Jeden człowiek - Macierewicz - poróżnił PiS i środowisko "Gazety Polskiej". "To zimna wojna"

Jeszcze niedawno środowisko Tomasza Sakiewicza było uważane za najwierniejsze zaplecze Prawa i Sprawiedliwości. Dzisiaj na Nowogrodzkiej nie ukrywają, że wzajemne relacje mocno się ochłodziły. Obie strony poróżniły się o Antoniego Macierewicza.

– Nie jest tajemnicą, że między nami a „Gazetą Polską” od dłuższego czasu są ciche dni – mówi nam jeden z polityków obozu rządzącego. – Niektórzy nazywają to już nawet zimną wojną. Ironia losu, bo przecież poszło o szefa MON – dodaje.

Chodzi o styczniową dymisja ministra obrony narodowej. Macierewicz, jako jeden z najbardziej krytykowanych członków rządu Beaty Szydło, podzielił los innych niepopularnych ministrów – Witolda Waszczykowskiego (MSZ), Jana Szyszki (Środowisko) czy Konstantego Radziwiłła (Zdrowie) – i pożegnał się ze stanowiskiem.

Rekonstrukcja, która objęła nawet stanowisko premiera, miała zbliżyć PiS do wyborców centrum. Nowogrodzka chciała w ten sposób odzyskać tę grupę, uznając, że może ona zadecydować o losie maratonu wyborczego w latach 2018-20. Kolejne miesiące i kolejne problemy rządu (nowelizacja ustawy o IPN, afera z nagrodami dla członków rządu czy protest osób niepełnosprawnych i ich opiekunów) pokazały, że pogoń za centrum będzie jednak znacznie trudniejsza, niż zakładał obóz rządzący.

Co gorsza dla PiS-u, poświęcenie faworytów twardego elektoratu, zwłaszcza wspomnianego szefa MON, poróżniło partię ze środowiskiem, które od lat stało za murem za ugrupowaniem Jarosława Kaczyńskiego. Początkowo wydawało się, że Nowogrodzkiej uda się zrzucić winę za dymisję Macierewicza na prezydenta Andrzeja Dudę, z którym ten był mocno skonfliktowany, ale ten zabieg nie przyniósł oczekiwanych rezultatów.

Marginalizacja Antoniego

Sytuację dodatkowo zaogniło to, że Macierewicz po dymisji nie otrzymał „na pocieszenie” żadnego eksponowanego stanowiska. Mianowano go jedynie przewodniczącym smoleńskiej podkomisji, którą sam powoływał do życia, będąc szefem MON. Stało się jasne, że czas Macierewicza w PiS-ie minął.

CEZARY ASZKIELOWICZ

Wiceprezesa partii nie sposób jednak pognębić z dnia na dzień. Rozpoczęto więc metodyczną pracę. Nowy szef MON szybko zaczął pozbywać się ludzi kojarzonych ze swoim poprzednikiem. Czystka najpierw dotknęła ministerstwo. Musieli je opuścić wiceminister Bartosz Kownacki, podsekretarze stanu Dominik Smyrgała i Bartosz Grabski, dyrektor generalny Bogdan Ścibut, a także dyrektorzy departamentów i wyżsi urzędnicy. Potem przyszła kolej na Polską Grupę Zbrojeniową, czyli oczko w głowie Macierewicza. W PGZ minister Błaszczak wymienił prezesa, zarząd i niemal całą radę nadzorczą.

Tu nie ma przypadku, musiało wówczas pójść wyraźne polecenie od prezesa. Mariusz nie jest na tyle wyrywny i charakterny, żeby przeprowadzić taką akcję na własną rękę

– ocenia nasz rozmówca z PiS-u. Inny polityk partii dodaje, że „Antoni jest stopniowo marginalizowany w partii, ten proces postępuje od czasu rekonstrukcji rządu”. Po Nowogrodzkiej krążą nawet żarty, że z dawnej chwały Macierewiczowi została jedynie ministerialna limuzyna.

Najnowsza odsłona tzw. demacierewizacji państwowych spółek rozgrywa się w Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych (PWPW). Jak poinformowała Wirtualna Polska, Piotr Woyciechowski, zaufany człowiek Macierewicza, stracił stanowisko prezesa fundacji Reduta PWPW. Nie pomogło nawet wstawiennictwo byłego szefa MON.

Smoleński sojusz

Dla polityków PiS-u to, jak prezes Kaczyński obszedł się z Macierewiczem nie jest zaskoczeniem. To odroczona w czasie konsekwencja pokazu siły, który były szef MON zafundował Kaczyńskiemu przy okazji sporu o Bartłomieja Misiewicza. Macierewicz nie poniósł wtedy żadnych konsekwencji publicznego zignorowania polecenia prezesa, ale na Nowogrodzkiej wszyscy rozumieli, że to tylko kwestia czasu.

Tomasz Sakiewicz podczas miesięcznicy katastrofy w Smoleńsku, 10.11.2017 Kraków.Tomasz Sakiewicz podczas miesięcznicy katastrofy w Smoleńsku, 10.11.2017 Kraków. Fot. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta

Dzisiaj jedynym liczącym się sojusznikiem Macierewicza jest środowisko „Gazety Polskiej” i jego lider Tomasz Sakiewicz. Polityk i dziennikarz znają się od dawna. To Macierewicz uczył 17-letniego wówczas Sakiewicza działalności w antykomunistycznym podziemiu. Pięć lat później namówił go nawet, żeby wstąpił do Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego. Sakiewicz wielkiej politycznej kariery nie zrobił, ale znajomość przetrwała próbę czasu. Po latach Macierewicz został ojcem chrzestnym syna redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie”.

Nasi rozmówcy z PiS-u tłumaczą, że polityczne losy obu panów splotły się ponownie w 2010 roku przy okazji katastrofy smoleńskiej. – Jeszcze w marcu 2010 roku „Gazeta Polska” była w fatalnej kondycji finansowej. Brakowało pieniędzy, a wszyscy toczyli boje ze wszystkimi. Sakiewicz i Wierzbicki (Piotr, założyciel „GP” – przyp. red.) co chwilę nawzajem się stamtąd zwalniali – wspomina jeden z polityków PiS-u.

I dodaje:

Zabrzmi to fatalnie, ale Smoleńsk był drugą szansą dla tej ekipy. Z kolei ojcem sprawy smoleńskiej został Antoni. „Gazeta Polska” wreszcie znalazła polityka w PiS-ie, na którego mogła się orientować, zwłaszcza, że już wcześniej bezskutecznie próbowała się „podczepiać” pod różne osoby. Wybór jest o tyle zaskakujący, że Antoni to były redaktor naczelny „Głosu” i zawsze był dużo mocniej kojarzony ze środowiskiem Radia Maryja

Prezydencki Macierewicz

Ze wsparcia Tadeusza Rydzyka Macierewicz rezygnować jednak nie zamierza. W Toruniu gości chętnie i często, tajemnicą poliszynela jest, że należy do ulubionych polityków ojca redaktora. Łączy ich m.in. sceptycyzm wobec Unii Europejskiej, jednoznacznie negatywne stanowisko wobec PRL-u czy wreszcie krytyczny pogląd na prezydenturę Andrzeja Dudy.

W PiS-ie patrzą na to ze spokojem. Według naszych rozmówców nie ma obaw, że wsparty przez Sakiewicza i Rydzyka Macierewicz może szykować się do kontruderzenia. – Jest bliżej opuszczenia partii, niż wywalczenia w niej władzy – słyszymy. – Wspiera go co prawda środowisko „Gazety Polskiej”, ale to raczej kierunek na stworzenie czegoś nowego poza PiS-em, niż walki o panowanie w partii. Wszystko wyjaśni się po wyborach samorządowych. Nie wykluczamy, że dojdzie wówczas do pewnych ruchów w tej kwestii – enigmatycznie ocenia jeden z naszych informatorów.

Inny zauważa:

Wszystko zależy od tego, jak Antoni oceni stan zdrowia prezesa. Jeśli skalkuluje sobie, że to już ten moment, uderzy już teraz i zagra na rozłam. Jeśli uzna, że trzeba jeszcze poczekać, to poczeka. Tyle że czas nie gra tu na jego korzyść, bo chociaż cieszy się dobrym zdrowiem, to przecież jest starszy od Jarosława

Dlaczego punktem odniesienia są akurat wybory samorządowe? Politycy PiS-u mówią wprost – odejście teraz byłoby bez sensu, bo stworzenie nowego projektu politycznego do października czy listopada graniczyłoby z cudem. Zwłaszcza bez mocnego zaplecza finansowego. Inna sprawa, że w wyborach do europarlamentu liczba okręgów jest mała, a listy nie muszą być długie. – Trzynaście okręgów, w każdym lista na kilka osób. To daje łącznie 60-80 osób do zwerbowania, z czego tylko kilka musi mieć realne szanse na mandat. Da się to zrobić – wyjaśnia polityk z władz PiS-u.

Jeśli nie wybory do Parlamentu Europejskiego, to co? Odpowiedź może wszystkich zaskoczyć. W obozie władzy słyszymy, że Macierewicz równie dobrze może wystartować w wyborach na prezydenta Polski. – To wieloletnie, niespełnione marzenie Antoniego – mówi nam polityk partii rządzącej. – A że przez ostatnie lata nie podejmował najlepszych kroków do jego realizacji, to już inna sprawa. Gdyby wystartował nie miałby szans na wygraną, ale kilka procent kandydatowi PiS-u na pewno by zabrał – zaznacza.

Jarosław Kaczyński po odsłonięciu pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej: "Nie lękajcie się"

15 faktów z historii Polski, które każdy powinien znać
1/15Rozbicie dzielnicowe zakończyło się wraz z koronacją jednego z królów. Którego?
Zobacz także
Komentarze (216)
Antoni Macierewicz. Zimna wojna między PiS-em i Gazetą Polską
Zaloguj się
  • srv14

    Oceniono 69 razy 61

    Mam nadzieję ,że dojdzie do konfliktu z użyciem ostrej amunicji i bardzo proszę nie brać jeńców

  • dr_rybak

    Oceniono 44 razy 42

    Skoro PiS obniżył wiek emerytalny, aby pozbyć się sędziów skażonych PRL-em, to czas też odsunąć tych "leśnych dziadków" styropianowo-kołderkowej opozycji.... Ich czas już minął...

  • naz_niepoprawna

    Oceniono 30 razy 30

    Jego powinni zamknąć. Obojętnie gdzie: w pierdlu albo pokoju bez klamek.

  • bopaw1957

    Oceniono 27 razy 25

    :-) wesoło dopiero będzie ......
    kaczy "naczelnik" ma przerzuty tzw. bolącego kolana. Fachowcy twierdzą że przed zimą śp. Jarosław może mieć pierwszą ekshumację. Wataha pisu ju czuje krew, stąd też narastające konflikty. Każdy podejrzewa każdego, kapują się wzajemnie .... miło patrzeć :-) ...

  • abracadabra1

    Oceniono 25 razy 23

    Jeden cynik wymyslal teorie spiskowe a drugi je sprzeawal w GP i tak sie rozkrecil ten
    smolenski biznes .

  • kotkotson

    Oceniono 24 razy 22

    obu stronom zycze wytrwalosci - zaduscie sie nawzajem
    AMEN

  • ps11111ps

    Oceniono 22 razy 18

    Jest na forum może ktoś z Krakowa? Skoczyłby pod Wawel popatrzeć czy aby nie szykują już miejsca dla najwiekszego wodza RP?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje