"Do Rzeczy": To nie pierwszy "wyskok" Mosbacher. Domagała się uprzywilejowania amerykańskich firm

Prawicowy tygodnik informuje, że list Georgette Mosbacher nie był pierwszym "wyskokiem" ambasadorki USA w Warszawie. W ostatnim czasie miała wzywać na rozmowy osoby pracujące nad nowelizacją ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych i prawnych.

Georgette Mosbacher interesowała się zmianami w przepisach o podatku dochodowym w kontekście amerykańskich przedsiębiorstw w Polsce. W tej sprawie miała wzywać na rozmowy, a zdaniem dziennikarzy "Do Rzeczy" zaproszenia przypominało polecenie służbowe. Na spotkaniach ambasadorka przedstawiła swoje roszczenia:

Pani ambasador bardzo wyraźnie, otwartym tekstem zadeklarowała, że nie powinno być tak, że wszystkie podmioty funkcjonujące na polskim rynku płacą podatek w podobnej wysokości. Mówiła, że polski i europejski rynek jest trudny dla amerykańskich firm i oczekiwała, że wprowadzone zostaną rozwiązania zmniejszające wysokość obciążeń podatkowych dla firm pochodzących ze Stanów Zjednoczonych.

Wśród amerykańskich podmiotów, które miałyby zostać postawione w uprzywilejowanej pozycji wobec polskich firm, Mosbacher wymieniała m.in. Ubera.

Roszczenia ambasadorki miały "wywołać konsternację" rządu. Rozmówca dziennikarzy mówi, że zwołano naradę w sprawie "zaskakujących roszczeń Mosbacher", na której zastanawiano się, czy pisać w tej sprawie do Waszyngtonu. Rozmówca nie wie jednak, jak potoczyły się rozmowy w tej sprawie.

Doniesienia skomentował Paweł Kowal, były sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. "Ależ ambasadorowie na całym świecie "chodzą za" interesami firm ze swojego państwa i różnymi rozwiązaniami legislacyjnymi. Polscy też. Oni naprawdę, jeśli są dobrzy, robią coś oprócz ogrzewania koniaku w kieliszku w eleganckim lobby. To nie sensacja" - napisał na Twitterze.

Krytyczny list Georgette Mosbacher

W piśmie skierowanym do Mateusza Morawieckiego Mosbacher krytykuje rząd w związku z wypowiedziami, m.in. szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego, na temat autorów reportażu "Superwizjera" o polskich neonazistach. 

Początkowo nie wiadomo było, czy pismo jest autentyczne - zawierało błędy w nazwiskach i nie wysłano go na oficjalnej papeterii. Wpłynięcie listu potwierdził jednak rzecznik prezydenta (kopię miał otrzymać Andrzej Duda i minister Joachim Brudziński). Ambasada USA w Polsce poinformowała, że "nie może komentować oficjalnej korespondencji dyplomatycznej".

Więcej o:
Komentarze (365)
"Do Rzeczy": To nie pierwszy "wyskok" Mosbacher. Domagała się uprzywilejowania amerykańskich firm
Zaloguj się
  • Slovo Doman

    Oceniono 62 razy 32

    Przecież Pani ambasador Mosbacher to Pan prezydent Tramp a Tramp to Mosbacher. Nasze pisowskie kundle tego nie rozumieją. Jaki jest Tramp wszyscy widzą i tylko Wspólnota europejska może nam zagwarantowć bezpieczeństwo. Tylko że te nieuki tego nie widzą.

  • marc.pl

    Oceniono 69 razy 31

    Ja bym słów pani ambasador nie lekceważył, ona doskonale wie co pisowcom chodzi po głowie. Papla Pawłowicz już kiedyś powiedziała że trzeba usunąć wolne media z Polski. O tym co dzieje się w kraju tylko kłamca Ziemiec będzie wam opowiadał.

  • herbb

    Oceniono 31 razy 17

    O takich ludziach prawactwo zwykło mawiać, że nie poddają się poprawności politycznej

  • czechy11

    Oceniono 42 razy 16

    PiSowcy to wasze standardy. Po prostu pieknie zastosowała wasze metody dając wam elegancko po pysku. W końcu to wasz wymarzony świat prawacjuej Real polityk. A ze jesteście wyżej waszej wymarzonej grze zerami to już wasz problem.

  • fakduck

    Oceniono 20 razy 12

    Czy ja dobrze pamiętam, że drużyna dojnej zmiany bardzo się cieszyła z przyjazdy tej pani do Polski? Kolejna pisowska pomyłka?

  • rmarcin555

    Oceniono 22 razy 12

    Ale przecież POP Duda złożył oficjalnie hołd murzyński. Trump go przyjął, więc teraz ma prawo oczekiwać, że Polska wywiąże się z umowy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX