Plusy ujemne prof. Czaputowicza. To expose było ważne, bo nie było jego [ANALIZA]

Jacek Gądek
Szef MSZ Jacek Czaputowicz przedstawił "raport z dokonań rządu Zjednoczonej Prawicy". O "Fort Trump" się nie zająknął, a winę za kryzysy w relacjach z Izraelem zrzucił na poprzedników. Wbijał szpile Brukseli, licząc na odnowę Unii Europejskiej. W polityce zagranicznej Polski odnotował same plusy, w tym wiele ujemnych.

Doroczne expose ministra spraw zagranicznych to teraz element kampanii wyborczej. Gdyby prof. Czaputowicz skupił się tylko na minionym roku i wnioskach z niego, to nie miałby się czym chwalić. Jak sam więc zaznaczył, podsumowywał rządy PiS, a de facto też chwalił się dokonaniami wielu poprzedników - jak np. wzrostem PKB na głowę w Polsce od 2004 do dziś.

Czaputowicz: Sukces wszystkich

To, że jest super, Czaputowicz powiedział na samym wstępie: - Współpraca wszystkich instytucji zajmujących się polityką zagraniczną, połączenie wizji, celów i działań osób piastujących najważniejsze urzędy w państwie sprawiły, że Polska jest dziś krajem aktywnym i słuchanym, cieszącym się coraz większym szacunkiem zagranicznych partnerów.

Same plusy. Wiele z nich to - cytując Lecha Wałęsę - jednak plusy ujemne.

O Niemczech mówił, że "jesteśmy dla Niemiec liczącym się rynkiem, utrzymującym znaczną liczbę miejsc pracy w gospodarce niemieckiej, a jednocześnie cennym źródłem emigracji zarobkowej pracowników, którzy mają istotny wkład w rozwój PKB za Odrą". Taki to plus, że na polskim rynku brakuje rąk do pracy. Ktoś to zdanie chyba wpisał do expose ze złośliwości.

Czaputowicz chwalił się też sukcesem szczytu klimatycznego w Katowicach. Nie wspomniał, że tysiące delegatów wywiozło ze Śląska w płucach sporo pyłów PM2,5 i PM10 w pakiecie z wrażeniem, że w Polsce węglem się niemal oddycha, a Warszawa jest hamulcowym w walce ze smogiem i zmianami klimatu.

Czaputowicz podkreślał, że polska dyplomacja będzie aktywna w dyskusji na temat przyszłego kształtu Unii Europejskiej. Ale nie dodał, że choćby dyskusje o łączeniu praworządności z budżetem wynikła z upolityczniania wymiaru sprawiedliwości w Polsce.

USA - tak, "Fort Trump" - nie

- Zależy nam szczególnie na wzmacnianiu potencjału odstraszania i obrony Sojuszu. Nasze dążenie, by stać się rdzeniem obecności wojskowej NATO i USA w naszym regionie, jest realne - podkreślał wreszcie prof. Czaputowicz. O Stanach Zjednoczonych mówił długo i często. Ale o "Fort Trump" - choć do niedawna ten brand na ustach miała cała polska dyplomacja - się nie zająknął, bo i szanse na nową bazę wojskową USA nad Wisłą topnieją.

Zachwalał też współpracę w ramach Grupy Wyszehradzkiej. - Pozostajemy otwarci na pragmatyczną współpracę w formacie "V4+", w szczególności z europejskimi sąsiadami - dodał. Ale już nie wspomniał, jakim brakiem solidarności wykazały się rządy Czech, Słowacji i Węgier tylko formalnie odwołały szczyt V4+Izrael.

Spięcia z Izraelem

Ze smutkiem odnotował, że "ze strony polityków izraelskich płyną wobec Polski i Polaków nieprawdziwe oskarżenia". Ale nie zająknął się, że organizowanie w Warszawie szczytu bliskowschodniego z udziałem premiera Binjamina Netanjahu, gdy w Izraelu toczy się kampania wyborcza, było dużym ryzykiem. I to ryzyko się zmaterializowało, gdy wybuchł kolejny kryzys dyplomatyczny w relacjach polsko-izraelskich.

Zarzucał poprzednim rządom bierność wobec "szkalowania" Polaków, wolał nie pamiętać, że to PiS-owska nowela ustawy o IPN wywołała ogromny kryzys dyplomatyczny. Podkreślał, że prezydent Andrzej Duda zawitał do Białego Domu, by się spotkać z Donaldem Trumpem, ale przemilczał już błyskawiczne wycofanie się ze wspomnianej noweli, by mogło do tej wizyty dojść.

Dalej. Czaputowicz ubolewał, że "wciąż musimy pracować nad dialogiem historycznym z Ukrainą", by odzyskać możliwość wykonywania ekshumacji ofiar rzezi Wołyńskiej. Ale nie dodał, że relacje z Kijowem zaostrzyły się także w wyniku tzw. poprawek ukraińskich do ustawy o IPN, które ostatecznie i tak do kosza wyrzucił Trybunał Konstytucyjny.

Chwalił się szef MSZ także "pierwszą w historii oficjalną wizytą prezydenta Rzeczypospolitej w Australii i Nowej Zelandii". Ale nie dodał, że miała się ona zakończyć przełożyć na zakup przez Polskę fregat rakietowych typu Adelaide. Gdy prezydent był w drodze, premier Mateusz Morawiecki zablokował podpisanie listu intencyjnego w tej sprawie i historyczna wizyta stała się w dużej mierze bezcelowa.

Z wieloma zdaniami zgodziłaby się też opozycja

Oprócz tych wszystkich plusów ujemnych, w expose oczywiście znalazło się wiele jak najbardziej słusznych zdań i postulatów, z którymi zgodziłaby się też opozycja. Części przyklasnąłby też zapewne były szef MSZ Radosław Sikorski - choćby podziękowaniom dla Niemiec za optowanie za utrzymywanie sankcji na Rosję i krytyce polityki Kremla.

A także "współpracy sąsiedzkiej w ramach gotowości prezentowanej przez partnerów" z Białorusi. Podobnie "wspieraniu integralności terytorialnej oraz europejskich i atlantyckich ambicje Gruzji".

Expose kampanijne

Expose samego szefa MSZ straciło w czasie rządów PiS na znaczeniu i prestiżu. Szef resortu nie ma silnej pozycji, a obecny jest wręcz - cytując Jarosława Kaczyńskiego - "eksperymentem", ministrem bez żadnej pozycji politycznej i autorytetu w obozie władzy. Dziś, jak pisaliśmy na Gazeta.pl, Czaputowicz nie może być pewny swojego stanowiska - może je stracić przy okazji rekonstrukcji rządu koniecznej w związku z wyborami do Parlamentu Europejskiego.

Wystąpienie Czaputowicza było o tyle ważne, że był on jedynie aktorem przedstawiającym nie żadną - choćby w promilu - autorską wizję dyplomacji, ale wizję i narrację obozu władzy.

Nieprzypadkowo w mowie Czaputowicza podkreślał "współpracę wszystkich instytucji" państwa, a prezydent Andrzej Duda chwilę po expose pospieszył z pochwałami dla ministra, powtarzał i rozwijał jego słowa. To expose kampanijne - bo dotyczyło prawie 4 lat rządów obozu PiS, działalności wszystkich jego najważniejszych figur (prezydenta, premiera, rządu), a wygłosił je na krótko przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Sam Czaputowicz był tylko recytatorem partyjnej narracji, a nie ministrem, który odciska swoje piętno na polityce zagranicznej.

Więcej o:
Komentarze (83)
Plusy ujemne prof. Czaputowicza. To expose było ważne, bo nie było jego [ANALIZA]
Zaloguj się
  • remo29

    Oceniono 71 razy 67

    Jako że wystąpienia pana eksperymenta trudno w ogóle skomentować, a ktoś musi zacząć, to podam przepis na faworki:
    400 g mąki pszennej.
    szczypta soli.
    1 łyżeczka proszku do pieczenia.
    1 jajko.
    5 żółtek.
    1 łyżka cukru pudru.
    6 łyżek gęstej kwaśnej śmietany.
    1 łyżka spirytusu lub octu.

  • justas32

    Oceniono 48 razy 46

    Dlaczego PiS tak bardzo nienawidzi Polski i Polaków ? Przecież pozwalamy im tyle kraść ...

  • algreg

    Oceniono 44 razy 40

    czyli eksperyment się nie udał został ekskrement

  • puszka-3

    Oceniono 35 razy 33

    Po prostu swoim żałosnym wystąpieniem podsumował żałosne rządy PiS-u.
    Ani Czaputowicz nic nie osiągnął w polityce zagranicznej , ani rząd PiS -u nic nie osiągnął w polityce krajowej.
    Ten " wielki polityk i wizjoner" , Kaczyński okazał się tym czym był przez całe życie , czyli WIELKIM NIEUDACZNIKIEM KTÓREMU NIC SIĘ NIE UDAJE .

  • krynolinka

    Oceniono 39 razy 31

    Wspomniał o Dudusiu na rogu biurka w Białym. Bo to spory był sukces przecież. Nikt tak nie poleruje jak Andrzejek.

  • chi-neng

    Oceniono 31 razy 29

    Nie warta komentarza ta marionetka, jedna z wielu.

  • czarnyminio

    Oceniono 23 razy 23

    Ten Duda co tam siedzi na balkonie,no wiecie tam wysoko,to ma minę jak by czekał na występy zespołów gospodyń wiejskich w Supraślu.

  • justas32

    Oceniono 23 razy 21

    Panie Czaputowicz - jesteś Pan beznadziejny i dorastasz do swoich beznadziejnych poprzedników - Fotygi i Waszczykowskiego ...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX