Kazimierz Kujda w aktach SB. Miał zdawać relacje z zagranicznych wyjazdów. "Przyjął zadanie"

Kazimierz Kujda, wieloletni szef spółki Srebrna, został zarejestrowany przez Służbę Bezpieczeństwa jako tajny współpracownik - wynika z dokumentów, do których dotarły "Gazeta Wyborcza" i Onet. Miał wybrać sobie pseudonim "Ryszard". Co znajduje się w teczce "Ryszarda"?

Kazimierz Kujda jest jednym z bohaterów "taśm Kaczyńskiego". Teraz jednak to on, a nie prezes PiS, znalazł się w centrum uwagi. Jak opisuje "Gazeta Wyborcza", były szef spółki Srebrna, a obecnie prezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa. Sam Kujda w oświadczeniu przesłanym "Wyborczej" napisał:

w moim przekonaniu podczas kontaktów z SB nikogo nie skrzywdziłem i nikomu nie zaszkodziłem. Wiem, że popełniłem błąd, i bardzo pragnę, żeby został mi wybaczony.

Kazimierz Kujda przyznał, że "w latach młodości - w okresie studenckim, przy okazji ubiegania się o paszport na wyjazdy do tzw. krajów kapitalistycznych w Zachodniej Europie" mógł podpisać "jakieś podsunięte dokumenty".

Zadeklarował, że zwróci się do IPN z wnioskiem o przeprowadzenie autolustracji, a następnie opublikuje całość dokumentacji.

Akta Kazimierza Kujdy długo znajdowały się w tzw. zetce - zbiorze zastrzeżonym dokumentów SB, utajnionym przez służby. Dostęp do nich dziennikarz uzyskali dopiero niedawno. 

 

Liczyli, że Kujda będzie "cennym źródłem informacji"

Portal Onet.pl opisuje, że dotarł do dwóch tomów akt Kazimierza Kujdy - teczki personalnej i teczki pracy. Wynika z nich, że Kujda czyli TW "Ryszard" podjął współpracę ze służbami świadomie. W aktach można znaleźć podpisane oświadczenie o nawiązaniu współpracy.

Z dokumentów wynika, że kontakty Kujdy z SB zaczęły się w 1979 roku i trwały do 1987 roku. Ich rozpoczęcie motywowano wyjazdami zagranicznymi Kujdy, a także faktem, że nie miał on nie oporów, by zdawać funkcjonariuszom relacje ze swoich podróży. W jednej z nich wymienia wszystkich spotkanych Polaków podczas podróży do Anglii, zaznaczając np., że jednemu z nich "podobał się Zachód" - relacjonuje Onet. 

Osobowość oraz pozytywny stosunek do naszej Służby, jak również możliwości w zdobywaniu interesujących informacji, pozwalają przypuszczać, że w/wym. będzie mógł być cennym źródłem informacji

- cytuje Onet.pl esbeka por. Tadeusza Wielogórskiego, którego notatka znajdowała się w aktach. W papierach można przeczytać m.in., że Kujda:

(...) wyraził głębokie oburzenie i krytykę osób, które nie bacząc na to, że co zdołali osiągnąć zawdzięczają ojczyźnie i ludziom w niej żyjącym, dopuszczają się ohydnych, a czasem zbrodniczych czynów".

Jednym z zadań Kujdy było np. uzyskanie adresów osób od znajomego, z którym często wyjeżdżał. "Tajny współpracownik przyjął do realizacji zadanie" - zaznaczono w dokumentach.

Z akt wynika, że "Ryszard" opowiadał o kontaktach Jerzego Tchórzewskiego - swojego przyjaciela.

Współpraca przerwana ze względu na "opory psychiczne"

Jak pisze Onet.pl, nastawienie Kujdy zaczyna się zmieniać w styczniu 1981 roku. Po powrocie z Austrii i Niemiec napisał sprawozdanie, jednak podczas spotkania z esbekiem miał powiedzieć, że opisywanie faktów i ludzi "nie w pełni odpowiada jego początkowym wyobrażeniom i zamiarom". Miał stwierdzić, że nie czuje "powołania w sobie", aby donosić służbom na swoich znajomych. 

W 1983 roku po powrocie ze stażu w Austrii nie zgłosił się na SB, dostał więc wezwanie. Potem przestał jeździć na Zachód, tłumaczył, że nie ma możliwości dalszego zbierania informacji dla służb. Ostatecznie miał powiedzieć agentom, że "dalsza współpraca z instytucją reprezentowaną przez Pana i Pana szefa nie leży w [jego] osobistych planach". Miał również twierdzić, że kontakty z SB powodują u niego "lęki i opory psychiczne". 

W końcu bezpieka wyrejestrowała go z grona czynnych agentów - ustalił Onet.pl.

"Prezes PiS nie wiedział o współpracy"

"Gazeta Wyborcza" w środę zapytała Jarosława Kaczyńskiego za pośrednictwem Klubu Parlamentarnego PiS, czy prezes partii wiedział o agenturalnej przeszłości swojego współpracownika. Z odpowiedzi wynika, że nie i że Kaczyński będzie wyjaśniać sprawę.

Więcej o:
Komentarze (235)
Kazimierz Kujda w aktach SB. Miał zdawać relacje z zagranicznych wyjazdów. "Przyjął zadanie"
Zaloguj się
  • zelenyles

    0

    działanie służb o doo/pe potłuc, no chyba że miały rozkaz małczać

  • armagedon888

    Oceniono 4 razy 2

    J-23 nadaje.Obiekt ,,K'' posiada kota ,brak konta bankowego,ale bank posiada ,chodzi w starych butach i udaje biedaka . Prosze o przeniesienie do Afryki ,bo mam juz dosc tej hipokryzji.

  • gromek1

    Oceniono 3 razy 3

    nie tylko przyjął zadanie ale i zameldował wykonanie

  • mer-llink

    Oceniono 4 razy 4

    Bez żadnych watpliwości: Wszystko jest jasne, klarowne i transparentne, jak wszystko, co czyni pan KAczyński JArosław, Prezes i Brat.
    WInowajca całego niewinnego zamieszania wokół pana KAczyńskiego JArosława, Prezesa i Brata, jest pan Kujda, tajny wspołpracownik dawnego SB, a może i powiązany z WSI.
    TO te upadające służby dawnego PRLu w ramach tajnej operacji instalowania agentów uspionych zainstalowały pana Kujde w otoczeniu Pana KAczyńskiego JArosława, Prezesa i Brata.
    I to pan Kujda realizując dyrektywy utajonej jaczejki SB i WSi dostał zadanie, aby sfałszowac zeznania podatkowe/ oświadczenia pana KAczyńskiego JArosława, Prezesa i Brata.
    To pan Kujda sam własnoręcznie wpisywał w odpowiednie rubryki "nie dotyczy", zastawiając tym niecną pułapkę na ufnego pana KAczyńskiego JArosława, Prezesa i Brata, ktory jest brat-łata i każdemu pozwala grzebac w swoich oświadczeniach..
    To dobre serduszko pana Kaczyńskiego JArosłąwa, Prezesa i Brata, zostało tak oto złosliwie wykorzystane.
    A pan KAczyńdski Jarosław, Prezes i Brat, ani niu niu, ani ciut ciut nie wiedziął, ze pan Kujda to TW, tak samo jak nic ale to nic nie iedział o panu Przyłębskim pseudonim Wolfgang i o przesłości prokuratorskiej stanowowojennej niepokalanego pana Piotrowicza. No po prostu nie wiedział, bo cały czas pochylał sie z troskom nad dobrem Ojczyzny i Jej Obywateli, więc nie w głowie mu było dopuszczać do głowy mysl, ze moga go otaczać agenci, wydrwigrosze i austriaccy malwersanci.
    To mówie ja, Mazurek Beata, i daje słowo chonoru, rze tak własnie było bo mósiało tak być w naszej Prawej I Sprawiedliwej Jedynie Śłusznej PArtii, którom ofiarnie dniamy i nocamy kieruje nasz Prezes KAczyński JArosław, Prezes i Brat, łubudubu, łubiudubu, niech żyjeeee naaaam!.

  • real_marek

    Oceniono 5 razy 5

    SB nie istnieje od 30 lat i nie ma się czym podniecać. Mnie bardziej interesuje czy niektórzy z tych kolesiów nie są dzisiaj agentami jednego z naszych obecnych sąsiadów.

  • diado

    Oceniono 4 razy 4

    Niezłe towarzystwo w tym pisie.
    Wolfgang Balbina Ryszard itp itd.

  • n29a

    Oceniono 2 razy 2

    Zasadnicze pytanie: SB, czy wywiad? Tj. I departament i wtedy zagranica, czy "pilot z Orbisu"?

  • oczy_argusa

    Oceniono 7 razy -7

    czytam komentarze i nie mogę się nadziwić naiwności piszących. antypisowscy w siódmym niebie! emocje biorą górę nad rozumem. to są wszystko, niestety, tylko kapiszony. te wrzutki PiS-owi elektoratu nie odbiorą ani nie napędzą głosów PO-KO. wolne media i demokratyczna opozycja wali w PiS jak w bęben od trzech lat i... wciąż nic. skoro ta metoda nie działa, to może warto się pokusić o zmianę metody? za dużo wymagam?
    zarówno w "taśmach Kaczyńskiego", jak i "aferze Kujdy" nie ma przestępstwa. rysy na portrecie Wodza nie są groźne. dodatkowo w przypadku austriackiego biznesmena pojawia się postać z "afery KNF" czyli mec. Giertych, który działa na wielu ludzi jak silny emetyk a to osłabia przekaz. ta sama postać stanęła u boku syna Tuska przed komisją Amber Gold, znany mecenas dwoi się i troi, za chwilę strach będzie otworzyć lodówkę...
    metoda obsikiwania nogawek nie działa długofalowo a do wyborów zostało, wbrew pozorom, dużo czasu.
    po konwencji Biedronia, wolne media są w lekkim rozkroku a dodatkowo takie idiotyzmy jak 9 dniowe Dni Wolności (chyba od myślenia) z okazji rocznicy pielgrzymki papieża(którego jednocześnie oskarża sie o krycie pedofilów), promowane przez senatorki (o zgrozo) PO nie ułatwiają im zadania. nie ułatwiają też dokonania wyboru potencjalnym głosującym bo ci maja dysonans poznawczy. wyniki jesiennych wyborów na dziś jawią sie jako fifty (PiS) - fifty(PO-KO-PSL-SLD-Wiosna) przy czym nawet minimalne zwycięstwo PiS-u b edziie totalną klęską opozycji a minimalne zwycięstwo i konieczność stworzeni aszerokiej koalicji, pyrrusowym zwyciestwem bo może się skończć przedterminowymi wyborami a wtedy PiS zgarnie wszystko.
    nawet Tusk na białej hulajnodze elektrycznej nie pomoże...
    nie mieszkam w Polsce, obserwuję to wszystko z oddali i bez emocji. nie jestem zbudowana.
    polska polityka obronna leży w gruzach, polityka zagraniczna ledwo dyszy (choć po kretynie Waszczykowskim nieco się poprawiło), uprawiana przez PiS polityka historyczna powoduje drgawki. pisowski "pomysł na Polskę" jest pomysłem złym, biedroniowy - nierealnym ale najgorsze jest to, że najsilniejszy trzon opozycji czyli PO-KO nie ma żadnego pomysłu.
    masakra...
    najważniejsze, że mozna wylac trochę hejtu, nieprawdaż?

  • jag63

    Oceniono 3 razy 3

    Elektorat jakoś nie drze ryja, że to skandal.

    Pewnie elektorat to też:
    Partyjni i Szpicle.

    Koleżeństwo po fachu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX