Wojna w TVP o Michała Rachonia to pozorne nieporozumienie. "Kurski musi zobaczyć, że mają siłę"

Jacek Gądek
Prezes TVP Jacek Kurski i dziennikarz Michał Rachoń twierdzą, że wszystko jest OK. Za parawanem uśmiechów jednak się kotłuje, a "Gazeta Polska" wszczęła wojnę prewencyjną, by dziennikarza nie wycięto z anteny. - Kurski musi zobaczyć, że mają siłę - mówi osoba zorientowana w sporze.

Zamieszanie wokół Rachonia tylko pozornie wygląda na jakieś nieporozumienie. To pokaz siły. Prezes TVP liczy się tylko z silnymi, więc prężenie muskułów przez "GP" miało mu pokazać: "'Kura', hamuj się, bo dostaniesz w dziób". Gdyby "GP" nie pokazała, że będzie zaciekle bronić swojego człowieka, to rychło już nie miałaby kogo bronić.

Otwarto "potężny front" w obronie Michała Rachonia

Mówi osoba z kręgu TVP znająca relacje w telewizji publicznej: W "GP" doszli do wniosku, że trzeba otworzyć potężny front obrony Michała Rachonia, bo inaczej Jacek Kurski stopniowo będzie go, a razem z nim środowisko "GP", marginalizować i wypychać z anteny. Pokazali, że są silni i zdeterminowani do obrony swojego człowieka.

Nie jest tak, że teraz władze TVP chcą wyrzucić Rachonia. Jest tak: na sygnał, że mogłoby się to stać, środowisko "GP" odpaliło potężną salwę w obronie swojego dziennikarza, by nikt nie ważył się na podnieść na niego ręki. Stąd animowana przez "GP" akcja pisania listów w obronie Rachonia do prezesa TVP. Akurat najbardziej zmotywowana do tej obrony jest wicenaczelna "GP" Katarzyna Gójska, prywatnie żona Michała Rachonia.

"Kochany, nienawidzony, oglądany" - tak na okładce "GP" przedstawiono Rachonia. W środku tekst wiceszefa gazety Piotra Lisiewicza - manifest z pochwałami dla dziennikarza. W podobnym tonie Rachonia bronił też szef Klubów "GP" Ryszard Kapuściński.

Gwiazda TVP i jego ekipa

W "GP" Rachoń opisywany jest jak ikona wolnych mediów. Do TVP, gdzie szybko się zadomowił, trafił tuż po odbiciu przez PiS Telewizji Polskiej. Stał się gwiazdą anten TVP. Ma bardzo dobre kontakty z Antonim Macierewiczem - ich wywiady trudno zliczyć.

Prowadzi "Woronicza 17" (program bojkotuje opozycja) i "Minęła dwudziesta". W TVP miał dotychczas trzy wydania "Minęła…", ale ostatnio zniknął z grafiku w jeden dzień i ma tylko dwie sztuki w tygodniu. Wokół siebie ma już grupkę zaufanych współpracowników - elementem presji na Rachonia może być więc też utrącanie tych osób.

"Żadne rzekome szykany nie spotykają..."

Sam Rachoń całą sprawę skomentował wyjątkowo skromnie - postem na Twitterze: "Kochani, dziękuję za słowa wparcia i obronę, ale moja mniejsza aktywność w najbliższym czasie związana jest tylko i wyłącznie z urlopem, jaki właśnie rozpocząłem. Żadne rzekome szykany nie spotykają też moich współpracowników w stacji. Cały czas #Jedziemy na antenie TVP Info". Szybko podchwycił to Jacek Kurski, prezes TVP: "Michał Rachoń zdementował niechlujne brednie, jakoby cokolwiek zagrażało jego pozycji na antenach TVP. I to by było na tyle".

I niby wszystko jest OK. Nasz rozmówca z kręgów TVP nie ma jednak wątpliwości: za tymi pojednawczymi słowami kryje się walka o utrzymanie częstej obecność samego Rachonia i środowiska "GP" na antenach TVP. Bo przycinanie środowiska "Gazety Polskiej" w TVP trwa, a na antenie brylują osoby z konkurencyjnego ośrodka medialnego - "Sieci" braci Jacka i Michała Karnowskich.

Co ma ślub prezesa TVP do walki o wpływy na antenie?

W TVP bacznie obserwowano, kto był na ślubie prezesa Jacka Kurskiego z Joanną Klimek, a kogo zabrakło, bo jest to - co prawda nieco sowietologicznym, ale jednak - wskaźnik klimatu w TVP. Ktoś się wzmacnia, a ktoś osłabł. A byli - jak opisywały bulwarówki - bracia Karnowscy, na zdjęciach widać, że była Patrycja Kotecka (a prasa pisała też, że nie zabrakło jej męża Zbigniew Ziobro) i sporo innych osób. Ale zabrakło Tomasza Sakiewicza i Antoniego Macierewicza - dwóch najważniejszych postaci dla "GP".

Akurat w TVP nie ma pogody dla "Gazety Polskiej", co wcale nie znaczy, że środowisko to jest zupełnie sekowane przez władzę. Tu przykład: świeżo upieczonym prezesem Polskiej Fundacji Narodowej jest Filip Rdesiński - związany wcześniej ze środowiskiem "Gazety Polskiej". Zatem "GP" dostaje frukta, ale w TVP jest coraz niemilej widziana. To zresztą naturalne, że przed zbliżającym się maratonem wyborczym temperuje się radykalizmy i szlifuje kanty.

"Sieci" nadają ton TVP

W TVP dużo większe wpływy ma środowisko "Sieci" - bardziej pragmatyczne i bliższe Nowogrodzkiej, a nie Klonowej, gdzie urzęduje Macierewicz. A do tego coraz bardziej krytyczne wobec teorii zamachowych ws. katastrofy smoleńskiej, które w TVP są przemilczane.

O ile ton informacjom i publicystyce TVP nadają "Sieci", to oglądalność kanału informacyjnego nabija Rachoń z "GP".

Mówi osoba z kręgu TVP: Jacek Kurski stara się jak najbardziej ograniczyć obecność Michała Rachonia. Już zmniejszono mu liczbę programów "Minęła dwudziesta" i to mimo że jego programy miały wyższą oglądalność niż inne. Jeśli kierować się słupkami, to taki ruch nie jest logiczny.

Showman, który lubi sprawiać kłopoty

Szkopuł w tym, że Michał Rachoń jest showmanem, przed kamerą jest w swoim żywiole, a ponadto - słyszymy od naszego rozmówcy - jest niesterowalny. - Rachoń na antenie to ryzyko prezesa Kurskiego. On się po prostu nikogo w TVP nie słucha. Ma dużą swobodę w doborze tematów i gości do swoich programów, a szefostwo telewizji chciałoby mieć nad nim jakąś kontrolę - zdradza nasz informator.

To u niego stałym gościem jest Wojciech Cejrowski - podróżnik, który słynie z prowokacji i kontrowersyjnych wypowiedzi. Obecność Cejrowskiego pompuje oglądalność, ale Cejrowski zawsze "coś palnie". W TVP cykliczne - raz na tydzień - zapraszanie Cejrowskiego uznawane jest przez innych dziennikarzy za jazdę po krawędzi bandy. Ale widzowie to kupują, więc Rachoń ciągle mówi "jedziemy!".

Kiedyś przebierał się za penisa, dziś jest gwiazdą TVP. Kim jest Michał Rachoń?

Więcej o:
Komentarze (314)
Wojna o dziennikarza TVP tylko pozornie wygląda na nieporozumienie
Zaloguj się
  • cysiowps

    Oceniono 65 razy 37

    Michał Rachoń to kwintesencja niezależności dziennikarskiej TVP. W latach 2002-2012 był członkiem PIS, a w latach 2008-2012 rzecznikiem sopockiego PIS. Był nawet rzecznikiem prasowym MSWiA w 2007 w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Następnie partia skierowała go na odcinek medialny, więc formalnie zrzekł się członkostwa PIS. I teraz udaje dziennikarza. Oczywiście "niepokornego" dziennikarza niczym swego czasu Joanna Lichocka, aktualnie posłanka PIS.
    Jego powrót na łono partii to tylko kwestia czasu.

  • Oceniono 52 razy 22

    Czy naprawdę inteligentny człowiek ogląda takiego szmaciarza w szmacianej TVPiS? Te kanały w moim TV są zwyczajnie zablokowane, żebym nawet przez przypadek tych idiotów nie musiał słuchać i oglądać.

  • zgryz3

    Oceniono 64 razy 22

    "Kochany, nienawidzony, oglądany". Przez kołtuństwo, sensatów, chuliganerię i pisowate małpy. To powód do chwały? O bosze!

  • sisi64

    Oceniono 61 razy 21

    A ja nawet nie wiem, jak ta kreatura wygląda, bo w moim domu od prawie 3 lat TVPiS się nie ogląda!!!

  • dlugi48

    Oceniono 34 razy 20

    Dobrze, dobrze, niech się te kundle zagryzą.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX