J. Kaczyński mówi, że nie wiedział o Kujdzie. Ale do teczki "Ryszarda" zajrzano, gdy został premierem

Jacek Gądek
W miesiąc po tym, gdy w 2006 r. Jarosław Kaczyński został premierem, do tajnej teczki Kazimierza Kujdy zaglądali i opracowali ją upoważnieni przez ABW archiwiści - wynika z ustaleń Gazeta.pl. Teczkę pozostawiono w "zetce", choć wówczas nie było podstawy, by ją trzymać pod kluczem.

Po wybuchu lustracyjnej sprawy Kujdy, który w latach 1979-87 był TW "Ryszardem", sam Jarosław Kaczyński zapewniał, że nic o jego agenturalnej przeszłości nie wiedział. - Nie wiedziałem. Dowiedziałem się dopiero, gdy sprawa wybuchła w mediach. Gdy powstawał zbiór zastrzeżony, nie byliśmy przy władzy. Zielonego pojęcia nie miałem o sprawie. Nie ukrywam, że ta informacja spadła na mnie jak grom z jasnego nieba - stwierdził w wywiadzie dla PAP.

Ale wątpiących nie brakuje. Paweł Kowal, który był wiceministrem spraw zagranicznych w rządzie Kaczyńskiego, wprost powiedział: - Oczywiście, że wiedział i moim zdaniem to jeden z największych problemów PiS-u.

Osoba z kręgu prezesa PiS: - Ale on naprawdę nie wiedział.

Inny: - Wcale nie był zaskoczony.

Nie można wykluczyć, że Jarosław Kaczyński faktycznie żył bez świadomości, że Kujda to TW "Ryszard". Ale w służbach specjalnych, które nadzorował jako premier, ta wiedza była. Prezes PiS na dowód swojej niewiedzy podkreślił: "gdy powstawał zbiór zastrzeżony [IPN], nie byliśmy przy władzy". To prawda, bo wtedy rządziło SLD. Jednak w miesiąc po tym, gdy w 2006 r. Kaczyński został premierem, teczkę Kujdy przeglądano na zlecenie lub za wiedzą Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego - służby podlegającej premierowi.

Jarosław Kaczyński premierem

Teczki Kujdy włączono do "zetki" na podstawie decyzji wiceszefa ABW nr 00130 z 11 grudnia 2002 r. - była to decyzja nominata rządzącego wówczas SLD, płk. Pawła Pruszyńskiego. Prezes IPN prof. Leon Kieres zatwierdził tę decyzję po niemal roku. Mikrofilm z dokumentami dotyczącymi Kujdy zastrzeżono z kolei w lipcu 2004 r. - też na wniosek ABW.

SLD dogorywało, aż w 2005 r. władzę w Polsce przejęło Prawo i Sprawiedliwość. Kazimierz Kujda zostaje 2 stycznia 2006 r. pełniącym obowiązki prezesa NFOŚiGW, a potem już prezesem pełną gębą.

Po wygaśnięciu kadencji Kieresa w IPN jego miejsce zajął prof. Janusz Kurtyka (od 29 grudnia 2005 r.). Zapał do publikowania dokumentów odziedziczonych po SB dokumentów się zwiększył. Po rządach Kazimierza Marcinkiewicza, którego prezes PiS uznaje za swój może i największy błąd personalny, tekę szefa rządu przejął osobiście Jarosław Kaczyński. Premierem był od 14 lipca 2006 do 16 listopada 2007 r.

Lustracja w Sejmie

Już wówczas w Sejmie był procedowany projekt ustawy lustracyjnej - była to nowela ustawy o IPN. Dziwnym trafem nie wymieniała ona wprost prezesa NFOŚiGW (to stanowisko Kazimierza Kujdy) jako zobowiązanego do złożenia oświadczenia lustracyjnego, choć inne instytucje centralne do projektu wpisano. Projekt tej ustawy co prawda wpłynął do Sejmu już 18 listopada 2005 r., ale na serio w Sejmie zaczęto nad nią prace w lipcu 2006 r. Prace w komisjach: 17 lipca. Sejm przyjął ją po raz pierwszy 24 lipca 2006 r., a Senat w sierpniu. Ostatecznie posłowie uporali się z poprawkami Senatu 18 października 2006 r. i trafiła do podpisu prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a ten złożył autograf.

Gdy w Sejmie wzbierała burza wokół ustawy lustracyjnej, to teczka Kujdy leżała w "zetce" - zbiorze zastrzeżonym IPN. Ale wcale się nie kurzyła. Na dokumentach z teczki znajdują się dopiski z roku 2006.

W spisie dokumentów znajdujących się w teczce na samym dole dopisano: "Sprawdzono. 17.08.2006 r. B." [pełnych nazwisk pracowników nie podajemy - red.]. Podobnie w przeglądzie akt odnotowano zmianę numeracji stron - też z tą datą. Na tej samej karcie również dopisano "Sprawdzono". Na kopercie, w której pierwotnie znajdowało się własnoręcznie napisane zobowiązanie Kujdy do współpracy z SB, dopisano: "PUSTA KOPERTA. 17.08. 2006 r." i dwa autografy osób sprawdzających teczkę. Jest też na innej stronie sprostowanie, że notatka liczy dwie, a nie trzy karty. Podobnych drobnych dopisków - nie licząc nowych numerów stron - jest dziewięć z datami 17 albo 18 sierpnia 2006 r.

Gdy przeglądano teczkę Kujdy szefem ABW był gen. Witold Marczuk - jeden z zaufanych ludzi braci Kaczyńskich. Ale na tym stanowisku zaszła zmiana: od 19 października 2006 r. Marczuka zastąpił Bogdan Święczkowski, jeden z najbliższych współpracowników Zbigniewa Ziobry.

Podsumujmy:

- Jarosław Kaczyński zostaje premierem.

- Kazimierz Kujda jest szefem NFOŚiGW.

- Szefami ABW, podlegającej Kaczyńskiemu, są zaufani ludzie Kaczyńskich i Ziobry.

- Utajniona w "zetce" teczka Kujdy jest przeglądana i opracowana przez archiwistów na zlecenie lub za wiedzą ABW.

- Zgodnie z ustawą nie ma żadnego uzasadnienia, by teczka pozostawała tajna.

- ABW nie odtajnia teczki Kujdy.

"W ABW nie uznali teczki za zasługującą na ujawnienie"

Osoba znająca praktykę w IPN i kontakty ze służbami: - Te dwie osoby, które podpisywały się w 2006 r. na aktach Kujdy, to najpewniej archiwiści IPN ze specjalnej grupy mającej ze strony służb [ABW] prawo dostępu do materiałów w zbiorze zastrzeżonym. Na początku 2006 r., gdy w IPN pojawił się Janusz Kurtyka, zaczął odkręcać błędy przy tworzeniu "zetki" i zainicjował odchudzanie.

Jak podkreśla nasz rozmówca, sprzyjała temu postawa nowego kierownictwa służb. - Archiwiści zaczęli przygotowywać dla funkcjonariuszy służb kolejne teczki, by dokonali w nich przeglądu i zakwalifikowali je do ewentualnego ujawnienia - mówi. I dodaje: - Jednak teczki Kujdy - i tu pojawia się oczywiste pytanie: dlaczego? - ludzie z ABW nie uznali za zasługującą na ujawnienie.

Zaznacza też: - Nie mam wątpliwości, że jeżeli Kaczyński chciałby sprawdzić w 2006 r. jako premier przeszłość kogokolwiek, to - podobnie jak poprzednicy i następcy - mógł to bez problemu zrobić pytając szefów służb, a jeśli nie miałby do nich zaufania, to dodatkowo także przez prezesa IPN. Janusz Kurtyka był w latach 2006-07 częstym gościem w gabinecie premiera. Osobiście nie wierzę, że Kaczyński tego nie zrobił.

Jak informuje nas IPN, materiały dot. Kujdy zostały wyjęte z "zetki" dopiero 13 czerwca 2016 r. Ich zawartość stała się publiczna miesiąc temu.

Dlaczego tyle lat teczka Kujdy była tajna? Osoba dobrze zorientowana w tym temacie nie ma wątpliwości: - Jak coś się ujawnia, to przestaje się już mieć haka. Kaczyński naprawdę nie wiedział o agenturalności Kujdy, ale nie była to wiedza tajemna w środowisku służb.

Więcej o:
Komentarze (310)
J. Kaczyński mówi, że nie wiedział o Kujdzie. Ale do teczki "Ryszarda" zajrzano, gdy został premierem
Zaloguj się
  • krynolinka

    Oceniono 115 razy 111

    Kryształ co tu więcej dodawać. Niewinność pana prezesa potwierdzi sam pan prezes. I czego się czepiać?

  • bezspokoju

    Oceniono 84 razy 80

    Przecież ta załgana łajza łgała, łże i łgać nie przestanie. Kutafon od dziecka już taki jest.

  • jael53

    Oceniono 47 razy 43

    W tej i w wielu podobnych sprawach Jarosław Kaczyński zawsze odzyskuje dziewictwo.

  • ziggybam

    Oceniono 38 razy 38

    Komuch, ale swój! Taki to nawet lepszy - bo zawsze jest na niego oczywisty hak. Będzie gotów do wszelkich łajdactw, byle zadowolić swojego protektora Kurdupla.

  • wojnis1979

    Oceniono 36 razy 36

    A kiedy teczka Balbiny?

  • ola-blue

    Oceniono 35 razy 35

    A kreują się na jedynych PRAWYCH i SPRAWIEDLIWYCH. Co za ohydne, cyniczne załganie. Robią frajerów z prostych Polaków, którzy wierzą w uczciwość i przyzwoitość.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX