Patryk Jaki dla Gazeta.pl: moje zwycięstwo w Warszawie będzie gigantyczną niespodzianką

Jacek Gądek
- Wiem, że nie jestem faworytem. Wiem, jak wielką przewagę ma PO w stolicy. Nawet zbliżenie się do wyniku Rafała Trzaskowskiego będzie wielką niespodzianką. Moje zwycięstwo w Warszawie będzie gigantyczną - mówi dla Gazeta.pl Patryk Jaki, kandydat na prezydenta Warszawy.

Jacek Gądek: Z pana bloga z 2008 r.: "Opolski polityczny światek nauczył mnie, że trzeba mieć w sobie coś z cynika, żeby w tym syfie przetrwać". Skoro cały czas pan w tej polityce idzie w górę, to znaczy, że jest pan cynikiem?

Patryk Jaki: Nie. Gdybym był cynikiem, to bym nie przetrwał. Jeśli ktoś chce być cyniczny w polityce, to łatwo jest być po stronie, która ma przewagę w mediach i jest kreowana na fajniejszą, tą dla "wykształconych". Być człowiekiem centroprawicy, to -szczególnie w Warszawie - znaczy iść pod silny prąd.

Na początku mojej kariery politycznej...

...jeszcze gdy był pan w "fajniejszej" Platformie Obywatelskiej?

W PO byłem wtedy, kiedy PO i PiS miały koalicję i szły razem do wyborów samorządowych. Dziś mało kto to pamięta.

10 lat temu świat był dla mnie często czarno-biały. Dziś widzę odcienie. Kiedyś SLD było dla mnie złem, z którym nie wolno rozmawiać. Teraz mogę z Sojuszem szukać wspólnych punktów. Widzę dobre postulaty lewicy, z którymi się zgadzam.

A z Platformą będzie pan szukał punktów wspólnych?

Tak. W kierownictwie mojego sztabu jest burmistrz Bemowa, który zbudował tam koalicję z PO i razem skutecznie rozwijają tę część miasta. Jak widać, wbrew stereotypom, jesteśmy dość otwartymi ludźmi, którzy rozumieją, że samorząd musi być dla wszystkich. Bez ideologii. I tym różni się o Sejmu.

Mecz Odry Opole i Legii Warszawa decydujący o mistrzostwie Polski. Komu Pan kibicuje?

Nie będę ukrywał: pewnie serce ciągle trochę by biło tam, gdzie się wychowałem. Jednak, jeśli zostanę prezydentem, Legia otrzyma taką pomoc, jakiej nigdy z samorządu nie otrzymała. Legia ma rywalizować i wygrywać z najlepszymi klubami w Europie. To nasza marka eksportowa i trzeba na nią mocniej postawić.

Na jakich numerach jeździ pan po Warszawie?

Korzystam ze służbowego samochodu, więc na warszawskich.

A prywatnie?

Na opolskich.

Dlaczego?

Bo takie mam od wielu lat.

Ktoś panu ostatnio ukradł znaczek VW. Może jakiś warszawski cwaniak?

Żona miała stłuczkę i odpadło. A przez to, że zajmuję się działalnością publiczną, to nie mam czasu, by naprawić żonie samochód. Choć może na taśmę bym spróbował?

Nie pytam z jakiejś szczególnej złośliwości o "blachy" i kibicowanie Odrze. Faktem jest, że w stolicy istnieje emocja społeczna - podsycana przez pana konkurencję - która mówi: Patryk Jaki jest przyszywanym warszawiakiem.

Mogę odpowiedzieć żartobliwie, że Zygmunt III Waza też był "słoikiem". A mówiąc poważnie: nigdy nie pozwolę na to - co sugeruje mój konkurent - żeby "słoiki" były w stolicy gorzej traktowane. Warszawa jest również tych mieszkańców miasta, którzy urodzili się gdzie indziej. Wyjątkowość naszego miasta polega na tym, że każdy, kto chce dla niego ciężko pracować, może być warszawiakiem.

Pan raptem od roku płaci podatki w Warszawie. To nie jest długo.

Mówię to otwarcie. Różnica pomiędzy mną a posłem Trzaskowskim jest taka, że nic nie ukrywam. Nie udaję, że nie urodziłem się w Opolu, a on udaje, że nie jest posłem wybranym z Krakowa. Zresztą wypominanie komuś, że jest gorszy - bo nie jest, jak to określił poseł PO, "warszawiakiem z krwi i kości" - jest analfabetyzmem historycznym. Każdy, kto zna historię stolicy, wie, że używanie tego argumentu jest skandaliczne.

Na pana konwencji okazało się, że jest pan jak Stanisław Wokulski, Elon Musk, Steve Jobs, Lucky Luke i John Wayne. To już trąci kabaretem.

Oczywiście, jest w tym pewna przesada, ale przecież taka jest konwencja nowoczesnego eventu. Dużo jest spektakularnych porównań, ale najważniejszy jest główny przekaz: mam program dotyczący każdego obszaru funkcjonowania Warszawy.

Mój konkurent przez kilkanaście minut potrafi opowiadać o PiS-ie. A jego program to głównie niespełnione obietnice Hanny Gronkiewicz-Waltz. I nawet jeśli ktoś nigdy nie głosował na prawicę, to niech przez chwilkę się zastanowi: czy dalej chce być tak obrażany wklejaniem programu z 2006 r., którego przez 12 lat nie udało się wdrożyć? Wykształcone osoby powinny być tym oburzone.

Prezes Jarosław Kaczyński wieszczył, że po dwóch kadencjach w ratuszu będzie pan znacznie wyżej…

… a ja twardo chodzę po ziemi i wiem, że za dekadę mogę być nie na, ale pod wozem. Pewny jednak jestem, że sukces odnoszą ci, którzy upadali na ziemię i potrafili się podnieść. Ja byłem już na dnie w polityce, kiedy Solidarna Polska przegrała. A mimo to dziś rozmawiam z panem.

Prezes PiS publicznie pana wychwala, ale prywatnie zwykł mawiać, że Patryk Jaki przeczytał w życiu o tysiąc książek za mało.

Wypowiedź publiczną możemy zweryfikować, a tę, o której pan mówi, już nie. Prawdą jednak jest, że mam w życiu przed sobą jeszcze wiele książek do przeczytania. I chciałbym mieć kiedyś czas, by to zrobić. Niestety ten rok mojego życia, to noce poświęcone na czytanie akt spraw reprywatyzacyjnych i przygotowania do przesłuchań.

A co dobrego ostatnio pan czytał?

"Pakt Ribbentrop-Beck" autorstwa Piotra Zychowicza i książkę Piotra Gursztyna polemizującą z tym punktem widzenia. To alternatywna historia, czyli jak mogły się potoczyć losy Polski i Warszawy, gdyby politycy podejmowali inne decyzje. Czytałem też najnowszą książkę Warrena Buffetta. Moje hobby to giełda. Niestety i na to mam teraz za mało czasu.

W zeszłym roku na giełdzie zarobił pan 8,6 tys. zł, więc nie jest tak źle. Idzie pan na urlop i nie ma pan czasu na czytanie?

Bez żartów. W tym roku nie miałem nawet minuty urlopu.

Patryk Jaki, kandydat PiS w wyborach samorządowych 2018Patryk Jaki, kandydat PiS w wyborach samorządowych 2018 DAWID ŻUCHOWICZ

Pana plan minimum na te wybory?

Chcę wygrać. Wiem jednak, że nie jestem faworytem. Wiem, jak wielką przewagę ma PO w stolicy. Moje zwycięstwo w Warszawie będzie gigantyczną niespodzianką.

W 2015 r. w Warszawie Bronisław Komorowski pokonał Andrzeja Dudę prawie 20 punktami procentowymi. To przepaść.

Wiem. Nawet zbliżenie się do wyniku Trzaskowskiego będzie wielką niespodzianką - mam tego świadomość. Jednak czy to, że nie zawsze murowani faworyci wygrywają, nie jest najpiękniejsze w demokracji? Wierzę, że mogę wygrać. Nawet wyborcy PO, gdy zobaczą, jak Platforma traci kolejne szanse stolicy i marnuje pieniądze w aferach, mogą w końcu dać tej partii czerwoną kartkę.

Może jednak 33 lata, bo tyle pan teraz ma, to za mało, by mieć doświadczenie, by rządzić Warszawą?

Jestem lepiej przygotowany do prezydentury Warszawy niż Rafał Trzaskowski. Doświadczenie pracy w rządzie? Ja trzy lata jako sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, a od 1,5 roku kieruję komisją weryfikacyjną. Trzaskowski? 10 miesięcy jako minister cyfryzacji i rok jako zastępca w MSZ. Doświadczenie w samorządzie? Ja dwie kadencje, mój zastępca (kandydat na wiceprezydenta Piotr Guział - red.) 20 lat - zna Warszawę jak mało kto. A Trzaskowski i Paweł Rabiej nie spędzili w samorządzie ani minuty. Pierwsze kilka lat będą się uczyć.

Kto zarządzał większym budżetem? Ja jednym z największych rządowych w Polsce - 11 mld zł. Mój konkurent zaledwie ponad 1 mld przez 10 miesięcy.

Jest pan dumny z tego, że wychowywał się na podwórku i "stał pod blokiem"?

Nie wstydzę się tego. Gdybym się wychował w arystokratycznej rodzinie, tak jak mój szanowny konkurent, to pewnie byłoby mi w życiu łatwiej. Być może korzystałbym ze stypendiów czy zagranicznych grantów. Oczywiście, fajnie jest, gdy wszystko spada nam z nieba, ale nie wszyscy mają w życiu taki komfort.

Przypomnę panu słowa Jarosława Kaczyńskiego, który pogardliwie mówił o wychowywaniu się na podwórku: "Nie wychowałem się jednak na podwórku, (…) ale w trochę lepszych miejscach".

Nie ma się ani czym chwalić, ani czego wstydzić. Uważam, że należy przełamywać stereotypy mówiące, że ci, którzy wychowywali się w blokach czy na podwórkach są gorsi od tych jak mój konkurent z "arystokracji".

Jarosław Kaczyński też pochodzi ze środowiska wielkomiejskiej inteligencji. Patrzę na pana życiorys i jest sporo podobieństw, ale do Donalda Tuska, a nie prezesa PiS. "Harataliście w gałę", byliście "ultrasami" wśród kibiców, wychowywaliście się na podwórku.

OK, ale nikt z nas nie ma wpływu na to, gdzie się rodzi i w jakiej rodzinie się wychowuje. Sam nigdy nie obnosiłem się z tym, że wychowałem się na blokach. Nigdy. Powinniśmy uczciwie ocenić kandydatów w wyborach na prezydenta Warszawy.

Ma pan żal o ten tytuł ze "staniem pod blokiem"?

Mam żal. Nigdy sam o tym nie mówiłem. Zmusiła mnie Gazeta.pl. Musiałem zacząć się bronić. Nigdy nie jest przyjemnie, gdy zwraca się komuś uwagę, że wychował się w gorszych warunkach. Od tego momentu ciągle muszę walczyć z takim zarzutem. Jadę na Kabaty i słyszę, jak ktoś krzyczy "dresiarz z bloków" czy "spadaj na blokowisko".

Akurat na Kabatach bloków nie brakuje.

Wiem, ale ze stereotypami ciężko się walczy. Ja jednak z godnością znoszę te zaczepki.

Prezentuje się pan jako kandydat egalitarny, człowiek z ludu, a nie z salonu, więc może to panu wręcz pomóc?

Gdybym walczył o prezydenturę Polski, to pewnie tak. Ale w Warszawie, gdzie warunki dla ludzi prawicy są ekstremalnie trudne - muszę ciągle walczyć z tą łatką.

Patryk Jaki spogląda na blokowisko z balkonu nowoczesnego osiedlaPatryk Jaki spogląda na blokowisko z balkonu nowoczesnego osiedla Screen z teledysku rapera HCR

Jakie inwestycje są Warszawie najbardziej potrzebne?

Po pierwsze: metro. Gdy wygram, to od razu przystąpię do budowy. W dwie kadencje powstaną dwie nowe linie. Mam deklarację rządu premiera Mateusza Morawieckiego, że pomoże finansować ten projekt. Ja to po prostu zrobię, choćby nie wiem co.

Jedna linia to co najmniej 5 mld zł. Skąd weźmie pan kilkanaście miliardów?

Żaden problem.

?

Przyjmijmy dzisiejsze koszty budowy metra, jedne z najwyższych w Unii Europejskiej. Okaże się, że III i IV linia jednocześnie kosztowałaby 1,5 mld zł rocznie przy założeniu, że inwestycję realizujemy w 10 lat. Dziś PO nie jest w stanie wydać miliarda zaplanowanego na inwestycje - każdego roku. Warszawa dostaje też środki zewnętrzne. Składając wydatki własne i zewnętrzne, to się już skleja. Nikomu nie trzeba zabierać.

Mówi pan, że rząd kasę ma i ją da?

Bo da. Mam tu obietnicę premiera Mateusza Morawieckiego. Poza tym są duże środki w budżecie Warszawy. Przez 12 lat rządów PO i Gronkiewicz-Waltz w Warszawie zbudowano 10 km linii metra oddając przy tym 12 stacji. W tym samym czasie w stolicy Bułgarii oddano 27 km linii i prawie 30 stacji. Dodatkowo Sofia wkrótce otworzy 9 stacji, a 12 kolejnych jest w zaawansowanej fazie projektowej. PO przez 12 lat w Warszawie nie przygotowała nawet projektu III linii metra.

Sofia jest dla nas przykrym przykładem miasta z dużo mniejszymi możliwości, a budującym szybciej metro. Mam świadomość, że dla polityków Platformy, ale także dla wyborców tej partii z 2006, 2010 i 2014 r. to wstrząsające zestawienie. Wywołujące złość, rozczarowanie i spory dysonans. Ponieważ do tej pory sprzedawali nam kit, że w Warszawie szybciej się nie da. Ja nie chcę już słyszeć, że się nie da. Z metrem będzie tak jak z 500+.

A inne inwestycje?

Dzielnica Przyszłość. Ona sprawi, że warszawska gospodarka zyska nowy impuls i będzie konkurencyjna wobec innych metropolii w Europie. Na świecie wygrywają te miejskie gospodarki, które stawiają na rozwiązania smartcity i IT. Jeśli Warszawa tego nie zrobi, to zostanie w tyle za stolicami Czech, Węgier, Słowacji, Litwy, Łotwy, Estonii… A przecież mamy większy potencjał, tylko brakuje dobrego prezydenta.

Rozmawiał pan z dyrektorem biznesowym hubu technologicznego Dubai Internet City - Faisalem Hammoudem. Jak miałaby być jego rola?

To dyrektor w strefie, gdzie znajduje się 1,6 tys. największych i najbardziej innowacyjnych firm na świecie. Gdy wejdziemy w fazę realizacji Dzielnicy Przyszłości, to będą się do nas garnąć drzwiami i oknami. Dziś wszyscy inwestorzy na świecie szukają tzw. living labów - czyli mini miast, które budują się od nowa w oparciu o nowoczesne technologie i można tam testować najnowsze rozwiązania technologiczne. Zwłaszcza, że nasza strefa będzie większa niż te w Wiedniu, Berlinie czy Tel Awiwie. To musi się udać. Musimy uwierzyć w Warszawę.

Z pana "inwestorem z Dubaju" może być tak, jak ze sławnym "inwestorem z Kataru", którym przed laty mamiła ekipa Donalda Tuska.

Nie. Wszyscy na świecie szukają miejsc, gdzie można testować nowe technologie związane z komunikacją, ekologią czy budownictwem. Dlatego w dużych miastach powstają takie strefy. Dlaczego Warszawa ma nie mieć takiej dzielnicy?

Pan mówi o wielkich wizjach, a Warszawa co rok oddaje około miliarda złotych na "janosikowe". Może najpierw pan rozwiąże ten problem?

Będę o tym rozmawiał z rządem. A jeśli i tak będzie trzeba płacić "janosikowe", to chcę, by pieniądze w jakiś sposób wracały do Warszawy.

Pan obiecuje, że będzie rozmawiał. Z tego nic nie wynika.

Wiem, ale ja mam realne obietnice premiera Mateusza Morawieckiego, że jeżeli wygram wybory, to Warszawa dostanie dużo więcej środków m.in. na budowę metra.

"Realna obietnica"? Nie brzmi to panu zabawnie?

Składaliśmy już obietnice takie jak 500+ i ich dotrzymywaliśmy. PO tylko obiecywała i teraz wciąż obiecuje to samo, bo słowa nie dotrzymuje. Ja dotrzymam słowa z metrem.

Premier powiedział "Patryk, jak będziesz prezydentem, to dostaniesz pieniądze, ja to zapewniam"?

Na konwencji właśnie to powiedział.

SŁAWOMIR KAMIŃSKI

Po co pan się tak wije ws. dofinansowania in vitro?

Nie wiję się.

Jak nie? Mówił pan, że popiera stanowisko Episkopatu, ale tylko w tej mierze, że in vitro trzeba uregulować, ale już inaczej niż chciałby Episkopat.

W perspektywie wyborów samorządowych moje zobowiązanie jest takie: program dofinansowania in vitro będzie kontynuowany. Kropka.

Jeśli obecny program wygaśnie w 2019 r., to będzie go pan odnawiał czy nie?

Pod moją prezydenturą Warszawa będzie dofinansowywać in vitro. Gdy jeden program wygaśnie, to powstanie kolejny.

To wbrew nauce Kościoła, a przecież jest pan katolikiem.

Samorząd powinien być pragmatyczny, a nie ideologiczny.

Co to w rzeczywistości oznacza?

Moje plany koncentrują się na komunikacji, Dzielnicy Przyszłości, gospodarce miejskiej, budowie przedszkoli, szkół. A Trzaskowski napisał, że dziś można wstrzymać budowę dróg, bo najważniejsza jest walka z PiS-em. Ja nie mówię: wstrzymać budowę dróg, bo najważniejsza jest walka z Platformą.

Metro przegrywamy ze stolicami z regionu - nawet Rumunią i Bułgarią. Drogi? Nawet białoruski Mińsk zbudował dwie obwodnice. Zarządzenie odpadami? Znów Warszawa na dole rankingów. Zagospodarowanie przestrzenne? Tu przegrywamy nawet z Wrocławiem czy Poznaniem, które mają więcej planów. Dodatkowo Warszawa w najnowszych rankingach dot. smart city przegrywa ze stolicą Litwy, Łotwy, Estonii, Węgier, Czech. Nie chce już słyszeć, że tam się da, tylko w Warszawie się nie da.

Warszawa jest cudownym miejscem i zasługuje na władzę, która wykorzysta jej potencjał. W nowoczesnych miastach, liderach rozwoju technologicznego jak np. Singapur wszystko w mieście jest zaplanowane na wiele lat do przodu. A liderzy PO w Warszawie dalej mówią "ja nie wiem, jaka Warszawa ma być".

Jak wygląda pana standardowy dzień w kampanii?

Wstaję razem z dzieckiem - przed godz. 6. Gdy żona robi rano śniadanie, to dzielę zadania dla sztabu, przeglądam media. Potem jadę na konferencję i do pracy w ministerstwie. Milion rzeczy. A jak kończę pracę ministerialną, to wracam do kampanii...

...aż w końcu syn zapyta "kim jest ten pan?".

Trochę się tego obawiam, ale walka o uczciwą Warszawę z tym całym skorumpowanym układem wymaga poświęceń. Odbywa się to też kosztem rodziny. Ale po kampanii wynagrodzę to bliskim.

Żona mówi "Patryk, gryź trawę"?

Tak akurat nie, ale mam wsparcie żony.

Trzeba było ją przekonywać, by wyszła na scenę na konwencji PiS i wychwalała pana?

Jesteśmy zgranym małżeństwem. Wystąpić przed 2,5 tys. ludźmi to nie jest łatwa sprawa. Dla nikogo.

Co tak w zasadzie zrobił pan w polityce?

Nie starczyło by miejsca na wszystko. Przeprowadziłem przez Sejm pierwszą po 1989 r. ustawę modernizacyjną Służby Więziennej. Odbudowałem zdegradowany system dozoru elektronicznego. Dziś Polska ma najnowocześniejszy w Europie. Jak przychodziłem do MS, pracowało u nas najmniej więźniów w Europie. Dziś gonimy światową czołówkę. Zwiększyłem o 60 proc. zyski podległych mi firm państwowych.

Jestem twórcą Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. Jestem autorem ustawy zwiększającej ochronę nad zwierzętami, która zakończyła się sukcesem. W tym roku mamy ponad 20 proc. więcej aktów oskarżenia za znęcanie się nad zwierzętami. Przeprowadziłem przez Sejm tzw. rejestru pedofilów. Jestem twórcą Polskiego Instytutu Kryminologii. Jestem autorem nowelizacji wprowadzającej zakaz odbierania dzieci rodzicom wyłącznie ze względu na złe warunki ekonomiczne i bytowe rodziny. Jestem pomysłodawcą komitetu obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej mającej na celu zwiększenie liczby obowiązkowych lekcji historii w szkołach ponadgimnazjalnych. Dziś już historia wróciła w pełnym wymiarze do szkół. 

Moja komisja, która nie tylko zwróciła miastu majątek warty 700 mln zł, ale dodatkowo odebrała już ok. 14 mln zł handlarzom roszczeń, które są już na koncie miasta. Długo jeszcze musiałbym wymieniać.

To dlaczego nie przeprowadził pan ustawy reprywatyzacyjnej?

W tej sprawie nie powiedziałem ostatniego słowa.

Od dawna go pan nie mówi, bo ustawę schowano.

Jest tak: zobowiązałem się, że przygotuję dobrą ustawę. Słowa dotrzymałem, bo ustawa ma pozytywne opinie Rady Legislacyjnej, Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu, wielu ekspertów. Opozycja też mówiła o niej pozytywnie.

W polityce liczy się skuteczność, a ustawa nie weszła w życie.

Wierzę, że będzie przyjęta w tej kadencji.

Sam się pan wystawił na krytykę, bo mówił pan, że bierze byka za rogi, a okazało się, że byk pana poniósł.

Kadencja jeszcze trwa.

Piotr Guział poparł Patryka JakiegoPiotr Guział poparł Patryka Jakiego fot. Patryk Jaki - Twitter

Po co panu Piotr Guział jako kandydat na wiceprezydenta miasta? Przecież wszyscy wiedzą, że jest nieobliczalny.

A nie zgadzam się. Ma bardzo duże doświadczenie w samorządzie, 20 lat. Guział jest prawdziwym człowiekiem lewicy i ma duże zdolności organizacyjne - stworzył największy ruch miejski i do dziś nikt nie powtórzył jego sukcesu. Jego energia i doświadczenie to uzupełnienie oferty dla warszawiaków.

W Warszawie lewicą jest Barbara Nowacka - nie Piotr Guział. A ją ma po swojej stronie Trzaskowski.

Z całym szacunkiem dla pani Nowackiej, ale Piotr Guział zweryfikował się w wyborach. W ostatnich miał trzeci wynik w Warszawie, a jego ludzie od lat współrządzą z sukcesami w różnych dzielnicach. Złośliwi mówią, że cała formacja pani Nowackiej zmieściłaby się na ławce Rafała Trzaskowskiego.

Gdy Guział wypływa, to razem z nim jeden z jego wywiadów, w którym pogardliwie mówi o "słoikach". "Przyjezdne słoiki. Warszawa to jestem ja" - to jego słowa. Pogarda wobec "słoików", czyli pana, mnie i jednej trzeciej mieszkańców miasta.

Więcej. "Słoiki" to zdecydowanie więcej niż jedna trzecia warszawiaków.

Tym gorzej dla pana, skoro Guział to pana kandydat na wiceprezydenta.

Wypowiedź jest pozbawiona kontekstu. Guział już tłumaczył, że to wycięta wypowiedź. Pogarda wobec "słoików" to nie są jego poglądy. Wiele razy o tym zapewniał. Przeprosił. Niech kamieniem rzuci ten, komu nie zdarzały się głupie żarty.

Jaki jest zysk dla szarego człowieka z reformy sądownictwa ordynowanej przez PiS?

Duży. Dam przykład. Gdyby spojrzeć z perspektywy całego wymiaru sprawiedliwości, to mafia reprywatyzacyjna jest w pudle, a za rządów PO-PSL kradli, ile chcieli.

To są ale areszty, bo wyroków skazujących jeszcze nie ma.

Ale całe szczęście państwo się za tę mafię zabrało. Za sędziów, którzy jeszcze ich nie skazali, nie mogę odpowiadać. Proces karny - nawet gdyby był najszybszy w Polsce - to jeszcze by się nie skończył, ale akty oskarżenia już są.

Inna sprawa: śmierć Jolanty Brzeskiej. Za czasów PO uznano, że sama się spaliła, a teraz trwa śledztwo, w którym człowiek, który reprywatyzował jej kamienicę, siedzi w areszcie. Ludzie przestali się bać, zaczęli mówić.

Albo sprawa Tomasza Komendy. Siedział w więzieniu, choć był niewinny, a dzięki nam wyszedł na wolność. Przestępczość spada, a poczucie bezpieczeństwa rośnie.

To bardzo medialne sprawy, a pytałem o reformę sądownictwa, która miała przynieść coś zwykłym obywatelom. Procesy się wydłużają…

…bo gwiazdy sądownictwa zamiast orzekać, jeżdżą do TVN-u. Dlaczego mam za takich sędziów odpowiadać? My możemy odpowiadać za to, co zaczęliśmy i skończyliśmy - np. reformę prokuratury. Dlaczego mam się tłumaczyć za sędziego, który woli dawać wywiady polityczne, a nie orzekać?

W Polsce jest ok. 10 tys. sędziów. A ci, którzy - z czego czyni Pan zarzut - udzielają wywiadów, jest garstka.

Przykład idzie z góry. Dzisiaj sędziowie zaczynają się bawić w politykę, bo "góra" daje im na to przyzwolenie.

PiS obiecywało, że będzie sprawniej, a jest wolniej. Takie są twarde liczby.

Zobaczymy, jak będzie dalej. A na pewno będzie lepiej, jeśli "Gazeta Wyborcza" i inne środowiska przestaną utwierdzać sędziów w przekonaniu, że zamiast ciężko pracować, lepiej jest protestować przeciwko własnemu państwu.

To, że w jakimś sądzie rejonowym procesy wleką się dłużej niż przed reformami PiS, to nie jest wina "GW" czy TVN-u.

Pewnie. Nie są winni sędziowie, którzy orzekają - tylko jak zwykle winna jest prawica.

A czy "Wyborcza" z TVN-em obiecywały, że procesy przyspieszą? To PiS obiecywało od lat.

Ja nie zajmuję się sądownictwem. Znam też wielu świetnych sędziów. Nie można generalizować. Co do sędziów-polityków, to dlaczego tak robią? Ich proszę pytać.

Pana pytam.

Zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa dopiero niedawno udało się dokończyć. Reforma Sądu Najwyższego się zaczyna. Postępowania dyscyplinarne dopiero ruszyły. Skargi nadzwyczajne dopiero będą rozpatrywane. Spokojnie. To musi ruszyć.

Ja nie orzekam, orzekają sędziowie. Ja odpowiadam za komisję weryfikacyjną, w której wszystko działa 10 razy szybciej niż w sądach. Da się, tylko sędziowie też muszą chcieć.

Czy izba dyscyplinarna SN złożona z takich osób jak Adam Tomczyński, Małgorzata Bednarek i Adam Roch ma w ogóle moralne prawo do oceniania kogokolwiek?

Sądownictwo dyscyplinarne wobec sędziów nie działa - taka jest prawda. Jaką odpowiedzialność ponieśli sędziowie, którzy oddawali kamienice na 140-letnich ludzi? Awansowali.

Adam Tomczyński to sędzia od dziwnych upadłości firm, które miały wartościowe nieruchomości. Małgorzata Bednarek jako prokurator zasłynęła śledztwem ws. układu korupcyjnego wśród sędziów, które skończyło się uniewinnieniami i odszkodowaniami. Z kolei Adam Roch prowadził czynności procesowe z kobietą, gdy ta rodziła, za co polski rząd musiał ją przepraszać i wypłacić odszkodowania. Serio to według pana osoby o nieposzlakowanej opinii?

Osobiście nie znam żadnego z nich. Wiem tylko, że wymiar sprawiedliwości wymaga zmian. Należy do jednego z najdroższych w UE i najmniej efektywnych. Korporacja miała 27 lat na zmiany - jednak nic nie zrobiła. Czas na zmiany.

Rafał Trzaskowski, kandydat na prezydenta Warszawy

Więcej o:
Komentarze (322)
Patryk Jaki dla Gazeta.pl: moje zwycięstwo w Warszawie będzie gigantyczną niespodzianką
Zaloguj się
  • supermarjan

    Oceniono 77 razy 51

    wiara w siebie level enterprajs edyszyn!
    koncz wasc, panie rycerz ortalionu, i wroc do natury, czyli przed blok.
    co nie znaczy ze trzaskacz jest lepszy.
    naprawde nie macie tam kogos normalnego ,

  • gadhi

    Oceniono 52 razy 38

    Pomogą świstaki, które będą zamazywać w kratkach zamiast zawijać w sreberka

  • medor214

    Oceniono 48 razy 34

    Nie dla psa kielbasa nie dla pisowca Warszawa. Jaki gowniarzu, w Warszawie mieszkaja ludzie inteligentni, i w zaden sposob nie dopuszcza , by nia rzadzil jakis wiesniak z Opola. Jasne.

  • mehinacu0

    Oceniono 64 razy 30

    Jaki! Jesteś wspaniały, szkoda Cię na Warszawę, powinieneś być premierem, prezydentem, szefem Komisji Europejskiej, Kaczyńskim bis, Naczelnym Lekarzem Kraju, Prymasem, Papieżem, Zdobywcą korony 8_tysięczników. Naród Cię kocha i błaga abyś zbawił naszą umęczoną Ojczyznę.
    Czas Dyzmów i Błaznów nastał na dobre. Do dzieła zbawco!

  • bkgazeta

    Oceniono 49 razy 27

    są ludzie, na widok których chce się wymiotować

  • kmuchorowski

    Oceniono 51 razy 25

    Słaby wywiad - nie przycisnęliście Pana Jakiego np. o ustawę o IPN (jego autorstwa), nie kontrujecie jego kłamstw, nie dajecie przykładów przekrętów PiS itp.

  • norek.pl

    Oceniono 65 razy 23

    proszę panów, drogie panie
    musi wreszcie Dobrej Zmianie
    ktoś ze względu na pokłosie
    dać po nosie
    bo inaczej się tej grupie
    całkiem poprzewraca w d...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX