Prezydent Duda miał zainicjować polską wojnę z nowotworami. Z dużej chmury spadł mały deszcz

Wiemy, że nic nie wiemy - tak najkrócej można podsumować podpisany przez prezydenta Andrzeja Dudę projekt ustawy o Narodowej Strategii Onkologicznej. W całej sprawie aż roi się od ogólników, a konkretów - niestety - jest jak na lekarstwo.

Podpisanie projektu ustawy o Narodowej Strategii Onkologicznej miało być mocnym wejściem prezydenta w 2019 rok. Ruchem, który pokaże go jako polityka z inicjatywą, przysporzy mu sympatii (wiadomo, jak oceniana przez Polaków jest sytuacja w służbie zdrowia) i zaadresuje bardzo poważny problem społeczny (na nowotwory umiera coraz liczniejsze grono Polaków, a sytuacja będzie się tylko pogarszać). Tymczasem z konferencji prasowej, na której głowa państwa podpisała wspomniany dokument najbardziej zapamiętamy żart prezydenta o... bajońskim wynagrodzeniu przybocznej prezesa NBP ("Nie ukrywam, że zazdroszczę, jakie jest uposażenie prezydenta RP, to wszyscy wiedzą").

Co z kwestiami onkologicznymi? Na pewno padło wiele "okrągłych" słów. - To bardzo ważny moment w historii polskiej ochrony zdrowia, ale przede wszystkim w historii czegoś, co możemy w skrócie nazwać polską walką z rakiem - przekonywał prezydent. Podpierał się przy tym liczbami - co roku 160 tys. Polaków jest diagnozowanych z nowotworem złośliwym; z tego grona umiera aż 100 tys. osób. Zdaniem głowy państwa, "polskim pacjentom potrzebny jest nowy program o kompleksowym spojrzeniu, koordynujący tę dziedzinę ochrony zdrowia, jaką jest walka z chorobami onkologicznymi".

W pułapce ogólników

Rzecz w tym, że o prezydenckim programie walki z rakiem wiadomo niewiele. Przede wszystkim, samego projektu ustawy na razie nie sposób przejrzeć i ocenić, ponieważ Kancelaria Prezydenta go nie upubliczniła. Po naszej prośbie rzecznik prezydenta Błażej Spychalski zapewnił, że dokument niezwłocznie znajdzie się na stronie KPRP. Jednak w chwili pisania tego artykułu jedyne, co można przeczytać to "informacja ws. ustawy o Narodowej Strategii Onkologicznej". To liczący 2,5 strony i napisany w notatniku komunikat. Pełno w nim ogólników i zapowiedzi, mało konkretów.

Dowiadujemy się, że podpisany przez prezydenta dokument "tworzy ramy prawne umożliwiające opracowanie i przyjęcie Narodowej Strategii Onkologicznej". Strategia ma być "dokumentem o charakterze kompleksowym i długookresowym, stanowiącego odpowiedź na wzrost zachorowań i śmiertelności na choroby nowotworowe w Rzeczypospolitej Polskiej". Wreszcie cel Strategii -"obniżenie zachorowalności na choroby nowotworowe, zmniejszenie umieralności z powodu tych chorób oraz poprawa jakości życia chorych i ich rodzin".

GRZEGORZ CELEJEWSKI

W "informacji ws. ustawy" czytamy, że Strategia "wytyczy kierunki rozwoju poszczególnych obszarów systemu opieki onkologicznej oraz obszarów wspierających onkologię". Te pierwsze to działania obejmujące profilaktykę, wczesne wykrywanie, diagnostykę i leczenie chorób nowotworowych. Jeśli chodzi o "obszary wspierające", mowa tutaj o "rozwoju edukacji i kształcenia kadr medycznych, badaniach naukowych wprowadzających innowacyjne metody leczenia chorób nowotworowych, a także poprawie zarządzania zasobami w obszarze onkologii".

Siedem (ogólnych) celów strategicznych

Co prawda w opracowaniu nt. projektu ustawy znalazło się siedem celów strategicznych, których osiągnięcie nowe prawo ma zagwarantować, ale nawet one utrzymane są na dużym poziomie ogólności. Wspomniane cele poniżej.

  1. obniżenie zachorowalności na choroby nowotworowe przez edukację zdrowotną, promocję zdrowia i profilaktykę, w tym kształtowanie świadomości prozdrowotnej i propagowanie zdrowego stylu życia
  2. poprawa profilaktyki, wczesnego wykrywania, diagnostyki i leczenia chorób nowotworowych
  3. rozwój systemu opieki zdrowotnej w obszarze onkologii przez koncentrację działań wokół chorego i jego potrzeb, ze szczególnym uwzględnieniem poprawy jakości życia chorych i ich rodzin
  4. zapewnienie równego dostępu do wysokiej jakości świadczeń opieki zdrowotnej w obszarze onkologii, udzielanych zgodnie z aktualną wiedzą medyczną
  5. opracowanie i wdrożenie zmian organizacyjnych, które zapewnią chorym równy dostęp do koordynowanej i kompleksowej opieki zdrowotnej w obszarze onkologii
  6. rozwój działalności szkoleniowej i edukacji oraz kształcenia kadr medycznych w obszarze onkologii
  7. rozwój badań naukowych mających na celu poprawę i wzrost efektywności oraz innowacyjności leczenia chorób nowotworowych

Z opublikowanego przez Kancelarię Prezydenta dokumentu dowiadujemy się też, że de facto żadnej Strategii na razie nie ma. Nie ma, bo "zostanie opracowana przez Zespół działający przy Ministrze Zdrowia". W skład zespołu wejdą przedstawiciele Ministra Zdrowia, przedstawiciel prezydenta, przedstawiciel Narodowego Funduszu Zdrowia, przedstawiciel Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych, a także po jednym przedstawicielu towarzystw onkologicznych oraz przedstawiciele organizacji zrzeszających pacjentów onkologicznych.

Strategia ma zostać przyjęta przez rząd (w drodze uchwały), obejmować lata 2020-30 i być finansowana ze środków publicznych (chociaż, jak czytamy, projekt dopuszcza też inne źródła). Za realizację mają odpowiadać "organy i instytucje publiczne oraz podmioty działające w systemie ochrony zdrowia", przy czym mogą one współpracować w tym zakresie z samorządami zawodów medycznych, organizacjami społecznymi oraz "innymi podmiotami zainteresowanymi wsparciem działań określonych w Strategii". Główny nadzór nad projektem będzie sprawować minister zdrowia. To w jego gestii znajdą się koordynacja działań, monitorowanie ich realizacji oraz opracowywanie rocznych sprawozdań z realizacji Strategii.

Wiele znaków zapytania

Jeśli wierzyć temu, co zapisano w opublikowanym przez KPRP opracowaniu, to podpisany przez prezydenta projekt ustawy nie oferuje konkretnych rozwiązań palącego problemu, jakim bez dwóch zdań jest sytuacja Polaków chorych na raka. To raczej wstępny szkic czegoś, co może powstać, jeśli ktoś (rząd) coś zrobi.

Łukasz SzumowskiŁukasz Szumowski Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta

Efekt jest taki, że zamiast odpowiedzi, dostaliśmy kolejne pytania. Dużo pytań. Najważniejsze z nich dotyczą tego, do kiedy rząd miałby przyjąć wspomnianą Strategię, ile miałaby ona kosztować, skąd władze wygospodarowałyby środki na jej realizację czy wreszcie zaangażowania jak dużej liczby pracowników systemu ochrony zdrowia wymagałaby jej realizacja.

Także patrząc na wyznaczone strategiczne cele nowej polityki, pojawia się wiele wątpliwości i niejasności.

  1. Jak znaczące (procentowo bądź liczbowo) miałoby być "obniżenie zachorowalności na choroby nowotworowe"? Jaki jest policzalny cel proponowanych działań?
  2. Jakimi środkami władze chcą osiągnąć "poprawę profilaktyki, wczesnego wykrywania, diagnostyki i leczenia chorób nowotworowych"?
  3. Na czym konkretnie polegałby "rozwój systemu opieki zdrowotnej w obszarze onkologii przez koncentrację działań wokół chorego i jego potrzeb"?
  4. W jaki sposób państwo chce zapewnić równy "dostęp do wysokiej jakości świadczeń opieki zdrowotnej w obszarze onkologii"?
  5. Czym "rozwój działalności szkoleniowej i edukacji oraz kształcenia kadr medycznych w obszarze onkologii" różniłby się od podejścia, które mamy dzisiaj? Czy oznaczałby zmiany w toku studiów medycznych? Budowę nowych centrów badawczych? Ściślejszą współpracę uczelni medycznych z biznesem farmaceutycznym? Wymianę wiedzy i technologii z zagranicznymi partnerami?
  6. Jakie środki finansowe i ludzkie rząd planuje przeznaczyć na "rozwój badań naukowych mających na celu poprawę i wzrost efektywności oraz innowacyjności leczenia chorób nowotworowych"? Jaki jest horyzont czasowy osiągnięcia pożądanych zmian i jak dalekie w stosunku do aktualnej sytuacji te zmiany miałyby być?

To i tak tylko pierwsze z brzegu pytania, które nasuwają się po lekturze nawet nie projektu ustawy, co opracowania o tym projekcie opowiadającego. Eksperci z zakresu onkologii z pewnością mieliby ich o wiele więcej. Tymczasem wygląda na to, że Pałac Prezydencki postanowił po prostu zainicjować dyskusję o problemie. Nie ma w tym, oczywiście, nic szkodliwego, ale też nie przynosi to żadnego pożytku.

Zwłaszcza, że - jak oceniła Najwyższa Izba Kontroli w swoim raporcie z lutego 2018 roku - "prawdopodobnie do 2025 roku zachorowalność na choroby onkologiczne wzrośnie o ponad 25 proc., a nowotwory staną się wówczas główną przyczyną zgonów w Polsce". Nie sposób zatem nie zgodzić się z dzisiejszymi słowami ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego: "Polska potrzebuje planu walki z rakiem". Właśnie - planu, nie dyskusji.

Więcej o:
Komentarze (122)
Narodowa Strategia Onkologiczna. Andrzej Duda podpisał projekt
Zaloguj się
  • geraldine2015

    Oceniono 46 razy 36

    A tymczasem :
    To jest apel o pomoc pracowników szpitala w Bronowicach - Krakowie - cytuję ich prośbę:

    "Mamy w Polsce super zaawansowany sprzęt - akcelerator protonowy. Znajduje się w Krakowie-Bronowicach. Kosztował 300 (słownie: TRZYSTA) milionów złotych, umożliwia niszczenie komórek nowotworowych wewnątrz ciała praktycznie bez naruszania okolic guza, można nim napromieniać wnętrze mózgu, kręgosłupa, wrażliwych narządów. Ale co z tego... Krajowy konsultant zdrowia wskazał 5 (słownie PIĘĆ) typów nowotworów, które możemy nim naświetlać. I są to guzy tak egzotyczne jak struniak policzkowy - miała go 1 (słownie JEDNA) osoba w Polsce - już została wyleczona. Leczymy rocznie 80-90 osób (słownie OSIEMDZIESIĄT do DZIEWIĘĆDZIESIĄT). Mamy możliwość leczyć 400-600 osób (słownie CZTERYSTA do SZEŚĆSET) a być może więcej. Ale NIE MOŻEMY... Nie możemy, ponieważ NIE MA TYLU CHORYCH W POLSCE ZE WSKAZANIAMI KTÓRE REFUNDUJE NFZ. Nie możemy też leczyć odpłatnie tych, którzy chcieliby próbować ratować się za pieniądze - sprzęt jest z grantu, NIE MAMY NA TO ZGODY... Sprzęt za TRZYSTA milionów złotych jest wykorzystywany w 15-20% a ludzie umierają, dzieci umierają... Albo zbierają po dwieście tysięcy dolarów na zabiegi na tym samym sprzęcie w USA a w Polsce taka terapia kosztuje 80-90 tysięcy złotych (pełna terapia, 35 frakcji) mniejsze terapie są nawet tańsze. Życie kosztuje tyle, co używane auto ale nie można go ratować, po prostu nie ma na to zgody... W prywatnej klinice w Czechach można wykonać taki zabieg prywatnie - kosztuje ok. 210 tyś. zł, ludzie z Polski tam jeżdżą, ci których na to stać i o tym wiedzą... Czy to nie jest straszne???

    Centrum Cyklotronowe Bronowice - szukajcie pod tym hasłem. Jeżeli ktoś może coś z tym zrobić - zróbcie... Nawet profesor zarządzający tym ośrodkiem trafił na mur obojętności od którego się odbił... My tylko możemy obsłużyć najlepiej jak umiemy ludzi, którzy są tam skierowani, nic więcej..."

  • remo29

    Oceniono 49 razy 35

    Ten chłopina powinien poruszać się po linii msza-wyciąg-dożynki, niech się nawet nie zabiera za gadanie o czymś innym.

  • jael53

    Oceniono 28 razy 20

    "Narodowa strategia" skończy się, jak podejrzewałam - oryginalnymi "terapiami" z dobroczynnych pestek morelek i mirabelek.

  • kunwyscigowy

    Oceniono 27 razy 19

    Bez przesady!!! andrzej d. na ostatniej Konferencji Klimatycznej dał potężne wsparcie dla rozwoju nowotworów w Polsce (szczególnie a nowotworów dróg oddechowych) AMEN!

  • jurek4491

    Oceniono 26 razy 16

    WYSTARCZY jak pomógł frankowiczom , niech się nie trudzi i nie wytęża umysłu .

  • prokuraturarejonowa

    Oceniono 19 razy 15

    Andrzej, nie zmieniaj tematu. Konstytucja!!! Będziesz siedział!!!

  • precz_z_komunia

    Oceniono 23 razy 15

    Narodowa Strategi Onkologiczna :-)
    Do leczenie kolana towarzysza Rajmundowicza :-)

  • krynolinka

    Oceniono 25 razy 15

    Od samych projektów nikt się nie stanie zdrowszy, ale iluś ludków pisowskich się nieźle ustawi finansowo.

  • bog43

    Oceniono 16 razy 14

    ja nawet nie wiem czy nie lepiej jest , że został " prezydentem " , bo przecież mógł zostać lekarzem .

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX