Sławomir Nitras: PiS wprowadza wzorce rodem z Moskwy. Z panem Terleckim i panią Mazurek spotkamy się w sądzie

- W Sejmie PiS-u marszałek może Cię ukarać i jeszcze wysłać do psychiatry. To presja - mówi w rozmowie z Gazeta.pl poseł Platformy Obywatelskiej Sławomir Nitras. I dodaje: - Tylko trafili na człowieka, na którym to nie robi wrażenia i tylko jeszcze bardziej mobilizuje go do stawiania oporu.

GAZETA.PL: Po nałożonej na Pana niedawno karze powiedział Pan: „Zabierają pieniądze, uniemożliwiają wykonanie obowiązków, poniżają mnie, obrażają. To wszystko jest powodem, dla którego zleciłem tę sprawę do poważnej analizy prawnikowi”. Prawnik już coś wymyślił?

SŁAWOMIR NITRAS: Konsultacje trwają. Żeby przygotować dobry pozew, potrzeba czasu. Ta sprawa może być precedensowa i chciałbym mieć pewność, że przygotowaliśmy się do niej naprawdę bardzo rzetelnie.

Gdyby pozwał Pan marszałka Sejmu albo Kancelarię Sejmu, przeszedłby Pan bez dwóch zdań do historii polskiego parlamentaryzmu.

Mam tę świadomość i dlatego wiem, że to nie może być działanie pospieszne i nieprzygotowane.

Chce Pan odzyskać pieniądze?

W tej sprawie pieniądze są najmniej istotne. Chodzi o granice wolności mandatu poselskiego, rolę posła i parlamentu w polskim systemie ustrojowym. Mój przypadek pokazuje, że nadużywając władzy marszałek Sejmu, dysponujący zapleczem w postaci większości parlamentarnej, jest w stanie uniemożliwić posłowi wykonywanie podstawowych czynności, wiążących się z pełnioną funkcją.

Równocześnie jest w stanie odebrać opozycji instrumenty kontroli władzy wykonawczej, a także sprowadzić Sejm i posłów do ról fasadowych. Odnoszę wrażenie, że to jest prawdziwym celem PiS-u – zohydzić Polakom Sejm i ustrój demokratyczny. Pokazać nas jako kłótliwych „przeszkadzaczy” władzy silnej i mającej monopol na racje. To się nazywa autorytaryzm.

Temu służyło również ostatnie wystąpienie premiera Morawieckiego. Zamiast wysłuchać wniosku opozycji, to za zgodą marszałka Kuchcińskiego szef rządu złamał Regulamin Sejmu i elementarne zasady przyzwoitości, wygłaszając godzinną tyradę przeciwko opozycji. Zanim zdążyliśmy złożyć wniosek, premier odpowiadał na zarzuty, a raczej przez godzinę mówił o wszystkim, tylko nie o niepełnosprawnych i wniosku.

Nic dziwnego, że to musiało spotkać się z reakcją. Kiedy polski premier obraża posłów, mówi, że reprezentują Berlin czy gardzą rodzinami wielodzietnymi to trudno, żeby nie spotkał się z naszej strony z reakcją. Zresztą typową dla parlamentów, czyli głośnymi komentarzami.

Gościem kongresu Impact 2018 był premier Mateusz Morawiecki.Gościem kongresu Impact 2018 był premier Mateusz Morawiecki. JAKUB WŁODEK

Czyli to wina premiera, bo Pana zdenerwował?

Słowa premiera Morawieckiego były haniebne i spotkały się z naszą uzasadnioną reakcją. Zrobiłbym to ponownie. Nie przekroczyłem żadnych parlamentarnych granic. Wiem, że jak pan Kuchciński mówi, że przerywałem premierowi jego wystąpienie ponad 30 razy, to brzmi poważnie. Ale to kłamstwo. Ktoś, kto widział wystąpienie premiera wie, że nie przerywałem i ani razu nie przeszkodziłem mu ani ja, ani nikt inny. Taka jest specyfika sali plenarnej – mówca praktycznie nie słyszy komentarzy sali. A same komentarze są normalne – i w naszym Sejmie, i w innych parlamentach. Szczególnie, gdy premier przekracza granice.

Panie pośle, pierwszy raz słyszał Pan szefa rządu, który łaja opozycję? Naprawdę?

Niech Pan tego nie bagatelizuje. Siedziałem w ławce obok Henryki Krzywonos, a Morawiecki wskazując nas palcem mówił, że uważamy ludzi biednych za patologię.

Henryka Krzywonos straciła w PRL-u dziecko, bo tak dotkliwie pobito ją podczas jednej z rewizji. Potem wychowała dwanaścioro dzieci w rodzinnym domu dziecka. Nigdy nie żyła w dostatku, ścigana przez komunistów tułała się latami po całej Polsce, żeby zarobić marne grosze na chleb. I ona słyszy od człowieka, który sam nie wie, iloma milionami dysponuje i który jako premier ukrywa przed opinią publiczną całość swojego majątku, że my gardzimy biednymi!

W takich chwilach ja na pewno nie będę siedzieć cicho. Takie słowa wymagają komentarza, ja do takiego komentarza mam prawo i z całą pewnością z tego prawa skorzystam.

To wszystko? Dlatego chce się Pan procesować z marszałkiem Sejmu?

Bezprawne i niesłuszne karanie mnie to tylko jeden z powodów. Drugim jest sposób prowadzenia obrad przez marszałka Terleckiego, który tylko do mnie kilkukrotnie zwracał się w sposób wyjątkowo obraźliwy.

Jak?

Proszę nie kazać mi publicznie takich słów używać. Część z tych wypowiedzi jest znana. Nie jestem tu zresztą jedynym poszkodowanym przez pana Terleckiego. W podobny sposób obrażał m.in. posła Zembaczyńskiego czy posłankę Gasiuk-Pihowicz. Trzecim argumentem, który skłania mnie, żeby zdecydować się na pozew jest to, że pan Terlecki uniemożliwia mi prace w ramach Zgromadzenia Parlamentarnego Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Jestem członkiem ZP OBWE trzecią kadencję – to dłużej, niż pan Terlecki zasiada w Sejmie – byłem szefem delegacji do ZP OBWE, mam za sobą kilkadziesiąt misji w tym obszarze, jestem tam osobą znaną i szanowaną. I najważniejsze – jestem członkiem ZP OBWE i nikt nie może uniemożliwiać mi pracy w ramach tej instytucji. Traktuję to jako uniemożliwianie mi wykonywania mandatu poselskiego.

Rzecznik PiS Beata MazurekRzecznik PiS Beata Mazurek Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta

Według marszałek Beaty Mazurek nie potrafi się Pan zachować przyzwoicie na sali sejmowej, więc „nikt nie ma gwarancji, że wyjeżdżając za granicę będzie nas godnie reprezentował”.

Słusznie ujęła to marszałek Kidawa-Błońska – do ZP OBWE wybrał mnie polski Sejm i to Sejm może mnie z tej funkcji odwołać. Sejm, nie pan Terlecki ani pani Mazurek. Te trzy elementy – karanie mnie, poniżanie w oczach współpracowników i uniemożliwianie sprawowania mandatu – są przesłankami do tego, żeby stwierdzić, że jestem ofiarą swego rodzaju nękania. Słowa pani Mazurek, w pewnym sensie mojej przełożonej, są kolejnym przykładem tego nękania. Bo czy pracodawca ma prawo obrażać swojego podwładnego? W Sejmie PiS-u marszałek może Cię ukarać i jeszcze wysłać do psychiatry. To presja. Tylko trafili na człowieka, na którym to nie robi wrażenia i tylko jeszcze bardziej mobilizuje go do stawiania oporu.

Zarówno panią Mazurek, jak i jej kolegę pana Terleckiego mogę tylko serdecznie pozdrowić. Nie będę zniżał się do poziomu inwektyw, za to spotkamy się w sądzie

Właśnie, z jakiego paragrafu planuje Pan wytoczyć proces marszałkowi Terleckiemu?

Dzisiaj jeszcze nie mogę tego Panu powiedzieć. Przedstawiłem materię prawnikom. Znalezienie odpowiedzi na to pytanie wymaga czasu, ale jestem pewien, że dochodzi tu do naruszenia prawa i nadużycia władzy osoby, która ma nade mną służbową przewagę.

Może los, a może szczególny stosunek prezesa Kaczyńskiego do mnie sprawiły, że to we mnie jak w soczewce ogniskują się wszystkie niezgodne z prawem zachowania marszałków Kuchcińskiego i Terleckiego, które stosują wobec posłów. Ale obrażanych i upokarzanych posłów i posłanek jest znacznie więcej.

Jak marszałkowie upokarzają posłów? Których posłów?

Kary finansowe, obraźliwe komentarze, odbieranie głosu w niegrzeczny sposób. Dochodzi nawet do tak żałosnych zachowań jak komentowanie wystąpień posłów, choć obowiązkiem prowadzącego obrady jest zachowanie obiektywizmu. Zakaz wyjazdów międzynarodowych dotyczy też większej liczby posłów. Wiem, że tego rodzaju sankcje spotykają również Kamilę Gasiuk-Pihowicz.

Koledzy i koleżanki z PiS-u tłumaczyli Panu, dlaczego to Pan został „faworytem” marszałków Terleckiego i Kuchcińskiego?

W PiS-ie jest zbiorowa opinia, że nie mogą ustąpić. Także to nie jest kwestia panów marszałków, tylko prezesa Kaczyńskiego. To jest PiS-owska zasada generalna. Podam trzy różne przypadki, które sprowadzają się do wspólnego mianownika: nowelizacja ustawy o IPN, protest osób niepełnosprawnych i ich opiekunów, stosunek do posłów opozycji. W każdej z tych kwestii można było usiąść do stołu i pracować nad kompromisem albo posłuchać kogoś z zewnątrz. PiS tego nie zrobiło, bo dla nich dialog czy jakiekolwiek ustępstwo to oznaka słabości. Coś, co w kulturze parlamentarnej nazywa się dialogiem i kompromisem dla pana Kaczyńskiego jest słabością. I, paradoksalnie, to jest właśnie jego największa słabość.

Moją winą w tym wszystkim jest to, że parę razy mocno nadepnąłem PiS-owi na odcisk. Pewnie to też kwestia tego, że jestem dosyć stanowczy i nieustępliwy

Tylko Pan w liczącym 136 posłów klubie poselskim?

Żartuje Pan… Polityka to sport zespołowy. Jest nas wielu, stanowimy dobry kolektyw. Wielu polityków Platformy ma silne charaktery i pokazuje to na co dzień. Mógłbym długo wymieniać nazwiska, a i tak wielu bym nie wymienił. Przecież widział Pan też kary, nakładane na moich kolegów i koleżanki, a nie jest to przecież jedyne kryterium.

Biuro prasowe Kancelarii Sejmu wydało nawet w sprawie kar finansowych dla posłów komunikat: „Od początku kadencji prezydium Sejmu nałożyło jedenaście kar finansowych. Cztery na posła Nitrasa, dwie na Michała Szczerbę i po jednej na posłów: Wielichowską, Krzywonos-Strycharską, Petru, Rutnickiego i Gasiuk-Pichowicz”.

No, właśnie. Przy okazji prawdziwym powodem mojej ostatniej kary nie była debata z udziałem premiera, a moje wystąpienie z poprzedniego posiedzenia Sejmu. Konkretnie z debaty nad obniżką uposażeń parlamentarzystów. Zauważyłem, że obniżka nie dotyczy rządu oraz marszałków i zwróciłem na to publicznie uwagę.

 

Powiedział Pan: „Dziś głosujecie za obniżeniem wynagrodzeń posłów. Za tydzień zagłosujecie za obniżeniem wynagrodzeń samorządowców. A kiedy, do cholery, obniżycie sobie, bo to Wy wzięliście nagrody! Nie oni, nie my i nie samorządowcy!”. Sprawa nabrała rozgłosu i PiS wystąpiło do prezydenta o obniżenie uposażeń także członkom Prezydium Sejmu.

Tak się stało, że to wystąpienie było bardzo popularne w internecie i w konsekwencji zmusiło marszałków do obniżenia wynagrodzeń również sobie samym, chociaż myśleli, że tego unikną. Po akcji posła Brejzy z premiami swoistą zemstą było obniżenie wynagrodzeń parlamentarzystom i samorządowcom. Kara za obniżenie pensji marszałkom też musiała być. Oni mają taki sposób widzenia świata.

Żałuje Pan tamtych słów? Tego, że znów stracił pieniądze?

Absolutnie nie. Problem PiS-u polega na tym, że ta metoda, przynajmniej w moim przypadku, odnosi skutek zgoła odmienny od zamierzonego. Im bardziej oni będą mnie karać, tym bardziej ja będę upierał się przy swoich argumentach

Gdy byłem dzieckiem, mój tata żartował, że aby mnie do czegoś zmusić należy kazać mi zrobić odwrotnie. Coś w tym jest. Tak już zupełnie poważnie, to jeśli w coś wierzę, jestem w stanie ponosić konsekwencje swoich decyzji, bo nie umiem inaczej. I mam nadzieję, że starczy mi determinacji, żeby zawsze tak było.

Marszałek Mazurek mówiła, że pytała podczas Prezydium Sejmu marszałek Kidawę-Błońską, czy może ma na Pana wpływ i mogłaby Pana uspokoić. „Nie mam, taki jest” – miała jej odpowiedzieć Pana partyjna koleżanka.

To są tylko słowa pani Mazurek. Nie mogę traktować ich jako wiarygodnej relacji z rozmowy. Osoba, która wysyła mnie do lekarza i karze zrzec się mandatu więcej mówi o swoim poziomie kultury niż o moim zdrowiu. Ta wypowiedź jest dowodem, że nie każdy może być marszałkiem Sejmu. Nic więcej nie mam w tej sprawie do powiedzenia.

Beata Mazurek i Ryszard TerleckiBeata Mazurek i Ryszard Terlecki Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta / Dawid uchowicz

Tak dzisiaj wygląda polska debata publiczna.

Tak wyglądają wystąpienia pani Mazurek. Proszę mnie do tego nie mieszać.

Jeśli porozmawiać z Pana kolegami i koleżankami w Sejmie, to opinie o Panu utrzymują się raczej w innym tonie: nie potrafi odpuścić, zawsze w ogniu wydarzeń, lubi adrenalinę. Może Pan po prostu prowokuje polityków PiS-u?

Nie ma Pan potwierdzenia na taka tezę. Proszę prześledzić moje wystąpienia sejmowe i wskazać, kiedy przekroczyłem prawo, zwyczaj lub zasady kultury. Jestem jednym z najczęściej zabierających głos parlamentarzystów. Jak Pan znajdzie wśród moich wystąpień akcenty obraźliwe, to będzie miał Pan prawo do takich twierdzeń. A że bronię swoich i kolegów praw do debaty i zabrania głosu, sprzeciwiam się, kiedy marszałek łamie regulamin albo występuje w obronie partyjnych kolegów i koleżanek – tak, do tego się przyznaję. Przyznaję się też, że kiedy marszałek łamie regulamin i odbiera nam nasze prawa, to nie siedzę cicho, tylko głośno o tym mówię. Takie jest prawo i taki jest mój obowiązek. Nie zrezygnuję z tego pod groźbą żadnej kary. Używam języka, jak potrafię i jeśli kogoś to drażni czy prowokuje, to niech się ze mną zmierzy na argumenty, a nie próbuje zamykać mi usta.

Dziś krytykuje Pan metody marszałków Kuchcińskiego i Terleckiego, a pamiętam, że marszałek Ewa Kopacz też chciała zmienić Regulamin Sejmu i karać posłów finansowo za niestosowne zachowanie. Tak jak marszałek Kuchciński.

Pani marszałek Kopacz nie musiała wprowadzać odgórnie takich obostrzeń, bo radziła sobie z przypadkami, które wymagały jej interwencji. Finansowo posła ukarała tylko raz i był to Armand Ryfiński, który na salę posiedzeń wszedł przebrany za biskupa.

Opozycja od prawa do lewa krytykowała ją, że faworyzuje własną partię, nie wytrzymuje presji, nie ma posłuchu. Poseł Robert Biedroń stwierdził nawet, że „równie dobrze można by zostawić puste krzesło i ono by sobie poradziło tak samo”.

A ja pamiętam śp. marszałka Płażyńskiego – dzisiaj słusznie wspominanego jako człowiek bardzo zasłużony dla kraju – którego podczas pełnienia tej funkcji nazywano Maciej „Przerwa” Płażyński, bo nie wiedział, jak prowadzić obrady i co chwilę ogłaszał przerwę. Ale nie o to chodzi.

Nie mam pretensji do marszałka Kuchcińskiego, że nie radzi sobie z prowadzeniem obrad Sejmu. Mam do niego pretensje, że sobie nie radzi i w trudnych sytuacjach, kiedy on albo jego koledzy słyszą nieprzyjemne dla siebie słowa, zakazuje debaty

Tym samym odbiera obywatelom prawo do informacji, a posłom uniemożliwia normalną pracę.

Marek Kuchciński prowadzi 19. posiedzenie Sejmu VIII kadencji, maj 2016.Marek Kuchciński prowadzi 19. posiedzenie Sejmu VIII kadencji, maj 2016. Fot. Sławomir Kamiński / AG

Przyjaciele, rodzina, żona nie mówią Panu: „Sławek, przestań, nie warto, odpuść. Co będziesz kopać się z koniem”?

Żona mi tego nie mówi, bo bardzo dobrze mnie zna. Przyjaciele raczej też nie. Tata czasami tak mówi. Powiem Panu, że zdecydowanie więcej jest głosów zupełnie przeciwnych. Kiedy w sobotę rano po posiedzeniu Sejmu, będąc już w Szczecinie, poszedłem do galerii handlowej wspólnie z córką, w trakcie godzinnych zakupów podeszło do mnie łącznie kilkanaście osób, które mówiły: „Ale Pan ma charakter, Panie Sławku! Żeby inni mieli takie charaktery”. Jedna ze sprzedawczyń powiedziała mi: „Żeby wszyscy posłowie byli tacy jak Pan”. Dopytałem ją, w jakim sensie, a ona na to: „Bo widzę, że Panu naprawdę zależy”. Był to dla mnie największy możliwy komplement.

Sporo finansowo kosztuje Pana, żeby słyszeć te komplementy.

Pieniądze i polityka to drażliwa sprawa, a ja nie mam zamiaru tym szczególnie epatować.

Ale za coś Pan te kary dostaje. O co albo z kim Pan tak walczy?

Zachowując wszelkie proporcje, dzisiaj decydujemy o kształcie i przyszłości polskiej demokracji. O tym, czy ona będzie, czy jej nie będzie. O tym, czy Sejm będzie Sejmem, czy decyzje będą zapadać na posiedzeniu komitetu centralnego PiS-u.

Czyli tak, jak mówią Pana koledzy i koleżanki w Sejmie: ciągle w walce. Gdzie leży granica, za którą uzna Pan, że płaci za tę walkę zbyt wysoką cenę?

Proszę nie popadać w nadmierną egzaltację. Nie ponoszę żadnej szczególnej ceny.

Niech się Pan nie zapędza z takimi deklaracjami, bo ten wywiad może przeczytać Pana żona, a pewnie nie jest zachwycona, że istotnie uszczupla Pan w tej kadencji budżet domowy.

No, nie jest szczęśliwa z tego powodu. Ale proszę pamiętać, że to nie ja uszczuplam nasz budżet, tylko uszczuplają nam go marszałkowie Kuchciński i Terlecki, którzy nadużywają prawa. To nie są moje decyzje, tylko ich.

Wielka Gala Pracodawca Roku. Poseł Sławomir Nitras z małżonką Wielka Gala Pracodawca Roku. Poseł Sławomir Nitras z małżonką  CEZARY ASZKIEŁOWICZ



Niedługo w życie wejdą zmiany w Regulaminie Sejmu, które dadzą marszałkowi Sejmu jeszcze większą władzę w zakresie karania posłów. Pana sytuacja może się pogorszyć.

Nie mam wątpliwości, po co te zmiany są wprowadzane. Nie chodzi tu o to, żeby karać posła za to, że za głośno śpiewał wieczorem na grillu u sąsiada.

Dla mnie jest oczywiste, że chodzi o ograniczenie możliwości prowadzenia działalności politycznej. O słowa na wiecach, w mediach, na spotkaniach z wyborcami. Żebyśmy nie krytykowali rządzących

Polacy dostrzegą to i odrzucą takie metody i taką władzę.

Pana zdaniem w tych zmianach chodzi o to, że czując bat nad głową zaczniecie się sami autocenzurować?

Właśnie. Jeżeli np. poseł podczas zgromadzenia stwierdzi, że Jarosław Kaczyński zachowuje się jak dyktator, to marszałek go potem za to ukarze. Jeśli marszałek uzna, że poseł podczas jakiegoś wystąpienia publicznego podburzał ludzi, to też będzie mógł go za to ukarać. Jeśli poseł wpuści na teren Sejmu kogoś, kto potem zacznie tam protestować, to i za to będzie można go ukarać. Tu chodzi o to, żeby uderzyć w naszą aktywność polityczną, w nasze działania w przestrzeni publicznej. Wzorce rodem z Moskwy.

Macie już pomysł, jak sobie z tym poradzić?

Ale co oni mogą nam zrobić? jedynie wlepiać kolejne kary. Śmieszny ten ich plan. Będą karać – trudno. Cytując prezesa – będziemy żyć skromniej. Oni zapłacą karę znacznie wyższą.

Czy znasz PRL od A do Z? Sprawdź się w naszym quizie
1/24Co oglądano za pomocą rzutnika Ania?
Zobacz także
  • Polski śmigłowiec Mi-14 PŁ/R Uratują życie i zrzucą torpedę. Największe polskie śmigłowce, które ciągle uciekają przed muzeum
  • Basen portowy w Gdyni Gdynia. Samochód staranował szlabany i wpadł do wody. Dwa ciała w środku
  • DLOSZ Frekwencja wybory samorządowe. Jaka była frekwencja w wyborach samorządowych 2014?
Komentarze (115)
Zmiany w Regulaminie Sejmu. Kary dla posłów. Sławomir Nitras
Zaloguj się
  • deratyzator_polski

    Oceniono 48 razy 36

    Nie rozumiem skąd takie zdziwienie. Od ostatnich wyborów rządzą u nas przedstawiciele Kremla.

    wiadomosci.onet.pl/swiat/jaka-wojne-prowadzi-putin-z-polska-i-z-zachodem-analiza-analiza/31e8g0w

  • antropoid

    Oceniono 49 razy 33

    A jakie ma wprowadzać wzorce PiS - partia ruskich kretów? Na Kremlu już chyba szampana brakło z radości, co wyprawiają w Polsce. Galopujący izolacjonizm RP - nic lepszego tutaj Putinowi nie mogło sie przytrafić.

  • handzia55

    Oceniono 39 razy 25

    Nie ma gorszego tyrana jak z chama zrobic pana.Z Kuchcińskiego zrobili "pana marszałka" więc pokazuje co potrafi. Cham chamem, na wieki wieków amen.

  • franko66

    Oceniono 27 razy 23

    ta ci para wąchacz kleju i kocmołuch

  • kataryniarski

    Oceniono 36 razy 22

    Sławek ze s hameryki nie odkrył - przecież to spadkobiercy i pogrobowcy PZPR!

    wystarczy się przyjrzeć postaci prezesa, złotemu dziecku PRl, gwieździe poststalinowskiego kina dziecięcego, z ochroną SB aż po 1989 rok... To ie tylko Piotrowicz, oj nie; on to tylko symptom tej skomuszałej zarazy!

  • vanad48

    Oceniono 22 razy 18

    Pamiętajcie Terleccy, Mazurki, Pawłowiczki, Tarczyńscy, Piotrowicze, Sondeccy i całe to sejmowe chamstwo już za niedługo... gdy zabraknie Prezia Naród postawi was pod pręgierz i sądy....
    Tak dłużej być nie może...by garstka łajdaków decydowała o losie Polaków.
    Czym się różnicie od kremlowskich aparatczyków czy PZPR-owskiego aktywu...NICZYM
    Jesteście szambem, które za niedługo zostanie zutylizowane na wysypisku historii...

  • justas32

    Oceniono 30 razy 18

    Czołowy polski antysemita rozkręca się coraz bardziej w populizmie. Ciekawe czy zdaje sobie sprawę że reprezentuje interesy Moskwy ...

  • andrzejmichalak

    Oceniono 20 razy 16

    jeśli Marszałek ma prawo wysyłać posłów do psychiatry ..to ja jestem za>Naprawdę po warunkiem , że już dawno powinien zacząć od posłów własnej partii.......myślę , że co najmniej kilku potrzebuje pomocy specjalistów........

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje