Była ambasador o "sądzie nad Judaszem": to jest antysemityzm, który w Polsce zyskał nowe cechy

Jacek Gądek
- Ten obrzęd służył nienawiści. Dlaczego tak ochoczo uczestnicy "sądu" okładali kukłę Żyda, a na przykład nie pomyśleli o upamiętnieniu zgodnego współżycia przed wojną albo swoich heroicznych czynów z okresu Holocaustu, o których pisze pan burmistrz? - mówi Agnieszka Magdziak-Miszewska*, była ambasador Polski w Izraelu.

Jacek Gądek: Pani jest znawczynią stosunków polsko-żydowskich, ale z wykształcenia także teatrologiem. Czy w "Sądzie nad Judaszem" odegranym w Pruchniku jest coś złego, czy to po prostu niewinny teatrzyk?

Agnieszka Magdziak-Miszewska: - Teatralizacja wydarzeń opisanych w Ewangelii, zwłaszcza tych dotyczących Triduum Paschalnego, ma w Europie bardzo długą tradycję sięgającą XII w. Cel był jasny: przybliżyć ludziom, którzy nie umieli czytać i pisać, fundamentalne dla chrześcijaństwa wydarzenia. A więc przede wszystkim mękę Jezusa i Jego zmartwychwstanie. Miejscem, w którym wciąż się kultywuje te obrzędy, jest Kalwaria Zebrzydowska.

Ale jest i druga tradycja związana wyłącznie z Wielkim Piątkiem: w czytanej tego dnia Ewangelii słyszymy, że Żydzi (Judasz) nie tylko wydali Jezusa, ale także kategorycznie domagali się Jego śmierci. Podkreślano to w kazaniach i pieśniach pasyjnych. Efektem były pogromy na Żydach odbywające się po zakończeniu nabożeństw właśnie w Wielki Piątek. Sąd i karanie Judasza jest fragmentem tej właśnie tradycji.

Przy okazji "Sądu nad Judaszem" ginie jednak cały kontekst ewangeliczny i kulturowy.

Czyli?

Gdyby zapytać dzieci z Pruchnika, czy ktoś im powiedział, że Jezus był Żydem, Matka Boska Żydówką, podobnie też i apostołowie byli Żydami, to obawiam się, że uznaliby to za herezję. Uczestnicy "sądu" na obraz zdrajcy - Judasza - nakładają jego narodowość, która w przeświadczeniu tych ludzi jest inna niż Jezusa i Maryi, do których się modlą.

Kukła była jak stereotypowy Żyd…

…jak z karykatur "Der Stürmera".

Czy to był więc obrzędowy sąd nad Żydem czy nad Judaszem?

To jest istota sprawy.

Sięgając do przedwojennej tradycji - jak widać wciąż obecnej - w Pruchniku, to był to sąd nad Żydem. Judasz jest przede wszystkim Żydem, a nie konkretnym człowiekiem o imieniu Judasz. Zdrajcą jest Żyd. Jak wynika z ustaleń badaczy Holocaustu, takie nastawienie mieszkańców Pruchnika i okolic miało swoje przełożenie na zachowania w czasie Zagłady. Wbrew temu, co twierdzi burmistrz Pruchnika, Sprawiedliwych stamtąd niewielu.

Burmistrz mówi coś zupełnie innego: "Społeczność Pruchnika przez dziesięciolecia żyła zgodnie ze społecznością żydowską, niejednokrotnie ukrywając sąsiadów przed hitlerowskimi prześladowaniami podczas II wojny światowej, a na naszych terenach występowały liczne przykłady odwagi, poświęcenia i bohaterstwa w przeciwstawianiu się zbrodni Holokaustu".

Przypadki ratowania Żydów się w tych rejonach zdarzały - to prawda. Pan burmistrz może nieświadomie mówi o ich wyjątkowej heroiczności, nie wiedząc, z czego ona wynikała: otóż nastawienie okolicznych mieszkańców do osób ratujących Żydów było zdecydowanie wrogie. Paradoksalnie burmistrz mówi więc prawdę, bo Polacy ratujący Żydów w tym rejonie stawali się pariasami w swoich społecznościach.

Zupełnie się nie dziwię, że 10 lat temu Kościół zakazał organizowania "sądów nad Judaszem".

Burmistrz mówi o możliwej prowokacji, która miała uderzyć w miasto i społeczność miasta i Polski.

To brzmi jak język propagandy komunistycznej: jacyś prowokatorzy za tym stoją.

Czytałam właśnie relację jednego z mieszkańców miasta, który twierdzi, że to po postu powrót do starych obyczajów.

Na oficjalnej stronie gminy pisano, że "mieszkańcy pieczołowicie pielęgnują stare obrzędy i zwyczaje, np. rok rocznie odbywa się 'Sąd nad Judaszem'".

Z przebiegu tego wydarzenia jasno wynika, że chodziło nie o Judasza, ale o Żydów. Pojawił się tam zresztą głos jednego z uczestników "sądu", aby dołożyć razów kukle, bo "oni" chcą odszkodowań.

Ale to akurat jeden okrzyk. Wszędzie może się pojawić głupiec, który wyróżni się głupotą - inni, jak wynika z relacji, tego nie podchwytywali.

Są świąteczne tradycje warte pielęgnowania, a inne - zwłaszcza po Holocauście - polegające na piętnowaniu narodu żydowskiego są absolutnie niedopuszczalne. Nawet bez takich okrzyków w biciu i paleniu kukły Żyda z napisem "Judasz" nie ma niczego dobrego. Niczego. I słusznie, że Kościół zakazał tego wielowiekowego obrzędu. Oświadczenia bp. Rafała Markowskiego i rzecznika Episkopatu jednoznacznie podkreślają, że "sąd nad Judaszem" jest sprzeczny z nauczaniem Kościoła. A ci, którzy ten obrzęd reaktywowali, stawiają się poza nim.

Czy spalenie kukły Żyda to odległe echo przedwojennego antysemityzmu?

Nie. To żadne echo, ale wydarzenie tu i teraz będące wyrazem przekonania jakiejś części mieszkańców miasteczka, że Żyd jest wrogiem chrześcijaństwa, wrogiem Polaków, wrogiem Jezusa. Jest to wyraz antysemityzmu, który w Polsce był, jest i będzie niestety. Po wojnie ten tradycyjny antysemityzm zyskał nowe cechy.

W Europie antysemityzm jest obecny głównie wśród społeczności muzułmańskiej pochodzenia arabskiego i jego kontekstem jest przede wszystkim konflikt izraelsko-palestyński, a nie czynnik rasowy. W Polsce jest inaczej.

Czyli jak?

Kiedy pracowałam dla premiera Jerzego Buzka jako doradca ds. stosunków polsko-żydowskich, bardzo dużo jeździłam po Polsce - do niedużych miasteczek - bo tam cały czas wybuchały konflikty związane z cmentarzami żydowskimi. A to burmistrz postanowił, że urządzi park, a to że stację paliw. Moim zadaniem było pojechać i zbadać sprawę na miejscu. Wtedy zrozumiałam, że antysemityzm jest silny i ma w Polsce dwa dodatkowe motywy, inne niż przed wojną.

Pierwszy: dotyczący własności, bo te miejscowości najczęściej przed 1939 r. to były sztetle (skupiska miejskie z dużą liczbą żydowskich mieszkańców). Ludzie w tych miasteczkach wiedzą, choć często to tłumią, że mieszkają w nie swoich domach - że zagarnęli cudzą własność, a meble, pierzyny ("poduszka pani Marx", jak pisał Jan Tomasz Gross) nie były ich. Jest więc lęk, że kiedyś "oni" przyjdą i wszystko odbiorą. Dlatego rząd Buzka pracował nad taką formułą reprywatyzacji - ale nie zwrotu w naturze - by raz na zawsze zamknąć sprawę rekompensat. Liczyliśmy, że wówczas zniknie także ten lęk stanowiący podstawę niechęci wobec Żydów.

A drugi motyw polskiego antysemityzmu jest bardziej ukryty i subtelny: to poczucie winy, a przynajmniej dyskomfortu. Bo nawet jeśli sami Żydów nie zabijaliśmy i nie donosiliśmy na nich, to byliśmy świadkami ich zagłady i nic nie zrobiliśmy. Oczywiście są tego racjonalne wytłumaczenia, ale trauma świadka Holocaustu nie została przepracowana. A dyskomfort sumienia często "leczy się", obwiniając ofiarę.

Te dwa motywy sprawiają, że współczesny antysemityzm w Polsce ma inny wymiar niż na Zachodzie.

Dzieci okładają kijami kukłę Żyda. Można powiedzieć: głupie, ale nikomu się nic nie stało?

Stało się. To jest wychowanie do nienawiści i przemocy. To niechrześcijańskie i niemoralne.

Może w okładaniu przez dzieci i dorosłych tej kukły badylami jest jedynie chęć uczestniczenia w przedstawieniu? Może jest to zupełnie bezrefleksyjne zachowanie? Może nie ma w tym krzty antysemityzmu, ale - powtórzę - jest tylko teatr?

Ależ nie. Wszystko, co służy przemocy i nienawiści, jest antychrześcijańskie. A ten obrzęd służył nienawiści.

Sama zapytam: dlaczego tak ochoczo uczestnicy "sądu" okładali kukłę Żyda, a na przykład nie pomyśleli o upamiętnieniu zgodnego współżycia przed wojną albo swoich heroicznych czynów z okresu Holocaustu, o których pisze pan burmistrz? Jaką i ci dorośli, i te dzieci przeszli katechezę?

Wielki Piątek 2019, godzina 15, a więc godzina miłosierdzia, na słupie przy ulicy Jana Pawła II zawisła pejsata, z garbatym nosem kukła Żyda. Kto tak upiorną scenę mógł wymyślić?

Antysemici. Po prostu.

Na nagraniu wideo z "sądu nad Judaszem" jeden z uczestników mówi: "Za naszych czasów było więcej wody i odpłynął". Wrócę do tego pytania: może to nie antysemici biją kukłę Żyda, ale ludzie, w których ten obrzęd stał się elementem tożsamości? Bo ojciec i dziadek bił tę kukłę, to i ja teraz syna zachęcam, by to robił?

Jeśli faktycznie byłoby tak, to znaczyłoby to, że nikt nigdy nie uświadomił im zła tej tradycji. Ani proboszcz, ani katecheci.

"Zaniepokojenie okropnym odrodzeniem średniowiecznego antysemityzmu, który doprowadził do niewyobrażalnej przemocy i cierpienia" - to słowa Roberta Singera, dyrektora generalnego Światowego Kongresu Żydów. Przesada, czy takie bicie na alarm jest na miejscu?

Trzeba bić na alarm. Nie chodzi tylko o palenie kukły Żyda w Pruchniku czy kukły Żyda na rynku we Wrocławiu. Chodzi o ogromne zwiększenie się antysemickiej mowy nienawiści. Pięć lat temu antysemityzm oczywiście w Polsce był, ale była też powszechna świadomość ludzi o takich uprzedzeniach, że publiczne prezentowanie antysemityzmu skazuje na ostracyzm. Od 2016 r. nie jest to piętnowane, a jest wręcz usprawiedliwiane.

Opowiem panu, co właśnie spotkało moją córkę. W Wielką Sobotę. Została zaproszona do przyjaciół, więc poszła do sklepu kupić wino na prezent. W kolejce stała jeszcze jedna dziewczyna i stał też pan, który miał w klapie marynarki żonkila - symbol solidarności z Żydami w rocznicę powstania w warszawskim getcie. Oraz, w dużej liczbie, już nietrzeźwi kibice Legii. Zaczęli tego pana z żonkilem wyzywać od "parchów". Córka powiedziała mi, że ten ich antysemicki bluzg był potworny.

Moja córka poprosiła więc tego wyraźnie przestraszonego pana, aby dał jej kwiatka i przypięła sobie go do sukienki, a dziewczyna przed nią stanowczo zaprotestowała przeciwko zachowaniu kiboli. Obie dziewczyny wyszły ze sklepu, bo groziła im fizyczna agresja.

Po upublicznieniu tego, co stało się w Pruchniku, głos zabrał bp Rafał Markowski Przewodniczący Rady ds. Dialogu Religijnego z Judaizmem. Wydał krótki komunikat. "Kościół jednoznacznie wyraża dezaprobatę wobec praktyk, które godzą w godność człowieka" - napisał. Ale czy to nie jest za mało?

Rzecznik Episkopatu zapowiedział, że komunikat to nie ostatnie słowo ze strony Episkopatu. Pamiętajmy, że trwały Święta Wielkiej Nocy, więc trudno oczekiwać, żeby w ich trakcie zwoływać posiedzenie Episkopatu. Słowa bp. Markowskiego były reakcją ad hoc - one dają jasny sygnał, że obrzęd z Pruchnika jest złem. Teraz czas na głos wszystkich biskupów albo choć prezydium Episkopatu. Czekamy.

*Agnieszka Magdziak-Miszewska - była doradcą premiera Jerzego Buzka ds. polsko-żydowskich (1997-1999). Pracowała w polskiej dyplomacji: w Moskwie (1991-1995), Nowym Jorku (jako konsul generalny, 2001-2005) oraz jako ambasador Polski w Izraelu (2006-2012). W latach 2012-2016 pracowała w Ministerstwie Obrony Narodowej jako doradca wiceministra Roberta Kupieckiego i wicedyrektor Departamentu Wojskowych Spraw Zagranicznych. Od roku 2000 do 2018 była członkiem Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej. Jest członkiem kolegium kwartalnika "Więź".

Więcej o:
Komentarze (533)
Była ambasador o "sądzie nad Judaszem": to jest antysemityzm, który w Polsce zyskał nowe cechy
Zaloguj się
  • siwywaldi

    Oceniono 71 razy 37

    Wszyscy od lewej do prawej chodzą wkoło, zamiast powiedzieć wprost, że to NIE BYŁ żaden "sąd nad Judaszem", tylko prymitywne okładanie kukły w stroju współczesnego żyda chasydy. I jako taki, NICZYM nie różnił się od incydentu, jaki jakiś czas temu wykonał pan Rybak na wrocławskim rynku.

    Dla równowagi proponuję "obicie" kukły księdza z twarzą przypominającą pewną kontrowersyjną, choć dla dla niektórych wręcz nieomal świętą postać z Gdańska i nazwanie WIDOWISKA, "sądem nad pedofilem". Udział dzieci był by tu PODWÓJNIE zrozumiały, choć raczej trudny do pochwalenia, jak by to zapewne określiła pani Mazurek :-)

  • 31.februarius

    Oceniono 49 razy 25

    Jedno jest (dla mnie) pewne; pozwolenie na napi....lanie w te wory dzieciom, kompromituje "tę tradycje", która przybrała formę koszmarnego linczu, w ogóle, a jej dorosłych organizatorów i uczestników w szczególności!

  • szcz9

    Oceniono 34 razy 20

    Gdyby rzeczywiście w Pruchniku szanowano Żydów i historię miasteczka to tamtejszy cmentarz żydowski nie byłby zarośnięty i zdewastowany, a na pustym placu po zburzonej (już po wojnie) synagodze byłaby przynajmniej tabliczka z informacją co tam było. Pomijam już, że próżno także szukać w mieście jakiegokolwiek śladu po tak wychwalanych przez burmistrza Polakach, którzy dokonywali heroicznych czynów dla ratowania Żydów podczas Holocaustu.

  • pan.szklanka

    Oceniono 27 razy 15

    Abstrahując od antysemityzmu. Skupmy się na człowieku. Gdyby Judasz nie wydał Jezusa, cały misterny plan Pana Boga z ukrzyżowaniem, śmiercią i zmartwychwstaniem własnego dziecka wziąłby w łeb. Nie sądzę, aby Pan Bóg tak ryzykował. Judasz zapewne miał ograniczoną poczytalność. Cywilizowane społeczeństwa takich ludzi nie karzą.

  • wino0000006

    Oceniono 22 razy 12

    Przecież ten film jest prawie żywcem wyjęty - wersja koloryzowana - tego co działo się w Niemczech po 1933 roku - gdzie Żydzi musieli nosić opaski i publicznie byli znieważani, opluwani i bici.

  • falbor

    Oceniono 32 razy 12

    Wszystkim, którzy "nie rozumieją o co taki szum" zwracam uwagę, że ta kukła do złudzenia przypomina "żyda" z nazistowskiego plakatu z 1938r., który pojawił się na niemieckich ulicach kilka miesięcy przed kryształową nocą :(

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX