Gen. Rapacki: Nacisk na ostre reakcje wobec antyrządowych demonstrantów idzie z MSWiA

20 lipca 2018. Demonstracja w obronie wolnych sądów pod Sejmem

20 lipca 2018. Demonstracja w obronie wolnych sądów pod Sejmem (JĘDRZEJ NOWICKI)

- Docierają do mnie sygnały, że MSWiA daje zielone światło na próby zastraszania i wywierania presji wobec antyrządowych demonstrantów - mówi w rozmowie z Gazeta.pl gen. Adam Rapacki, były wiceszef MSWiA oraz były zastępca Komendanta Głównego Policji.

GAZETA.PL, ŁUKASZ ROGOJSZ: Policja od prawie miesiąca protestuje, opozycja oskarża ją o upolitycznienie, a media opisują, jak funkcjonariusze operacyjnie rozpracowywali działaczy opozycji. Trochę się tego nazbierało.

GEN. ADAM RAPACKI: Zawsze, kiedy zaostrzają się konflikty polityczne, policja jest wykorzystywana do ochrony rządzących i tego, co rządzący realizują. Często zbiera za to cięgi, chociaż to nie są jej winy.

Jak nie jej, to czyje?

Nadgorliwców, którzy chcą jak najlepiej przysłużyć się rządzącym, bo dzięki temu czekają ich szybsze awanse i większe kariery. W policji również ich nie brakuje. Ten widok boli, bo przez 27 lat udawało nam się trzymać policję względnie daleko od polityki.

Niestety dzisiaj widać, że policja jest mocno uwikłana politycznie i realizuje część zadań, którymi nigdy nie powinna się zajmować

Wielu funkcjonariuszy ma żal do władzy m.in. o to, że ta wykorzystuje ich do zabezpieczania terenu Sejmu czy wcześniej miesięcznic smoleńskich. Funkcjonariusze są ściągani z całego kraju.

Zupełnie tego nie rozumiem. Sejm, Senat, Kancelaria Prezydenta, pałace prezydenckie, biura poselskie partii rządzącej – lista obiektów, które władza każe ochraniać policji jest długa, a przecież to nie jest podstawowe zadanie tej formacji. Tysiące funkcjonariuszy zostają oddelegowani do zabezpieczania tych obiektów, a potem nie ma ich tam, gdzie być powinni, bo brakuje ludzi. Nie pamiętam już, kiedy na ulicach Warszawy widziałem pieszy patrol policji.

Policjantów boli nie tylko to, że tak wygląda ich praca. Skarżą się przede wszystkim na to, jak postrzegana jest dzisiaj ich służba. Od opozycji otrzymali łatkę „Upolitycznieni” i boją się, że już się jej nie pozbędą. Zwłaszcza, że – ich zdaniem – władza nie pomaga się tej łatki pozbyć.

Wszelkie odbywające się w naszym kraju demonstracje i manifestacje mają, jak na razie, charakter pokojowy. Protestujący w obronie sądów to nie agresywni chuligani, którzy chcą coś podpalać i niszczyć, tylko ludzie głoszący swoje poglądy. Tymczasem naprzeciw nich wystawia się olbrzymie siły porządkowe, często z najdalszych zakątków kraju. Mamy do czynienia z przewymiarowaniem działań policji wobec antyrządowych demonstrantów.

W listopadzie 2017 roku na łamach serwisu naTemat.pl opowiadali o tym funkcjonariusze z różnych części Polski. Policjant z Warszawy stwierdził: „Powszechnie znany prikaz z bardzo wysoka jest taki, by wszystko, co 'rusza władzę', było traktowane ostro. Jak to usłyszałem przed 11 listopada, 'z pełnym rozmachem'. Tylko na pałki jest stanowczy zakaz, bo wiadomo, że to będzie źle wyglądało”.

Nacisk na ostre reakcje wobec antyrządowych demonstrantów idzie z ministerstwa na Batorego (siedziba MSWiA – przyp. red.). Nie ma co do tego żadnych złudzeń

Olbrzymią rolę odgrywają tu racjonalni dowódcy, którzy mimo tego pilnują, żeby policjanci nie przesadzali z nadgorliwością. Niestety, zdarzają się też szefowie, którzy chcą wykorzystać takie sytuacje do przypodobania się władzy. Dlatego wiele policyjnych działań w ostatnim czasie nie było najmądrzejszych.

Jakieś przykłady?

Ostatnio widzieliśmy zatrzymania antyrządowych demonstrantów i przewożenie ich do jednostek, a potem przedstawiciele policji mówili mediom, że żadnych zatrzymań nie było. Czysty absurd.

To ma na celu wystraszyć osoby uczestniczące w zgromadzeniach tak, żeby więcej się na tego rodzaju wydarzeniach nie pojawiały. Zresztą docierają do mnie sygnały, że MSWiA daje zielone światło na takie próby zastraszania i wywierania presji. Ta presja i oczekiwania zawsze idą z góry na dół

Efekt jest taki, że agresja i frustracja protestujących przechodzą z polityków na policjantów, o czym w swoim niedawnym liście pisał NSZZ „Solidarność” Policjantów.

Policja jest od tego, żeby pilnować bezpieczeństwa i porządku. Ma takie ustawowe zadania, więc pilnując jakiegoś obiektu czy zgromadzenia powinna zachować neutralność i bezwzględnie przestrzegać prawa. Dlatego tym ważniejsze jest, żeby obie strony respektowały prawo i unikały prowokacji. Zwłaszcza uczestnicy demonstracji, bo emocje z jednej strony wyzwalają reakcje z drugiej. W takiej atmosferze łatwo może dojść do starcia.

Z jednej strony – przełożeni, którzy oczekują od policji ostrych reakcji. Z drugiej – coraz gwałtowniejsze reakcje ludzi wobec policjantów. Z trzeciej – koledzy-karierowicze, którzy sytuacje krytyczne chcą wykorzystać. Jak policjanci mają się odnaleźć w takiej sytuacji?

Nie ma co się spodziewać, że nagle odmówią wykonywania rozkazów, bo policja jest formacją działająca właśnie na rozkaz, w pionowym podporządkowaniu służbowym. Natomiast w sytuacjach krytycznych policjanci muszą być bardzo rozważni i – cytując prof. Władysława Bartoszewskiego – zachowywać się przyzwoicie, tzn. unikać agresji i nadgorliwości, szanować drugą stronę. Nie powinni również wykonywać kompletnie niepotrzebnych i niemądrych ruchów jak wszczynanie postępowania o propagowanie ustroju komunistycznego, bo ktoś napisał „PZPR” na elewacji biura poselskiego. Jest to zwykłe wykroczenie zniszczenia mienia i nie wolno z tego robić na siłę przestępstwa po to, żeby dokuczyć sprawcom.

Był pewien, że policjanci wlepią bezdomnemu mandat. Bardzo się pomylił. "Jestem w ciężkim szoku"

Na protestujących działa to jak czerwona płachta na byka.

Ale oni także powinni respektować zadania, które postawiono przed funkcjonariuszami. Swoim działaniem nie mogą naruszać prawa czy doprowadzać do konfrontacji z policjantami. Demonstrujący nie powinni ani rzucać w policję żadnymi przedmiotami, ani malować po elewacjach budynków, ani niszczyć mienia. Policjanci często są bardziej zestresowani niż sami uczestnicy protestów, bo do zabezpieczania takich wydarzeń najczęściej oddelegowywani są funkcjonariusze z oddziałów prewencji z krótkim stażem, świeżo po szkole policyjnej. Jedno czy drugie prowokacyjne zachowanie którejś ze stron może wywołać efekt domina, którego później nie uda się już zatrzymać. Policjanci przysięgali wierność konstytucji i muszą o tym pamiętać w swojej codziennej pracy. Nie powinni psuć tego, co z mozołem budowano po 1989 roku.

Żeby nie cofnąć się do czasów Milicji Obywatelskiej, o co oskarżają ich obecnie opozycja i przeciwnicy rządu?

To byłoby ze wszech miar fatalne. Pamiętam tamte czasy, bo służbę w milicji zaczynałem w latach 80. Potem budowałem tę policję nowoczesną, otwartą, proobywatelską i chciałbym, żeby taką była już zawsze.

Tymczasem rozwścieczeni protestujący krzyczą do policji: ZOMO, ZOMO!

Niepotrzebnie, bo to eskaluje emocje u obu stron sporu. Chociaż zadania realizowane w tamtym okresie przez ZOMO były bardzo zbliżone z tym, co dziś robią policyjne oddziały prewencji – opierały się na realizowaniu poleceń „jedynie słusznej” partii rządzącej

Przełożeni o większym doświadczeniu zawodowym i większej mądrości życiowej muszą na to bardzo uważać i wykazywać się teraz dużą rozwagą. Nie warto wierzyć politykom i ich zapowiedziom. Jak zdarzy się nieszczęście, to politycy będą ratować siebie i swoje stołki, a biednych policjantów pierwszych rzucą na pożarcie.

Wygląda to, jakby policjanci byli w sytuacji bez wyjścia. Z jednej strony, nie mogą lekceważyć rozkazów; z drugiej – ślepa realizacja wielu poleceń przełożonych mocno uderza w wizerunek całej formacji i zaufanie obywateli do policji.

Myślę, że ogromna część policjantów, jak również bardzo wielu dowódców, to pasjonaci pracy policyjnej, którzy wstąpili do służby, chcąc służyć obywatelom. Dlatego powinni za wszelką cenę dbać o etos munduru. Oczywiście muszą przy tym wykonywać zadania, zlecane przez przełożonych, ale mogą to robić w sposób godny i zgodnie z rotą ślubowania. Oczywiście jestem świadomy, że odbudowanie zaufania do policji nie będzie łatwe. Dużo zależy od samej policji i rozwoju sytuacji w kraju. Nie chciałbym, żebyśmy wracali do lat epoki słusznie minionej, bo dobrze pamiętam tamte czasy. Nie życzę tego dzisiejszym policjantom. Po to budowaliśmy obywatelski charakter policji, żeby służyła ludziom, a nie interesom tej czy innej partii rządzącej.

ADAM STĘPIEŃ

Na pewno budowaniu zaufania nie przysłużyła się operacja „Sejm”, w ramach której latem 2017 roku policja śledziła, obserwowała i nagrywała działaczy opozycji. Kulisy tej akcji opisał niedawno serwis OKO.press.

Nie byłem tym specjalnie zaskoczony. Funkcjonariusze operacyjni w cywilu uczestniczą w różnego rodzaju zgromadzeniach, żeby wcześniej wychwytywać osoby łamiące prawo. To rutynowe działanie, policja zawsze tak robiła.

Ale nie zawsze i nie do każdej akcji kierowała funkcjonariuszy z wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw, wydziału do walki z przestępczością narkotykową czy z wywiadu kryminalnego.

Zdarzało się, że ludzie z tych wydziałów byli wykorzystywani w podobnych akcjach, ale odbywało się to przy okazji olbrzymich wydarzeń jak np. szczyt NATO czy wizyta papieża. Tam gdzie brakowało policjantów z prewencji i wywiadowców, działano w myśl zasady „Wszystkie ręce na pokład”. Nie było urlopów, zwolnień lekarskich czy wymówek. Jednak nigdy nie stosowano tego do obsługi czegoś takiego jak protest przed Sejmem. Tutaj nie widziałem powodów do użycia tego rodzaju środków.

Policja przekroczyła granicę, popełniła błąd?

To, co ujawniło OKO.press pozwala stwierdzić, że jej działania były przewymiarowane, tzn. nie było takiej skali zagrożenia, która uzasadniałaby aż takie zaangażowanie sił policyjnych

Co więcej, przy takim rekonesansie trzeba bardzo pilnować, na ile są to działania rozpoznawcze, a na ile już działania związane z obserwacją, monitorowaniem czy zastosowaniem jakichkolwiek środków technicznych (np. podsłuchów). To wszystko jest jasno określone w ustawie o policji i nie powinno być tutaj żadnej dowolności po stronie dowódców.

Mimo tego policjanci rozpracowywali nawet polityczne młodzieżówki, które spotkały się z muzykiem Zbigniewem Hołdysem w zupełnie innej części miasta niż ta, w której były protesty.

Takich rzeczy po prostu nie wolno robić. Rozumiem, że funkcjonariusze operacyjni pilnują zgromadzeń, szukają osób łamiących prawo czy potencjalnych prowokatorów. To wszystko są działania rutynowe.

Ale jeżeli obserwacja chodzi za opozycjonistami, monitoruje, podgląda i podsłuchuje ich tylko dlatego, że mają inne poglądy i uczestniczą w antyrządowych protestach, to wracamy do czasów z lat 80. i jeszcze wcześniejszych

Szef MSWiA nie dopatrzył się w działaniach policji niczego niestosownego.

Wiem, mówił, że chodziło m.in. o bezpieczeństwo protestujących. Znam tego typu wyjaśnienia z poprzedniego ustroju. Wówczas również tłumaczono, że wszelkie działania Milicji Obywatelskiej mają na celu dobro i bezpieczeństwo obywateli. Tyle że po 1989 roku po to budowaliśmy policję służącą obywatelom, żeby jej działania były realizowane jako proobywatelskie i tak też odbierane przez społeczeństwo.

Protest policji, który trwa od 10 lipca jest poniekąd efektem coraz bardziej napiętej sytuacji wokół tej służby? Policjanci uznali, że skoro mają to wszystko znosić, to na pewno nie na takich warunkach jak dotychczas?

Po części tak. Patrząc historycznie, zawsze, gdy sytuacja w państwie robiła się bardziej niebezpieczna czy po prostu politycznie gorsza dla rządzących, wówczas dowartościowywano służby. Natomiast faktem jest, że przy dzisiejszym rynku pracy służba w policji jest nieatrakcyjna.

Policjanci pod ufortyfikowanym Sejmem. 'Suweren' protestuje przeciw pisowskiej 'reformie' sądownictwa. Partia rządząca przepycha piątą nowelizację ustawy, która umożliwi przejęcie Sądu Najwyższego. Warszawa, 20 lipca 2018Policjanci pod ufortyfikowanym Sejmem. 'Suweren' protestuje przeciw pisowskiej 'reformie' sądownictwa. Partia rządząca przepycha piątą nowelizację ustawy, która umożliwi przejęcie Sądu Najwyższego. Warszawa, 20 lipca 2018 Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Mówią o tym sami policjanci.

Praca w policji to stosunkowo niskie wynagrodzenia, uciążliwy rytm podległości służbowej, reżim mundurowy, pewne ograniczenia swobód obywatelskich. Dobrze wykształcony młody człowiek znajdzie dziś na rynku pracę za znacznie lepsze pieniądze.

Nie chodzi tylko o pieniądze. Wśród postulatów policjantów jest też powrót do poprzedniego systemu emerytalnego, waloryzacja wynagrodzeń w „budżetówce”, płatne nadgodziny czy wypłacanie 100 proc. wynagrodzenia podczas zwolnienia lekarskiego.

W przypadku niektórych postulatów byłbym bardzo ostrożny, natomiast na pewno postulat płacowy jest zasadny. Miernikiem pracy jest płaca – za trudną i wymagającą wyrzeczeń pracę należy się godna płaca.

Dzisiaj w policji godnej płacy nie ma?

Jeśli spojrzymy nie tylko na rynek pracy, ale nawet na niektóre inne służby, to zgodzimy się, że wynagrodzenia w policji są niskie i nieatrakcyjne. Początkujący funkcjonariusz dostaje „na rękę” ok. 2 tys. zł, z kolei jego kolega z wieloletnim stażem nie więcej niż 3,5 tys. zł netto. Co gorsza, władza mocno zachwiała równowagą płacową między poszczególnymi służbami – weźmy niedawne podwyżki dla oficerów Służby Ochrony Państwa czy wysokie wynagrodzenia w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym – a przecież policjanci bacznie obserwują sytuację w innych służbach. Doprowadziło to do niezdrowej sytuacji, w której jedni zazdroszczą drugim, że ci mają więcej.

Rafał Jankowski, szef NSZZ „Solidarność” Policjantów, stwierdził wprost: „Napięcie wśród służb mundurowych było już tak duże, że ludzie po prostu nie wytrzymali. Straciliśmy ostatnie 1,5 roku. Nikt nie słuchał naszych postulatów”.

Faktem jest, że od dawna atmosfera w policji nie była tak zła i kwestie finansowe na pewno się do tego przyczyniły

Rządzący może jeszcze tego nie widzą, ale uruchomili u obywateli i wielu grup zawodowych wielkie oczekiwania swoimi ciągłymi zapewnieniami o świetnej sytuacji budżetowej, rozwijającej się gospodarce czy napływających inwestycjach. Polacy myślą, że władza jest w stanie zaspokoić wszelkie oczekiwania, a to, niestety, niewykonalne.

Protest „mundurówki” to jednak nie tylko finanse. Dzięki niemu Polacy dowidzieli się o innych palących problemach policji: niedofinansowaniu służby, mnóstwie wakatów (ok. 6 tys. w całym kraju), wielkiej presji na statystyki zamiast na jakość pracy.

Z wakatami problemy zdarzały się już w przeszłości. Nie było ich może aż 6 tys., ale ok. 4 – 5 tys. już tak. Te braki udawało się uzupełniać. Dzisiaj problemem jest brak chętnych, którzy spełnialiby kryteria przyjęcia do służby. Błędem byłoby obniżanie tych kryteriów, a od swoich kolegów z policji słyszę, że niestety tak się dzieje. To może zemścić się w przyszłości. O wiele lepiej byłoby iść w stronę atrakcyjniejszego wynagrodzenia i uzupełniania wakatów. Ponadto warto zadbać o dobrą atmosferę w służbie. Mądre zadaniowanie, zarządzanie policją, dbałość o etos służby mogą w części zrekompensować mało atrakcyjne wynagrodzenia.

Czy tak będzie wyglądać policja przyszłości? Niepozorny samochodzik jest zaawansowanym robotem

Rozumiesz, co mówią do siebie policjanci? Sprawdź, czy rozszyfrujesz ich slang
1/10Kiedy policjanci mówią, że 'weszli na rympał', to znaczy, że:
Zobacz także
Komentarze (309)
Protest policji i służb mundurowych. Sytuacja w policji.
Zaloguj się
  • andree111111

    Oceniono 73 razy 43

    Kaczyński- stoisz chamie tam, gdzie kiedyś stało ZOMO. Otaczasz się miernotami, byłymi komuchami i sb-kami, masz pełne majtki strachu. A policja, no cóż, zwolniliśmy milicjantów , wywalimy sługusów joja i kaczora.

  • marc.pl

    Oceniono 85 razy 35

    Zapamiętajmy nazwiska reżymowych siepaczy z MSWiA. Pisowski reżym kiedyś minie a nazwiska pozostaną.

  • 1moja

    Oceniono 41 razy 33

    Biedne te Kulsony sa kazdego, ktory na nich krzywo popatrzy oskarzaja o propagowanie komunizmu a sami chca powrotu komunizmu, przynajmniej jezeli chodzi o ich przywileje.
    Wycinanie konfetti dobrze robi na uspokojenie nerwow przed interwencja.
    Przegonilismy naziste, przegonilismy komuniste, przegonimy i kaczyste.

  • hen-live

    Oceniono 36 razy 22

    Jeden miłośnik konfetti drugi adidasów.Ten drugi Jojo wydzierał się "komuniści i złodzieje..."no i ma dojną zmianę,komunistów w szeregach PiS bolszewii.Jak nie spocony Błaszczak który nauczył się nowego słowa "totalna" to Jojo.To jest chore.

  • arnoszt1957

    Oceniono 28 razy 22

    Policjanci ze Szczecina już pokazali co sądzą o wykorzystywaniu ich jako zbrojnego ramienia partii. Ciekawe co by zrobił Brudziński gdyby teraz zaczęły się w Warszawie demonstracje, dzień po dniu. Sięgałby po policjantów z terenu jak zawsze, ale ilu by przyjechało ? I czy teraz by chcieli ochoczo nadstawiać swoje głowy i honor by bronić rządzących, którzy w rzeczywistości gardzą tymi policjantami.

  • jaja-kaczora

    Oceniono 74 razy 22

    Oj przyjdzie czas na odciecie od koryta ryja Belzebubowi z Torunia, i to wkrotce! Bo inaczej kasa panstwowa na zawsze zostanie pusta!

  • cmochall

    Oceniono 28 razy 20

    Wstapili do Policji bo chca pomagac obywatelom -co za nonsens. Raczej wstapili bo nie mieli pomyslu na zycie.Nikt co ma dobrze poukladane w glowie nie wstapi do formacji(nie liczac wyjatkow) dzialajacej na rozkaz przeciwko obywatelom .Poczucie nawet malej wladzy to stan umyslu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje