Prof. Antoni Dudek: Być może argument finansowy przemówi do Lecha Wałęsy

Jacek Gądek
- Lech Wałęsa jest człowiekiem nieszablonowym, co przez długie lata działało na jego korzyść, bo potrafił skrótem myślowym osłupić intelektualnie rozwinięte audytorium. Ale wszystko ma swoje granice - mówi prof. Antoni Dudek, historyk i politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Sąd Okręgowy w Gdańsku orzekł nieprawomocnie, że Lech Wałęsa ma przeprosić Jarosława Kaczyńskiego za słowa, że to on jest odpowiedzialny za śmierć 96 osób, które zginęły w katastrofie smoleńskiej. Odrzucił jednocześnie wniosek prezesa PiS o zapłatę 30 tys. złotych na cele społeczne.

Jacek Gądek: - Lech Wałęsa ma przeprosić Jarosława Kaczyńskiego za słowa o tym, że doprowadził do śmierci brata. Oczywiste?

Prof. Antoni Dudek: - Widzieliśmy, jak Lech Wałęsa zeznawał w sądzie. Nie potrafił przedstawić jakichkolwiek dowodów na tak ciężkie oskarżenia.

Twierdził, że jeśli napisał za mało, to może jeszcze coś do dorzucić do tych oskarżeń.

Ale sąd stoi jednak na gruncie logiki prawa, a nie logiki Wałęsy, która jest bogata w plusy dodatnie i plusy ujemne.

Lech Wałęsa jest człowiekiem nieszablonowym, co przez długie lata działało na jego korzyść, bo potrafił skrótem myślowym osłupić intelektualnie rozwinięte audytorium. Ale wszystko ma swoje granice. Nie można konfabulować tylko dlatego, że się kogoś nie lubi. Nie można brutalnie uderzać w Jarosława Kaczyńskiego, jeśli się wie, jak silna jest więź między braćmi bliźniakami - nie może mówić, że doprowadził do śmierci własnego brata i 95 innych osób. Jeśli mówi to laureat Pokojowej Nagrody Nobla, były prezydent, to co najmniej budzi to niesmak. A w Jarosławie Kaczyńskim musiało wzbudzić coś więcej - nie dziwię się mu, że podjął próbę prawnej obrony dobrego imienia siebie i brata.

Trudno oczekiwać, aby wyrok ten upadł po ewentualnej apelacji. Lech Wałęsa będzie przepraszał Jarosława Kaczyńskiego. Te wymuszone przeprosiny mogą sprowokować Wałęsę do kolejnych tyrad, czy może jednak nieco spokornieje?

Chciałbym, aby zrealizował się ten drugi scenariusz. Z prostego powodu: co by nie mówić o Wałęsie, to jest on najbardziej znanym na świecie żyjącym Polakiem. Jego sława powoli wygasa, ale ciągle tak jest.

Jeśli najsławniejszy żyjący Polak zachowuje się właśnie tak, jak teraz Lech Wałęsa, to uderza to nie tylko w niego samego. Uderza także w jego rodaków. W naszym wspólnym interesie jest, aby Wałęsa jednak powściągnął język. Czy to nastąpi? Wątpię. W jego wieku ludzie już się raczej nie zmieniają. Tym bardziej, że Wałęsie udało się - w I instancji - uniknąć kary pieniężnej (prezes PiS oczekiwał 30 tys. zł na cele społeczne - red.), a to na tym punkcie jest bardzo czuły. Gdyby musiał zapłacić, ubodłoby go to mocniej niż sam nakaz przeprosin.

Zamieszczenie ogłoszeń z "przepraszam" też będzie kosztowne.

I być może argument finansowy do niego przemówi. Nie spodziewam się jednak, że Wałęsa przestanie teraz opowiadać niestworzone historie o braciach Kaczyńskich i PiS-ie.

Sąd oddalił powództwo w zakresie dwóch innych wypowiedzi Wałęsy. W nich to były prezydent zarzucał Jarosławowi Kaczyńskiemu, że stoi za machiną, która zrobiła z niego TW "Bolka" i - po drugie - sugerował, że prezes PiS jest chory psychicznie. Wałęsa więc też trochę wygrał?

Co do sugerowania choroby, to się w sumie nie dziwię sądowi, bo to bardzo ulotna kwestia. Ale już w sprawie "Bolka" Wałęsa też nie był w stanie przedstawić jakichś dowodów, które by potwierdzały jego słowa. Nie pokazano żadnych dowodów, że to Jarosław Kaczyński zrobił z byłego prezydenta TW "Bolka". Zatem tutaj - według mnie - Wałęsa też naruszył dobra osobiste prezesa PiS, bo przecież zarzucał mu podrzucanie jakichś sfabrykowanych materiałów.

Sąd uzasadniał, że cały czas dzieje się to w ramach wolności słowa, a postać Wałęsy jest obiektem debaty politycznej.

Nie zgadzam się. Czym innym jest ocena materiałów dotyczących TW "Bolka", które Wałęsa uważa za sfabrykowane, a Kaczyński za autentyczne (ich autentyczność potwierdzają zresztą wszyscy poważni historycy), a czym innym jest mówienie, że te rzekomo fałszywki są podrzucane na polecenie Jarosława Kaczyńskiego.

Sąd był łaskawy dla Lecha Wałęsy?

Na pewno sąd robił, co mógł, aby ratować Wałęsę. Już nawet taki wyrok jest jednak ostrzeżeniem dla byłego prezydenta.

Pan wie, co czego służą ostrzeżenia: do ignorowania.

I jeśli Wałęsa je zignoruje, to będzie dalej niszczył swoją biografię.

Faktem jest, że miał epizod współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, a potem miał bardzo ładną kartę "Solidarności", by później obrać kurs w dół. Przez bardzo nieudaną prezydenturę spadł z wysokiego konia, jaką było przywództwo "Solidarności". W 2000 r. zdobył 1 proc. poparcia w wyborach prezydenckich.

Kiedy zaczęła się autentyczna nienawiść między Wałęsą a braćmi Kaczyńskimi?

To mamy akurat dość dokładnie zlokalizowane dzięki Jackowi Kuroniowi. Pod sam koniec 1991 r. Doszło wtedy do słynnego spotkania przywódców kilku partii z Wałęsą. Prezydent usiłował po raz kolejny przeforsować kandydaturę Jana Krzysztofa Bieleckiego na premiera. Chciał, aby Bielecki pozostał szefem rządu także po wyborach, ale Kaczyński zbudował jednak koalicję, która uczyniła premierem Jana Olszewskiego.

Jacek Kuroń zrelacjonował ostrą dyskusję między panami, która przekształca się w krzyk. A finał jest taki, że Kaczyński wstaje od stołu i wychodzi, a na pożegnanie Wałęsa rzuca "zajmie się tobą prokurator!". Na co Kaczyński odpowiada: "jeszcze zobaczymy, kim się zajmie". I wyszedł. To był spektakularny moment, który zakończył krótki polityczny związek obu panów. Potem były już demonstracje i palenie kukły Wałęsy.

Wałęsa po opuszczeniu Belwederu zszedł na drugi plan. Kiedy odżyła ich wzajemna niechęć?

Istotną rolę odegrała tu sprawa "Bolka". Wałęsa stał się ikoną Platformy Obywatelskiej - politycy tej formacji uznali, że będzie im przydatny jako patron. Aż w 2008 r. wybuchła sprawa TW "Bolka".

Paradoksalnie już w czasach rządów PO.

Tak, ale książkę "SB a Lech Wałęsa…" wydał IPN. Potem wyszła jeszcze książka Pawła Zyzaka. Prawo i Sprawiedliwość zaangażowało się w obronę autorów tych publikacji i atakowanie Wałęsy. Historia przeplatała się z polityką. Gdyby PO tak Wałęsy nie promowała, to PiS by go tak mocno z kolei nie atakowało.

Jaki dziś Wałęsa ma kapitał polityczny?

Znikomy. Wałęsa powołał Komitet Obywatelski bis. Żadnej roli on nie odegra, ale są jeszcze tacy, którzy wierzą, że ten nowy komitet przy Lechu Wałęsie ma kapitał i były prezydent będzie przydatny w bieżącej polityce.

W rzeczywistości były prezydent jest przydatny tylko przy okazji uroczystości rocznicowych, gdy Wałęsa stoi obok polityków PO, razem z Bogdanem Borusewiczem i Henryką Krzywonos. A z kolei PiS ma swoich bohaterów jak Andrzeja Gwiazdę i Krzysztofa Wyszkowskiego. Dawni opozycjoniści mogą się licytować na zasługi - nic więcej.

Kiedyś Wałęsa mógł być co prawda przydatny w polityce zagranicznej w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi. Ale i to się skończyło, gdy noblista zaczął mówić dziwne rzeczy, na przykład o homoseksualistach.

Był, jest i będzie legendą, ale bez wpływu?

Jest legendą, ale zwietrzałą. Oczywiście, jego legenda wróci, ale już po jego śmierci. Warto w końcu zrobić dobry film o nim - lepszy niż hagiograficzny obraz w reżyserii Andrzeja Wajdy. Bo historia życia Wałęsy jest niesamowita: z chłopa król, z króla…

Właśnie. Kto? Bo królem już na pewno nie jest.

Cymański: mam nadzieję, że relacje Kaczyński-Wałęsa się poprawią

Więcej o:
Komentarze (340)
Prof. Antoni Dudek: Być może argument finansowy przemówi do Lecha Wałęsy
Zaloguj się
  • krzysztof_ptk

    Oceniono 94 razy 76

    Ale wczoraj Wałęsa nie musiał czekać aby sobie zrobić zdjęcia z byłymi prezydentami, podchodzili do niego sami. Mimo wszystko to legenda dla świata. I tego wielu nie może mu przebaczyć.

  • wylye

    Oceniono 80 razy 66

    Pan profesor w swoich wypowiedziach zrobił wszystko by zdyskredytować Wałęsę. Nie wiem jaki kapitał polityczny w istocie ma obecnie Wałęsa. Pewnie nie wielki. Jednak jest to żyjąca legenda. Owszem jest (bywa) prymitywny w swoich wypowiedziach i zachowaniu. W końcu to człowiek bez wykształcenia. Wiem za to, że ludzie wykształceni potrafią w publicznej przestrzeni stosować obelżywe inwektywy - mówić o zdradzieckich mordach tych którzy "zabili mu brata"
    I co? jakie stanowisko w tej sprawie zajął niezależny sąd, pamiętacie?
    Właśnie. Wiem jedno, z pewnością przyjdzie czas, kiedy po "prezydencie tysiąclecia" zostaną puste cokoły. Na pewno, też sarkofag w pewnej krypcie na Wawelu zostanie opróżniony... Bo hańbą dla Polskiej historii jest, by obok legendarnych królów i wodzów spoczywał ktoś, kto na to nie zasługuje w żaden sposób. W XVII w. Rosji był okres pognębienia. Rosjanie nazwali go "Smutą"
    Myślę, że czas quasi IVRP - czas samowładztwa PIS doczeka się podobnego jakiegoś terminu. Dla mnie Polska po 2015 jest właśnie w takiej "smucie".
    Wiem też, że kiedy przyjdzie czas na obu panów - Kaczyńskiego i Wałęsę historia wyznaczy im należne miejsca... I miejscem pana Kaczyńskiego nie będą tzw "złote karty historii"
    Możni tego świata z radością witają dziś Wałęsę wszędzie gdzie tylko się pojawi. Panu Kaczyńskiemu - używając "klasyka" mogą podać co najwyżej nogę...

  • mil-ka5

    Oceniono 72 razy 64

    Jarosław Kaczyński krzyczał do posłów opozycji " zabiliście mi brata".Ma na to dowody ?

  • 7ogamihcra

    Oceniono 57 razy 45

    Panie Dudek profesorze UKardynałaSWyszyńskiego widać pan nic nie rozumie i nie zdaje sobie sprawy z tego, że obecnie rządzą Rzeczpospolitą przestępcy łamiący po chamsku Konstytucję i prawo.
    Nie wie pan, że w procesie poszlakowym o współudział w katastrofie smoleńskiej jednym z ważniejszych oskarżonych byłby pan JK . Nie wie pan, że tenże JK na swoich miesięcznicach oskarżał bez żadnych dowodów o zamach władze Rzeczpospolitej a Premiera Donalda Tuska w szczególności i powinien być tak samo oskarżony o tym razem całkowicie bezpodstawne szkalowanie opinii premiera Tuska. W sumie jest pan panie Dudek pisowskim szubrawcem.

  • idioteka-narodowa

    Oceniono 47 razy 43

    Prof.Dudek sam siebie z rozbiegu,zaliczył do poważnych historyków w spr. Fałszywek nt. Lecha Wałęsy. Inni uważają jednak,że poważni historycy znają fałszywki i metody działania SB w niszczeniu Lecha Wałęsy w latach 1976-1990.,a p.Dudek nie zna tych metod i nie studiował materiałów SB? Żałość bierze,kiedy się Pana prof. Dudka słucha..zawsze w rozkroku.Od profesora historii,czerpiącego wiedzęr i dostęp do IPN wymaga się profesjonalnego podchodzenia do tematu.

  • vito60

    Oceniono 49 razy 43

    ,,Potem było palenie kukły Wałęsy", i tak pisi profesor Dudek nieopatrznie się wygadał kto rozpoczął seanse nienawiści, co Kaczyński zarzuca politykom PO. Przypomnę, mowa o roku 1991.

  • bjuras

    Oceniono 48 razy 40

    Dudek to taki łagodniejszy Żaryn. Nie neguje etykietki produktu "Wałęsa", ale wyraźnie stara się uwypuklić jego wady.
    No i zwolennik (oficjalnie nie przyznający się do tego) pisowskiej reformy sądownictwa - na pytanie czy: Sąd był łaskawy dla Lecha Wałęsy?
    odpowiedział: Na pewno sąd robił, co mógł, aby ratować Wałęsę."

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX