Komornik w byłej fundacji Lecha Wałęsy. Najpierw wydrenowana z pieniędzy, teraz idzie do kasacji

Jacek Gądek
Fundacja, którą Lechowi Wałęsie odbił Mieczysław Wachowski, jest w trakcie likwidacji. Nie spłaca długu wobec spółki Energa, ani nawet nie opłaciła apelacji od wyroku nakazującego zapłatę - ustaliła Gazeta.pl. Fundacją zarządza konkubina "Miecia", a pieniądze z kont rozpłynęły się w dwa lata.

O tym, jak Mieczysław Wachowski i jego konkubina Dorota Obrycka, zarabiali na dwóch fundacjach, których fundatorem był Lech Wałęsa, pisał "Fakt".

Jak Wachowski przejął kontrolę nad tymi fundacjami? We wrześniu 2014 r. Lech Wałęsa zażądał, aby jego poprzednik - Piotr Gulczyński - wziął Wachowskiego na wiceprezesa. Gulczyński - z racji kiepskiej reputacji "Miecia" - się nie zgodził. Wałęsa zażądał więc dymisji i dopiął swego. Następnie Wałęsa namaścił Wachowskiego na stanowiska: prezesa Instytutu Lecha Wałęsy (fundacji działającej non-profit) i powiernika Funduszu Lecha Wałęsy (ten już prowadzi działalność gospodarczą).

O ile Instytut jest szyldem, pod którym działa były prezydent, to Fundusz był jego kasą - "bankiem" Wałęsy.

Po dwóch latach, pod koniec 2016 r., Wachowski podał się do dymisji. Nie chciał jednak oddać i do dziś nie oddał fotela powiernika Funduszu. Może tak robić, bo w statucie Funduszu znajduje się kuriozalny zapis, wedle którego nowego powiernika wskazuje  urzędujący powiernik. Wachowski przemianował Fundusz na Światowe Centrum Pokoju i zajął się m.in. załatwianiem pracy dla cudzoziemców. W praktyce jednak Fundusz (ergo ŚCP) skupił się na konsumowaniu pieniędzy z kont. A te były zasobne.

Tu też trochę historii: w 2013 r. fundacje Wałęsy organizowały Zjazd Noblistów, który był dużo droższy, niż przewidywano. Fundusz zakończył więc rok pod kreską o prawie 1,5 miliona złotych. W roku kolejnym jednak odbił się od dna: w 2014 r. wykazał 3,7 mln zł zysku i stworzył z nich "fundusz zapasowy". Na koniec 2014 r. pokazał, że ma na koncie 2,3 mln zł żywej gotówki. Jednocześnie obie fundacje bardzo ograniczyły działalność, a pieniądze płynęły do Wachowskiego (nagrody) i jego konkubiny (wynagrodzenia), którą uczynił prezesem Funduszu oraz swoją pełnomocniczką w Instytucie.

Na koniec 2016 r. "fundusz zapasowy" wynosił już niewiele ponad milion złotych. Fundacja "wypracowała" jednak stratę prawie milion złotych, co pochłonęło niemal do reszty zapasy gotówki. W ciągu dwóch lat Fundusz został wydrenowany - głównie na wynagrodzenia - z pieniędzy.

Co ważne, jednocześnie toczył się proces o zapłatę przez (odbitą Wałęsie) fundację Wachowskiego i jego konkubiny kwoty 824 tys. zł na rzecz spółki Energa (bo Fundusz nie zrealizował działań promocyjnych). Aż w czerwcu 2017 r. zapadł wyrok w I instancji: Fundusz (przemianowany po drodze na Światowe Centrum Pokoju) ma oddać pieniądze.

Przegrani złożyli apelację, ale nawet nie opłacili jej kosztów (41 tys. zł), więc wyrok się uprawomocnił. Kasa ŚCP świeciła pustkami, więc prezes - Dorota Obrycka, konkubina Wachowskiego - złożyła do sądu wniosek o ogłoszenie upadłości fundacji. Sprawa jest w toku.

- Nie doszło jeszcze do rozpoznania wniosku o ogłoszenie upadłości. Tymczasowy nadzorca sądowy sporządził sprawozdanie, które zostało doręczone dłużnikowi i został on zobowiązany do zajęcia stanowiska. Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy Postanowieniem z dnia 3 września 2018 r. oddalił wniosek o zwolnienie dłużnika z kosztów postępowania - podaje Sąd Okręgowy w Warszawie. Zatem fundacja chciała zrzucić z siebie nawet koszt ogłoszenia własnej upadłości.

Spółka Energa nie doczekała się pieniędzy. - Fundacja Światowe Centrum Pokoju nie zwróciła spółce całej zasądzonej kwoty. W wyniku przeprowadzonego postępowania egzekucyjnego udało się wyegzekwować jedynie niewielką część roszczenia. Pozostałą cześć nie została rozłożona na raty - informuje Energa. Wachowski nie odpowiedział na nasze pytania. Na stronie fundacji zapewnia, że jej jest "dążenie do budowania ogólnoświatowej zgody". Próba budowy pokoju na świecie razem z jego Światowym Centrum kończy się na komunikacie "przepraszamy, wybrany numer nie istnieje".

"Lech Wałęsa to ikona walki o wolność." Krzysztof Brejza komentuje zapowiedzi byłego prezydenta

Więcej o:
Komentarze (106)
Komornik w byłej fundacji Lecha Wałęsy. Najpierw wydrenowana z pieniędzy, teraz idzie do kasacji
Zaloguj się
  • sigismund76

    Oceniono 80 razy 56

    Bardzo mocne muszą być papiery jakie na Bolka Wałęsę ma Miecio Wachowski, jego wieloletni SBecki oficer prowadzący....

  • dvla

    Oceniono 36 razy 24

    Jak celebryta to będzie "partnerka" jak Wachowski to : "konkubina" - od razu wiadomo ze Jacek Gądek to rzetelny dzienikarz. Trzeba było dać jeszcze fotkę z wykrzywiana mina Miecia - tak jak Agora zawsze prezentuje kaczora

  • Konrad Pirek

    Oceniono 38 razy 20

    Czekamy na kolejne odcinki serialu "Co jeszcze Bolek zrobi aby się skompromitować" ;)

  • sempron5

    Oceniono 25 razy 17

    I wy Brutusy z GW,nóż mi w plecy!!!!!.A co lemingi i zakodowane łby maja myśleć???

  • mrpens

    Oceniono 22 razy 16

    Bolek zawsze miał głowę do przekrętów

  • czarek75

    Oceniono 22 razy 14

    Wachowski agent SB Bolek agent SB ile oni lodów ukręcili głowa mała spytajcie Szechtera on też w tym siedział Kulczyk już nieżyje też niezły jajcarz w latach transformacji

  • janamalin

    Oceniono 16 razy 12

    Wałęsa mówił coś kiedyś o "puszczaniu w skarpetkach". I Wachowski puścił go w skarpetkach.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX