Wybory do Parlamentu Europejskiego 2019. W jaki sposób rozdzielane są mandaty europosłów?

Już 26 maja odbędą się w naszym kraju wybory do parlamentu Europejskiego - wybory bardzo interesujące nie tylko z uwagi na przypisywane im w tym roku znaczenie i fakt, że ich wynik wpłynie na scenę polityczną przed główną tegoroczną batalią - jesiennymi wyborami do parlamentu krajowego. Interesujące również dlatego, że odbywają się wedle reguł odmiennych niż inne polskie wybory.

W poprzedniej części omówiliśmy sposób podziału mandatów między komitety wyborcze w wyborach do Parlamentu Europejskiego oraz jego konsekwencje. Warto zatem rzucić okiem na to, co dzieje się później – gdy już wiemy, ile mandatów przyznano poszczególnym ugrupowaniom. Jak następuje ich przydzielenie poszczególnym kandydatom?

Wybory do Parlamentu Europejskiego 2019. Podział mandatów na listy okręgowe

Gdy dokonany zostanie podział 52 mandatów między komitety wyborcze (te, które przekroczą 5% próg wyborczy), należy jeszcze wskazać, którzy konkretnie kandydaci uzyskają mandaty ze zbioru poszczególnych ugrupowań. Warto pamiętać, że każdy z komitetów może wystawić nawet 130 kandydatów, zatem konkurencja jest duża.

Mandaty uzyskane przez dany komitet są rozdzielane między jego listy okręgowe względem liczby głosów uzyskanych przez to ugrupowanie w poszczególnych okręgach; wykorzystywana jest metoda Hare’a-Niemeyera (H-N).

Metoda ta, podobnie jak metoda Sainte-Lague, generuje bardzo sprawiedliwy podział mandatów pomiędzy listy komitetów wyborczych - tzw. odchylenie od proporcjonalności jest bardzo małe, a duże ugrupowania nie są nadreprezentowane, tak jak to ma miejsce w przypadku użycie formuły d’Hondta. W praktyce jednak, przyjazność tej metody dla słabszych (w wypadku wyborów do PE dla tych okręgów, w których dany komitet uzyskał mniej głosów) może się pojawić w momencie, gdy dane ugrupowanie uzyska przynajmniej kilkanaście mandatów. Z drugiej strony, metoda H-N jest obarczona ryzykiem powstania paradoksów, o których wspominaliśmy wcześniej.

Właśnie oddzielny podział puli mandatów przyznanych poszczególnym ugrupowaniom kształtuje ostateczną liczbę mandatów w poszczególnych okręgach wyborczych. Wydaje się to rozwiązaniem neutralnym, które powinno promować te okręgi, w których poszczególne partie czy koalicje są bardziej popularne. Niestety, w praktyce funkcjonuje to inaczej, czego powodem są znaczne dysproporcje w potencjale ludnościowym poszczególnych okręgów, który zależy od liczby uprawnionych do głosowania. Liczy się bowiem nie odsetek głosów w okręgu, ale ich liczba bezwzględna. W tabeli 2 przedstawiono liczby uprawnionych do głosowania w poszczególnych okręgach w roku 2014 (zaznaczono okręgi największy i najmniejszy).

Tabela 2: Liczba osób uprawnionych do głosowania w poszczególnych okręgach wyborczych w wyborach do Parlamentu Europejskiego (2014 r.).

Pierwsze co rzuca się w oczy to fakt ogromnych różnic w liczbie potencjalnych wyborców w okręgu. W największym (Okr. 10 - woj. małopolskie i świętokrzyskie) jest ich ponad 2 razy więcej niż w najmniejszym (Okr. 2 - woj. kujawsko-pomorskie). Okręgów bardzo dużych, odbiegających od pozostałych są trzy: okr. 10 oraz 11 (woj. śląskie) i 12 (woj. dolnośląskie i opolskie). Do tej grupy niewątpliwie należy dodać okr. 4 (Warszawa i okoliczne powiaty) oraz 7 (woj. wielkopolskie), trochę mniejsze, ale tradycyjnie nadrabiające wysoką frekwencją wyborczą (szczególnie w Warszawie). Oznacza to w praktyce, że pierwsze mandaty uzyskane przez poszczególne ugrupowania najprawdopodobniej zostaną przyznane listom okręgowym właśnie w tych – najsilniejszych – okręgach.

Nie oznacza to oczywiście, że kolejność przyznawania mandatów będzie zawsze zgodna z wielością okręgów – przykładem niech będą okr. 9 (woj. podkarpackie) w przypadku Prawa i Sprawiedliwości oraz okr. 1 (woj. pomorskie) dla Platformy Obywatelskiej (choć niekoniecznie całej Koalicji Obywatelskiej), w których te ugrupowania mają tradycyjnie bardzo wysokie poparcie, dzięki czemu w tych okręgach mogą zdobyć więcej głosów niż w części większych okręgów. Można jednak założyć, że większość z pierwszych 4-5 mandatów każdego z komitetów wyborczych trafi właśnie do tych największych okręgów. Ma to szczególne znaczenie w sytuacji gdy scena polityczna jest rozproszona i mandaty uzyskuje dużo ugrupowań. W poprzednich wyborach było ich aż 5 (PO, PiS, SLD-UP, Nowa Prawica i PSL).

W tym roku może być podobnie – pewne zdobycia mandatów są PiS oraz Koalicja Europejska, prawie pewne jest ich uzyskanie przez Wiosnę, a duże szanse ma Kukiz’15. Nie można też przekreślać szans na przekroczenie progu wyborczego przez Konfederację. Oczywiście istnieje możliwość, że o przekroczenie progu powalczy jeszcze któreś z pozostałych ugrupowań, jednakże byłoby to dużą niespodzianką.

Im więcej list przekroczy próg, tym więcej mandatów trafi najprawdopodobniej do wskazanych okręgów o największym potencjale. Kosztem – rzecz jasna – pozostałych. Oczywiście nie znamy jeszcze wyników wyborów, ale przeprowadzone symulacje pokazują, że w wypadku pierwszych pięciu mandatów tych ugrupowań, które mają duże szanse na przekroczenie progu wyborczego tylko dwa prawdopodobnie trafią do innych okręgów – dwa z pierwszych pięciu mandatów PiS, prawdopodobnie trafią do okręgów 9 (woj. podkarpackie) oraz 5 (woj. mazowieckie bez warszawy).

Wybory do Parlamentu Europejskiego 2019. Ostatni krok

Gdy już mandaty zostaną przydzielone poszczególnym listom okręgowym, pozostaje jeszcze przyznanie ich konkretnym osobom. Wbrew pozorom nie decyduje o tym miejsce na liście, ale liczba głosów zdobytych przez poszczególnych kandydatów, choć oczywiście w praktyce szczególnie liderzy listy otrzymują "premię" uzyskując m.in. głosy tych wyborców, którzy nie zagłębiają się w sylwetki kandydatów, a chcą po prostu poprzeć swoje ulubione ugrupowanie.

Wybory do PEWybory do PE Fot. Gazeta

Maciej Onasz, Michał Pierzgalski, Paweł Stępień
Zespół Badań Wyborczych UŁ

Zespół Badań Wyborczych Uniwersytetu Łódzkiego (ZBW) prowadzi działalność badawczą i edukacyjną w zakresie problematyki systemów wyborczych oraz zachowań wyborczych. Misją Zespołu jest integracja naukowców z różnych dyscyplin (przede wszystkim politologów i socjologów) w celu realizacji wspólnych przedsięwzięć badawczych w obszarze szeroko rozumianych studiów wyborczych.



Więcej o:
Komentarze (6)
Wybory do Parlamentu Europejskiego 2019. W jaki sposób rozdzielane są mandaty europosłów?
Zaloguj się
  • 8zorro

    Oceniono 1 raz 1

    hotin - ty sk...pisiorski- sp...j stąd oglądać ryj plugawego Jara

  • krzysztof_ptk

    Oceniono 1 raz 1

    W jaki sposób rozdzielane są mandaty europosłów? Jak w przypadku pań Gosiewskich, liczyły się tylko kompetencje i dobra wola prezesa, który rozumiał straty materialne...

  • helwiusz

    Oceniono 2 razy 0

    Metoda największych reszt (zwana tu "metodą Hare-Niemeyera") wcale nie jest "bardzo sprawiedliwa", tylko generuje nadreprezentację list z mniejszym poparciem. Zastosowana do list partyjnych w wyborach powszechnych prowadzi do rozproszkowania parlamentu; przećwiczyliśmy to już u progu III RP. Sejm pierwszej kadencji, wyłoniony tą metodą, liczył prawie 30 partii i nie był w stanie powołać rządu trwającego dłużej niż kilka miesiecy. Po półtora roku trzeba go było rozwiązać. Dlatego później wprowadzono metodę d'Hondta, która sprzyja partiom większym. Też nie jest do konca sprawiedliwie, ale przynajmniej można powoływac w miarę trwałe gabinety. I to jest poważna korzyść, bo nawet rząd nie do końca reprezentatywny jest lepszy niż żaden.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX