Wychowanka. Przyjaciółka. Zastępczyni. Czy to Aleksandra Dulkiewicz będzie nową gospodynią Gdańska?

Do czasu wyborów uzupełniających w Gdańsku obowiązki prezydenta miasta będzie pełnić Aleksandra Dulkiewicz, dotychczasowa zastępczyni zamordowanego Pawła Adamowicza. Wiele wskazuje, że - o ile tylko zechce wystartować w wyborach - to ona zostanie kolejnym gospodarzem miasta.

Wybory uzupełniające w Gdańsku będą wielkim testem dla wszystkich partii politycznych. Testem przyzwoitości. Bo właśnie przyzwoitości wymaga to, żeby zrobić krok w tył i odpuścić polityczne korzyści, które przyniosłoby przejęcie miejskiego ratusza.

Gesty PiS-u

Prawo i Sprawiedliwość już zadeklarowało, że nie będzie walczyć o przejęcie gdańskiego ratusza. "Wybory prezydenta Gdańska niespełna trzy miesiące temu dały jednoznaczne zwycięstwo śp. Pawłowi Adamowiczowi" – napisał w specjalnym oświadczeniu prezes partii Jarosław Kaczyński. Dla PiS-u to okazja, żeby upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu. Z jednej strony można uniknąć dotkliwej porażki (w II turze wyborów samorządowych Adamowicz pokonał wystawionego przez PiS Kacpra Płażyńskiego 64,8 do 35,2 proc.), a z drugiej wykonać pojednawczy i pozytywny gest, który w dodatku nic nie kosztuje.

Takich gestów ze strony obozu władzy wobec Gdańska było w ostatnich dniach jeszcze więcej. Wystarczy wspomnieć dwa, które wykonał premier Mateusz Morawiecki. Szef rządu najpierw użyczył rządowego samolotu żonie (wówczas walczącego jeszcze w o życie) prezydenta Adamowicza, a kilka dni później mianował na tymczasowego komisarza w Gdańsku pierwszą wiceprezydent miasta Aleksandrę Dulkiewicz.

– Podziękowałam za to panu wojewodzie, który był pierwszym inicjatorem mojej kandydatury, i panu ministrowi Dworczykowi. Uważam, że jest to ludzki gest pokazujący wyciągniętą rękę i odbieram go pozytywnie – stwierdziła nowa komisarz Gdańska w rozmowie z Robertem Mazurkiem w RMF FM.

Odpuścić Gdańsk

Jednak nie tylko PiS poważnie rozważa odpuszczenie walki o Gdańsk ze względu na tragiczne wydarzenia ostatnich dni. Jak pisała Wirtualna Polska, inne partie najpewniej również nie wystawią swoich kandydatów w wyborach uzupełniających w Gdańsku.

Do czasu pogrzebu prezydenta Adamowicza o kwestiach politycznych nie chcą rozmawiać czołowi politycy Platformy Obywatelskiej. Działacze gdańskich struktur partii przesłali nawet do mediów oświadczenie. "Mając na uwadze bolesny czas, oświadczamy, iż w tym tygodniu nie będziemy udzielali żadnych politycznych komentarzy" – piszą w dokumencie. – Nie zajmujemy się teraz polityką. Mam nadzieję, że nie będzie wyborów na prezydenta w Gdańsku, że będzie tylko jeden kandydat. I zrobię wszystko, żeby tak się stało – powiedział w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Sławomir Neumann, przewodniczący klubu parlamentarnego PO.

76 Posiedzenie Sejmu VIII Kadencji76 Posiedzenie Sejmu VIII Kadencji Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

W 34-osobowej radzie miasta Gdańska Koalicja Obywatelska ma szesnastu radnych, założone przez prezydenta Adamowicza stowarzyszenie "Wszystko dla Gdańska" – sześciu. Pozostałych dwanaście miejsc obsadzają politycy PiS-u. W radzie rządzi sojusz KO i "Wszystko dla Gdańska". Teoretycznie więc to Platformie najbardziej opłacałoby się zawalczyć o gdański ratusz, bo jego ewentualne zdobycie bardzo wzmocniłoby ją także w radzie miejskiej.

Taki scenariusz wydaje się dziś jednak prawie niemożliwy. Po pierwsze, chodzi o bliskie osobiste relacje zmarłego prezydenta (przez kilkanaście lat należał do Platformy) z czołowymi politykami PO. Nie zmieniły tego nawet wybory samorządowe, w których Platforma wystawiła przeciwko Adamowiczowi kontrkandydata w osobie europosła Jarosława Wałęsy. Po drugie, gdyby jakimś cudem partia Grzegorza Schetyny zdecydowała się wystawić kandydata przeciwko któremuś z ludzi Adamowicza, wizerunkowe konsekwencje takiego posunięcia byłyby znacznie dotkliwsze niż te po grudniowym skonsumowaniu jednej trzeciej klubu poselskiego Nowoczesnej (sojusznika Platformy w ramach Koalicji Obywatelskiej). PO straciła wówczas w sondażach kilka punktów procentowych. W roku podwójnych wyborów na drugi tego typu błąd po prostu nie ma miejsca.

Zastępczyni i następczyni

Wątpliwe więc, by Platforma próbowała odebrać Gdańsk ekipie prezydenta Adamowicza. Na razie jego miejsce zajęła pierwsza wiceprezydent miasta Aleksandra Dulkiewicz. 17 stycznia otrzymała od wojewody pomorskiego Dariusza Drelicha pełnomocnictwo do pełnienia obowiązków prezydenta Gdańska. Na stanowisku zostanie do czasu wyłonienia nowego gospodarza miasta w wyborach uzupełniających. Elekcja musi się odbyć najpóźniej 90 dni po wygaśnięciu mandatu poprzedniego prezydenta. W tym wypadku najpóźniejszą datą jest więc niedziela 14 kwietnia.

40-letnia Dulkiewicz zdobyła popularność już podczas ceremonii przekazania dokumentów niezbędnych do pełnienia przez nią funkcji prezydenta miasta. Wszystko za sprawą zdjęcia, które zrobiło furorę w mediach. Widać na nim, jak wojewoda Drelich przytula i pociesza zastępczynię Adamowicza. – Jeśli chodzi o pana wojewodę Dariusza Drelicha, to jesteśmy w stałym kontakcie od niedzielnego wieczora. Naprawdę bardzo dziękuję za wsparcie, które nam, gdańszczanom okazuje, rodzinie pana prezydenta – tłumaczyła Dulkiewicz w programie "Wydarzenia i Opinie" na antenie Polsat News.

Aleksandra Dulkiewicz oficjalnie pełni funkcję prezydenta miasta. Nominację przekazał jej wojewoda Dariusz DrelichAleksandra Dulkiewicz oficjalnie pełni funkcję prezydenta miasta. Nominację przekazał jej wojewoda Dariusz Drelich mat. prasowe

Przyjęcie nominacji przez Dulkiewicz oznacza, że to zapewne właśnie ona będzie się ubiegać o stanowisko prezydenta Gdańska. Zarówno opozycja, jak i strona rządowa są tutaj zgodne – byłoby to dobre rozwiązanie. Z jednej strony płynne przekazanie władzy, z drugiej – uszanowanie woli wyborców. Wiele wskazuje więc na to, że najbliższe wybory prezydenckie w stolicy Pomorza tak naprawdę będą plebiscytem.

Szef, mentor, przyjaciel

Plebiscytem za lub przeciw polityce zmarłego prezydenta. Aleksandra Dulkiewicz to bowiem jego polityczna wychowanka. – Pan prezydent Paweł Adamowicz, dla mnie jako gdańszczanki, był osobą szalenie ważną. Był nie tylko moim szefem. Chyba nie będzie nadużyciem, jeśli powiem, że był dla mnie mentorem, ale też przyjacielem – wspominała zmarłego w studiu RMF FM.

Współpracę z Adamowiczem zaczynała jako jego asystentka, w 2017 roku otrzymała stanowisko wiceprezydenta ds. polityki gospodarczej. Ostatnio została awansowana na pierwszą zastępczynię. To także ona prowadziła ostatnią kampanię wyborczą prezydenta Adamowicza. Najtrudniejszą z dotychczasowych, bo po raz pierwszy musiał walczyć także ze swoją dawną partią – Platformą Obywatelską.

Platformą, którą w swoim politycznym CV ma też Dulkiewicz. W przeszłości była nawet szefową klubu radnych PO w radzie miasta. Przed ostatnimi wyborami samorządowymi musiała jednak dokonać wyboru – Platforma czy założone przez Adamowicza stowarzyszenie "Wszystko dla Gdańska". Wybrała to drugie i dzisiaj swojej decyzji na pewno nie żałuje.

Na pewno nie żałował tego również sam Adamowicz. Gdy w 2017 roku przedstawiał ją jako nową wiceprezydent, mówił: – Aleksandra jest osobą, która zdobyła rozmaite, ważne doświadczenia społeczne. Jest kobietą bardzo odważną, pozbieraną, z solidnym wykształceniem. Prowadziła wiele niełatwych przedsięwzięć. W relacjach stosuje miękki tryb empatii, kobiecej otwartości, ale z silnie występującymi pierwiastkami twardości.

Ciepłe słowa Adamowicza o podwładnej nie mogą dziwić. Gdańscy działacze i politycy to właśnie w Dulkiewicz widzieli klucz do wyborczego zwycięstwa Adamowicza jesienią ubiegłego roku. Choćby z tego powodu wydaje się naturalną kandydatką do przejęcia po nim schedy. Ona sama w tych trudnych chwilach zachowuje dużą klasę i unika pytań o start w wyborach na prezydenta Gdańska. – Dla mnie dzisiaj jest za wcześnie, by o tym myśleć, mówić – asekurowała się w rozmowie z Robertem Mazurkiem. Ale po chwili dodała: – Pochowajmy godnie pana prezydenta, pożegnajmy go godnie. Choć nie ukrywam, że wiele osób obcych podchodzi do mnie na ulicach i mówi: "Pani prezydent, prosimy kontynuować dzieło pana prezydenta".

W niedzielę 20 stycznia chcemy dokończyć na Gazeta.pl brutalnie przerwany tydzień temu 27. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Akcja będzie trwała na naszej stronie od godz. 8 do 20. Pokażemy trwające wciąż aukcje, opiszemy jak wiele dobra Polacy w sobie mają i poprosimy Was o wpłaty na WOŚP.

#JedenDzienDluzej#JedenDzienDluzej Patryk Domozych/Gazeta.pl

Więcej o: