Andrzej Duda nawet w kiepskiej formie ma dużą szansę na reelekcję [ANALIZA]

Jacek Gądek
To ostatni dzwonek dla Andrzeja Dudy, by zaczął lepić swój wizerunek na wybory 2020 r., jeśli ma on być wiarygodny, a nie sypki. Prezydent pokazuje jednak, że zamiast wymyślać siebie - tak jak w 2015 r. - jest rozchwiany. Wobec oddalającej się perspektywy startu Donalda Tuska, to i w kiepskiej formie Duda ma dużą szansę na reelekcję.

Dziś Andrzej Duda to człowiek ze słów. Prezydent wystąpień, momentami wręcz kazań, gestów, deklaracji i spotkań. Swój wizerunek - czy tego chce, czy nie - lepi właśnie ze słów. Nie z realnych dokonań, wielkich projektów czy forsowanych projektów ustaw.

Aby Duda w 2020 r. nie musiał polemizować z Dudą z roku 2019, musi zacząć panować na tym, co mówi. Inaczej jego wizerunek będzie zupełnie niewiarygodny i sypki - łatwy do zburzenia świeżymi jeszcze cytatami z niego samego.

Niemoc faktyczna

Paliwem Dudy na kampanię 2020 r. i gwoździami jego programu miały być zmiany w konstytucji wskazane w referendum, a pomysł na referendum okazał się być gwoździem do trumny jego podmiotowości i sprawczości w polityce. Pozostały więc głównie słowa, gesty i celebra. Wyrazem jego faktycznej niemocy są kolejne projekty ustaw frankowych, które czezną w podkomisji sejmowej - bo PiS od lat uchyla się przed uchwaleniem choćby atrapy rozwiązania problemu kredytów frankowych. Utyskiwania i samego prezydenta, i jego współpracowników dowodzą tylko, w jak głębokim poważaniu PiS ma jego projekty.

Niemoc głowy państwa widać też po fiasku referendum ws. nowej konstytucji, które PiS wyrzuciło do kosza. A w ostatnich dniach w odwlekanym podpisie pod ustawą odwracającą czystkę wśród sędziów Sądu Najwyższego.

Jaskółka w orędziu

Widać już też jednak próby lepienia wizerunku Andrzeja Dudy - już nie tak kanciastego jak dotychczas. Sięgając do ostatniego orędzia prezydenta, widać, że gdy jest reżyserowany - przez siebie i współpracowników, nie daje się ponosić.

Prezydent wymienił w nim cały szereg rocznic, pod których znakiem będzie stała aktywność Dudy w zaczynającym się roku. Orędzie to było 100 proc. pozytywnego przekazu - wyjątkowo gładkie słowa i unikanie punktów sporu. Specem prezydenta od pisania podniosłych tekstów - a zatem i tego orędzia - jest minister Wojciech Kolarski, ale prezydent zawsze może jakąś szpilę dołożyć. Nie zrobił tego jednak.

To jaskółka, która zapowiada zmianę kursu na łagodniejszy. Prezydent, jak wynika z naszych rozmów z ludźmi bliskimi Pałacowi Prezydenta, z dnia na dzień nie stanie się gołębiem, ale w perspektywie paru miesięcy powinien już szlifować swój język, by nie być już tak konfrontacyjnym. Gdyby wojował z Unią Europejską w kampanii do Parlamentu Europejskiego (wybory odbędą się w maju) to wkładałby kij w szprychy całego obozu władzy, a wiec działał na własną szkodę.

W grudniu Duda odreagował porażkę

W grudniu prezydent był aktywny w mediach. Ale wciąż jeszcze podążał kursem kolizyjnym i z instytucjami Unii Europejskiej, i sędziami Sądu Najwyższego. To efekt bardzo trudnego - nie tylko politycznie, ale i psychologicznie - skasowania ustawy o SN, którą przecież Duda długimi miesiącami negocjował z PiS i uznawał za swój sukces.

Ostatecznie nowelę i tak podpisał - zrobił to w ostatnim dopuszczalnym przez konstytucję dniu. I to mimo, że najdłuższe z możliwych ociąganie się z podpisem budziło zdziwienie nawet w samym Pałacu Prezydenckim. Duda co prawda tłumaczył, że analizował ustawę, ale w efekcie rozciągnął serial o porażce rewolucji w SN - a więc także o własnej porażce - na miesiąc. W międzyczasie odreagował frontalnym atakiem na sędziów SN, który przypuścił podczas Zgromadzenia Ogólnego TK.

PiS luzuje, prezydent atakuje

Co więcej: o ile obóz PiS odpuścił już nieco krytykę sędziów SN i sędziów Trybunału Sprawiedliwości UE, to prezydent brnął w nią tylko podnosząc wagę porażki całego obozu w starciu z UE i sędziami SN.

W wywiadzie dla "Super Expressu" prezentował się jak swój chłop, ale już w rozmowach dla TVP i radiowej "Trójki" wrócił do smagania sędziów, jakby nie był w stanie pogodzić się z porażką. Z pozytywnym przekazem wyszedł dopiero w orędziu na sylwestra.

Premier, a potem prezydent, na 2019 r.

Co ciekawe jego orędzie było podobne do fragmentu z wystąpienia Mateusza Morawieckiego z 12 grudnia w Sejmie. I premier, i po dwóch tygodniach także prezydent mówili o ważnych, a jednocześnie trudnych dla PiS, rocznicach.

Premier podkreślał wagę "obchodów wielkich, wspaniałych rocznic" w 2019 r. Morawiecki zapraszał, "żebyśmy razem obchodzili rocznicę Okrągłego Stołu". Wymieniał dalej: 20. rocznicę przystąpienia Polski do NATO (12 marca), 15. rocznicę przystąpienia do Unii Europejskiej (1 maja) i rocznicę wyborów czerwcowych z 1989 r. którą nazwał "30. rocznicą odzyskania wolności".

Prezydent w orędziu co prawda pominął Okrągły Stół, ale wybory czerwcowe już wspomniał. Dorzucił też rocznicę Unii Lubelskiej. I prorokował, że "raz jeszcze spojrzymy na nasze dzieje jako na historię nieustępliwych, solidarnych starań o wolność, niepodległość i pokój".

Duda vs Duda

Język miłości, po który w orędziu sięgnął Duda, gryzie się jednak z wcześniejszymi słowami prezydenta. Bo z jednej strony prezydent mówi o wspólnym świętowaniu częściowo wolnych wyborów będących układem między komunistami a opozycjonistami. A z drugiej nie tak dawno przekonywał: - Dzisiaj dzieci i wnuki zdrajców Rzeczypospolitej, którzy walczyli o utrzymanie sowieckiej dominacji nad Polską, zajmują wiele eksponowanych stanowisk w różnych miejscach.

Prezydent, mając w CV przynależność do Unii Wolności, w kręgach PiS pogardliwie nazywanej "mumią wolności", brzmi wręcz groteskowo w ostrej krytyce przemian po '89 r. A im mocniej bije w sędziów SN, tym głośniej przyznaje się do porażki. I to nawet jeśli ma rację, gdy mówi o powrocie zhańbionego wyrokami ze stanu wojennego sędziego Józefa Iwulskiego do SN.

Błędy pierwszych trzech lat prezydentury, gdy rozchwianie i temperament publicysty pchały go do retorycznych szarż, będą się ciągnąć za Dudą. Bo jak ma świętować rocznicę wejścia do UE, skoro dopiero co mówił o UE jako "wyimaginowanej wspólnocie"? I jak ma świętować wybory z '89 r., skoro przedłużyły one władzę "dzieci i wnuków zdrajców Rzeczypospolitej"?

Rozchwianie Dudy buduje Tuska

Jedynym realnym rywalem dla Andrzeja Dudy jest póki co Donald Tusk, ale na nadzieją na męża opatrznościowego opozycji wyrasta też Władysław Kosiniak-Kamysz (prezes PSL).

Choć perspektywa wyborów prezydenckich 2020 r. się przybliża, to perspektywa startu w nich Donalda Tuska staje się coraz odleglejsza. Oczywiście, szef Rady Europejskiej będzie podsycał zapotrzebowanie na swój powrót do krajowej polityki i na długo pozostawi sobie otwartą furtkę do startu, ale coraz istotniejsze będą argumenty na "nie". A te są.

Tusk wystartuje tylko, gdy będzie miał gwarancję zwycięstwa, a sondaże takiej gwarancji nie dają. I po drugie: od lat wiadomo, że sceptycznie do prezydentury i w ogóle udziału Tuska w piekiełku polskiej polityki jest jego najbliższa rodzina - a już zwłaszcza żona. Dużo bardziej lukratywne i spokojne jest kontynuowanie kariery międzynarodowej przez męża, przy jednoczesnym i coraz wyraźniejszym, ale jednak patronowaniu, opozycji przez Tuska.

Zmienić to może sam Duda - jeśli będzie brylował w antyunijnej i agresywnej retoryce, stworzy społeczne zapotrzebowanie na gładkiego i dużo sprawniej szermującego słowami Tuska lub kogoś namaszczonego przez niego.

Więcej o:
Komentarze (326)
Andrzej Duda nawet w kiepskiej formie ma dużą szansę na reelekcję [ANALIZA]
Zaloguj się
  • wiarus25

    Oceniono 55 razy 49

    Nastała era chłopa pańszczyźnianego, swołocz u władzy i elektorat wasali, więc wszystko jest możliwe

  • sh32wlodzimierz

    Oceniono 48 razy 40

    jak Duda dostanie reelekcję to stracę resztki wiary w dumę i rozsądek społeczeństwa polskiego

  • babulej0001

    Oceniono 44 razy 36

    Duda jest NIKIM, tylko narzedziem ePiSkopatu w ZAMACHU STANU
    i urzadzaniu kato-nazistowskiej DYKTATURY.
    Za przestepstwa przeciwko Rzeczypospolitej trafi na dluuuuugie lata za kraty.
    Po kiego grzyba deliberacje o reelekcji PRZESTEPCY?

  • tomtg123

    Oceniono 35 razy 31

    Duda prowadzi w sondażach, bo nie ma kontrkandydata, nikt inny - póki co - nie zgłosił gotowości kandydowania ani nie robi kampanii.
    Nie przejmowałbym się na razie możliwością reelekcji Dudy, on ma jeszcze mniejsze szanse niż PiS w wyborach sejmowych - bardzo wiele wskazuje że przegra.

  • krynolinka

    Oceniono 42 razy 28

    Żałosny, wstyd nam przynosi. Czopek.

  • chi-neng

    Oceniono 30 razy 26

    Tego rodzaju wieści o stanie psychicznym moich rodaków, w dodatku o tej godzinie, sa stanowczo zbyt 'powalające' na moje nerwy...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX