Prokurator z amnezją, radca prawna z "dyscyplinarką", założyciel Ordo Iuris. Tak KRS mebluje Sąd Najwyższy

Rekrutacja nowych sędziów Sądu Najwyższego jest już na ostatniej prostej. Jednak metody jej prowadzenia i zarekomendowani do SN kandydaci budzą ogromne obawy o to, kto już niedługo będzie zasiadać w najważniejszym sądzie w Polsce.

„Prof. Zaradkiewicz jest świetnym pracownikiem i bardzo dobrym prawnikiem. #KomisjaWeryfikacyjna to też jego sukces. Jestem zażenowany tym co stało się dziś na posiedzeniu KRS za sprawą prof.Pawłowicz. Nigdy nie pytałem swoich pracowników o 'orientację seksualną' lub poglądy” (pisownia oryginalna) – napisał na Twitterze wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki, podsumowując spór, do którego doszło pomiędzy ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą i posłanką Prawa i Sprawiedliwości Krystyną Pawłowicz.

Pawłowicz vs Ziobro

Dwójka prominentnych polityków obozu władzy pokłóciła się o dr. hab. Kamila Zaradkiewicza. To właśnie on – niegdyś dyrektor zespołu orzecznictwa i studiów Trybunału Konstytucyjnego, a obecnie dyrektor Departamentu Prawa Administracyjnego w Ministerstwie Sprawiedliwości – był główną „atrakcją” posiedzenia KRS, na którym Rada wybierała kandydatów do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego.

Dlaczego? Bo rzadko zdarza się, żeby minister sprawiedliwości - prokurator generalny pojawił się na posiedzeniu KRS. A mówiąc wprost: do tej pory takiej sytuacji nie było, chociaż szef resortu sprawiedliwości jest członkiem Rady. Tym razem minister Ziobro uczestniczył w obradach tylko po to, żeby wesprzeć kandydaturę swojego podwładnego do jednej z izb Sądu Najwyższego. Pomoc najpotężniejszej osoby w polskim wymiarze sprawiedliwości była konieczna, ponieważ w pierwszej turze głosowań kandydatura Zaradkiewicza przepadła. Jednak z powodu niezapełnienia wszystkich wakatów z Izbie Cywilnej SN prawnik dostał drugą szansę.

Sytuacji Zaradkiewicz nie miał jednak łatwej. Do głosowania przeciwko niemu namawiała posłanka Pawłowicz, której bardzo nie podobały się poglądy 46-latka na instytucję małżeństwa. Jej zdaniem, Zaradkiewicz prezentuje „bardzo liberalny i marginalny w polskim prawie i orzecznictwie pogląd” co do małżeństw jednopłciowych. Chodziło to, że w jednej ze swoich dawnych opinii, dotyczących ustawy zasadniczej uznał takie związki za dopuszczalne.

Bardzo proszę, żeby na tę osobę nie głosować, ponieważ nie jest to osoba, która powinna zasiadać w Sądzie Najwyższym w Izbie Cywilnej

– apelowała Pawłowicz. - Chcę powiedzieć, że ten jego pogląd jest radykalnie sprzeczny z ustalonym poglądem w polskim orzecznictwie – argumentowała.

Podwładnemu na ratunek przyszedł minister Ziobro, który oświadczył zgromadzonym, że Zaradkiewicz swoje poglądy już zmienił, a dowodem na to jest „krótkie pismo, którego jestem dysponentem”.

Panie ministrze, chce pan powiedzieć, że pan Zaradkiewicz wszystko na użytek tego konkursu powie, napisze i przyrzeknie

– nie odpuszczała posłanka Pawłowicz.

Ziobro nie zamierzał jednak porzucić swojego człowieka i dowodził, że „ludzie również w obszarze nauki są w stanie dokonać zmiany zasadniczej swojego punktu widzenia, oceny pewnych poglądów”. Jego zdaniem, Zaradkiewicz „daje wyraz temu, że jest gotów się narazić wpływowemu środowisku i zmieniając swoje poglądy, konsekwentnie ich później bronić”. - Daję wiarę takiemu człowiekowi - przyznał Ziobro.

Krystyna Pawłowicz podczas posiedzenia Krajowej Rady Sądownictwa.Krystyna Pawłowicz podczas posiedzenia Krajowej Rady Sądownictwa. Zbyszek Kaczmarek/REPORTER / Zbyszek Kaczmarek/REPORTER

Posłanki Pawłowicz co prawda nie przekonał – „Ja rozumiem, że pan minister przyszedł i prezentuje to, natomiast w żaden sposób nie zmienia to faktu, że taka osoba o utrwalonych od lat poglądach nie może być sędzią w Sądzie Najwyższym” – ale pozostałych członków KRS już tak. W drugiej turze głosowania Zaradkiewicz uzyskał rekomendację Rady i najpewniej już niedługo znajdzie się w Sądzie Najwyższym.

Na antenie TOK FM rzecznik prasowy KRS dr Maciej Mitera stwierdził, że nie ma wiedzy, czy Pawłowicz przesłuchiwała Zaradkiewicza na temat jego orientacji seksualnej. Dopytywany przyznał natomiast, że na forum Rady „zostały wyciągnięte wątki homofobiczne”.

'Mam czas i chęci, ale jeżeli chodzi o prawo to ja mogę doczytać'. Tak wybierano ławników do Sądu Najwyższego

Ludzie Ziobry

Wstawiennictwo ministra Ziobry za jego podwładnym nie dziwi i nie bulwersuje członków nowej KRS. - Pan minister, jak Państwo wiecie, jest również członkiem Krajowej Rady Sądownictwa. Jako członek Krajowej Rady Sądownictwa ma prawo również wyrazić swoje stanowisko – powiedział w rozmowie z reporterem TVN24 sędzia Jarosław Dudzicz. Na uwagę, że trudno o przypadek w obecności Ziobry akurat przy okazji głosowania tej kandydatury, odparł: – Tego nie wiem, proszę zapytać pana ministra.

Zbigniew Ziobro, Bogdan ŚwięczkowskiZbigniew Ziobro, Bogdan Święczkowski Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Chociaż oficjalnie i publicznie minister Ziobro wstawił się jedynie za Zaradkiewiczem, to swoich ludzi w Sądzie Najwyższym może mieć znacznie więcej. Tylko w Izbie Dyscyplinarnej SN – uznawanej przez środowisko prawnicze za najbardziej wpływową, niezależną i prestiżową – na dwanaście udzielonych przez KRS rekomendacji aż sześć trafiło do prokuratorów, czyli osób będących w zależności służbowej od ministra Ziobry. Otrzymali je: Małgorzata Bednarek, Jarosław Duś, Adam Roch, Ryszard Witkowski, Jacek Wygoda, Paweł Zubert.

Prokuratorska amnezja i przesłuchanie podczas porodu

Szczególnie ciekawe jest tu kilka postaci. Pierwszą jest prokurator Duś. Obecnie to dyrektor biura prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego, ale za poprzednich rządów PiS-u był jednym ze śledczych m.in. w sprawie doktora Mirosława G. (to o nim w 2007 roku Ziobro powiedział: „Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie”) oraz akcji Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Ministerstwie Rolnictwa (to w jej wyniku odwołano wicepremiera i ministra rolnictwa Andrzeja Leppera).

Duś miał także kilka postępowań dyscyplinarnych. Szczególny rozgłos zdobyło jedno – za odmowę opłacenia przeglądu technicznego samochodu, co prawnik „uzasadniał” wymachując pracownikom serwisu swoją legitymacją prokuratorską.

W wyniku wypadku w pracy (spadł z zepsutego fotela i uderzył głową w ścianę) ZUS orzekł u Dusia pięcioprocentowy uszczerbek na zdrowiu, a sam prokurator przeszedł w stan spoczynku. W 2009 roku, zeznając przed komisją śledczą do spraw nacisków na służby specjalne przed pytaniami śledczych zasłaniał się utratą pamięci wskutek wspomnianego wypadku.

Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego nie rezygnuje z mandatu

Jednak kiedy PiS wróciło do władzy, a Zbigniew Ziobro ponownie został ministrem sprawiedliwości, Duś nagle ozdrowiał. Najpierw trafił do Prokuratury Regionalnej w Poznaniu, a niecałe siedem miesięcy otrzymał awans na prokuratora Prokuratury Krajowej z funkcją dyrektora biura. W 2016 roku funkcję prokuratora łączył z doradzaniem szefowi MON Antoniemu Macierewiczowi.

Już za „dobrej zmiany” Duś podpisał się pod pismem, zawierającym wytyczne dla prokuratorów, aby ścigali osoby, które informują kobiety o tym, gdzie za granicą mogą one dokonać aborcji. Do służbowego pisma dołączona była opinia prawna ultrakonserwatywnego instytutu Ordo Iuris, który nieoficjalnie jest zapleczem prawnym, intelektualnym i światopoglądowym PiS-u.

Drugą ciekawą postacią, która najpewniej trafi do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego jest prokurator Adam Roch. W środowisku zasłynął tym, że w 2006 roku kazał przesłuchiwać kobietę w czasie porodu. Wybuchł skandal, a sprawa trafiła do Europejskiego Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Polska poniosła sromotną klęskę i musiała przyznać, że dopuściła się nieludzkiego traktowania i torturowania kobiety.

Czy prokurator Roch powinien zasiadać w Izbie Dyscyplinarnej SN? Na to pytanie odpowiedzieć nie chciał nawet rzecznik prasowy KRS.

Ostateczną decyzję podejmie prezydent. Ja nie głosowałem w sprawie tego kandydata. (…) Proszę mnie zwolnić od odpowiedzi na to pytanie. Nie uczestniczyłem w tym posiedzeniu. Biorę jednak odpowiedzialność, bo jestem członkiem tego organu

– przyznał dr Maciej Mitera.

Wśród kandydatek do Izby Dyscyplinarnej SN znalazły się również prokurator Małgorzata Bednarek (założycielka Stowarzyszenia Ad Vocem, skupiającego bliskich współpracowników ministra Ziobry) oraz radca prawna Małgorzata Ułaszonek-Kubacka (wobec niej toczy się postępowanie dyscyplinarne za naruszenie zasad etyki radcy prawnego, polegające na udziale w prywatnych czynnościach windykacyjnych w domu dłużnika).

Inny z kandydatów to Izby Dyscyplinarnej SN, radca prawny Adam Tomczyński, to zagorzały zwolennik obecnej reformy sądownictwa. Co prawda w ostatnim czasie unika mediów, jak może, ale w przeszłości lubił chwalić premiera Mateusza Morawieckiego i wiceministra Patryka Jakiego. Z kolei o byłej I prezes SN prof. Małgorzacie Gersdorf mówił, że powinna „przejść na emeryturę i przestać udawać, że pełni jakąkolwiek funkcję”. Zżymał się także, kiedy za działania w wymiarze sprawiedliwości PiS oskarżano o łamanie konstytucji – „rządzących oskarża się o łamanie praworządności, a tak naprawdę jest zupełnie odwrotnie”.

„Nowa Gersdorf” i szef Ordo Iuris

Znane i mocno powiązane z PiS-em postacie znajdziemy też wśród kandydatów rekomendowanych przez KRS do Izby Cywilnej (prof. Małgorzata Manowska) oraz Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (prof. Aleksander Stępkowski).

Prof. Manowska jest dyrektorką nadzorowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości Krajowej Szkoły Sądownictwa Prokuratury. Za poprzednich rządów PiS-u pełniła natomiast funkcję wiceministra sprawiedliwości. W kręgach prawniczych uchodzi za znakomitą specjalistkę od prawa cywilnego. Pod koniec lipca „Dziennik Gazeta Prawna” pisał, że Manowska jest już po słowie z Ziobrą i to najpewniej ona zastąpi prof. Gersdorf w fotelu I prezes SN.

Prof. Stępkowski jest natomiast założycielem i wieloletnim prezesem Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Fundacja w kręgach politycznych ma opinię prawniczego think-tanku partii rządzącej. Stępkowski w tej kadencji Sejmu przez krótki czas – od listopada 2015 do sierpnia 2016 roku – był wiceszefem polskiej dyplomacji. Jest także współautorem książki „Dyktatura Gender” oraz autorem książki o ochronie życia poczętego.

Więcej o:
Komentarze (159)
Kandydaci do Sądu Najwyższego. Rekomendacje KRS
Zaloguj się
  • skuba2

    0

    Co to za paskudna maniera, drodzy "państwo dziennikarstwo" że zamiast stwierdzić, że ktoś czegoś nie wie, piszecie że "nie ma wiedzy"?

  • ali55

    Oceniono 2 razy -2

    he he
    POmiot ubekożydokomuny wreszcie traci przywileje nadzwyczajnej kasty,
    stąd ten skowyt i ujadanie.

  • dar61

    Oceniono 3 razy 1

    Trwa przejmowanie sądów i ich samorządów bez żadnej reformy in spe.
    Bo to z zasady ma być zrzucanie ze stołków, trenowane Dusiami, torturowane Rochami.

    [Zaradkiewicz] '...najpewniej już niedługo znajdzie się w Sądzie Najwyższym...'
    A to się jeszcze okaże.

    KTO ustalał „ustalony pogląd", posłanko Pawłowiczanko?
    KTO to „ustalenie" opiniował?
    Kto ciebie, posłanko, zwie profesorką, nie spytam.
    O magistrze ministrze ni słowa.

  • masmar

    Oceniono 1 raz 1

    A szkoda, że pan viceminister nie pytał o poglądy.

  • acototak

    Oceniono 5 razy 1

    Kolesie spotkali się przy kawie i sałatce

  • jtby

    Oceniono 2 razy 2

    Taka kontynuacja PRL-owskiej i PZPR-owskiej tradycji. Nie są ważne kompetencje, może być MIERNY byle by był BIERNY i WIERNY. Bóg wysłuchał sieroty PRL-owskie, które marzyły komuno wróć, a tylko dla niepoznaki jak tow. prok stanu wojennego na literę P. krzyczeli precz z komuną.

  • kleopatra51

    Oceniono 3 razy 3

    To wybór cyrkowców do cyrku objazdowego, a nie sędziów Sądu Najwyższego. Zresztą wybór i tak z mocy prawa nieważny

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX