Senatorowie-podróżnicy. W 2018 roku rekordzista "wylatał" niemal 100 tys. zł

W 2018 roku senatorowie byli nieznacznie skromniejsi w swoich zagranicznych służbowych wojażach niż rok wcześniej. Wciąż "wylatali" jednak więcej niż łącznie w latach 2015-16.

Senatorowie okazali się skromniejsi od posłów. Nie skorzystali z okazji do dodatkowych wyjazdów zagranicę, którą stwarzało stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Co więcej, w 2018 roku na zagraniczne delegacje służbowe wydali mniej niż dwanaście miesięcy wcześniej - 1 250 263,31 zł wobec 1 347 355,50 zł. To jednak i tak więcej niż łącznie kosztowały ich wyjazdy w latach 2015-16.

W 2018 roku senatorowie 'wylatali' więcej niż łącznie w latach 2015-16W 2018 roku senatorowie 'wylatali' więcej niż łącznie w latach 2015-16 Grafika: Marta Kondrusik

Rekordzista zdetronizowany

Wśród największych globtroterów w izbie wyższej parlamentu doszło do zmiany lidera. Na czoło stawki wysunął się Aleksander Pociej, którego dwadzieścia delegacji kosztowało Kancelarię Senatu ponad 93,5 tys. zł. Kwota byłaby jeszcze wyższa, gdyby nie fakt, że za dwa jego wyjazdy zapłaciła Rada Europy (ich koszt oszacowano na ponad 8,5 tys. zł), a przy jeszcze jednej delegacji "koszt zakwaterowania pokrył inny podmiot". Polityk Platformy Obywatelskiej poza granicami kraju spędził w 2018 roku aż 76 dni, co było rekordem w 100-osobowym gronie senatorów.

Na pierwszym miejscu Pociej zastąpił Adama Bielana. Służbowe delegacje wicemarszałka Senatu w ubiegłym roku kosztowały skarb państwa niespełna 93 tys. zł. To wciąż niebagatelna suma, ale i tak o ponad 35,5 tys. zł niższa niż w roku 2017, kiedy polityk liderował zestawieniu z kwotą ponad 128,5 tys. zł. Także tutaj koszty byłyby wyższe, gdyby nie to, że przy okazji jednej z delegacji koszty zakwaterowania pokrył zapraszający, a w przypadku kolejnej "inny podmiot" zapłacił za transport. Bielan przez cały 2018 rok odbył dwanaście zagranicznych podróży, które łącznie trwały 49 dni.

Senator-rekordzista 'wylatał' prawie 100 tys. złSenator-rekordzista 'wylatał' prawie 100 tys. zł Grafika: Marta Kondrusik

Na najniższym stopniu podium uplasował się inny polityk obozu władzy - Michał Seweryński. Jego piętnaście zagranicznych podróży uszczupliło stan konta Kancelarii Senatu o niemal 93 tys. zł. A mogło o znacznie więcej, bowiem w dwóch przypadkach za zakwaterowanie senatora zapłaciła strona zapraszająca. Polityk Prawa i Sprawiedliwości w rozjazdach przebywał łącznie przez 45 dni.

W pierwszej dziesiątce największych podróżników w Senacie mamy ośmiu polityków PiS-u i dwóch Platformy. Proporcja identyczna jak rok temu, aczkolwiek doszło do sporych przetasowań personalnych. Z zeszłorocznego grona wypadły aż cztery osoby: Margareta Budner (PiS), Robert Dowhan (PO), Maciej Łuczak (PiS) i Łukasz Mikołajczyk (PiS). Kto ich zastąpił? Wspomniany już senator Seweryński, a także jego klubowi koledzy: Jacek Włosowicz i Robert Mamątow. Ostatnim brakującym ogniwem jest Bogdan Klich z PO.

Ósemka PiS-u

Co prawda w minionym roku marszałek Bielan został zdetronizowany, jeśli chodzi o łączny koszt wszystkich delegacji, ale odbił to sobie, wygrywając w zestawieniu na najdroższy pojedynczy wyjazd. Podróż do odległej Japonii i udział w spotkaniu podkomisji ds. współpracy partnerskiej NATO w dniach 16-23 czerwca wiązały się z wydatkiem ponad 28 tys. zł.

Najdroższy wyjazd 2018 roku kosztował ponad 28 tys. złNajdroższy wyjazd 2018 roku kosztował ponad 28 tys. zł Grafika: Marta Kondrusik

Dwa kolejne miejsca na podium zajęli Piotr Florek z PO i Stanisław Karczewski z PiS-u. Wraz z innym senatorem PiS-u Aleksandrem Bobko udali się za ocean z "wizytą oficjalną Senatu RP pod przewodnictwem Marszałka Senatu". Koszt wyjazdu? Ponad 23,3 tys. zł w przypadku senatora Florka i ponad 21,2 tys. zł u marszałka Karczewskiego. Ciekawostka: w zeszłorocznym zestawieniu ani jeden, ani drugi polityk nie zmieściliby się w pierwszej piątce najdroższych delegacji.

W pierwszej dziesiątce najdroższych zagranicznych wojaży osiem to dokonania polityków "dobrej zmiany". Jedna z podroży była udziałem senatora niezależnego, a jedna polityka PO. Osiem najkosztowniejszych delegacji senatorów PiS-u dało łącznie kwotę niemal 155,5 tys. zł.

Niektórzy senatorowie potrafili podróżować bardzo ekonomicznieNiektórzy senatorowie potrafili podróżować bardzo ekonomicznie Grafika: Marta Kondrusik

Senatorom należy jednak oddać, że potrafią służbowo podróżować także za mniejsze pieniądze. W piątce najtańszych delegacji z 2018 roku żadna nie kosztowała Kancelarii Sejmu więcej niż 200 zł. Najtańsza z najtańszych - wizyta marszałka Senatu w Bernie 12 lutego - pociągnęła za sobą koszty w wysokości zaledwie 70,43 zł (słowa uznania dla marszałka Karczewskiego).

Matka Boża Różańcowa i Kluby „Gazety Polskiej”

Gdzie wyjeżdżają nasi senatorowie? Co robią podczas tych podróży? Dlaczego tak często opuszczają Polskę? Wiele z ich wyjazdów dotyczy spraw ważnych i potrzebnych. Żeby nie szukać daleko: obserwacji zagranicznych wyborów czy spotkań rozmaitych gremiów w ramach organizacji ponadnarodowych. Jak co roku, także i tym razem w wykazie służbowych wyjazdów senatorów nie brakowało jednak pozycji, które wzbudzają co najmniej zdziwienie. Dlaczego? Bo nijak mają się do polskiej racji stanu, ustawowej działalności izby wyższej parlamentu czy sprawowania mandatu senatora.

Ciężko wytłumaczyć wyjazd do Passaic w New Jersey z okazji 100. rocznicy istnienia Parafii Matki Bożej Różańcowej. Zwłaszcza, że kosztował państwo polskie 19 tys. zł. Albo obecność na 70-leciu Zjednoczenia Polskiego w Johannesburgu (kolejne 19 tys. zł) czy udział w organizowanym we Francji IV zjeździe Klubów "Gazety Polskiej" Europy Zachodniej (skromne 4 tys. zł). O licznych uroczystościach dożynkowych organizowanych za naszą wschodnią granicą już nawet nie wspominając.

Senator-rekordzista w 2018 roku w rozjazdach spędził dwa i pół miesiącaSenator-rekordzista w 2018 roku w rozjazdach spędził dwa i pół miesiąca Grafika: Marta Kondrusik

Tego typu przykłady - w liczącym 21 stron zestawieniu, które otrzymaliśmy od Kancelarii Senatu, można ich zaleźć nawet kilkadziesiąt - sprawiają, że poselskie czy senackie delegacje zagraniczne wciąż w obiegowej opinii są traktowane jak sposób na bardzo przyjemne spędzenie czasu (w pracy) na koszt podatnika.

Tym bardziej cieszą sytuacje, kiedy senatorowie nie obciążają budżetu państwa swoimi wojażami. Na przykład dlatego, że mają paszporty dyplomatyczne. W 2018 roku takich sytuacji było sześć (dotyczyły pięcioro senatorów). Tylko sześć.

Więcej o:
Komentarze (109)
Zagraniczne podróże senatorów w 2018 roku. Koszt delegacji.
Zaloguj się
  • wicipinski

    Oceniono 38 razy 34

    Pieprzeni wybrańcy narodu. I pomyśleć, że król Norwegii jeździ po Oslo tramwajem. Ile jeszcze musi minąć czasu zanim się ta azjatycka dzicz ucywilizuje?

  • zd46

    Oceniono 22 razy 22

    Czy możemy poznać efekty tych senackich „podróży służbowych”? Czy możemy obejrzeć choć jedno „sprawozdanie z podróży”? Konkretnie, co ZAŁATWILI dla Polski i Polaków ale także co zwiedzali prywatnie? Oczywiście pisowi senatorowie „chrystianizowali” świat i Europę, a inni? Była już kiedyś taka pani marszałek prawicowa, co odwiedziła kraje arabskie, (uwaga) w sprawie równouprawnienia tamtejszych kobiet. Panie Bielan, nie mógłby pan polecieć na Marsa, tam przynajmniej musiałby pan pozostać.

  • 6nine9

    Oceniono 17 razy 15

    Senat do likwidacji. Wydają NASZĄ kasę na lewo i prawo, a są tylko bezmyslną maszynką do popierania najgłupszych pomysłów, czasem wbrew prawu.
    Senat w obecne formie to skandal i złodziejstwo.

  • krzy-czy

    Oceniono 17 razy 13

    Mają rozmach s...syny.

  • absurd

    Oceniono 17 razy 13

    Jaki może być stosunek do prawa zwykłego Polaka-szaraka, skoro osoby sprawujące władzę kradną? Jak można wymagać od zwykłego Polaka-szaraka lojalności wobec państwa (ot, choćby sumiennego płacenia podatków), które tamci zawłaszczyli?

  • larsek

    Oceniono 25 razy 13

    Szczególnie w czasie kiedy jest rozwinięty internet, telefonia (Skype) itd. Rozrzutność naszych podatkowych pieniędzy. Tylko zmiana systemowa może oderwać POPIS z przybudówkami od marnotrawienia naszych pieniędzy!
    Zarzucają WIOŚNIE populizm. W XXI wieku minimalna renta umożliwiając godne życie to nie populizm. Także minimalny zarobek, lepsze opłacanie nauczycieli, zmniejszenie czekania do lekarza itd. Populizmem dla mnie jest wydawanie miliardów (naszych podatkowych pieniędzy) za glosy z ambony przez partie POPIS-u.

  • jerzytop

    Oceniono 19 razy 13

    Przecież ich szerokie D.......Y nie znoszą jazdy pociągami
    Moja niepełnosprawna córka tyle dostanie od PAŃSTWA przez 8 LAT PANISKA wybrani przez naród aby nic nie robić oprócz brania pieniędzy i ich wydawania
    No ale to wszystko dla dobra wyborców . Przecież kolejki przed biurami rosną

  • minkipinki

    Oceniono 20 razy 12

    A ile wylatała Anders?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX