Schnepf o wystąpieniu Morawieckiego: Desperacka próba utwierdzenia elektoratu, że PiS kontroluje sytuację

Zdaniem byłego ambasadora RP w Waszyngtonie i Madrycie "wystąpienie premiera Mateusza Morawieckiego w PE nie pomoże Polsce wydobyć się z marginesu Unii Europejskiej". Szef polskiego rządu mówił w Strasburgu m.in. o kryzysie Unii, potrzebie większej wolności dla państw narodowych i polskim planie naprawy Wspólnoty.

Premier Morawiecki przedstawił europosłom polski pomysł na przyszłość Unii Europejskiej. – Proponujemy skupienie się przede wszystkim na trzech aspektach. Pierwszy to Unia 4.0, czyli Unia Europejska jako forpoczta czwartej rewolucji przemysłowej i pogłębiony wspólny rynek. Drugi punkt to Unia bezpieczna, zdająca sobie sprawę z wyzwań geopolitycznych i gotowa do odpowiadania na nie jednym, solidarnym głosem. Trzeci punkt to Unia obywatelska, czyli Unia społecznie wrażliwa, wspierająca swoich obywateli przed siłą globalnych korporacji, Unia solidarna – wyliczał polityk.

Z dużym dystansem podchodzi do tych słów Ryszard Schnepf, były ambasador RP w Waszyngtonie i Madrycie.

Problemem Polski nie jest dzisiaj rozwijanie Unii Europejskiej i proponowanie jej nowych dróg, którymi mogłaby podążać. Problemem Polski jest utrzymanie się w Unii Europejskiej, bo od dłuższego czasu jesteśmy na jej marginesie, a nasza sytuacja pogarsza się z miesiąca na miesiąc. To przemówienie nam w tym nie pomoże

– zapewnia w rozmowie z Gazeta.pl.

Mateusz Morawiecki w PE o populizmie

Dużo miejsca w swoim przemówieniu szef polskiego rządu poświęcił problemom Unii Europejskiej i jej kryzysowi. Jak twierdził, „aby europejski projekt szedł naprzód, trzeba wzmocnić jego demokratyczną legitymację”. – Można nazwać to populizmem, ale prędzej czy później, trzeba sobie zadać pytanie, czy odpowiedź na oczekiwania obywateli, to rzeczywiście populizm, czy istota demokracji – argumentował.

Zdaniem Ryszarda Schnepfa rozprawianie o kondycji Wspólnoty było próbą odwrócenia uwagi od sytuacji w Polsce, na której w ostatnich dniach, w związku z nowelizacją ustawy o Sądzie Najwyższym, skupiała się uwaga brukselskich urzędników. – Zarówno premier Morawiecki, jak i jego obóz polityczny lubią ferować wyroki, dotyczące przyszłości Unii. Opowiadać o jej kryzysie, problemach, potrzebie głębokiej reformy. Zapominają przy tym, że Unia została zbudowana na rozwiązywaniu problemów i szukaniu coraz lepszych możliwości rozwoju. Poza tym dzisiaj Unia jest w dużo lepszej kondycji od Polski – słyszymy od byłego dyplomaty.

Mateusz MORAWIECKIMateusz MORAWIECKI Marc DOSSMANN / ISOPIX/EAST NEWS

Premier Morawiecki zapewniał też m.in., że gdyby nie II wojna światowa, Polska uczestniczyłaby w tworzeniu Unii Europejskiej. Dodał, że chociaż od upadku komunizmu minęło już prawie 30 lat, nasz kraj wciąż nie odrobił strat spowodowanych wojną i czasami PRL-u. Mimo tego zapewniał, że jego rząd w 2,5 roku dokonał wielkich zmian i poprawił sytuację milionów Polaków.

"Mateusz Morawiecki stawia się w roli wybawcy Unii"

– Państwo i społeczeństwo okradane przez bandytów, mafie, terrorystów, państwo bez skutecznie działającego aparatu sprawiedliwości było częściowo fikcyjne. My zaś od 2,5 roku pokazujemy, że skuteczne państwo może niemal zlikwidować ubóstwo u dzieci i młodzieży. To są nasze bardzo realne osiągnięcia społeczne – wyliczał szef rządu.

W rozmowie z Gazeta.pl Ryszard Schnepf stwierdza, że Morawiecki „stawia się w roli wybawcy Unii i proponuje pakiet rozwiązań, które miałyby przygotować Wspólnotę na nowe, trudne czasy. Tymczasem to Polska potrzebuje takich pomysłów i strategii, która pozwoliłaby odzyskać jej chociaż małą część utraconych w ostatnich dwóch, trzech latach wpływów”.

Polski premier wygłaszający takie słowa kilka lat temu brzmiałby poważnie i wszyscy by go słuchali, bo Polska grała w pierwszej lidze UE. Dzisiaj jest to traktowane jako próba odwrócenia uwagi od własnych problemów

– ocenia były ambasador.

Jak mówi, „wystąpienie premiera Morawieckiego nie było ani przełomowe, ani nie wnosiło niczego nowego do dyskusji”. – Właśnie dlatego światowe media w zasadzie nie relacjonowały i nie komentowały jego słów. To była desperacka próba utwierdzenia elektoratu partyjnego, że PiS kontroluje sytuację, utrzymuje się w grze i ma pomysł na Polskę w Europie – podsumowuje.

Małgorzata Gersdorf złożyła sprawozdanie w Sejmie. "Ustawy o SN spowodowały spowolnienie działalności orzeczniczej"

Więcej o:
Komentarze (99)
Mateusz Morawiecki przed Parlamentem Europejskim w Strasburgu
Zaloguj się
  • Oceniono 30 razy 28

    Powiedzieli mu , że nie potrzebują, żeby im reformował Unię, tylko żeby przestrzegał prawa i żeby nie utozamiał się z całym narodem oraz, ze Unia nie ma problemu z narodem polskim , tylko z jego rządem.

  • krynolinka

    Oceniono 40 razy 28

    Konkluzja jest taka, że pan Morawiecki ze Strasburga na piechotę wraca. Jego nos do żadnego środka transportu się nie zmieści. A odpiłowanie nie wchodzi w grę bo zbyt pracochłonne.

  • ilenka50

    Oceniono 18 razy 16

    Taka prawda, że on jest teraz na planie klipu wyborczego i kawałka do "Wiadomości". Wisi mu nacią, co Unia on myśli. Ważne, co pomyśli przeciętny wyborca PiS, któremu da się ładnie przycięty materiał.

  • wolak007

    Oceniono 17 razy 15

    I RP upadła dzięki głupocie rządzących...
    II RP upadła dzięki głupocie rządzących...
    III RP upadnie przez głupotę obywateli, którzy wybrali sobie takich rządzących...

  • hamsterx

    Oceniono 15 razy 13

    Mossad już pisał ustawy teraz kolej na Łubiankę

  • chi-neng

    Oceniono 11 razy 11

    Oczywiscie byla to 'mowa' do elektoratu sekty do ktorej przynalezy, ale takze pod adresem tego ktory mu 'te mowe' podyktowal przed wyjazdem - JK.

  • tilow3

    Oceniono 13 razy 11

    03. 07. 2018 r. w Polsce skończyła się demokracja. Premier jedyne co, to poprzez oskarżanie osławionego "układu" (nigdy nie padają konkretne nazwiska, zawsze są to "oni" "kolesie" "układ") próbuje przekonać Europę, że PiS dokonuje wyzwolenia polski z komunizmu. Po co PiS robi to co robi? ano jest jeden podstawowy powód, wybory! Już dziś mogę ogłosić wszem i wobec, że PiS w nadchodzących wyborach uzyska 60 % - i kto im zabroni ogłosić taki wynik? kto odważy się wspomnieć coś o fałszerstwach? a jeśli już, to do kogo? może prokurator generalny stwierdzi "tak, fałszujemy wybory, chcemy oddać władzę i poddać się pod sądy". Tylko od które sądy? zarządzane przez grupę kolesiów Ziobry? bo może zna ktoś w pełni demokratyczne i wolne od polityków istniejące obecnie instytucje prawne? nie? to jaką mamy demokrację?

  • jtby

    Oceniono 12 razy 10

    Zawsze zastanawia mnie, czy władza doprowadza do skretynienia, czy od razu wybieramy do władzy kretynów, a ona tylko pogłębia zidiocenie i małpią złośliwość mściwie panujących.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX