Rzecznik Praw Dziecka czy Episkopatu? PiS wybrało najbardziej konserwatywnego kandydata [ANALIZA]

Wiktoria Beczek
Sprzeciwia się in vitro, przerywaniu ciąży w przypadku uszkodzenia płodu i przekonuje, że dzieci rozwodników lądują w poprawczakach. Nowy Rzecznik Praw Dziecka jest prawdopodobnie najbardziej konserwatywnym z przedstawianych przez PiS kandydatów na to stanowisko.

Droga do wyboru nowego Rzecznika Praw Dziecka była długa i wyboista. Zaczęło się od Sabiny Zalewskiej. Być może udałoby się ją przepchnąć, mimo poglądów na temat bicia dzieci (pisała, że zabezpieczanie ich przed despotyzmem rodziców to pajdokracja i w ogóle lewicowa teza) oraz krytyki instytucji Rzecznika Praw Dziecka. Ale trudno było przymknąć oko na plagiaty, które miała popełniać w swoich pracach naukowych. Swoją pierwszą kandydatkę klub PiS odrzucił już na poziomie komisji sejmowej.

Odrzucanie rozsądnych kandydatów

Wraz z nią przed komisją stanęło jeszcze dwoje kandydatów - prof. Ewa Jarosz, pedagożka, nauczycielka, doradczyni RPD, autorka wielu publikacji naukowych i raportów pod egidą Rzecznika. Jarosz rekomendowała nie tylko PO, ale też środowiska naukowe i organizacje pozarządowe, w tym Towarzystwo Przyjaciół Dzieci, UNICEF, Fundacja Rodzić po Ludzku czy Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę. Wydawałoby się więc, że z takim résumé należy ją szybko zatwierdzić i cieszyć się ze znalezienia tak wysokiej klasy specjalistki.

Również kandydat Kukiz’15 i PSL Paweł Kukiz-Szczuciński mógł być rozsądnym wyborem. To psychiatra i pediatra, który w swoim CV ma m.in. pomoc dzieciom z rodzin trędowatych w Indiach, praktykę lekarską na granicy syryjsko-libańskiej i liczne misje humanitarne. On również nie otrzymał rekomendacji komisji sejmowej, choć wydawało się, że ma duże szanse, gdy Zalewska ostatecznie się skompromitowała. Być może PiS nie chciało jednak wspierać osoby tak silnie związanej z innym klubem (“drugi” Kukiz jest szarą eminencją Kukiz’15). A może koniecznie chcieli swojego kandydata i już.

Drugą szansą PiS była Agnieszka Dudzińska - socjolożka z dużym doświadczeniem w pracy na rzecz dzieci i młodzieży, szczególnie z niepełnosprawnościami. Była zaangażowana m.in. w tworzenie domów treningowych dla osób z różnego rodzaju niepełnosprawnościami, działała na rzecz tworzenia klas specjalnych, była ekspertką Rzecznika Praw Obywatelskich i MEN.

Dudzińska była kandydatką dobrą, choć nie uniknęła kontrowersji. Podczas obrad komisji sejmowej opowiadała bowiem o "modzie na homoseksualizm" i "wpajaniu tendencji demoralizujących". Zaznaczała jednak, że nieheteroseksualne dzieci będzie wspierać i "bronić jak własne". Nie po pisowskiej linii była z kolei jej wypowiedź o edukacji seksualnej, która jest jej zdaniem niezbędna w szkołach. Ostatecznie Sejm kandydatkę poparł i jej zatwierdzenie przez Senat wydawało się formalnością, ale nagle - krótko przed głosowaniem - kierownictwo partii "cofnęło rekomendację" dla Dudzińskiej. Dlaczego? To już pozostaje zagadką.

Kaczyński ucisza temat aborcji

Zanim przejdziemy do trzeciego kandydata, spójrzmy na ostatnie ruchy PiS. Jarosław Kaczyński szykuje swoich ludzi do kolejnych wyborczych potyczek i - nauczony doświadczeniem - chce unikać wszelkich trudnych tematów i kontrowersji. Podczas posiedzenia klubu w Jachrance miał zabronić, mówiąc kolokwialnie, pisania głupot w mediach społecznościowych i poruszania tematu aborcji. To temat dla PiS bardzo niekorzystny, bo dotychczas marsze w obronie praw kobiet i przeciwko planowanemu wówczas zaostrzeniu prawa aborcyjnego, wyprowadziło na ulice największe tłumy. Czy PiS boi się ludzi na ulicach to sprawa drugorzędna, ale nie może nie brać pod uwagę sondaży, w których zdecydowana większość (również ich wyborców) opowiada się przeciwko ograniczeniu prawa do przerywania ciąży. Dlatego partia poodrzucała i pozamrażała wszystko, co mogła, czym zresztą naraziła się na poważny gniew Kai Godek.

Problem sprawia jednak niewielka grupa posłów, która wyszła przed szereg i złożyła do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o ocenienie zgodności z konstytucją obowiązujących przepisów, a konkretnie przesłanki, która pozwala na przerwanie ciąży w przypadku nieodwracalnego uszkodzenia płodu. Wniosek otrzymał gorące poparcie Zbigniewa Ziobry, ale utkwił w zamrażarce Julii Przyłębskiej. W ubiegłym miesiącu posłowie postanowili o sobie przypomnieć i wystosowali do prezeski TK list, w którym dopominają się o procedowanie wniosku. Rzeczniczka PiS natychmiast poinformowała, że naciskać na Trybunał nie wolno, a inicjatywa nie wyszła od partii. I stąd też nagłe instrukcje Kaczyńskiego, by tematu aborcji nie ruszać.

"Niegodziwe" in vitro, demoralizacja po rozwodzie

W ten sposób przechodzimy do kandydata numer trzy. Mikołaj Pawlak jest absolwentem prawa i prawa kanonicznego na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, a przed laty pracował w sądzie biskupim przy rozwodach kościelnych. Ta część doświadczenia Pawlaka zdecydowanie zdeterminowała jego poglądy - podczas debaty w Senacie przedstawił punkt widzenia pasujący bardziej rzecznikowi Episkopatu niż Praw Dziecka.

Począwszy od zapłodnienia in vitro, które jest jego zdaniem metodą "niegodziwą". Pawlak jasno zasygnalizował, że kwestie prawne "należy możliwie łączyć" m.in. z wiarą, a ta alarmuje go o naruszeniu godności "dzieci poczętych i nienarodzonych, zamrożonych na przykład". - To też są dzieci, bo są poczęte - mówił kandydat. Brakuje już tylko słów o tym, że dzieci urodzone dzięki metodzie in vitro są straumatyzowane przez "świadomość, że [ich] życie zostało okupione śmiercią rodzeństwa, albo że to rodzeństwo jest w tej chwili zamrożone" (cytat z Joachima Brudzińskiego) lub że "będą stawiały pytania co do swojego przeżycia tego niezwykle niebezpiecznego etapu, jakim była ich selekcja do życia, zresztą kosztem innych" (cytat z abp. Henryka Hosera).

Pawlak mówił też o "prawie dziecka do obojga rodziców" i przekonywał, że "wychowywanie w rozbitych czy niepełnych rodzinach jest wielkim problemem dla całego społeczeństwa". O co chodzi? Otóż zdaniem nowego RPD dzieci z takich rodzin "w tych najbardziej drastycznych przypadkach trafiają pod opiekę zakładów poprawczych i schronisk dla nieletnich". - To jest końcowy efekt w większości przypadków, jeżeli dochodzi do rozbicia rodziny - stwierdził. To oczywiście wierutna bzdura. Rozwody rodziców są trudne dla dzieci i trzeba robić wszystko, żeby jak najmniej na nich ucierpiały, ale twierdzenie, że dzieci rozwodników “w większości przypadków” lądują w poprawczaku to zupełna abstrakcja i wystarczy spojrzeć na statystyki dotyczące rozwodów, by stwierdzić, że w obliczu tak wysokiego odsetka rozstań, dla dzieci “z rozbitych rodzin” szybko zabrakłoby miejsc w poprawczakach.

RPD ocenił, że konieczne są zmiany w prawie, tak, aby "wychowywanie w pełnej rodzinie było popierane przez państwo". Co to oznacza możemy tylko spekulować. Być może Mikołaj Pawlak życzyłby sobie, aby państwo utrudniało rozwody, ale zapewne każdy rozsądny psycholog potwierdzi, że w ostatecznym rozrachunku dla dziecka mniejszą traumą będzie rozwód rodziców niż życie w rodzinie utrzymywanej na siłę, dla błędnie rozumianego "dobra dziecka", lub - co gorsza - obserwowanie jak rodzice skaczą sobie do oczu.

Problem dla PiS, problem dla wszystkich

Kandydat przedstawił również senatorom swoje poglądy na temat aborcji. Stwierdził, że obowiązujące przepisy "nie są precyzyjne", a "częścią drogi do wyjaśnienia tych rozbieżności jest być może wniosek złożony do Trybunału Konstytucyjnego". - Przychylam się do tego wniosku, przychylam się do uzasadnienia skierowanego przez prokuratora generalnego jako strony postępowania - stwierdził. Nowy Rzecznik staje więc po stronie tych posłów, których uciszyć próbuje Jarosław Kaczyński. Wysokość szkody dla partii zależy więc od tego, czy Pawlak okaże się "sterowalny" i czy będzie wsłuchiwał się w przekaz z Nowogrodzkiej.

Rzecznik Praw Dziecka może się jednak okazać poważnym problemem dla PiS, ale przede wszystkim będzie problemem dla ludzi - tych, którzy korzystają z "niegodziwej" metody in vitro, kobiet, które przerywają ciążę w przypadku ciężkiego uszkodzenia płodu i rozwodników, którzy - jak wiadomo - w chwili ustania małżeństwa swoje dzieci odstawiają pod bramami zakładów poprawczych.

Więcej o:
Komentarze (303)
Rzecznik Praw Dziecka czy Episkopatu? PiS wybrało najbardziej konserwatywnego kandydata [ANALIZA]
Zaloguj się
  • marywil2012

    Oceniono 82 razy 74

    W skrócie rzecznik praw organizacji chroniącej pedofilów w swoich szeregach. Jakie to zakłamane. Jakie to pisowskie.

  • antropoid

    Oceniono 74 razy 66

    Nawet wygląda na takiego, co nie lubi dzieci.

    Zresztą, czego się spodziewać po wymoczkowatym ultrakatolu z pis.

  • krynolinka

    Oceniono 47 razy 43

    Koniec z tą samowolką. Od dziś wprowadzić sakrament poczęcia! Pod nadzorem specjalnej komisji, nie może tak dalej być, że ludzie sobie chodzą do łóżka i robią nie wiadomo co!

  • sabriel

    Oceniono 46 razy 40

    Fanatyk religijny, a nie żaden rzecznik praw dziecka. Jakie on ma kompetencje na to stanowisko.

  • ergiel

    Oceniono 40 razy 32

    Moim zdaniem to wygląda na takiego, którego raczej powinno się izolować od dzieci. Zwłaszcza w tej muszce

  • kenter85

    Oceniono 31 razy 31

    Czy ten kraj kiedyś będzie normalny i nowoczesny bo narazie to tylko zacofany ciemnogród.

  • hefajstos1

    Oceniono 39 razy 31

    Już swoim wystapieniem w sprawie in vitro pokazał, gdzie i kogo będzie reprezentował. Mądrością nie odbiega od takiej rzeczniczki, co to jednemu z teletubisiów zarzucała homoseksualizam.

  • m.c.hrabia

    Oceniono 30 razy 30

    nie dość ,że prymityw, to na dokładkę idiota.
    jedno drugiego nie wyklucza.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX