Biedroń to dziś jeden z najbardziej charyzmatycznych polityków. Ale jego wrogiem jest miłość własna

Jacek Gądek
Robert Biedroń jeździ po Polsce z konwencjami. W Kielcach głosił wiosnę miłości. - My jesteśmy miłością - mówi do tłumu. Jest dziś jednym z najbardziej charyzmatycznych polityków. Ale jego wrogiem jest miłość własna.

Spotkania Wiosny są biletowane - trzeba się zarejestrować, aby wejść. W Kielcach: 700 osób. Sala pełna. Przed wejściem sklepik z koszulkami Wiosny i książkami Roberta Biedronia. Formacja musi mieć środki na start, a to naturalny sposób na ich pozyskanie. I jeszcze stolik, by składać podpisy pod projektem ustawy o świeckim państwie.

Przed startem konwencji. - Pokazują nawet, kto ma gdzie usiąść na widowni - mówi jedna z uczestniczek. Trwa łatanie luk w pierwszych rzędach. - Tu jeszcze dwie osoby. Do tego rzędu proszę siadać - poleca obsługa. W rzędzie obok którego przechodzić ma lider Wiosny zapewniono pełny przegląd wyborców: od seniorek po młodzianów. Taki wymóg profesjonalizmu.

Świeckie państwo Biedronia

Konferansjer pyta, czy ktoś wie, jakie postulaty ma Wiosna? Pierwsza odpowiedź uczestnika: "w końcu odłączenie Kościoła od państwa". Zaraz potem świeckie państwo i opodatkowanie Kościoła. Największy aplauz zdobywają postulaty wymierzone w Kościół. Inni mówią o emeryturze 1,6 tys. zł, płacy minimalnej i przedszkolach.

- Czego chcecie? Biedronia chcecie! - zagaja konferansjer. Lider czeka za drzwiami. Wchodzi w takt "Ody do radości". Ściska kolejne dłonie. Seniorka przeciera Biedroniowi nieco ubrudzoną na ramieniu marynarkę. - A dziękuję bardzo - odpowiada były prezydent Słupska. Robert tuli, tuli. To zresztą jego znak rozpoznawczy - nie ma w Polsce drugiego polityka, który by tak skracał dystans z ludźmi. Gdy już wchodzi na scenę, rzuca kokieteryjnie: - 15 metrów jeszcze nigdy w życiu tak długo nie przechodziłem.

Może dlatego, że gdyby wszedł wcześniej, to za plecami miałby nie napis "Wiosna", ale "UHD over IP...", bo posypało się coś w reżyserce, a obsługa gasiła pożar techniczny.  W końcu w ogóle tło wyłączono - tuż przed wejściem Biedronia na scenę. Radosne animacje wróciły za plecy w czasie jego przemówienia.

Scyzoryki w "klerykowie"?

Każde spotkanie trzeba osadzić w lokalnym klimacie - starania o to widać wyraźnie. Lokalne żarty się więc skrzą: o tym, jak to wyjątkowo dziś nie wieje w Kieleckiem i o scyzorykach. No i z prawicy, bo pod koniec zeszłego roku członek zarządu województwa Mariusz Gosek chciał wymazać z herbu regionu czarownicę. Sam Robert Biedroń rzuca ze sceny pytanie: - Czy Kielce zasługują na to, żeby być znanymi w Polsce jako "kleryków"? ["nie!" - grzmi tłum] Czy może miasto, w którym pracował i mieszkał i pracował oświeceniowy Stanisław Staszic?

Konwencja Wiosny Roberta Biedronia w KielcachKonwencja Wiosny Roberta Biedronia w Kielcach Gazeta.pl

Robert Biedroń ćwiczy się w sterowaniu nastrojem ludzi. Widać, że ma z tego frajdę. Ale przemówienie ma niemal to samo, które wygłosił na warszawskim Torwarze, gdy ogłaszał powstanie Wiosny.

Scenariusz jak z Torwaru

Operuje emocjami. I pauzą.

Zaczyna jak na inauguracji - od wspomnienia, że w Gdańsku zginął od ciosów nożownika prezydent miasta Paweł Adamowicz. - Wielka tragedia, która prawdopodobnie nie miałaby miejsca, gdyby nie ten konflikt, który od wielu lat demoluje nasze państwo, nasze społeczeństwo.

I przechodzi stopniowo do pogodniejszych tonów. - Po co, do cholery jasnej, my żyjemy na tej planecie? Właśnie po to, aby sprawiać, że nasze życie na tej planecie po prostu będzie szczęśliwsze. Po prostu będzie się nam lepiej żyło - mówi.

"Jesteśmy rewolucją dla polskiej polityki". "Nasza energia jest nie do zatrzymania". "We are unstoppable". "To, co my zrobimy, to będzie kompletnie nowa jakość". "Jesteśmy gotowi". "Naprawdę się rozkręcamy". "Jesteśmy nową generacją". "Wiosno, napierdzielaj!". "Jesteśmy zmianą". "Nam cholernie zależy na Polsce".

Drużyna Biedronia

Hymn. Biedroń: - Niech nas usłyszą na Nowogrodzkiej!

W kolejce do mów stoją Paulina Piechna-Więckiewicz, która wprawia się w politykę wiecową, Dariusz Standerski i Małgorzata Marenin.

O Piechnie-Więckiewicz: "Jak mało kto w Polsce czuje tętniące serce naszego kraju".

O Standerskim: "Przyszły główny ekonomista naszego kraju", "nasz nerd".

O Marenin: "Sól ziemi świętokrzyskiej", "to jest prawdziwa czarownica", "idzie pod prąd, jest silną kobietą".

Jeden z wolontariuszy Wiosny po spotkaniu komentował to tak: - Trzeba cały czas uważać, żeby Marenin nie zaczęła mówić o dużych brzuchach biskupów. Ma tu duży elektorat negatywny.

Ale Marenin towarzyszy Robertowi Biedroniowi od lat i dzięki temu ma też silną pozycję.

Lokalne wpadki

W ferii zachwytów i braw zdarzają się i potknięcia. Biedroń pozdrawia Ostrów Świętokrzyski, ale sala go poprawia, że to Ostrowiec. Dariusz Standerski - choć to może był zaplanowany żart? - dziwi się warszawskocentryczności państwa i proponuje, by do Kielc przenieść ministerstwo sportu. - Dlaczego nie może być [poza Warszawą] innych ministerstw tylko dlatego, że nazwa miasta nie zaczyna się na "w" i nie kończy się na "a"? Nie ma żadnego powodu.

- Włoszczowa - rzuca zza jego pleców Biedroń. Na sali śmiech.

Standerski pyta: - Kto jest najbardziej znanym posłem opcji rządzącej z tego rejonu? - Jenot! - ktoś krzyczy z sali. "Jenot" to przezwisko, którego dochrapał się poseł PiS Dominik Tarczyński. Ale Standerski najwyraźniej nie skojarzył, o kogo chodzi. Odpowiada sam: - Wasz oddany krajan Zbigniew Ziobro!

Faktycznie, minister sprawiedliwości jest posłem z Kielc. Tłum zdziwiony.

Standerski też sprawnie nawiązuje kontakt z tłumem. Wyrósł na nr 2 w Wiośnie.

Biedroń o nim: - Dał czadu. Mówiłem, że ten facet wymiata.

Kto chce Jasną Górę przenosić do Watykanu

Przemówienie zaczyna Małgorzata Marenin. - Kielce, czasami słusznie nazywane "klerykowem", doczekały się zmiany pór roku - mówi. I jak rasowy zapiewajło skanduje "Kielce! Kielce!". - Robert Biedroń to lider, z którym można góry przenosić. Nawet Łysą Górę. To lider, któremu ufamy, bo nigdy nas nie zawiódł. (…) Robercie, prowadź!

Biedroń się zachwyca: - Kobieta, która Łysą Górę będzie przenosić. Jasną Górę też przeniesie jak dobrze pójdzie - do Watykanu, tam jest jej miejsce.

I uwodzi dalej. - Ci, którzy rządzili do tej pory, mają się czego się bać. I się boją, dlatego nas atakują. Ale nie trzeba nas atakować, bo my jesteśmy miłością - mówi. "Tak!" - grzmi sala. Brawa. - Przygarniemy każdego. Każdego, kto chce polski bardziej otwartej, bardziej sprawiedliwej, bardziej europejskiej, bardziej nowoczesnej Polski.

"Marines miłości"

Sam Biedroń lubi się powoływać na nieoficjalne, bo utrwalone głównie w popkulturze, motto wojsk USA, Marines: "no one left behind" (nikogo nie zostawiamy w tyle). Gdy rozmawiałem z nim - jeszcze prezydentem Słupska - mówił: - Jestem (..) jak amerykański marines. W Słupsku zresztą mieszkają marines, bo obok - w Redzikowie - jest baza tarczy antyrakietowej USA.

A Standerskiego chwali, jako ekonomistę, który nikogo w tyle nie pozostawia. Wiosna to w narracji Roberta Biedronia "Marines miłości".

Zgrzyt z leśnymi dziadkami

Ale tego uczucia nie żywi do konkurencji. Zapewnia, że zmieni jakość polskiej delegacji w Parlamencie Europejskim, gdy wystawi kandydatury Wiosny. - To nie będzie eksport leśnych dziadków do parlamentu [europejskiego], tylko dlatego żeby dostali niezłe posady na emeryturę.

Chce pogonić "starych, wyleniałych" polityków także z polskiego Sejmu.

- Nie palcie komitetów, nie krytykujcie prezesa z kotem. Zakładajcie własne komitety, przygarniajcie własne koty ze schroniska. Pokażcie, że my potrafimy budować - unosi się, nawiązując do słów Jacka Kuronia. Brawa mieszają się z salwą śmiechu.

Biedroń wciąż powtarza "my, my, my". Ale cały czas też największym kapitałem jest on sam.

Biedroń cytuje o. Rydzyka

Na koniec lider Wiosny wprawia wszystkich w osłupienie.

Przekazuje słowa od o. dyrektora z Torunia, który "słowo honoru, jak bum cyk cyk" miał go prosić, by im coś powiedział. - Ojciec dyrektor prosi, żebyście powtórzyli to, co jest kwintesencją jego ruchu, ale też naszego ruchu. Bo Wiosna nikogo nie wyklucza. Proszę was, w imieniu o. Rydzyka: siejcie, siejcie i jeszcze raz siejcie! Idźcie do Końskich, idźcie do Włoszczowej, jeździe co Starachowic i głoście dobrą nowinę. Alleluja i do przodu! Nareszcie zmiana, nareszcie Wiosna, nareszcie Kielce, nareszcie świętokrzyskie. Nareszcie Polska. Nareszcie Europa. Niech żyje Wiosna. Niech żyje Polska.

Lider schodzi ze sceny. Kapela gra piosenkę o wiośnie. Jeszcze kilka selfie z uczestnikami. I Robert Biedroń wychodzi. Następne w kolejce są Lublin, Bydgoszcz, Gdańsk, Olsztyn. Scenariusz podobny.

Więcej o:
Komentarze (182)
Wiosna miłości w Kielcach
Zaloguj się
  • lukasz_patrykus

    Oceniono 41 razy 33

    sorry, ale komu się aż tak nagle pali pod duda że o Biedroniu słyszymy 3 razy dziennie, czyżby w sondażach już był drugi ;-) ?
    dajcie mu szanse zrobić cokolwiek... a przede wszystkim dajcie szanse Polakom na wybranie sobie takich polityków na jakich maja ochotę

  • bob_59

    Oceniono 33 razy 23

    Właśnie wczoraj kacza mafia okradła Polaków na kolejne 1,2 mld złotych z przeznaczeniem na mafijną propagandę, między innymi po to właśnie, aby ludziom pokroju redaktora Gądka nie zabrakło weny...

  • ubytek

    Oceniono 25 razy 21

    Niech próbuje. Potrzeba prawdziwej lewicy a SLD nią nie jest.

  • kasmajor

    Oceniono 30 razy 18

    Z tego tekstu nie wynika, żeby Biedroń miał jakieś szczególnie narcystyczne zapędy. Właściwie sam redaktor zauważył, że Biedroń częściej mówi "my" niż "ja". Naprawdę, miłość do siebie wycieka z każdej strony ;) Można do wielu rzeczy się doczepić, jak u każdego człowieka, ale akurat ta teza o miłości do siebie jest kompletnie nietrafiona. Biedroń to naturalny lider, jest też porządnym człowiekiem, więc zyskał sympatię wielu ludzi. Tak po prostu.

  • remo29

    Oceniono 20 razy 14

    Dopiero 15:00 z hakiem, a tu już drugi artykuł o tym, czego nie zrobi Biedroń, choć jeszcze nie zaczął ;)

  • 6565q

    Oceniono 38 razy 14

    Cały POPiS trzęsie portkami przed Biedroniem.Ciekawe jak będą chcieli go załatwić.

  • jan.go

    Oceniono 24 razy 14

    Jakby jej nie miał to nie był by charyzmatycznym politykiem To wśród normalnych polityków wielka rzadkość

  • bob_59

    Oceniono 19 razy 13

    A teraz poproszę o analizę miłości własnej kulawego dewelopera.
    A, tak, rozumiem, ten temat jest niewygodny dla autora.
    Zadzierać z mafią jest niebezpiecznie...

  • wielkioprawca

    Oceniono 13 razy 11

    Nie wiem co chciał autor przedstawić oprócz tego, że mamy doczynienia z kochasiem a nie: kokieteryjnie, miłość, sterowanie emocjami. Prześledzony każdy krok? Autor oprócz walki z kościołem nie przedstawił postulatów programowych. Szkoda. Chyba chodzi o wzbudzenie mieszanych, negatywnych nastawień.
    Za 100 lat nie trafi nam się polityk, który wszystkich zadowoli a przy okazji zrobi z tego kraju kraj EUROPEJSKI i wprowadzi normalność. Autorowi widocznie na tym nie zależy. Jaki jest jego cel, zlecenie Wzmocnienie PO. By było jak było i nic się nie robiło?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX