Kaczyński daje "500++". Tak niemoc PiS i niewiara wyborców przybliżają kolejną wygraną prawicy [ANALIZA]

Jacek Gądek
To nie suweren wołał do PiS o bezwarunkowe 500+ także na pierwsze dziecko. To opozycja szantażowała obóz władzy, że jeśli nie PiS, to PO rozszerzy ten program. Sejm i prezydent klepną wydawanie 19 mld zł rocznie na takie "500++", choć to jak ogrzewanie domu przez dosypywanie do pieca banknotów. I wcale nie musi gwarantować PiS-owi kolejnej kadencji, choć do tego celu przybliża.

Z 500+ korzystało 53 proc. dzieci. Rozszerzenie go o pozostałych 47 proc. może zapewnić co najwyżej parę punktów procentowych dodatkowego poparcia. Póki co nikt nie jest w stanie odpowiedzieć, czy taki przyrost zapewni prawicy wygraną w wyborach. Stąd samo "500++" (tak nazwijmy rozszerzone na wszystkie dzieci 500+), choć bardzo drogie, jest tylko jednym z punktów "piątki Kaczyńskiego".

Nowy targ wyborców

Obserwowałem, jak politycy Prawa i Sprawiedliwości reagowali na słowa Jarosława Kaczyńskiego, gdy przedstawiał punkt w swojej "piątce": 500+ na każde dziecko. Przybijali wtedy żółwika i mówili "no to pozamiatane".

Tamta konwencja odbywała się pod hasłem "Nowa arena programowa", ale był to jedynie wyborczy targ. Ci politycy wyszli z - w polskich warunkach wciąż prawdziwego - założenia, że głosy w wyborach trzeba po prostu kupić. Tu koszt wynosi 19 miliardów złotych. Ale czy na pewno za tę kwotę kupią wystarczająco dużo głosów, by mieć władzę w kieszeni na kolejne 4 lata? To wcale nie jest takie pewne.

Niewiarygodny szantaż

Tuż po przegranych przez dzisiejszą opozycję w 2015 r. wyborach do Sejmu niektórzy politycy Platformy Obywatelskiej mówili nieoficjalnie, że jeszcze nie teraz, ale w końcu wyjdą z obietnicą: 500+ na każde dziecko. Z czasem stało się to faktem.

Wiarygodność opozycji ws. 500+ jest nie na 5, ale na 00. Bo przecież Platforma i jej eksperci długo twierdzili, że pieniędzy nie ma i nie będzie. Stąd dziś PiS w swoich spotach smaga Donalda Tuska, Jacka Rostowskiego i innych konkurentów ich własnymi słowami. PiS-owcy mają wtedy zawsze ubaw po pachy, a aparat propagandowy PiS materiał do wykorzystania.

PiS ulega pokusie

PiS uległo jednak pokusie absolutnego zmonopolizowania tematyki 500+, gwarantując wypłaty świadczenia na każde dziecko - bez żadnych limitów dochodu na głowę w rodzinie. I to mimo że 500+ w dotychczasowej formie okrzepło, a suweren wcale nie wołał o jego rozszerzenie.

Oczywiście, jaskrawe niesprawiedliwości jak de facto wyeliminowanie z niego pracujących samotnych rodziców z jednym dzieckiem kłuły w oczy i utrzymywanie tego stanu było bezdusznością. Na korektach i zmianach limitów bądź wysokości świadczenia mogło się jednak skończyć, a lwią część z 19 mld zł rocznie zainwestować można było bardziej efektywnie. Podwyższenie pułapu (dziś 800 zł na osobę w rodzinie), od którego 500 zł należałoby się już na pierwsze dziecko wyciągnęłoby kolejne rodziny z biedy. Ale nawet tak proste rozwiązania przy standardach PiS trąciłyby finezją.

Za otwarciem programu na wszystkie dzieci nie stoi żadna propaństwowa strategia. Przecież jeszcze niedawno rząd uszczelniał program, by zaoszczędzić miliony, a teraz raptownie chce wydać miliardy na jego totalne otwarcie. Przemawia za tym wyłącznie logika wyborcza.

Sondaże: szansa dla PiS na nowych wyborców

Nie stoi za tym masowe poparcie społeczne dla takiego rozszerzenia. Wedle sondażu SW Research dla rp.pl co prawda większość Polaków popiera "500++" (na każde dziecko), ale nie powszechnie, bo w 55 procentach. Z kolei 33 proc. jest przeciw, a 13 nie ma zdania. Wśród zwolenników dominują osoby o niższym wykształceniu (65 proc.), z dochodami "na rękę" w przedziale 1-2 tys. zł (64 proc.) oraz z miejscowości do 20 tys. mieszkańców (60 proc.). Czyli: głównie dotychczasowi i potencjalni wyborcy PiS.

Z kolei w marcu opublikowano sondaż, z którego wynikało: 53 proc. popiera "500++", ale już 61 proc. było zdania, że nie będzie to w porządku, gdy brakuje na podwyżki dla nauczycieli czy dla niepełnosprawnym. Ponadto w badaniu uwidoczniła się irytacja ludzi (68 proc. wskazań), że wypłaty mogą trafiać do rodzin, w których dorośli nie chcą pracować, byle tylko dostawać zasiłki. "500++" popiera 75 proc. wyborców PiS. 59 proc. - Wiosny. 50 proc. - Koalicji Europejskiej.

Nie jest więc tak, że to rozszerzenie ma absolutne poparcie. "500++" po pierwsze przytrzyma dotychczasowych wyborców PiS. Ale prawdą jest też, że wśród potencjalnych nowych wyborców PiS znajduje on poparcie, a po realizacji przynajmniej część się za to odwdzięczy głosowaniem na prawicę.

Do kogo trafią pieniądze?

Nowi wyborcy PiS to niezamożni rodzice z jednym dzieckiem, którzy do tej pory 500 zł nie uświadczyli

Po rozszerzeniu 500+ trafi do programu aż 2 miliony jedynaków, podczas gdy do tej pory świadczenia wypłacano na raptem pół miliona takich dzieci. Ta liczba robi wrażenie: 2 miliony rodzin dostanie po raz pierwszy 500+ dzięki rządowi PiS. Są w tym i dzieci samotnych rodziców - oni w ok. 2/3 mają tylko jedno dziecko.

Czy to będzie silny bodziec, aby zagłosować na partię Jarosława Kaczyńskiego?

Z pewnością tak, jednak - podkreślmy - tylko dla tych rodziców jedynaków, którzy cienko przędą. Tymczasem rodziny z jedynakami są relatywnie bogate (z wyjątkiem rodzin niepełnych) i mają większe kwoty na głowę niż rodziny z większą liczbą dzieci. Ale jest i inny aspekt: sięgając do opracowania GUS "Dochody i warunki życia ludności Polski - raport z badania EU-SILC 2017" dojdziemy do wniosków: rodzin z jedynakami o niższych dochodach przybyło, podczas gdy rodziny z większą liczbą dzieci się wzbogaciły dzięki 500+.

Cytat z tego raportu: "Jedyną (z analizowanych) zbiorowości, która w 2017 w stosunku do 2014 r. odnotowała wzrost odsetka osób z najniższymi dochodami do dyspozycji były osoby z gospodarstw z jednym dzieckiem na utrzymaniu (wzrost z 13,8% w 2014 r. do 17,3% w 2017 r.)".

Po prostu: rodzin z jedynakami, których los realnie poprawi "500++" przybyło. A to elektorat, który PiS może pozyskać zapewniając im teraz wsparcie. To przesłanka przemawiająca za polityczną skutecznością rozszerzenie 500+.

Pieniądze źle zaadresowane

19 mld zł to gigantyczna kwota na rozszerzenie 500+, a ma ona być wydawana każdego roku. Czy warto akurat tak je zainwestować? Po pierwsze: to będzie duże wsparcie dla wielu potrzebujących rodzin. Ale po drugie: nie jest to wsparcie optymalne. W uzasadnieniu "500++" podkreślono cele polityki rodzinnej PiS. To trzy wymiary: "(1) demografia, tj. wzrost liczby urodzeń, (2) ograniczenie ubóstwa, w szczególności wśród dzieci i (3) inwestycja w rodzinę (poprawa 'jakości' kapitału ludzkiego)".

Rozszerzenie 500+ kiepsko realizuje te priorytety.

Po pierwsze: bo 500 zł nie wpłynęło na zwiększenie liczby narodzin w jakiś wielki sposób.

Po drugie: ubóstwo już ograniczono dzięki dotychczasowemu kształtowi 500+, a akurat wśród rodzin z jedynakami jest ono śladowe.

Po trzecie: "jakość" kapitału ludzkiego trzeba też budować w systemie edukacji, a nie jedynie wręczając gotówkę.

Tymczasem rząd PiS zostawił edukację odłogiem, a ogromnym kosztem uchwalając "500++" ustanawia rodzaj dobrowolnych alimentów na dzieci, którym nie umie zapewnić edukacji. O ile 500+ było wyrazem zaufania do rodzin i zwracaniem im godności, to "500++" jest wyrazem niemocy państwa, które woli wręczyć gotówkę rodzicom i kupić ich głosy, zamiast zapewnić ich dzieciom lepszą edukację i inne usługi publiczne.

500 zł na każde dziecko może się stać alibi dla PiS: rodzicu, jeśli coś ci nie pasuje w publicznej edukacji, to przecież dostałeś po 500 zł na dziecko, więc wyślij je na prywatne korepetycje. Idąc dalej to alibi mogłoby być też takie: skoro służba zdrowia CI nie odpowiada, to dostałeś 500 zł, więc idź do lekarza prywatnie.

Niemoc i niewiara

Inną sprawą jest to, że sami Polacy mają ograniczone zaufanie do własnego państwa.

W rozszerzeniu 500+ na każde dziecko (powtórzę: co przyniesie realne, ale nie optymalne zyski dla potrzebujących) ogniskują się dwie rzeczy. Pierwsza: niemoc PiS w trudnych i podupadłych obszarach jak edukacja i służba zdrowia. Druga: niewiara potencjalnych wyborców PiS-u w to, że władza jest w stanie te podupadłe obszary podnieść. A skoro tak, to każde kolejne 500 zł pozwoli godniej żyć w niewydolnym państwie.

Więcej o:
Komentarze (339)
Kaczyński daje "500++". Tak niemoc PiS i niewiara wyborców przybliżają kolejną wygraną prawicy [ANALIZA]
Zaloguj się
  • smokwawerski

    Oceniono 70 razy 52

    Miałeś chamie złoty róg, ostał ci się jeno sznur. Żeby bardziej przybliżyć co poeta miał na myśli: nie o Kaczyńskiego tu chodzi, tylko o was durni i ciemni wyborcy.

  • jurek4491

    Oceniono 60 razy 40

    Krowy i świnie dostaną podwyżki a nauczyciele ( jako gorszy sort ) dostaną takiego UJA .

  • yulek_cezar

    Oceniono 60 razy 40

    Brać tę kasę i kupować za nią Euro, będzie jak znalazł gdy gospodarka się w końu wywróci.

  • kristofoser

    Oceniono 40 razy 30

    Jak już uchwalą 500+ dla krów, to jako pierwsza dostanie to Pawłowicz:)

  • komentarz.24

    Oceniono 34 razy 28

    Jaką "prawicę" ma p. Autor ma na myśli?
    To co jest w tej chwili robione nie jest to już nawet populizm; jest to korupcja polityczna, czyli w najczystszej postaci kupowanie głosów w wyborach za pieniądze! Najbardziej otwarcie wciskana "kiełbasa wyborcza" i nic więcej.
    Nie można tego mylić z polityką socjalną, czyli pomaganiem potrzebującym; to rzecz kosztowna, ale akceptowana społecznie, oczywiście do poziomu rozsądnego opodatkowania tych, którym pieniądze się zabiera.
    Korupcja polityczna to rozdawnictwo wszystkim, jak leci, biednym i bogatym, bez względu na ich potrzeby, za to za nadzieją, że obdarowany zrewanżuje się przy urnie. A najlepiej, jeżeli obdarowanego trwale uzależni się od świadczenia, które jest społecznie nieakceptowane; wtedy będzie się odwdzięczał do końca; swojego lub budżetu państwa.
    To trwałe uzależnienie wyborców próbowali zwalczać twórcy Konstytucji 3 Maja, pozbawiając prawa głosu "szlachtę" kupczącą głosami na sejmikach.
    Uczmy się na czyichś błędach, to najtańsza nauka!

  • 1627cd1410

    Oceniono 30 razy 20

    obawiam się, że w tych wyborach kupi jeszcze sobie głosy.. potem będzie zjazd w dół aż do taczek..

  • norbertrabarbar

    Oceniono 23 razy 17

    Dlaczego Kaczyński nie da 1000+ na każde dziecko? Albo 10000+?

    Nie swoje pieniądze rozdaje, a jeszcze skąpi.

  • facet1

    Oceniono 19 razy 15

    kaczka jest jak Gargamel: kawaler, głupi, stary, ma kota, chęć władzy nieograniczonej, przekonanie o własnej mądrości i goni za niewidzialnymi Smerfami (układami), tworząc swoje...
    Autor Smerfów przewidział taką postać
    catch22

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX