Show Morawieckiego. Premier ośmiesza opozycję, ale też obiecuje drugie wejście do UE [ANALIZA]

Jacek Gądek
Nie tylko zepchnąć na margines, ale po pierwsze ośmieszyć opozycję - taki wist wykonał premier Mateusz Morawiecki. Najpierw PiS chciało zrobić z opozycji warchołów, ale ostatecznie obóz władzy postanowił uczynić z niej błaznów. A wyborcom obiecuje wręcz drugie wejście do Unii Europejskiej - nie Polski, ale Polaków.

Niespodziewanie Morawiecki poprosił Sejm o wyrażenie jego rządowi wotum zaufania. To szczwany fortel.

Pierwotny plan Prawa i Sprawiedliwości zakładał zepchnięcie wniosku opozycji o wotum nieufności dla premiera na margines. I tyle. Tak byłoby najprościej, ale - dla PiS - wcale nie najlepiej.

PiS chciało zrobić z opozycji warchołów

Pierwotnie marszałek Sejmu zepchnął punkt "wotum nieufności dla Morawieckiego" na porę, która już lekko trąciła drwiną. Harmonogram jeszcze rano zakładał, że debata nad wnioskiem opozycji odbędzie się w piątek w nocy, w godz. 21:00 - 22:45. Uwaga: tuż po spotkaniu opłatkowym w Sejmie.

W takim scenariuszu opozycja - nota bene wśród nocnej ciszy - byłaby wtedy kreowana na warchołów. Jednak spychanie punktu obrad na piątkową noc stwarza jednak wrażenie, że PiS chce ukryć przed opinią publiczną groźny dla siebie wniosek. A przede wszystkim byłoby to granie na polu narzuconym przez opozycję: skoro Grzegorz Schetyna zgłasza chęć bycia szefem rządu, to Morawiecki musi się bronić. A każdy spin doctor powie: gdy się gra tak, jak pozwala przeciwnik, to się przegrywa.

Fortelem w opozycję

PiS odwróciło więc tę logikę. Obóz rządzący sięgnął po fortel: po co tkwić w defensywie i bronić przed opozycją, skoro można przejść do kontry i pokazać swoją siłę? Stąd niespodziewany wniosek premiera o wyrażenie przez Sejm wotum zaufania.

Co lepiej brzmi - "premier wygrał" czy "premier się obronił"?

Mając - policzoną co do głowy - większość w Sejmie sięgnięcie po taki fortel jest zyskowne. Posłowie mogą szybko przegłosować wotum zaufania dla Morawieckiego. Wówczas wniosek opozycji rozpatrywany w piątkową noc będzie już tylko kapiszonem, a nie salwą. PiS ośmiesza opozycję jej własną i to najsilniejszą bronią. Dodając do tego fakt, że do przegłosowania wniosku o konstruktywne wotum nieufności jest potrzebnych co najmniej 231 głosów na "tak", a opozycja ich przecież nie ma, to klub PiS może nocną debatę zwyczajnie zignorować. Po opłatku posłowie PiS mogą się rozjechać do domów albo przygotowywać do konwencji partii.

To o konwencję PiS-u, a nie szczyt UE chodzi

Frapujący jest kontekst fortelu PiS. Premier "sprzedaje" konieczność uzyskania już teraz wotum zaufania, bo lada chwila jedzie do Brukseli na szczyt Unii Europejskiej w sprawie Brexitu. A tam przecież, aby zabiegać z całą siłą o polskie i unijne interesy, musi mieć silny mandat. Skoro opozycja właśnie teraz ten mandat chce premierowi odebrać, to znaczy że osłabia nie tyle jego, co państwo polskie w ważnym dla Unii momencie. Teza to efektowna, ale dęta. Szczyt UE to tylko pretekst.

O wiele istotniejsza jest perspektywa zwiastuna nowego otwarcia PiS-u: konwencji obozu rządzącego w ten weekend. To konwencja, która - przesadzając z lekka - oddzielić ma grubą linią to, co było, od tego, co ma być. To, co było PiS-owską rewolucją w państwie, od tego, co jest już kampanią przed wyborami do Parlamentu Europejskiego i Sejmu.

Śmiechem w opozycję

Z przemówienia premiera biło szyderstwo i chęć ośmieszenia opozycji. W tym i Donald Tuska, którego w ostatnich dniach znów zaczęli przywoływać i premier, i prezes PiS. - My, rząd PiS zrealizowaliśmy również waszą obietnicę - drwił z b. premiera i opozycji Morawiecki, gdy mówił o ograniczeniu deficytu budżetowego. A ten, chwalił się, może spaść poniżej 1 proc., co kiedyś Tusk obiecywał.

Wyśmiewał opozycję i tezę o izolacji Polski w świecie. Przywoływał tu dane o wzroście o 3 mln liczby turystów, którzy - drwił - "przedarli się przez zasieki na granicach". Szydził z rzekomej dyktatury, w której opozycja rządzi w wielu samorządach.

O może najważniejszym dziś temacie przy stołach, a więc perspektywie wzrostu cen prądu i tego, jak to się przełoży na koszty życia, wspomniał tylko, że "nie będzie podwyżek cen energii". Sam resort energetyki ocenił, że na rekompensaty z tytułu podwyżek za energię państwo wyda 4-5 mld zł i to tylko w jednym roku. Nie ma innej możliwości: prąd będzie droższy, pośrednio dotknie to wszystkich, nawet jeśli premier zapewnia, że nie.

Opozycja nazywa szarżę premiera "kinderbalem", "kabaretem" i "Alternatywami 4". Samochwalstwo szefa rządu faktycznie jest posunięte do granic wytrzymałości. A już trąci komedią, gdy Morawiecki chwali tych ministrów, których sam wykopywał z rządu i tych, których ma za kule u swoich nóg.

Big idea PiS-u: Polacy mają mieć Unię w swoich portfelach

Obok szyderstw jest i twardy przekaz. Premier zarysował bardzo wyraźnie, co będzie obiecywał wyborcom przez najbliższy rok. Parafrazując hasło PO sprzed 11 lat: By żyło się lepiej, jak na zachodzie Europy, wszystkim.

Koalicja Obywatelska rosła w siłę dzięki narracji o Polexicie - (jak mówił szef RE Donald Tusk) lunatycznym wyprowadzaniu Polski z Unii przez PiS. Ta opozycyjna narracja, mimowolnie napędzana zresztą przez obóz PiS, była skuteczna w czasie kampanii samorządowej. Główny macher od liczb, sondaży i analiz socjologicznych prof. Waldemar Paruch wprost mówił, że straszenie Polexitem zabrało PiS-owi kilka punktów procentowych.

Teraz Morawiecki wyśmiewa wizję Polski wychodzącej z UE. A co więcej: obiecuje, że pod względem pensji Polska pójdzie na zachód.

Teraz Morawiecki mówi, że pod rządami PiS do Unii dopiero wejdziemy. Nie politycznie, bo to stało się faktem w 2004 r., ale finansowo, bo Unia ma być nie na sztandarach, ale w portfelu przeciętnego Polaka.

Kasa, a nie flaga

Do wyborców najbardziej przemawia zasobność własnego portfela. Filarem takiej narracji PiS-u są - chłodno patrząc - bardzo dobre wyniki polskiej gospodarki: rekordowo wysoki w UE wzrost PKB i rekordowo niskie bezrobocie w naszej historii po 1989 r., a także rekordowe transfery pieniędzy dla ludzi najbiedniejszych. Ile w tym zasługi PiS, a ile to efekt prosperity w Europie? To już nie jest rozróżniane dla szeregowego wyborcy.

W myśl tej narracji Morawiecki obiecuje z mównicy, że doszlusujemy do "poziomu zachodnioeuropejskiego". To zapewne będzie gwóźdź programu PiS na najbliższy rok. "Podnoszenie poziomu życia" to dla Morawieckiego "główne zadanie", "historyczna szansa", bo "nie ma ważniejszej sprawy". W 10 lat premier chce więc dogonić Włochy - statystycznie to zresztą cel realny, przynajmniej pod względem dochodów, a nie klimatu. I jeszcze Hiszpanię. - Naszą aspiracją jest, aby pensje Polaków były wyższe - podkreślał premier.

Zwrot tożsamościowy

Co ciekawe, Morawiecki obiecał nie tylko finansowy kurs na Zachód, ale także tożsamościowy - przynajmniej w warstwie celebry. Chodzi o świętowanie rocznic wejścia Polski do Unii Europejskiej (to będzie już 15 lat), NATO (20 lat) i rocznicy Okrągłego Stołu (30). Co frapujące: 4 czerwca (pierwsze częściowo wolne wybory) Morawiecki określił mianem "rocznicy odzyskania wolności". Dla twardogłowych z obozu "dobrej zmiany" to raczej pomiot parszywego spółkowania komuny i agentury.

To swoiste odnowienie europejskich, natowskich i demokratycznych ślubów państwa polskiego. Sposób na sparowanie krytyki, że oto Polska pod wodzą PiS maszeruje ku putinowskiemu modelowi władzy.

Show pójdzie w zapomnienie, obietnice - nie

Wystąpienie premiera zapełni dzisiejsze ramówki w telewizjach i sloty na portalach. Ale to tylko show obliczone na jeden dzień, o którym większość wyborców zapomni po tygodniu. Łajanie opozycji i narcystyczne zachwycanie się sobą to łatwizna, która nie zmienia stanu gry.

Istotniejsze jest to, jakimi konkretnymi obietnicami Morawiecki na spółkę z J. Kaczyńskim wypełnią świetlaną wizję wstąpienia już nie tylko Polski, ale także Polaków do Unii.

Więcej o:
Komentarze (282)
Show Morawieckiego. Premier ośmiesza opozycję, ale też obiecuje drugie wejście do UE [ANALIZA]
Zaloguj się
  • qwerfvcxzasd

    Oceniono 91 razy 71

    "Premier ośmiesza opozycję"
    iDIOTYCZNY TYTUŁ. Sami się ośmieszacie w gazecie.
    Dzisiejszy występ Pinokia przejdzie do historii kabaretu. Jest jeszcze lepszy od miliona elektrycznych samochodów i stępki promu.

  • jur.jam

    Oceniono 71 razy 61

    Orwell się kłania …...zostało jeszcze tylko powołanie …..Ministerstwa Szczęścia i Ogólnego Dobrobytu .

  • qwerfvcxzasd

    Oceniono 61 razy 55

    "Wyśmiewał opozycję i tezę o izolacji Polski w świecie. Przywoływał tu dane o wzroście o 3 mln liczby turystów"

    On mówiąc o izolacji międzynarodowej polskiego rządu ma na myśli TURYSTÓW? Poważnie? Do kogo on to kieruje? Do idiotów?

  • pix_d

    Oceniono 65 razy 51

    ŻADNE piękne gadki pięknego Mateusza nie są w stanie przykryć tego, że sąd mu DWA RAZY przyklepał KŁAMSTWO.

  • tygrys102

    Oceniono 45 razy 41

    trudno o większego kretyna ekonomicznego...jak oni ustalają budżet, skoro z dnia na dzień mogą wycofać podwyżki prądu ? idioci !

  • remo29

    Oceniono 47 razy 41

    Ale że on tym długim nosem kłamczucha jeszcze nikomu oka nie wybił, to jestem w szoku.

  • andrzej2310

    Oceniono 38 razy 34

    Ale wygłupy Matouszka nie zmieniają faktu, że są pozorantami. I budują państwo mafijne, a takie to raczej wyjdzie z UE i nigdy wejdzie 2-gi raz, ha ha

  • marcel2761

    Oceniono 40 razy 32

    wystarczyło zobaczyć jak się kiwa z cała pisowską sitwą w rytm melodii na urodzinach Rydzyka - dla mnie jest to oznaka chorego państwa, Na Białorusi władze mają większe poczucie wartości

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX