Australia, USA, Bangladesz... Ujawniamy kierunki delegacji senatorów i ich koszty. Bielan liderem

Senatorowie najwyraźniej przekonali się do służbowych delegacji. W 2017 roku za pieniądze podatników odbyli zagraniczne wyjazdy służbowe za łączną kwotę 1,35 mln zł. To ponaddwukrotnie więcej niż rok wcześniej. Podróże rekordzisty kosztowały Kancelarię Senatu niemal 130 tys. zł.

1 347 355,50 zł - właśnie tyle w 2017 roku kosztowały Kancelarię Senatu, czyli de facto polskiego podatnika, zagraniczne wyjazdy służbowe przedstawicieli izby wyższej parlamentu. To olbrzymi wzrost względem poprzednich lat. Na koniec 2015 roku koszt zagranicznych wojaży senatorów wyniósł 638 299,93 zł, z kolei dwanaście miesięcy później - o przeszło 70 tys. zł mniej (566 447,99 zł).

W 2017 roku na zagraniczne podróże służbowe senatorów Kancelaria Senatu wydała więcej niż łącznie przez dwa wcześniejsze lataW 2017 roku na zagraniczne podróże służbowe senatorów Kancelaria Senatu wydała więcej niż łącznie przez dwa wcześniejsze lata Fot. Agencja Gazeta/Infografika Marta Kondrusik

Adam Bielan wiecznie w podróży

Dane Kancelarii Senatu nie kłamią. Bezsprzecznym rekordzistą w minionym roku był Adam Bielan. Wicemarszałek izby wyższej odbył dwanaście służbowych wyjazdów, za które trzeba było zapłacić 128 521,46 zł. Były spin doctor Prawa i Sprawiedliwości resztę stawki zostawił daleko w tyle. Na drugim miejscu znalazł się inny senator PiS-u – Jarosław Obremski. 56-letni polityk „wylatał” 83 459,11 zł. Podium największych globtroterów w Senacie zamyka marszałek Stanisław Karczewski. W 2017 roku jego zagraniczne podróże uszczupliły budżet państwa o 79 466,41 zł.

Co ciekawe, największy – a raczej najkosztowniejszy dla kieszeni podatnika – senacki podróżnik z 2015 roku (Piotr Wach, Platforma Obywatelska, 70 919,40 zł) tym razem nie załapałby się nawet do pierwszej trójki. Z kolei rekordzista sprzed roku (wspomniany już senator Obremski, 51 448,44 zł), w tegorocznym zestawieniu zająłby dopiero siódme miejsce.

Służbowe wyjazdy tej dziesiątki kosztowały w 2017 roku Kancelarię Senatu najwięcejSłużbowe wyjazdy tej dziesiątki kosztowały w 2017 roku Kancelarię Senatu najwięcej Fot. Agencja Gazeta/Infografika Marta Kondrusik

W pierwszej dziesiątce senatorów najchętniej i najdrożej podróżujących za granicę znajdziemy aż ośmiu polityków PiS-u. Pozostałe dwa miejsca należą do senatorów Platformy - Aleksandra Pocieja (trzynaście delegacji, szóste miejsce, 64 417,37 zł) oraz Roberta Dowhana (trzy delegacje, ósme miejsce, 46 999,48 zł).

Najdrożsi z najdroższych

Gdy spojrzymy na najdroższe senackie delegacje minionego roku, w pierwszej piątce aż trzy z nich są przypisane do nazwiska marszałka Bielana. W maju Bielan odwiedził trzy wielkie, amerykańskie metropolie – Nowy Jork, Waszyngton i Chicago. Powód? Ceremonia otwarcia New York Polish Film Festival, przyjęcie u ambasadora RP z okazji Święta Narodowego 3 Maja, Parada Konstytucji 3 Maja oraz wręczenie nagród laureatom Konkursu „Wybitny Polak”. Wszystko to zamknęło się w cenie niespełna 24 tys. zł.

W 2017 roku senator Bielan odbył jeszcze dwie kosztowne podróże do Stanów Zjednoczonych – na przełomie września i października zawitał do Nowego Jorku i Waszyngtonu (Parada Pułaskiego i uroczystości towarzyszące oraz spotkania w amerykańskim Kongresie), a w grudniu po raz trzeci pojawił się w Waszyngtonie (udział w 16. dorocznym Transatlantyckim Forum Parlamentarnym). Pierwsza z tych delegacji kosztowała niemal 27 tys. zł; druga – niespełna 2 tys. zł mniej.

Najdroższe służbowe wyjazdy zagraniczne w Senacie w 2017 rokuNajdroższe służbowe wyjazdy zagraniczne w Senacie w 2017 roku Fot. Agencja Gazeta/Infografika Marta Kondrusik

Mimo częstych wizyt za oceanem, to nie wicemarszałek Senatu odbył najdroższą podróż w 2017 roku. To miano należy się jego partyjnej koleżance Marii Koc, która za ponad 29 tys. zł udała się na przełomie września i października do Sydney, żeby uczestniczyć w obchodach Roku Kościuszki w Australii. Zestawienie pięciu najdroższych wyjazdów służbowych uzupełnia Robert Dowhan. Od 30 marca do 6 kwietnia senator Platformy przebywał w stolicy Bangladeszu na 136. Zgromadzeniu Unii Międzyparlamentarnej oraz Stowarzyszenia Sekretarzy Generalnych Parlamentów. Wydatek: ponad 27 tys. zł.

Osadnictwo w Nowej Zelandii i nie tylko

Co sprawia, że polscy senatorowie tak chętnie biorą udział w zagranicznych wyjazdach? W dużej części przypadków to rzeczywiście kwestie istotne z punktu widzenia państwa polskiego – udział w sesji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, sesji plenarnej Zgromadzenia Parlamentarnego OBWE czy Konferencji Przewodniczących Parlamentów Unii Europejskiej.

Nie brakuje też jednak pozycji osobliwych. Wydarzeń, w których udział trudno wytłumaczyć polską racją stanu. Ot, kilka przykładów: obchody 145. rocznicy polskiego osadnictwa w Nowej Zelandii (Maria Koc), udział w uroczystości koronacji kopii ikony Matki Boskiej Częstochowskiej w Bazylice św. Stefana w Budapeszcie (Stanisław Karczewski) czy udział w uroczystościach z okazji 25. rocznicy odrodzenia parafii i 20 lat Caritas w Sumach (Grzegorz Peczkis). A tego typu oficjalnych celów delegacji można znaleźć znacznie więcej.

W takich chwilach pozostaje żal, że przez cały 2017 rok jedynie sześcioro senatorów – Jan Filip Libicki, Grzegorz Bierecki, Leszek Czarnobaj, Małgorzata Kopiczko, Józef Zając i Grzegorz Peczkis – zdecydowało się na służbowy wyjazd zagraniczny, który nie obciążył budżetu Kancelarii Senatu (koszty pokrył organizator albo sami politycy). Z drugiej strony, z roku na rok takich przypadków jest coraz mniej. W 2015 roku – dziewięć; rok później – osiem.

Bez odpowiedzi pozostaje też pytanie, dlaczego zagraniczne wojaże naszych senatorów generują aż takie koszty. Kancelaria Senatu nie podaje, co składa się na ostateczną sumę, którą trzeba wyłożyć za każdą delegację. Łatwo się jednak domyślić, że chodzi o luksusowe hotele, wyżywienie, przejazdy i przeloty. Te ostatnie zapewne drogą klasą biznes.

Polsko-Australijskie Forum Ekonomiczne. Konferencja prasowa Andrzeja Dudy w Sydney

Więcej o:
Komentarze (271)
Zagraniczne podróże senatorów. Ile wydali z kieszeni podatnika
Zaloguj się
  • marymania

    Oceniono 66 razy 66

    "Podróże rekordzisty kosztowały Kancelarię Senatu niemal 130 tys. zł."

    Chyba zapomnieliście o tej złodziejce Andersównie, która wylatała na nasz koszt ponad 600 000 pln na podróże do domciu, do US.

  • kataryniarski

    Oceniono 50 razy 50

    Tylko prezes w Polskę rusza... i pozuje na zdjęciach jak zapóźniony przedszkolak! - bezwolny, niezaradny!

  • fakiba

    Oceniono 43 razy 43

    Dorwały się dziady z pisu do kasy i szaleją , a kto im zabroni

  • kolo125

    Oceniono 41 razy 39

    PODŁA DOJNA ZMIANA !! KLIKA KORYTA + !!! TFFUUU

  • pulbek

    Oceniono 39 razy 37

    Naród Polski pije koniak ustami swoich przedstawicieli!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX