Trzy powody do radości. Dlaczego Koalicja Obywatelska może świętować zwycięstwo [ANALIZA]

Łukasz Rogojsz
Po ogłoszeniu wyników exit poll, w warszawskim sztabie Koalicji Obywatelskiej zapanowała euforia. Były znacznie lepsze, niż zakładano (m.in. 24,7 proc. do sejmików). Tercet Schetyna - Lubnauer - Nowacka może mówić o zwycięstwie z trzech powodów.

Powód nr 1: metropolie wzięte

Utrzymać metropolie. Dla Koalicji Obywatelskiej był to absolutny plan minimum w wyborach prezydentów miast. Ewentualna utrata politycznych bastionów mogła być ciosem, po którym Platforma, Nowoczesna i Inicjatywa Polska Barbary Nowackiej nie zdołałyby się już pozbierać. Znaków zapytania było wiele – ścigany przez Patryka Jakiego Rafał Trzaskowski w Warszawie, straszona wygaszeniem prezydenckiego mandatu Hanna Zdanowska w Łodzi, słabnący z sondażu na sondaż Jarosław Wałęsa w Gdańsku.

Ogłoszone w niedzielę o godz. 21:00 wyniki exit poll były zaskoczeniem nawet dla polityków Koalicji, choć w oficjalnych wypowiedziach podczas wieczoru wyborczego w warszawskim Centrum Prasowym Foksal przekonywali dziennikarzy, że sukcesu się spodziewali. Sukcesu, bo jeśli wyniki nie ulegną zmianie, Koalicja Obywatelska już w pierwszej turze zdobędzie Warszawę, Łódź i Poznań. Na tym nie koniec, bo we Wrocławiu Jacek Sutryk – wystawiony przez Koalicję Obywatelską, popierany przez SLD i Unię Europejskich Demokratów – bój o miejski ratusz również może rozstrzygnąć już teraz. Z kolei w Krakowie Jacek Majchrowski – cieszy się poparciem nie tylko KO, ale także SLD i PSL – jest zdecydowanym faworytem w dogrywce z reprezentującą Prawo i Sprawiedliwość Małgorzatą Wassermann.

Idylliczny obraz pierwszej tury w metropoliach psuje jedynie klęska Jarosława Wałęsy w Gdańsku. W mateczniku Platformy jej europoseł nie zdołał nawet wejść do drugiej tury, ustępując miejsca zarówno Pawłowi Adamowiczowi, jak i wystawionemu przez PiS Kacprowi Płażyńskiemu. Dla Koalicji Obywatelskiej to jednak mniejszy problem, niż mogłoby się wydawać. Już podczas wieczoru wyborczego Grzegorz Schetyna zapowiedział, że Adamowicz – choć prezydenta Gdańska i Platformę od dłuższego czasu łączą chłodne relacje – może liczyć na ich wsparcie przed drugą turą.

Jeśli chodzi o miasta powyżej 500 tys. mieszkańców, dane z przygotowanego przez IPSOS badania exit poll są dla PiS-u miażdżące. Partia rządząca przegrała w nich z Koalicją Obywatelską stosunkiem 22 do 46 proc. głosów. Jednym z kluczowych czynników była tutaj wysoka frekwencja – od 48 proc. we Wrocławiu do niemal 60 proc. w Warszawie – która historycznie zawsze stanowiła atut obozu liberalnego.

Obronienie największych miast ma też dla Koalicji Obywatelskiej duże znaczenie wizerunkowe i psychologiczne. Spektakularne zwycięstwo było im potrzebne, żeby zmobilizować elektorat na dalszą część maratonu wyborczego i pokazać, że trwający od trzech lat zwycięski pochód PiS-u można zatrzymać. W kuluarach Centrum Prasowego Foksal przez wszystkie przypadki odmieniane było sformułowanie „szklany sufit”. Bo właśnie od niego w niedzielny wieczór odbiła się partia Jarosława Kaczyńskiego. Przynajmniej w metropoliach.

Wybory samorządowe 2018. Gasiuk-Pihowicz: Odebranie władzy PiS jest możliwe. Samorządy to pierwszy krok

Powód nr 2: sejmiki na plus

Zgodnie z przedwyborczymi przewidywaniami partia władzy znacznie lepiej poradziła sobie w sejmikach wojewódzkich. Tutaj PiS uzyskało najlepszy wynik w stawce (w chwili pisania tego tekstu, według sondażu exit poll, jest to 32,3 proc.), co dało partii władzy wygraną w dziewięciu z szesnastu województw. Ale Koalicja Obywatelska też nie ma powodów do narzekań, bo jej rezultat (24,7 proc.) jest wyższy niż w sporej części poprzedzających głosowanie badań opinii publicznej. Jeszcze na początku wieczoru wyborczego w kuluarowych rozmowach można było usłyszeć, że PiS prowadzi stosunkiem 35:20. Gdyby te prognozy się sprawdziły, stawiałoby to Koalicję w znacznie gorszej sytuacji.

Patrząc na obecne wyniki w kontekście wyborów sprzed czterech lat, Platforma, Nowoczesna i Inicjatywa Polska też nie mają powodów do zmartwień. Co prawda PiS zyskało 5,4 pkt proc., a ich główni rywale stracili 1,6 pkt proc. (chociaż ciężko zestawiać to w skali 1:1, PO startowała wówczas samodzielnie), ale politycy Koalicji zwracali uwagę, że punkt odniesienia powinien być inny. Jak mówili, na wyniki tych wyborów należy patrzeć przez pryzmat rezultatów głosowania do parlamentu z 2015 roku. Dlaczego? Bo, jak przekonywali, obecne głosowanie było plebiscytem „za” lub „przeciw” polityce zaproponowanej przez PiS. Jeśli przyjąć tę optykę – wciąż mając z tyłu głowy, że różnic między oboma głosowaniami jest jednak sporo – Zjednoczona Prawica traci ponad 5 pkt proc. (spadek z 37,6 do 32,3 proc.), a Koalicja Obywatelska ledwie 1,6 proc. (z 26,3 do 24,7 proc.). Zdaniem polityków Koalicji to żółta kartka dla rządów „dobrej zmiany”.

Wybory samorządowe 2018. Ewa Kopacz: Zwycięstwo Trzaskowskiego? To będzie świetna prezydentura tego człowieka

Powód nr 3: PSL na ratunek

Nastroje w sztabie Koalicji Obywatelskiej na pewno nie byłyby tak dobre, gdyby nie wynik PSL w badaniu exit poll dla sejmików wojewódzkich. Skazywani na porażkę – ale też tradycyjnie niedoszacowani w sondażach – ludowcy zdobyli aż 16,6 proc. głosów. To przeszło dwukrotnie więcej, niż dawały im ostatnie sondaże przed wyborami (CBOS z 4-11 października prognozował, że PSL dostanie tylko 7 proc. głosów). Co wynik ugrupowania Władysława Kosiniaka-Kamysza oznacza dla powyborczej (nie tylko samorządowej) układanki?

Po pierwsze, PSL to naturalny koalicjant Koalicji Obywatelskiej. Podczas wieczoru wyborczego w rozmowach z dziennikarzami wielokrotnie podkreślali to przewodniczący Schetyna i inni politycy KO. O tym, że nie są to puste słowa świadczy fakt, że już na poniedziałek jest umówione spotkanie Schetyny z prezesem ludowców. Jego temat? Nietrudno zgadnąć.

Po drugie, zaskakująco wysoki wynik PSL to swoiste „Sprawdzam” dla PiS-u na terenach wiejskich i w małych miasteczkach. Od 2015 roku formacja Kaczyńskiego robi wszystko, co w jej mocy, żeby politycznie zmonopolizować polską prowincję (kilkukrotnie pisaliśmy o tym na łamach Gazeta.pl). Na przeszkodzie PiS-owi stało jedynie PSL. Słaby wynik ludowców w tych wyborach miał być początkiem końca ugrupowania Kosiniaka-Kamysza. Wyborczy zwrot akcji powoduje nie tylko, że o anihilacji ludowców nie może być mowy, ale również, że PiS może zacząć tracić wpływy na terenach wiejskich, co widzieliśmy w ostatnich tygodniach chociażby po protestach rolników i sadowników. Przede wszystkim jednak, wynik ludowców odbiera PiS-owi zdolność koalicyjną w powyborczych negocjacjach w sejmikach. Tym samym, zwycięstwo obozu władzy w większości województw okazuje się pyrrusowe.

Po trzecie, PSL, które wychodzi z wyborów samorządowych wzmocnione, to PSL, które będzie znacznie trudniejszym partnerem przy ewentualnych rozmowach o dołączeniu do Koalicji Obywatelskiej na wybory europejskie i parlamentarne. Jeśli prezes Kosiniak-Kamysz zechce przystąpić do negocjacji, to z pozycji równorzędnego partnera, a nie błagającego o litość ubogiego krewnego.

Wybory samorządowe 2018. Schetyna: PiS nie ma gdzie szukać koalicjantów do sejmików. PSL będzie rozmawiał z nami

Więcej o:
Komentarze (117)
Wybory samorządowe 2018. Wyniki wyborów samorządowych - Koalicja Obywatelska
Zaloguj się
  • lucek10

    Oceniono 30 razy 30

    Jeszcze jest w niektórych dużych miastach druga tura. Czy Płażyński i Wassermann wjadą na trumnach swoich rodziców na stanowiska prezydentów? Marne szanse. Będzie jatka! Wałęsa na etosie taty nie wjechał, Jaki swoim metrem też nie.

  • chi-neng

    Oceniono 26 razy 22

    Moje serdeczne gratulacje dla Warszawy, Łodzi, Poznania ....wszystkich metropolii.

    Może wreszcie OPOZYCJA uwierzy w to, że jeszcze NIE jesteście przegrani, ani pokonani.

    Teraz zabierajcie się do roboty! Do planowania przyszlości Polski, do wygrania wyborów parlamentarnych, prezydenckich.

  • caius1

    Oceniono 22 razy 18

    Krótko mówiąc: małemu zawistnemu człowieczkowi suweren napluł w mordę (co mu się solennie od dawna należało) a on jak ta świnia twierdzi, że to tylko deszcz.
    NiePiS

  • 6drabin

    Oceniono 18 razy 16

    Wydaje się, że wyniki wskazują na głosowanie przeciwko PiS, a niekoniecznie za PO czy jakimkolwiek innym ugrupowaniem spoza władzy.
    Dla partii rządzącej to sygnał że przegięli i trzeba będzie coś zmienić.
    Druga tura pokaże czy władza wyciąga wnioski czy nie.

  • kertog123

    Oceniono 8 razy 6

    jak by PISlam nie zaklinał rzeczywistości to gdyby wybory do sejmików traktować jak przymiarkę do parlamentarnych rto PIS nie ma szans na rzadzenie....
    I to po rozdaniu 60 miliardów przez 3 lata, pomimo niespotykanej propagandzie TVP, pomimo szczytu koniunktury gospodarczej. To bardzi dobra wiadomość bo jeżeli trend zostanie utrzymany PIS za rok przestanie rządzić a potem Adrian przegra z Tuskiem z kretesem...

  • poppers68

    Oceniono 6 razy 6

    Pozostawiając nasze poglądy polityczne z boku należy jasno stwierdzić, że podział w Polsce jest tak duży, iż jeszcze długo ruchy miejskie lub aktywiści lokalni raczej nie mają większych szans w lokalnych wyborach.
    Jeśli założymy, że te parę procent głosów ruchów miejskich rozwodniło główne głosy wiodących opcji politycznych w kraju, to faktyczne poparcie dla tych opcji mogłoby być inne.
    W obecnej Polsce najwyraźniej nie jest jeszcze czas na lokalne inicjatywy.

  • grunt_to_myslenie

    Oceniono 10 razy 6

    Cieszy mnie to, że ludzie wyciągnęli wnioski z poprzednich wyborów, w których piss zwyciężył przez niską frekwencję i swój niezbyt rozgarnięty elektorat. Wysoka frekwencja jest jedynym sposobem na odebranie władzy pissowi. kaczyński jest jak dziecko, które bawi się nożem i nie zdając sobie sprawy że to nóż niszczy wszystko dookoła. Czas mu ten nóż odebrać, bo za dużo krzywdy i zniszczeń zrobił. Wybory pokazały, że poparcie pissu w sondażach nijak ma się do rzeczywistości.

  • kuzorra

    Oceniono 8 razy 6

    Jaki spiewa teraz pewnie: Dzis prawdziwych Cyganow juz nie ma...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX