Najsilniejsza w historii III RP władza schodzi z drogi dymiącej ekstremie [ANALIZA]

Jacek Gądek
PiS i prezydent mają z 11 listopada obrazki, jakich chcieli: sielankę rodzin z dziećmi niosącymi narodowe flagi. Opozycja znajdzie w marszu sceny, które są profanacją święta: łopoczące sztandary neofaszystów. Polskie i zagraniczne media szukające ekstremów doszukają się ich wielu. Wszyscy solidarne pozostaną przy swoich "najmojszych" ocenach.

To, co pozostanie po marszu, a właściwie marszach 11 listopada w Warszawie, Jarosław Kaczyński zwykł określać jednym słowem. Absmak. I to nawet jeśli obóz rządzący będzie suflował narrację, że stołeczny pochód był feerią patriotyzmu.

Cichy rekord

MSWiA, które może przeszacowywać liczbę uczestników, podawało, że maszerowało ćwierć miliona osób. To tak, jakby cała Gdynia kroczyła jedną ulicą Warszawy.

Ale nie ma donośnego głosu obozu władzy, że była to największa demonstracja w historii wolnej Polski - po 1989 r. Gdyby obóz rządzący promował taką narrację, to postawiłby się w jednym rzędzie z narodowcami - a nie po to był bufor między marszem państwowym a marszem narodowców, by się dusić w dymie flar i ogłuchnąć od "raz sierpem, raz młotem".

Niech nikt nie mówi, że marsz był jeden i wspólny. Twój przyjaciel nigdy nie idzie daleko za Twoimi plecami, gdy macie ten sam cel.

Na łasce ekstremum

Obyło się bez ulicznej konfrontacji narodowców z marszem rządowym, więc PiS i prezydent mogą odetchnąć z wielką ulgą. Największa w tym zasługa służb i wojska, które stanęły na wysokości zadania. Obecność żołnierzy i żandarmów, obok oddziałów Policji, z pewnością stępiła nacjonalistyczne ostrze pochodu, a tym, którzy mieli zakusy, by "dymić", odebrała taką chęć.

Faktem jednak jest, że w święto 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę najsilniejszy w historii III RP obóz władzy był zdany na łaskę społecznie marginalnej organizacji narodowców i narażony na ryzyko szantażu i prowokacji ze strony ekstremistów.

Obóz "dobrej zmiany" ma przecież w rękach Sejm, Pałac Prezydencki, Senat, premiera, cały rząd, a resorty siłowe są we władaniu absolutnie najbardziej zaufanych ludzi prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Tymczasem ruch narodowy w Polsce to wręcz skraj marginesu. Samodzielnie narodowcy są w stanie zdobywać ok. 1 proc. poparcia w wyborach. Nie ma dla nich w Polsce społecznej bazy.

Mimo jednak, że są marginesem, to wciąż udaje im się kanalizować patriotyczną emocję potężnej liczby osób, które co rok przychodzą na Marsze Niepodległości. I to nawet jeśli ci narodowcy wydają z siebie antysemickie albo rasistowskie pomruki. Cóż z tego, że ktoś powie o "separatyzmie rasowym", "judeosceptycyzmie" albo zaprosi ruch Forza Nuova (neofaszystów z Włoch)? Uczestnicy marszu z dalszych szeregów puszczą to mimo oczu i uszu - z przyzwyczajenia, bo wrosło to już w polski krajobraz. A żadna kolejna władza nie jest w stanie odbić tego tłumu narodowcom.

Ani klęska, ani sukces

Władze państwowe - w osobie marszałka Senatu - spotykały się z szefostwem Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Negocjacje trwały do ostatnich godzin przed startem pochodu. Skończyło się na tym, że obóz rządzący zapewnił sobie miejsce na czele, długi bufor separujący część państwową od tej prowadzonej przez narodowców. Część rządowa rozeszła się dość szybko, a marsz kontynuowali narodowcy.

Pochód 11 listopada nie zakończył się klęską i totalnym blamażem obozu PiS, choć wiele osób z opozycji na to liczyło. Obóz rządzący nie oddał przecież narodowcom i nacjonalistom Święta Niepodległości, ale tuż przed nim politycznie konfrontował się z narodowcami i ostatecznie to prezydent, premier i prezes stanęli na czele - tak brzmi oficjalna nazwa - Biało-Czerwonego Marszu "Dla Ciebie Polsko". Obyło się też bez zadym, a flagi narodowe dominowały nad tłumem.

Obóz władzy w żadnym razie nie może jednak ogłosić się wygranym, co teraz czyni wielu notabli. Co więcej - choć zabrzmi to patetycznie - państwo polskie nie może ogłosić się zwycięzcą święta 100-lecia swojej niepodległości. Bo cóż z tego, że państwo rządzone przez PiS szło na czele i prowadziło gigantyczny pochód, skoro na plecach czuło oddech skrajnych narodowców, czasami nacjonalistów, a także grupki neofaszystów z Forza Nuova? Obok obrazu Chrystusa miłosiernego wybuchały petardy, płonęły race, ludzie krzyczeli "a na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści". W tłumie spłonęła flaga Unii Europejskiej.

Takiej skrajności państwo polskie zeszło z drogi. Nim jednak obóz rządzący zakończył własny marsz i wsiadł do limuzyn, chciał zadbać o pogodne obrazki.

Inscenizowana sielanka

Premier Mateusz Morawiecki szedł na czele trzymając najmłodszą córkę i syna za ręce. Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk z dzieckiem niesionym na ramionach. Jarosław Kaczyński z biało-czerwoną flagą w ręku. Na pogodnym selfie prezes PiS z kilkoma kobietami obok uśmiechał się do obiektywu. W pierwszym szeregu roiło się od harcerzy najmłodszego pokolenia. A na trasie marszu, przed samym bannerem "Dla Ciebie Polsko" chłopak oświadczył się dziewczynie, czego uściskiem dłoni pogratulował im sam premier.

Absmak, choć prezes Jarosław Kaczyński tego nie powie, jednak pozostaje. I coś więcej: chęć odwetu narodowców na obozie władzy, który już jest oskarżany o kradzież Marszu Niepodległości.

Rosomaki na Moście Poniatowskiego. Przez Warszawę idzie Marsz Niepodległości

Więcej o:
Komentarze (304)
J. Kaczyński by powiedział: absmak. Ale pozostaje też coś więcej: chęć rewanżu za "kradzież" marszu
Zaloguj się
  • justas32

    Oceniono 63 razy 49

    Kaczyński jest szczęśliwy - im głupszy jego elektorat, tym pewniejsze jego poparcie ...

  • wicipinski

    Oceniono 60 razy 48

    O co chodzi? Co jest nie tak w fakcie, że bandyci konstytucyjni maszerują z bandytami stadionowymi? Ciągnie swój do swego!

  • justas32

    Oceniono 45 razy 35

    Już Rajmund Kaczyński ostrzegał że jego synowie to złośliwi pieniacze i nie można mieć do nich zaufania. Naród nie posłuchał ...

  • justas32

    Oceniono 41 razy 25

    Jeżeli ktoś oczekuje od PiS-u przyzwoitości - to jest śmieszny ...

  • fromG y

    Oceniono 32 razy 24

    Oni boją się paru tysięcy górników, więc nie rozmawiajmy o Himalajach... gotowi są okraść łódzka szwaczkę, by tylko wąsata szlachta ze Śląska uzbrojona w kije i śruby, nie pojawiła się na Wiejskiej

  • niko8472

    Oceniono 36 razy 24

    Najwazniejszym przekazem marszu bylo zdrowe kolanko pana prezesa. Dzielnie kroczyl zadajac klam spekulacjom na temat koniecznosci jakiejs operacji. Pozostaje pytanie co mu dolegalo...

  • mazzini890

    Oceniono 31 razy 23

    Cała siła pisu to wydmuszka.Tak jak Ssnacja.Pierwszy poważniejszy kryzys i powietrze z balonu ucieka. Wielkiej klęski pis nie ma ale wizerunkowa zagranicą jest spora. Wyjdzie to gdy Polska będzie czegoś poważnego potrzebować, a polityczni gracze np Putin wykorzystają to w swojej grze z Zachodem.Zaczną tam sączyć gadki i gierki o faszyzującym kraju.Russia Today dała już wczoraj tego przedsmak. Już prawicowy kanał Fox zauważył że decyzje o tzw Forcie Trump trzeba przemyśleć. Niełatwo rządowi będzie z tym walczyć.Olanie Tuska nie jako człowieka , lecz jego funkcji nie pomoże w negocjacjach z rdzeniem UE. Kaczyński nie rozumie że na taką "arogancję" w polityce zagranicznej mogą pozwolić sobie Chiny, ale nie Polska i nie on. Bo świat ma gdzieś niestety nasze powstania.Patrzy na obecny potencjał wojskowy, gospodarczy i demograficzny. Kiedyś Kaczyński powiedział że Polska może postawić się każdemu.Zapomniał ze postawić się nie równa się wygrać.

  • emigrant_1984

    Oceniono 29 razy 23

    Ja wiem czego zabrakło. Kulawy kurdupel powinien był przyjść z kotem na ten pochód. Jak sielanka to sielanka.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX