Jarosław Gowin o wzroście cen prądu: Nie musi się przekładać na podniesienie cen innych usług

Zdaniem Jarosława Gowina wzrost cen energii "nie musi się wprost przekładać na podniesienie cen innych usług". Wicepremier przekonywał też, że minister energii ma sposób na ograniczenie "skali wzrostu sen energii".

Jarosław Gowinbył gościem Krzysztofa Ziemca w RMF FM. Podczas rozmowy Ziemiec zapytał wicepremiera o to, czy ceny prądu pogrążą obóz władzy bardziej "niż wszystkie afery razem wzięte".

Gowin: Tchórzewski ma sposób na podwyżki cen prądu

- To jest bardzo poważny problem. Rozmawialiśmy o tym wczoraj i jeszcze będziemy rozmawiali w najbliższych tygodniach, a może miesiącach - powiedział Gowin. - Minister Tchórzewski uspokajał wszystkich zebranych w Jachrance, że ma sposób na to, żeby ograniczyć skalę wzrostu cen energii do takiego poziomu, który nie będzie dotkliwie odczuwalny z perspektywy milionów Polaków - zapewnił wicepremier. 

Następnie Gowin stwierdził, że w przypadku indywidualnych odbiorców podwyżki będą nieuchronne, "ale skala będzie o wiele mniejsza". - Wzrost cen energii nie musi się wprost przekładać na podniesienie cen innych usług dodał.

Wypowiedź Gowina ironicznie skomentował Marcin Kierwiński z PO. "Mamy kandydata do ekonomicznego Nobla w tym roku..." - napisał poseł.

"Ależ oczywiście, przedsiębiorcy i samorządy radośnie wezmą na siebie podwyżki rzędu 70 proc." - ironizuje z kolei Dariusz Ćwiklak, dziennikarz "Newsweeka".

Więcej o:
Komentarze (618)
Gowin o wzroście cen prądu: Nie musi się przekładać na podniesienie cen innych usług
Zaloguj się
  • statystyka_agentury

    Oceniono 25 razy -21

    Dziś musimy zapłacić za błędy Tuska.

    Przed objęciem rządów przez Tuska Polska była uznawana za jednego ze światowych liderów w redukcji emisji dwutlenku węgla i innych tzw. gazów cieplarnianych. Rządy koalicji PO/PSL to czas zaniechań, niekompetencji i działania wbrew polskiej racji stanu. Akceptacja unijnego paktu energetyczno-klimatycznego stała się niechlubnym ukoronowaniem polityki prowadzonej z brukselskiego klęcznika. Globalną redukcję emisji CO2 zapisano w konwencji klimatycznej ONZ i protokole z Kioto. Polska zobowiązała się, że w latach 2008 – 2012 zmniejszy emisję dwutlenku węgla o 6 proc. w stosunku do roku bazowego 1988. Tymczasem do roku 2005 Polska zmniejszyła emisję CO2 aż o 31,9 proc., stając się globalnym liderem polityki klimatycznej. Redukując emisję z ponad pięciokrotną nawiązką, pozostawiliśmy daleko w tyle kraje starej Unii, które w tym samym czasie zwiększyły emisję gazów cieplarnianych, niektóre nawet o kilkadziesiąt procent.

    Obejmując rządy, Tusk miał komfortową sytuację do realizacji korzystnej dla Polski polityki klimatycznej. Wybrał jednak działanie sprzeczne z polskim interesem. Tusk obwieścił sukces rządu polegający na tym, że Polska zobowiązała się zmniejszyć emisję CO2 w latach 2013 – 2020 r. „tylko o 20 proc.". Tymczasem rzekomy sukces jest faktyczną klęską, gdyż szef polskiego rządu zgodził się, by poziom redukcji emisji CO2 liczyć nie od 1988 r., ale od 2005 r. W ten sposób do bilansu obniżenia emisji przez Polskę nie będzie wliczana, osiągnięta w latach 1988 – 2005, rekordowa redukcja o 31,9 procent. W tym samym czasie inne kraje europejskie zamiast obniżyć emisję zgodnie z protokołem z Kioto, znacząco ją podniosły. Na przykład Hiszpania aż o 48 proc., Portugalia o 41 proc., Włochy o 12,1 proc. A najwięksi unijni orędownicy pakietu klimatycznego zdołali zredukować swoją emisję CO2 w o wiele mniejszym stopniu niż Polska: Niemcy o 17,5 proc., Wielka Brytania o 14,5 proc., a Francja zaledwie o 0,8 proc. Zgoda Tuska na odejście od protokołu z Kioto i obliczanie wysokości emisji od 2005 r. oznacza, że Polska startuje ze znacznie gorszej pozycji niż inne państwa UE. Porażające i niezrozumiałe jest, dlaczego premier RP lekką ręką przekreślił cały dorobek polskiej polityki klimatycznej. Jedną decyzją Donald Tusk zdegradował Polskę z pozycji światowego lidera polityki proekologicznej do roli państwa frajerskiego, które przez lata ponosiło olbrzymie koszty restrukturyzacji i modernizacji, a teraz musi kupować prawo do dalszego rozwoju.

  • duszek

    Oceniono 16 razy -16

    Podwyżka jest przecież związana z emisjami CO2 .
    Nie chcecie ratować planety i klimatu?
    i z drugiej strony to ekipa Tuska budowała elektrownię atomową i wydała na nią prawie 300 milionów .
    Znaleźli już lokalizację?

  • Mateo Yavorsky

    Oceniono 15 razy -15

    Gowin skompromitował się tym twierdzeniem, ale i trzeba przyznać że podwyżki cen pradu to cena za nasze członkostwo w UE (nie pierwsza i nie jedyna).

  • dojcze_kabana

    Oceniono 18 razy -14

    Kiedy sekta z czerskiej odpisze przyczyny podwyżek cen energii?

  • duszek

    Oceniono 12 razy -10

    Przypomnę, że koalicja PO-PSL zapowiadała uruchomienie elektrowni atomowej już 2019 r. Rząd Donalda Tuska uchwałą nr 4/2009 Rady Ministrów z dnia 13 stycznia 2009 r. zobowiązał ministra Skarbu Państwa do zapewnienia współpracy z Polską Grupą Energetyczną S.A. przy przygotowaniu Programu Polskiej Energetyki Jądrowej (PPEJ) oraz wiodącej roli tego podmiotu w jego realizacji. Polska Grupa Energetyczna S.A., która jest inwestorem pierwszej polskiej elektrowni jądrowej, do budowy powołała spółki PGE Energia Jądrowa S.A. i PGE EJ 1 Sp. z o.o.

    Termin ukończenia prac zapowiedzieli na rok 2019. Jednak termin ten szybko przestał być aktualny, podobnie jak kolejna obietnica – rok 2025. Co więcej, koalicja PO-PSL przez osiem lat nie potrafiła wskazać nawet preferowanej lokalizacji elektrowni jądrowej.

    Mimo, że postępów prac nie było to szerokim strumieniem płynęły pieniądze spółek „budujących” elektrownię. Tylko w okresie od 2009 roku do końca września 2015 roku wydatki wyniosły 242 mln zł.

  • Mateo Yavorsky

    Oceniono 13 razy -9

    Popieracie polacy obecność Unii Europejskiej ze swoją polityka klimatyczną, to czemu gamonie się oburzacie na podwyżki pradu, które są bezpośrednim skutkiem wdrożenia nakazów Unii? :D

  • imagistyk

    Oceniono 10 razy -8

    Gdy w 1999 roku wicepremier profesor Leszek towarzysz Balcerowicz podnosił po raz kolejny akcyzę na paliwa ( deformy kosztowały więcej niż zakładał ) to przekonywał, że koncerny paliwowe wcale nie muszą podnosić cen. Bardzo więc proszę nie odbierać pierwszeństwa Balcerowiczowi : jemu ten Nobel po prostu należy. Na początek z fantasy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX