Glapiński zagrał va banque, a PiS ma problem. 7 pytań, na które briefing NBP nie dał odpowiedzi

Konferencja w Narodowym Banku Polskim miała położyć kres dotyczącym wynagrodzeń w tej instytucji spekulacjom, które od kilkunastu dni elektryzują opinię publiczną. Jednak zamiast klarownych wyjaśnień więcej było taktycznych uników. Lista pytań pozostających bez odpowiedzi wciąż jest długa.

PYTANIE 1: Ile zarabia Martyna Wojciechowska?

Rzecz absolutnie kluczowa w całej sprawie. Kwestia, która wciąż nie została wyjaśniona. Podczas konferencji NBP reprezentująca bank Ewa Raczko, wicedyrektorka Departamentu Kadr NBP, stwierdziła, że nie przygotowała wyciągu z PIT-u dyrektor Wojciechowskiej, a informacja o jej wynagrodzeniu nie znalazła się w odczytanym mediom oświadczeniu. Podkreśliła też, że nie ma i nie było w banku centralnym praktyki podawania do wiadomości publicznej wysokości uposażenia poszczególnych pracowników. Jednocześnie dyrektor Raczko zaprzeczyła jednak, jakoby dyrektor Wojciechowska otrzymywała w NBP miesięcznie wynagrodzenie rzędu 65 tys. zł, o którym pisała „Gazeta Wyborcza”, powołując się na oświadczenie majątkowe Wojciechowskiej za 2016 rok.

PYTANIE 2: Co Martyna Wojciechowska wykazała w swoim oświadczeniu majątkowym za 2016 rok?

Wspomniane powyżej oświadczenie majątkowe dyrektor Wojciechowskiej odgrywa tutaj kluczową rolę. To z niego dziennikarze „Gazety Wyborczej” wyliczyli, że miesięczne uposażenie zaufanej współpracowniczki prezesa Adam Glapińskiego wynosi ok. 65 tys. zł. Prosta matematyka. W 2016 roku Wojciechowska zarobiła 392 tys. zł, ale obecne stanowisko pełniła jedynie przez pięć miesięcy. Wcześniej była główną specjalistką w Departamencie Edukacji i Wydawnictw NBP z uposażeniem rzędu 114 tys. zł rocznie (oświadczenie majątkowe za 2015 rok), co daje ok 9,5 tys. zł miesięcznie (9,5 tys. x 7 = 66,5 tys.). Równanie 1: 392 tys. - 66,5 tys. = 325,5 tys. zł. Równanie 2: 325,5 tys. : 5 = 65,1 tys. zł.

Rodzi się zatem pytanie: skoro dyrektor Wojciechowska nie zarabia w NBP 65 tys. zł miesięcznie, to skąd w jej oświadczeniu majątkowym wzięły się powyższe kwoty? Być może wyliczenie „GW” jest błędne, ale to oznaczałoby, że Wojciechowska otrzymała olbrzymią podwyżkę w ostatnich miesiącach pracy w Departamencie Edukacji i Wydawnictw NBP. Ani na jedno, ani na drugie pytanie podczas konferencji NBP odpowiedzi nie uzyskaliśmy.

09.01.2018 Warszawa, siedziba NBP. Zastępca dyrektora Departamentu Kadr Ewa Raczko (l) i Dorota Szymanek z działu prawnego podczas konferencji prasowej dot. ' polityki kadrowej ' w instytucji. Chodzi o doniesienia medialne nt. szokująco wysokich zarobków 'dwórek prezesa NBP Adama Glapińskiego' Martyny Wojciechowskiej (65 tys miesięcznie) i Kamili Sukiennik .09.01.2018 Warszawa, siedziba NBP. Zastępca dyrektora Departamentu Kadr Ewa Raczko (l) i Dorota Szymanek z działu prawnego podczas konferencji prasowej dot. ' polityki kadrowej ' w instytucji. Chodzi o doniesienia medialne nt. szokująco wysokich zarobków 'dwórek prezesa NBP Adama Glapińskiego' Martyny Wojciechowskiej (65 tys miesięcznie) i Kamili Sukiennik . Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

PYTANIE 3: Jak wyglądał proces rekrutacji Martyny Wojciechowskiej na stanowisko dyrektorki Departamentu Komunikacji i Promocji NBP?

To jedno z najważniejszych pytań w całej sprawie, bo właśnie do kompetencji Wojciechowskiej – zwłaszcza w zestawieniu z bajońskim uposażeniem, które wedle doniesień medialnych pobiera co miesiąc – opozycja i liczni komentatorzy mają największe obiekcje. Wątpliwości w tej materii na konferencji w NBP rozwiane nie zostały. Dopytywana o proces rekrutacji dyrektor Raczko – nomen omen zastępczyni działu kadr banku centralnego – stwierdziła jedynie, że jest on bardzo różny w zależności od konkretnego przypadku. Dodała przy tym, że NBP często decyduje się na rekrutację wewnętrzną, ponieważ wierzy w potencjał i talent swoich pracowników, którym chce dać szansę rozwoju zawodowego.

PYTANIE 4: Czym jest NBP – instytucją państwową czy prywatną firmą?

Podczas konferencji prasowej dyrektor Raczko wyraźnie podkreśliła, że działalność NBP nie jest finansowana z budżetu państwa. Była to odpowiedź na pojawiające się w przestrzeni publicznej zarzuty, że horrendalnie wysokie wynagrodzenie dyrektor Wojciechowskiej jest de facto opłacane z kieszeni podatników. Nie sposób jednak uciec od konkluzji, że bank centralny był i jest instytucją państwową, a co za tym idzie, w trosce o swój wizerunek i zaufanie do polskiego sektora bankowego, powinien być transparentny. Także w zakresie wynagrodzeń swoich pracowników oraz kryteriów awansu zawodowego. Tymczasem słuchając wypowiedzi dyrektor Raczko można było odnieść wrażenie, że NBP to prywatna firma, która niczego nie zawdzięcza państwu i nie ma obowiązku z niczego się tłumaczyć. To z pewnością nie poprawia fatalnej obecnie sytuacji wizerunkowej najważniejszego polskiego banku.

PYTANIE 5: Po co zwołujesz konferencję, skoro unikasz najważniejszych odpowiedzi?

Wniosek po konferencji – także patrząc po komentarzach dziennikarzy, publicystów i ekspertów – jest taki, że została ona zwołana tylko po to, żeby ugasić wizerunkowy pożar. Rzecz w tym, że była to próba gaszenia benzyną, ponieważ ze strony NBP podczas spotkania z przedstawicielami mediów więcej było taktycznych uników i niedopowiedzeń niż klarownych odpowiedzi na trudne pytania. Mając to na uwadze, można stwierdzić, że od strony strategii komunikacyjnej i budowania wizerunku marki NBP konferencja przyniosła skutek odwrotny od zamierzonego.

Adam GlapińskiAdam Glapiński Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta

PYTANIE 6: Dlaczego zabrakło prezesa Glapińskiego i dyrektor Wojciechowskiej?

W środowe przedpołudnie na spotkanie z dziennikarzami zostały oddelegowane Ewa Raczko (zastępczyni dyrektora Departamentu Kadr NBP) oraz Dorota Szymanek (dyrektorka Departamentu Prawnego NBP). Twarzą w twarz z mediami nie stanęli główni bohaterowie tej historii – prezes Glapiński i dyrektor Wojciechowska. Abstrahując od powodów ich nieobecności, które na chwilę obecną nie są znane, jest to komunikacyjny błąd i wysoce ryzykowne posunięcie, patrząc od strony wizerunkowej. Wywołuje bowiem wrażenie, że kluczowe dla sprawy postacie z jakiegoś powodu unikają odpowiedzi na pytania mediów. Stąd już tylko krok do wniosku, że w takim razie może mają coś do ukrycia. Wobec pozostawiającej duży niedosyt konferencji prasowej, to wrażenie jest jeszcze silniejsze. Czytaj: sytuacja NBP zamiast się poprawić, uległa pogorszeniu.

PYTANIE 7: Co dalej ze sprawą wynagrodzeń w NBP?

Po wtorkowej konferencji NBP wniosków jest kilka, ale żaden z nich nie napawa optymizmem sympatyków obozu władzy.

Pierwszy – sprawa wynagrodzeń w banku centralnym z pewnością nie ucichnie, ponieważ właśnie dolano oliwy do ognia. Jeśli nagle nie wydarzy się coś przełomowego, co „przykryłoby” temat wynagrodzeń zaufanych współpracownic prezesa Glapińskiego, obóz „dobrej zmiany” będzie musiał mierzyć się z tematem przez najbliższe tygodnie podobnie jak rok temu zmagał się z aferą wokół nagród dla członków rządu.

Drugi – prezes Glapiński pokazał swoją niezależność od obozu rządzącego. Świadczy o tym kilka kwestii. Po pierwsze, wciąż nie wiemy, ile zarabiają dwie najbliższe współpracowniczki szefa NBP. Po drugie, prezes Glapiński dał jasno do zrozumienia, że będzie bronić swoich ludzi, chociaż stawka jest bardzo wysoka. Obie współpracowniczki nie tylko nie zostały zwolnione, ale nawet nie obniżono ich pensji. A przecież – jak pisała „Gazeta Wyborcza” – na Nowogrodzkiej domagano się ich głów w celu zażegnania polityczno-wizerunkowego kryzysu.

Trzeci – PiS ma poważny problem polityczny. Nowogrodzka straciła kontrolę nad NBP, podobnie jak nad prezesem Glapińskim. Jeśli w PiS-ie nie mają „haków” na „Glapę”, trudno sobie wyobrazić, że NBP zrobi teraz ws. „dwórek” krok w tył. To z kolei nie tylko przedłuży trwający kryzys, ale również zapewni polityczne paliwo opozycji na najbliższe tygodnie (być może nawet na całą kampanię europarlamentarną). Taki scenariusz jest tym bardziej ryzykowny, że nic tak nie szkodzi PiS-owi jak afery związane z wynagrodzeniami i uwłaszczaniem się na państwowym majątku. Co więcej, impas w sprawie NBP pokazuje PiS jako partię nieskuteczną (nie jest w stanie poradzić sobie z problemem) i zakłamaną (prezes Glapiński i dyrektor Wojciechowska są od lat mocno związani z Nowogrodzką, z kolei PiS doszło do władzy dzięki ostrej krytyce arogancji i buty poprzedniej ekipy rządzącej).

O tym, że po stronie PiS-u świadomość zagrożenia jest coraz większa świadczą słowa rzeczniczki partii Beaty Mazurek. – Moim zdaniem ta konferencja nie wyczerpuje tego tematu – przyznała wicemarszałkini Sejmu. Dodała, że jej ugrupowanie poprze projekt Platformy Obywatelskiej, dotyczący jawności zarobków w NBP. W języku polityki to jak wypowiedzenie wojny prezesowi Glapińskiemu.

Więcej o:
Komentarze (391)
Zarobki w NBP. Dwórki Glapińskiego. Zarobki Martyny Wojciechowskiej
Zaloguj się
  • justas32

    Oceniono 120 razy 112

    Jak utrącą Glapińskiego - to po jego zeznaniach piramida finansowa PiS się rozleci. Jak nie utrącą - to przerżną wybory. Trudna sprawa ...

  • qawsedrftg

    Oceniono 80 razy 70

    Glapcio jest absolutnie kultowy! Myślałem że to tęczowiec jak Balbina, a tu taki ogier! Przecież te dwie lale są wyprodukowane na jego zamówienie, identyczne! Nawet te żabotofalbanki :) Szkoda że ich nie ubrał wg swoich dawnych upodobań:

    ht tp://bi.gazeta.pl/im/38/dd/14/z21877816IH,Jaroslaw-Kaczynski--Slawomir-Siwek-i-Adam-Glapinsk.jpg

  • laik404

    Oceniono 76 razy 66

    Racja.

    To już nie jest granat w szambie.
    To hektary gn.oju z bombą lotniczą w tle.

    Opozycja wyjątkowo zręcznie rozgrywa ten temat a i Kukizy postanowiły capnąć zębami Pisowską rączkę- karmicielkę.

    Balbina - wiesz co to znaczy "pierdzieć w pasiak"?
    Wygląda, że się dowiesz. Empirycznie.

  • puszka-3

    Oceniono 60 razy 56

    Ktoś za to beknie i to zdrowo.
    PiS ( bo Glapa należy do tej partii od zawsze ) pokazał po prostu Polakom " gest Kozakiewicza ".
    I to jest to słuchanie suwerena i wypełnianie jego postulatów ????
    Polacy , obudźmy się , większych złodziei jak oni to Polska przez 100 lat nie widziała.

  • japka_putina

    Oceniono 61 razy 53

    Jeszcze żadna mafia na świecie nie rzuciła wrogom na pożarcie swojego skarbnika.

  • brylant1

    Oceniono 52 razy 48

    Parafrazując G.Orwella: Ludzie głosujący na złodziei, nieudaczników, kłamców i oszustów nie są ich ofiarami są ich WSPÓLNIKAMI !

  • opt

    Oceniono 39 razy 35

    Rządzącym ciągle wydaje się ,że Polacy to durnie , którym można pleść dyrdymały. Afera za aferą. Skompromitowany bank centralny, skompromitowany urząd nadzorujący finanse a oni ciągle ze swoją propagandą sukcesu: teraz super , było żle i winien Tusk. Nie Tusk a konkretnie Chrzanowski, Glapiński - kreatorzy afer. Winni notoryczni łgarze: Mazurki, Choleckie Rachonie, Raflskie, Dudy,Morawieckie, cała szczujnia w postaci TVP..

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX