Historycy nie chcą współpracować z muzeum Glińskiego. "Zniekształcona narracja historyczna"

Historycy - w Polsce i na całym świecie - odmawiają współpracy przy tworzeniu Muzeum Getta Warszawskiego. - Dla nas wszystkich było jasne, że była to próba uzyskania międzynarodowej (i żydowskiej) aprobaty dla mylnej historycznej narracji - mówi prof. Havi Dreifuss z Instytutu Jad Waszem.

Jesienią oficjalnie ogłoszono, że zapowiadane przez wicepremiera Piotra Glińskiego Muzeum Getta Warszawskiego powstanie w budynkach dawnego Szpitala Dziecięcego im. Bersohnów i Baumanów na warszawskiej Woli. To kompleks o wyjątkowej historii. Powstał w drugiej połowie XIX wieku, a zamknięty został w 1923 roku. Placówkę uratowały starania doktor Anny Braude-Hellerowej, dzięki której szpital przejęło Towarzystwo Przyjaciół Dzieci. Po otwarciu getta warszawskiego szpital znalazł się w jego granicach - leczono tam (i w podległych mu filiach) chorych na tyfus, prowadzono też badania nad chorobą głodową. Chorych i większość personelu wywieziono do obozu zagłady w Treblince.

Odbudowamy po wojnie stał się siedzibą Centralnego Komitetu Żydów Polskich, a niedługo później znów zamieniono go w dziecięcy szpital zakaźny. Po roku 2000 był stopniowo opuszczany, a w 2016 roku samorząd wystawił go na sprzedaż. Muzeum Getta Warszawskiego wydzierżawiło kompleks na 30 lat.

Muzeum Żydów czy bohaterstwa Polaków?

Koncepcja muzeum od początku budziła kontrowersje. Rząd zapowiadał bowiem, że - mimo nazwy - nie będzie przedstawiało wyłącznie tragicznej historii getta. Wicepremier Piotr Gliński zapowiadał je jako "muzeum 800 lat miłości między dwoma narodami", a istotną część miała stanowić opowieść o bohaterstwie Polaków, którzy ratowali Żydów.

Przy muzeum powstać ma międzynarodowy zespół historyków pracujących nad wystawą stałą. Na jego czele stanął prof. Daniel Blatman z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie. Jak podaje warszawa.wyborcza.pl, "w Izraelu krytycy tej decyzji traktują ją jako 'listek figowy' dla polityki historycznej polskich władz".

Historycy nie chcą współpracować z muzeum

Prof. Havi Dreifuss, jedna z najważniejszych badaczek Holocaustu w Europie Wschodniej, kierując w Jad Waszem Centrum Badań nad Holocaustem w Polsce w rozmowie z serwisem Jewish.pl opowiedziała o tym, dlaczego ona - i wielu innych naukowców - nie chce współpracować przy powstaniu warszawskiego muzeum. 

Zdaniem prof. Dreifuss muzeum nie będzie się skupiało na getcie warszawskim, a żądania ministra Glińskiego "tylko wzmocniło wrażenie, że jest to kolejne narzędzie polskiego rządu do przedstawienia zniekształconej narracji historycznej". 

Dlatego historycy - w Polsce i na całym świecie - do których muzeum zgłosiło się po pomoc, w tym ja, odmówili wzięcia udziału w tym projekcie. Dla nas wszystkich było jasne, że była to próba uzyskania międzynarodowej (i żydowskiej) aprobaty dla mylnej historycznej narracji i wzmocnienia walki polskiego reżimu z polskimi badaczami, którzy nie dostosowują się do tego dyktatu

- oceniła badaczka.

"Rząd przygarnia martwych Żydów"

Odniosła się też do słów prof. Blatmana o tym, że Polscy Żydzi, którzy zginęli podczas Holokaustu, zginęli przede wszystkim jako polscy obywatele. Dreifuss wyjaśniła, że "Żydzi polscy podczas Holokaustu (i przed nim) nie byli postrzegani jako przynależący do narodu polskiego, ani przez polski rząd na uchodźstwie, ani przez polską delegaturę i ruchy skupione w podziemiu, a zwłaszcza przez szerokie kręgi polskiego społeczeństwa".

Ta obcość, a nawet wrogość, wobec Żydów, stworzyła dziwną rzeczywistość w okupowanej Polsce, gdzie można było walczyć dzielnie przeciwko nazistowskiemu okupantowi, a jednocześnie uczestniczyć w mordowaniu Żydów. Z tej polityki wynikała również potrzeba, aby polscy Sprawiedliwi ukrywali swoje imponujące działania przed otoczeniem, które często postrzegało te działania, jako zdradę Polski. Niestety, prof. Blatman zamierza pozwolić polskiemu reżimowi na to, by ofiary Holokaustu po ich śmierci zamienić na polskich obywateli

- powiedziała w rozmowie. Dodała, że dziś rząd, "chętnie przygarnia martwych Żydów". Zdaniem prof. Dreifuss rząd w imię "zachowania renomy narodu polskiego" działa przeciwko próbom badania losów Żydów, którzy zginęli "z powodu zaangażowania Polaków, czy to przez wydawanie, czy mordowanie".

Wydawali za pół kilo cukru, szukali złota w łonach

Na trzech Żydów, którzy po likwidacji gett szukali ratunku w miasteczkach i wsiach, dwóch zginęło. Większość z rąk polskich lub przy współudziale Polaków - wynika z najbardziej obszernych dotąd badań nad udziałem Polaków z Zagładzie - "Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski" pod redakcją Barbary Engelking i Jana Grabowskiego z Centrum Badań nad Zagładą Żydów. Naukowcy od kilku lat prowadzili badania w różnych regionach Polski. Dotyczą one lat 1943-45 roku, po likwidacji gett, gdy nielicznym Żydom udało się uniknąć wywózki do obozów i szukali ratunku w rodzinnych wsiach i miasteczkach.

Oprócz liczb badacze przytaczają w książce konkretne ludzkie dramaty. Kobiety, która oddała wszystko znajomemu chłopu, a ten następnego dnia zastrzelił ją i niemal całą jej rodzinę czy ofiar ochotników, którzy przeczesywali domy w poszukiwaniu ukrywających się Żydów, a za każdą osobę mieli obiecane pół kilograma cukru. Czytamy też o rewidowaniu zwłok w powiecie biłgorajskim, gdzie szewc Franuszek po egzekucjach wskakiwał do dołów i "zawijając rękawy, grzebał palcami w łonie, szukając złota", o tym, jak Polacy zrywali z martwych ubrania i wyrywali im złote zęby, dlatego nazywano ich "dentystami", czy o Żydzie, który od swojego oprawcy usłyszał, że "będzie z niego dobre mydło".

Zdaniem Barbary Engelking o losie Żydów decydowała chłopska mentalność, uznanie hierarchii społecznej, uległość wobec zwierzchników i wykonywanie rozkazów. - "Dalej jest noc" zadaje kłam lansowanej przez PiS tezie, że Polacy masowo ratowali Żydów w czasie wojny. - Przeciwnie - mówi prof. Grabowski - ta książka uświadamia bezmiar żydowskiej tragedii, do której przyczynili się także Polacy.

Opuszczony cmentarz w Otwocku. Przyjeżdżają tu Żydzi z całego świata

Więcej o:
Komentarze (385)
Historycy nie chcą współpracować z muzeum Glińskiego. "Zniekształcona narracja historyczna"
Zaloguj się
  • lesnojeziorska

    Oceniono 132 razy 110

    No i kolejny pismęt wstał z kolan, przy czym wyrżnął czachą w parapet.

  • falbor

    Oceniono 104 razy 86

    Wszyscy Polacy pomagali Żydom, bo szmalcownikami był tylko gorszy sort (czyli nie Polacy) a karuzelę na pl. Krasińskich odwiedzali wyłącznie volksdeutsch (czyli jeszcze gorzej)... I oczywiście największe zasługi na tym polu rodzina Kaczyńskich z przyległościami !
    Tylko jak do tej bajki przekonać resztę świata ? Może jakaś specjalna ustawa??

  • imagistyk

    Oceniono 84 razy 68

    Wystarczą :
    -Zychowicz, Cenckiewicz, Ziemkiewicz, Michalkiewicz jako historycy;
    -"Bohun" i "Ogień" jako patroni honorowi.

  • lukasz_patrykus

    Oceniono 78 razy 64

    Gliński wymyślił sobie muzeum o tym jak Polacy wygrali wszystkie wojny, wszystkich i wszędzie od wieków tylko ratowali i pomagali... za co spotykają się jedynie z niewdzięcznością i szyderstwami!
    tylko nie bardzo rozumiem dlaczego to muzeum nazywa się niby muzeum getta a nie muzeum polskiej mitomanii?

  • jurek4491

    Oceniono 72 razy 52

    PiS da zniekształca wszystko na swoją mańkę dlatego że MOTŁOCH uważa że on jest najmądrzejszy .

  • yaspiman

    Oceniono 55 razy 39

    ich wiarygodność historyczna jest taka sama jak wiarygodność komisji zajmującej się wypadkiem tupolewa.
    a wiarygodność tego pana jest podobna do wiarygodności macierenki.

  • lukasz_patrykus

    Oceniono 45 razy 35

    jasne jest że Polacy ratowali Żydów w czasie drugiej wojny, ale nie było to ani powszechne, ani aprobowane społecznie... już nawet nie mowie o setkach udokumentowanych przypadków zbrodni, polowania i wydawania Żydów Niemcom, wystarczy choć trochę uważniej przeczytać raport rotmistrza Pileckiego z jego pobytu w KZ Auschwitz: np szacuje on liczbę ofiar (więźniów) na bodajże 97 tysięcy, tak jakby miliony ofiar żydowskich się "nie liczyły" , tak samo jest z fragmentami o tym jak polscy więźniowie chodzili na tzw Kanadę gdzie odbywała się segregacja i selekcja przybyłych Żydów, zupełnie otwarcie Pilecki pisze o współwięźniach którzy przynosili stamtąd ukryte złote zęby, dolary i żywność - nawet sam Pilecki planując ucieczkę zaopatrzył się w dolary "odzyskane" od zagazowanych Żydów etc etc etc

  • prokuraturarejonowa

    Oceniono 45 razy 35

    Już wszędzie bez ogródek rabację Jarosława Rajmundowicza Kaczyńskiego nazywają reżimem.

    I prawidłowo. I prawidłowo też, że nikt z zagranicy nie chce z pisiorami kolaborować, a zwłaszcza naukowcy z Izraela. Historycznie w trakcie rabacji zawsze dochodziło do pogromów, więc nie ma się co dziwić że nie chcą firmować czegoś, co ma wybitnie antysemicki charakter.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX