Wybory samorządowe 2018. Syryjczyk został radnym powiatu. "Polacy to wielki naród, patrzę na nich z podziwem"

- Incydenty były, ale traktuję to jako zjawisko w granicach błędu statystycznego - o problemach z rasizmem i ksenofobią w tracie swojej kampanii mówi Gazeta.pl Syryjczyk Shivan Fate, nowo wybrany radny powiatu polickiego. - Polacy to wielki naród, patrzę na nich z podziwem - dodaje.

GAZETA.PL: Prawie 17 proc. głosów w okręgu i pierwszy wynik do rady powiatu. Polityczny debiut-marzenie.

SHIVAN FATE: Nie ukrywam, że tak. (śmiech)

Zaskoczony?

Na pewno nie spodziewałem się tak wysokiego poparcia, ale to jeszcze bardziej mnie cieszy.

Startował pan z listy Koalicji Obywatelskiej. Jest pan członkiem którejś z wchodzących w jej skład partii?

Tak, Platformy Obywatelskiej.

Od dawna?

Dokładnie nie pamiętam, ale będzie już parę ładnych lat.

Ale w wyborach to pierwszy start?

Do rady powiatu – tak. Kiedyś były jeszcze jakieś nieśmiałe próby, ale nie wracajmy do tego. Tak na poważnie, to był mój debiut.

Po co panu polityka? Przyjeżdżający do Polski obcokrajowcy rzadko się w nią angażują.

Bo ja nie angażuję się w politykę, nie nazywam tego, co robię polityką. Chcę zajmować się sprawami, które dotyczą moich sąsiadów, mieszkańców mojego miasta. To działalność społeczna, a nie wielka polityka.

Ale jako działacz Platformy na pewno jest pan świadomy politycznych nastrojów w Polsce i emocji, jakie polityka budzi dzisiaj u Polaków. Wszystko jest polityczne.

To prawda, ma pan rację. Ale wystartowałem do rady powiatu, dlatego najważniejsza dla mnie jest moja okolica i ludzie, z którymi stykam się na co dzień, a nie wielkie polityczne konflikty. Liczy się to, co robiłem i robię dla innych. Myślę, że wyborcy, którzy oddali na mnie głos wiedzą o tym i z tego powodu na mnie głosowali, a nie dlatego, że należę do tej czy innej partii. Oni widzą we mnie sąsiada i znajomego, a nie polityka Platformy.

Jest pan Kurdem z Syrii, więc muszę zapytać: widział pan spot wyborczy Prawa i Sprawiedliwości o imigrantach?

Tak, oglądałem go.

I co pan wtedy pomyślał – „Kandyduję właśnie po to, żeby zmienić taką opinię o imigrantach” czy raczej „Może zrobiłem błąd, może lepiej było odpuścić”?

Zobaczyłem ten spot kilka dni przed pierwszą turą wyborów. Dla mnie był on kompletnie nie na miejscu. Zresztą PiS-owi też nie przyniósł oczekiwanych efektów. Wręcz przeciwnie, mocno im zaszkodził. Ale do rady powiatu kandydowałem nie po to, żeby walczyć z takimi materiałami, czy nawet odmienić wizerunek imigrantów. Kandydowałem po to, żeby zająć się tematami, które dotyczą codziennego życia powiatu i są mi bliskie – m.in. polityką społeczną oraz infrastrukturą drogową.

Trzy lata temu w rozmowie ze szczecińską „Gazetą Wyborczą” powiedział Pan: „Polska ma jeszcze to, czego już nie ma na zachodzie Europy. Kontakty międzyludzkie, życie społeczne, rodzinne, sąsiedzkie. Ludzie są ze sobą, spotykają się, rozmawiają, razem bawią się po pracy”. Po trzech latach i wielu polityczno-społecznych zmianach, które w tym czasie nastąpiły, podtrzymuje pan te słowa?

Oczywiście, że tak. Dowodzi tego to, że wciąż mieszkam w Polsce, wciąż jestem tu szczęśliwy i chcę mocno działać w samorządzie. Polacy to wielki naród, patrzę na nich z podziwem. Zawsze tak uważałem i to się nie zmieniło.

Skąd ten podziw dla Polaków?

Chociażby ze względu na to, co zrobili przez ostatnie 30 lat, ze względu na ten skok cywilizacyjny, którego dokonali po '89 roku. Wiele narodów może Polakom tego tylko pozazdrościć. To, że dzisiaj sytuacja polityczna jest taka, a nie inna, to nie tylko przykład Polski. Polityka zwariowała na całym świecie. Ale mam nadzieję, że to kwestia tymczasowa, która szybko minie, a potem znów będzie normalnie.

Inne narody na pewno nie zazdroszczą nam, że w ostatnich latach nie słyniemy z otwartości i tolerancji. Panu w czasie kampanii przydarzyły się jakieś rasistowskie lub ksenofobiczne incydenty?

Incydenty były, ale traktuję to jako zjawisko w granicach błędu statystycznego. Uważam, że kampania odbywała się spokojnie, ale może mam taką perspektywę dlatego, że mówimy o niższym szczeblu – powiatowym, a nie krajowym. Gdybym startował do Sejmu, liczba głosujących byłaby większa, ale większy byłby też pewnie odsetek incydentów, o których pan wspomniał.

Nie bał się pan tych przejawów rasizmu i ksenofobii? Rodzina i bliscy pana przed tym nie ostrzegali?

Liczyłem się z tym, że może spotkać mnie hejt. Przede wszystkim w internecie, ale także na co dzień. Pozytywnie zaskoczyło mnie, że było tego tak mało. Więcej było empatii ze strony znajomych i osób, które mnie znają. Wszyscy mocno mnie wspierali i trzymali za mnie kciuki. Między innymi dzięki temu kampania przebiegła sprawnie i merytorycznie. Oceniłbym ją może nie na piątkę, ale na czwórkę z plusem na pewno.

Pana koleżanka, radna Anna Rybakiewicz, napisała na Facebooku: „Ten wynik to nie tylko wygrana twoja i KO, to wygrana Polski tolerancyjnej, otwartej, Polski przyszłości, gdzie o patriotyzmie mówi się w kategoriach obowiązku i pracy, a nie przywilejów”. Będzie pan chciał wykorzystać swój mandat, żeby tego rodzaju postawy wzmacniać?

Za państwa pośrednictwem chciałbym podziękować i Ani za ten wpis, i wszystkim mieszkańcom mojej gminy, którzy oddali na mnie swój głos. Udowodnili i pokazali, że kolor skóry, kolor włosów czy wiara nie mają żadnego znaczenia, bo głosuje się na człowieka i to było dla nich najważniejsze. Bardzo mnie to cieszy. Bogactwo tkwi w różnorodności – taka jest moja odpowiedź na pana pytanie, takie podejście chcę promować w radzie powiatu. Słuszność tego podejścia potwierdzają moi koledzy i koleżanki z pracy, którzy mówią, że zawsze wprowadzam inne spojrzenie, inną wrażliwość do dyskusji. Liczę, że dzięki tej drobnej zmianie uda nam się zrealizować wiele fajnych projektów dla naszych mieszkańców.

Teraz zdobył pan mandat radnego, będzie pan działać w samorządzie. Co dalej? Myślał pan o karierze politycznej w polityce krajowej, na przykład ubieganiu się o mandat posła?

(śmiech) Nie, jeszcze nie myślałem. Dopiero zdobyłem mandat do rady powiatu i jeszcze nie ochłonąłem z emocji. Będę chciał się spełniać w pracy dla samorządu. A co przyniesie nam przyszłość, tego nigdy nie wiadomo.

Czyli nie wyklucza pan tego?

Absolutnie nie wykluczam. W samorządzie pracuję od dziesięciu lat i dość blisko współpracuję zarówno z administracją rządową, jak i samorządową. Także wszystko może się zdarzyć.

Schetyna: To będzie długi marsz. Dzisiaj robimy pierwszy krok. Zbudowaliśmy skuteczny anty-PiS

Więcej o:
Komentarze (39)
Wybory samorządowe 2018. Syryjczyk radnym powiatu polickiego
Zaloguj się
  • loneman

    Oceniono 2 razy 2

    Lasi na komplementy rasisci maja dylemat gdy schlebia im obcy, do tego stamtad - stereotypy maja sie slabo gdy natkna na kogos ok i duzo lepszego niz nasi co maja sie za kolejny cud swiata :-/

  • zlosliwyskrzat

    Oceniono 9 razy 1

    Wy w Wybiórczej to jednak jesteście niereformowalni. W tytule piszecie Syryjczyk. W artykule Kurd. Czyli wreszcie kto?
    Kurdowie to naród z historią sięgającą 4-5 wieku p.n.e. Zatem to, iż wspomniany powyżej urodził się w Syrii nie oznacza, że jest Syryjczykiem, jeśli sam uznaje, że jest Kurdem.
    Ponadto Kurdowie to bardzo specyficzny naród jak na Bliski Wschód. Bardzo duża różnorodność religijna od zaratustrian, poprzez różne odłamy muzułmańskie - ale praktycznie bez radykalnych elementów, czyli głównie szkoła Szafiego, trochę Alewitów, Szyitów, czy sufizmu - aż po odłamy chrześcijaństwa a nawet przed talmudyczny judaizm. To sprawia, że Kurdowie to nie jakieś sunnickie świry marzące o Kalifacie, których w Syrii jest również mnóstwo. Kurdowie nie mają problemu ze świeckimi władzami, co doskonale ukazuje ich oddolna organizacja w Syrii, która oparła się o świeckie władze. W odróżnieniu od miejsc, gdzie przedstawiciele An-Nusry czy innych "umiarkowanych" sunnitów oddolnie oparli władzę oczywiście o elementy teokratyczne. To jest gigantyczna i łatwo zauważalna różnica.
    Zresztą Kurdowie nie mieli żadnego problemu z ratowaniem przed zagrożeniem ISIS syryjskich wyznawców innych religii, bo różnorodność religijna nie jest dla nich żadnym problemem.
    Tylko, że wciskanie ludziom Czerstwi, że przeciętny Syryjczyk - że już nie wspomnę o innych mieszkańcach Bliskiego Wschodu, czy północnej, muzułmańskiej Afryki - wykazuje zachowania przeciętnego Kurda jest takim poziomem manipulacji ideologicznej, że aż trzeszczą zęby. Kurdowie mają zupełnie odmienną kulturę, jako naród od większości sąsiadów, a co bezpośrednio wpływa na socjalizację tych ludzi. Kurdowie nie mają problemu ze świeckim państwem, co między innymi wynika z tego, że do najbogatszych Kurdów zaliczają się zaratustrianie.

    Przestańcie zatem wciskać ludziom Czerstwi dyrdymały.

  • Robert Madejski

    Oceniono 2 razy 2

    Super facet. Zobaczcie, z jaką gracja odpowiadał na pułapki dziennikarki. Nie dał się wciągnąć w nawalankę na PiS... Szacun, powodzenia.

  • Robert Madejski

    Oceniono 6 razy 6

    Super facet. Zobaczcie, z jaką gracja odpowiadał na pułapki dziennikarki. Nie dał się wciągnąć w nawalankę na PiS... Szacun, powodzenia.

  • Robert Madejski

    Oceniono 1 raz 1

    Super facet. Zobaczcie, z jaka gracja odpowiadał na pułapki dziennikarki. Nie dał się wciągnąć w nawalankę na PiS...

  • alik-w-plomieniach

    Oceniono 5 razy 5

    Też mi nowość. Gdzieś w opolskim przez trzy kadencje z rzędu wójtem był Syryjczyk, o imieniu Dżihad do tego, startujący z list PiS. I znany jest incydent, kiedy przy ludziach nakładł po mordzie posłowi Samoobrony, bo ten wyjechał z jakimś rasistowskim tekstem.

  • frogmark

    Oceniono 3 razy -3

    A nie za niski czasem, albo za chudy? Przekonanie, że da się dzisiaj, w dobie samochodów, samolotów, internetu, itd. wyizolować ludzi z jakiś krajów pod względem pochodzenia geograficznego kraje wydaje cokolwiek irracjonalne. Można ewentualnie pytać na jak długo. Tylko po co? Lepiej przyjąć pragmatyczną politykę jak zatrzymać i pozyskać najlepszych ludzi w kraju.

  • smiki48

    Oceniono 12 razy 4

    jak ktoś nie widzi różnicy między wykształconym Kurdem, świetnie władającym językiem polskim, pracującym i nie korzystającym z socjalu a niewykształconymi imigrantami z Afryki, których głównym celem jest socjal, to tylko współczuję. Gdyby do Europy trafiali imigranci podobni do tego Kurda, nie byłoby problemu. Od wielu lat inny Syryjczyk w Szczecinie jest ordynatorem i nikt nie ma do niego zastrzeżeń. Jesteśmy otwarci, ale dla ludzi potrafiących docenić naszą Ojczyznę.

  • qawsedrftg

    Oceniono 12 razy 4

    Taką emigrację należy popierać, ale nie ma to nic wspólnego z realiami zachodniej Europy. Gość zintegrowany, wykształcony... a nie roszczeniowy analfabeta. Ale propaganda musi się kręcić.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX