Bartłomiej M. witany w areszcie okrzykiem: Czołem, panie ministrze! Prawnik: Nic mu nie grozi

Bartłomiej M. siedzi w areszcie. Nic mu nie grozi i jest z dobrej formie - zapewnia w rozmowie z "Super Expressem" jego pełnomocnik mecenas Luka Szaranowicz.

Bartłomiejowi M. prokuratura zarzuca powoływanie się na wpływy i pośrednictwa w celu uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys. złotych. Były rzecznik MON miał również doprowadzić do wyrządzenia szkody na rzecz Polskiej Grupy Zbrojeniowej w wysokości blisko 500 tys. złotych.

Sąd zdecydował, że najbliższe trzy miesiące oskarżony spędzi w areszcie. 30 stycznia trafił do zakładu w Tarnowie. Jak donosi "Super Express", kiedy tam dotarł, inni osadzeni mieli powitać go okrzykami "Czołem, panie ministrze!". 

Tymczasem jego pełnomocnik mecenas Luka Szaranowicz zapewnia, że Bartłomiej M. jest w dobrej formie i nic mu nie grozi. - Pan Bartłomiej czuje się bezpiecznie. (...) Nie jest prawdą, że współwięźniowie zachowywali się w sposób agresywny do mojego klienta. Pan Bartłomiej przebywa sam w celi - powiedział adwokat. 

Obrońcy Bartłomieja M. złożyli zażalenie na postanowienie sądu o aresztowaniu, o czym pisaliśmy kilka dni temu na gazeta.pl.

Więcej o: