Ziobro skarży do TK część unijnego traktatu. Ekspert: To próba wywarcia politycznego nacisku na Brukselę [WYWIAD]

- Mamy do czynienia z próbą przejęcia inicjatywy w trwającym sporze między Warszawą i Brukselą - o wniosku złożonym przez Zbigniewa Ziobrę do Trybunału Konstytucyjnego mówi w rozmowie z Gazeta.pl ekspert od prawa międzynarodowego dr Jarosław Szczepański z Uniwersytetu Warszawskiego.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro rozszerzył złożony pod koniec sierpnia wniosek do Trybunału Konstytucyjnego. Wniosek dotyczy zgodności art. 267. Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej z polską konstytucją „w zakresie, w jakim dopuszcza występowanie przez sąd z pytaniem prejudycjalnym o wykładnię Traktatów lub o ważność i wykładnię aktów przyjętych przez instytucje, organy lub jednostki organizacyjne Unii, w sprawach dotyczących ustroju, kształtu i organizacji władzy sądowniczej oraz postępowania przed organami władzy sądowniczej państwa członkowskiego Unii Europejskiej”.

GAZETA.PL, ŁUKASZ ROGOJSZ: Co w praktyce oznacza ruch ministra Ziobry?

DR JAROSŁAW SZCZEPAŃSKI: Przede wszystkim jest to polityczna odpowiedź pana ministra na ostatnie działania polskich sądów. Mamy do czynienia z próbą przejęcia inicjatywy w trwającym sporze między Warszawą i Brukselą. Krok wykonany przez ministra Ziobrę to próba odnalezienia w polskim wymiarze sprawiedliwości instytucji, która mogłaby wesprzeć argumenty rządu.

Wielce prawdopodobne, że będzie to próba udana.

Tak, jest duża szansa, że Trybunał Konstytucyjny w swoim obecnym kształcie przychyli się do wniosku pana ministra. Jeśli tak się stanie, dojdzie do próby wykazania, że w Polsce kontestowanie zmian w sądownictwie przez środowisko sędziowskie nie jest sprawą oczywistą, ponieważ są instytucje sądowe, które przychylają się do argumentów rządu. To próba wywarcia nacisku politycznego na Brukselę.

Wniosek ministra Ziobry jest zasadny prawnie czy ma charakter wyłącznie polityczny?

Co do zasady każdy wniosek, kierowany przez instytucje polityczne do Trybunału Konstytucyjnego będzie wnioskiem politycznym. Ale to nie przesądza, że jest niemerytoryczny i bezzasadny. Jego złożenie było zasadne, a o końcowym rozstrzygnięciu zadecydują sędziowie TK. Nie ma bowiem żadnego ograniczenia prawnego, które nakazywałoby taki wniosek wycofać albo wręcz go nie składać.

Pojawiły się już głosy przedstawicieli środowiska prawniczego, że to de facto prośba do Trybunału Konstytucyjnego o przyzwolenie na ignorowanie orzeczeń TSUE i innych unijnych instytucji w newralgicznych kwestiach takich jak ustrój sądownictwa.

Jeśli tylko istnieje podstawa prawna, politycy mogą kierować do TK dowolnego rodzaju „prośby”. Kluczowe jest to, czy Trybunał wyda wyrok, przychylający się do takiej „prośby”. To już suwerenna decyzja TK, także czekajmy na informację zwrotną z jego strony, a potem na sam wyrok.

Wiele osób w środowisku prawniczym powątpiewa w suwerenność Trybunału. Powątpiewa w nią także Komisja Europejska, z jej wiceszefem Fransem Timmermansem na czele.

Te wątpliwości będą podnoszone jako argumenty w walce politycznej w przypadku gdyby rozstrzygniecie TK było korzystne dla kierującego pytanie – ministra Ziobry.

Co się stanie, jeśli Trybunał przychyli się do wniosku ministra Ziobry? Zapewni to rządowi podstawę prawną do odrzucenia wyroku TSUE w postępowaniu, które toczy się przeciwko Polsce?

Kwestia uznania bądź nie uznania takiego wyroku nie będzie mieć wiele wspólnego z literą prawa. Decydująca będzie bieżąca sytuacja polityczna, podobnie jak w przypadku innych krajów unijnych. To normalna praktyka życia politycznego, które rządzi się innymi zasadami niż prawo.

Jak może wyglądać rozwój wypadków po dzisiejszej decyzji ministra sprawiedliwości?

Na pewno pogłębi to rozdźwięk pomiędzy Brukselą i polskim rządem. Jeśli TK wyda wyrok po myśli rządzących, będą mieć wówczas podstawę, w postaci aktu wydanego przez instytucję orzeczniczą Rzeczpospolitej, do kwestionowania rozstrzygnięć TSUE. Natomiast instytucje unijne jeszcze mocniej staną na stanowisku, że TSUE absolutnie w żaden sposób nie jest związany wyrokiem polskiego Trybunału.

Ta odmienność stanowisk jest nie do pogodzenia.

Problem polega w tej sytuacji na tym, czy mamy do czynienia z systemem monistycznym (normy prawa krajowego i unijnego stanowią jeden spójny system), czy z systemem dualistycznym (normy prawa krajowego i unijnego są odrębnymi systemami, ew. częściowo powiązanymi). Ten spór jest otwarty, chociaż instytucje unijne rozstrzygają go na niekorzyść państw członkowskich, argumentując, że nie powinno być niezgodności pomiędzy prawem egzekwowanym w kraju członkowskim a prawem unijnym. Dlatego też nie uważam, żeby wyrok wydany w tej sprawie przez polski TK mógł jakkolwiek wpłynąć na instytucje europejskie.

Jeśli Trybunał Konstytucyjny wyda wyrok po myśli polskiego rządu, co może wtedy zrobić TSUE albo Unia jako organizacja, jakie mają pole manewru?

TSUE działa na podstawie traktatów a także dorobku prawnego, którego sam jest autorem. Natomiast Trybunał Konstytucyjny działa na podstawie i w granicach polskiego prawa, jest związany naszą konstytucją, a jego sposób funkcjonowania reguluje ustawa o Trybunale Konstytucyjnym. Dodatkowo TK będzie działać w zgodzie ze swoją dotychczasową linią orzeczniczą, która pokazuje wyraźnie, że konstytucja jest najważniejszym aktem prawnym w Polsce. Idąc dalej, jeśli konstytucja dopuszcza jakieś działania naczelnych organów konstytucyjnych państwa, to prawo unijne nie powinno ich hamować.

Czyli szykuje się niebezpieczny dwugłos prawny. My będziemy uważać, że obowiązuje nas nasze prawo, a Bruksela, że powinniśmy podporządkować się prawu unijnemu. Tylko co w tej sytuacji z nadrzędnością prawa europejskiego nad krajowym, na którą zgodziliśmy się wstępując do Unii?

To jest istota tego sporu. Polski rząd swoimi działaniami dowodzi, że nie ma tej nadrzędności, tylko jest dualizm. Dowodzi, że krajowy porządek prawny nie powinien być naruszany przez decyzje podejmowane poza polskim systemem prawnym. W tym kierunku idą dotychczasowe działania polskiego rządu. Zresztą patrząc historycznie, poza nielicznymi wyjątkami było tak już wcześniej. Trybunał Konstytucyjny wskazywał (chociażby podczas dyskusji nad Traktatem Akcesyjnym czy Traktatem Lizbońskim), że to konstytucja jest najważniejszym aktem prawnym w Polsce, a polski i unijny system prawny, chociaż mają wiele wspólnych punktów, są rozłączne.

Tyle że ten spór nigdy nie toczył się o wartości tak fundamentalne dla funkcjonowania Unii jak obecnie – trójpodział władzy i niezależność wymiaru sprawiedliwości. Możemy mówić o dualizmie prawnym, ale pytanie brzmi: czy jeśli polski rząd nie uzna wyroku TSUE, to dla Polski będzie jeszcze miejsce w systemie prawnym Unii?

Jeśli w naszym systemie prawnym konstytucja ma status najważniejszego aktu normatywnego w państwie, niesie to ze sobą komplikacje przy okazji naszej przynależności do struktur europejskich. Tego rodzaju ponadnarodowe organizacje w dużej mierze wymuszają zmiany także w dziedzinie prawa konstytucyjnego. Funkcjonowanie najważniejszych organów konstytucyjnych w kraju to tylko jedna z takich konfliktowych sfer.

Unijni urzędnicy powiedzą: nie można być w jakimś klubie, jeśli nie akceptuje się reguł w nim panujących, a Wy zgodziliście się na te reguły.

Problem polega na tym, że sądownictwo było dotychczas w dużej mierze, albo nawet w znacznej większości, w strefie wpływów państw członkowskich. Teraz może się to zmienić, więc spór pomiędzy krajami członkowskimi i Brukselą będzie się zaostrzać. Polska w tym konflikcie stoi na stanowisku, że kompetencje do reformowania systemu sądownictwa są kompetencjami, które pozostały przy państwach członkowskich. A co za tym idzie, instytucje unijne nie mają prawa w to ingerować.

Czy ruch, który wykonał minister Ziobro zaszkodzi Polsce w ramach postępowań, które toczą się przeciwko nam w TSUE?

Wątpię, bo TSUE działa wedle innej logiki. Złożenie tego wniosku przez pana ministra ma na celu przede wszystkim dodatkowo okopać polski rząd na uprzednio zajętym stanowisku.

Tomasz Siemoniak w porannej rozmowie Gazeta.pl

Więcej o:
Komentarze (115)
Ziobro składa wniosek do Trybunału Konstytucyjnego ws. TSUE
Zaloguj się
  • obeznany

    Oceniono 29 razy 23

    Czyli zmierzamy wielkimi krokami do otwartej konfrontacji z Unią.
    Adieu cywilizacjo!

  • jakub13579

    Oceniono 20 razy 18

    To jest kuźwa niepojęte, że nie znajdzie się nikt, kto by mu po prostu mordę obił.

  • antropoid

    Oceniono 23 razy 17

    Cisnąć to sobie towarzysz szuja zero może... Na WC, nie na Brukselę.

    Bylejactwu PiSowskiemu się wydaje, że na tron świata wlazło - bo wybory w Polsce wygrali.... :)

  • dr_rybak

    Oceniono 20 razy 16

    Skoro obecnie rządzącym tak bardzo nie podoba się UE, to czemu jej członkowie siedzą w tej "obrzydliwej" Brukseli ? Jedyne wytłumaczenie to KASA MISIU.. KASA... No, ale rozumiem jeszcze Richarda Henry Czarneckiego, który całym swoim życiem udowadnia, że jego wybory ideologiczne są zbieżne z konfiturami finansowymi... no, ale słyszę, że do Parlamentu tej paskudnej UE mają się ponoć dać wybrać tacy jej wielbiciele jak broszka-premier Szydło, może i sam minister Ziobro (po raz drugi), marszałek Kuchciński ... (nie wiadomo, czy w asyście straży marszałkowskiej i sfory psów..)...
    Jakim określeniem nazywa się osoby, które dla kasy są gotowi "sprzedać" własne poglądy?? A może najpierw trzeba mieć jakieś poglądy??

  • zloty_cielec69

    Oceniono 17 razy 15

    ot magister prawa nam się trafił za autorytet! tfu!

  • jestem.z.pisu

    Oceniono 23 razy 13

    Głosując na PiS, popierasz Putina, wyjście Polski z Unii Europejskiej i onuce zamiast skarpet.
    Januszu - zastanów się, jak będziesz wyglądał w sandałach i onucach!

  • polak66maly

    Oceniono 16 razy 12

    Bruksela bardzo sie przejmie dzialaniami Zero.

  • rascal76

    Oceniono 12 razy 10

    Biedny Ziobro. Mógłby zrzucić teraz winę na Jakiego, ale ten kandyduje za 4 dni. Wziął to na wątłą "klatę"?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX