegać trasa szybkiego ruchu, Morawiecki razem z żoną Iwoną kupują za 700 tys. zł, choć rzeczoznawca wyceni ją później na 4 mln zł. Obecnie, jak wylicza "Wyborcza", ziemia jest warta 70 mln zł. Grunty od 2013 roku należą wyłącznie do Iwony Morawieckiej - wtedy obecny premier dokonał podziału majątku.

Więcej o:
Komentarze (404)
Mateusz Morawiecki o publikacji "GW": Personalny, wyborczy atak na moją małżonkę i mnie
Zaloguj się
  • Jan Winnicki

    Oceniono 105 razy 89

    Kłamca Morawiecki nie może ujawnić jednego faktu, że działkę wcale nie kupił tak tanio, bo zapewne 700 tys, to była tylko zaliczka, resztę pod stołem. Watykańskie pasożyty nie są takie głupie, żeby sprzedawać coś pięć razy taniej. Sprzedawali wyłudzoną ziemię niby taniej, żeby uzasadnić, że dostali za mało.

  • takaprawda2015

    Oceniono 82 razy 72

    I dodajcie towarzyszu Morawiecki że za twojej prezesury BZWBK nie dawał nikomu kredytów frankowych.

  • glencok

    Oceniono 72 razy 62

    To jak zeznawałeś w śledztwie że w czasie obiadu z biskupem ustaliłeś sobie że jest opcja żeby kupic za 700 tysięcy działki które biegły WTEDY wycenił na kilka milionów, a które w przygotowywanym właśnie planie przestrzennym są działkami pod drogę szybkiego ruchu i kupiłeś je w trybie, w którym nie mógł ich kupić człowiek "z ulicy" ( bo nie je obiadów z biskupem i nie ma takich informacji), to kłamałeś w czasie przesłuchania? Czy mówiłeś prawdę i ten zakup był tak ustawiony, bo już nie wiem?

  • krynolinka

    Oceniono 88 razy 48

    Stań w "prawdzie". Dawaj oświadczenia majątkowe z ubiegłych lat. Chętnie popatrzy suweren jaka to krzywda się działa familii Morawieckich w trzeciej e-RP.

  • gebe14

    Oceniono 53 razy 45

    tak morawiecki oszuście.. jak jezdziliście po tusku , jego synu to było ok ? tylko on nie robił wałów jak ty , tusk nie dorobił sie na frankowiczach jak ty , tusk nie kupił baaardzo tanio działki od koscioła

  • du100

    Oceniono 47 razy 41

    a Nowak poleciał za zegarek za 20 tyś a ci lepsi robą wałki na miliardy i w

  • jael53

    Oceniono 42 razy 38

    Bardzo interesująca konstrukcja prawna. Ale... zastanawiam się, jaki pospolity obywatel, który dopiero co rejestruje jednoosobową działalność gospodarczą, może w komercyjnym banku zaciągnąć kredyt, przekraczający 1,5 mln CHF.
    Tak się przypadkiem złożyło, że w tym banku pracował mąż kredytobiorczyni, i nie było to stanowisko kasjera.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX