Jarosław Kaczyński chciałby, ale się boi. Górę ws. ochrony zwierząt wzięła zimna kalkulacja

Jacek Gądek
Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas kongresu 'Impact'16: 4.0 Economy'. Kraków, 15 czerwca 2016

Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas kongresu 'Impact'16: 4.0 Economy'. Kraków, 15 czerwca 2016 (fot. Łukasz Krajewski / Agencja Gazeta)

Projekt ustawy o ochronie zwierząt będzie obdarty z zakazu hodowania zwierząt na futra i z zakazu uboju rytualnego. Ostać mają się za to paragrafy dotyczące zwierząt domowych, ale i tak w złagodzonej formie, by PiS nie naraziło się wyborcom na wsi - ustaliła Gazeta.pl.

- Nie jest dobrze. Teraz rusza machina kampanijna i maraton wyborczy, więc przez najbliższe 1,5 roku możemy zapomnieć o przepisach, które poprawią los zwierząt, ale budzą kontrowersje - mówi osoba z PiS.

Pierwszy podpis: Jarosław Kaczyński

Jarosław Kaczyński jako pierwszy złożył podpis pod projektem ustawy o ochronie zwierząt, który pilotuje poseł PiS Krzysztof Czabański (prywatnie wegetarianina). Powstał on we współpracy z organizacjami ekologów. Jeden z polityków ze ścisłego kierownictwa PiS wręcz szydził z zapisanego w nim zakazu trzymania zwierząt w cyrkach, a generalnie mówił: - "Czaban" przeszarżował, ale przynajmniej będzie z czego schodzić.

Gdy projekt wpłynął do Sejmu marszałek Marek Kuchciński skierował go do sejmowej "zamrażarki", a więc komisji ustawodawczej, w której lądują kłopotliwe projekty, by tam sczeznąć. Swoje propozycje zgłosiły też kluby Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej.

"Próbujemy uratować, co się da"

Ale to PiS-owski projekt o zwierzętach nie daje o sobie zapomnieć, bo ma osobiste poparcie Jarosława Kaczyńskiego - prywatnie kociarza i miłośnika zwierząt. Wedle pierwotnych planów jego pierwsze czytanie w Sejmie miało się odbyć w maju, ale nie doszło ono do skutku. Górę wzięły zimne kalkulacje wierchuszki PiS przed wyborami. Dlaczego?

Projekt ustawy o ochronie zwierząt jest dla PiS wybitnie niewygodny, bo radykalny. Jak jednak rozwiązać ten problem, skoro projekt nie może zwyczajnie wylądować w koszu? Gazeta.pl poznała plan PiS ws. tej ustawy.

- Nie jest jeszcze pewne, że się uda. Próbujemy uratować, co się da - mówi nam osoba, która jest akurat w gronie posłów chcących wprowadzić większą ochronę nad zwierzętami.

Pierwotny projekt ustawy zakłada zakaz hodowli zwierząt na futra, zakaz wykorzystywania zwierząt w cyrkach, zakaz rytualnego ubijania zwierząt (halal i koszernie) na potrzeby eksportu, obowiązek oznaczania zwierząt, zakaz trzymania psów na łańcuchach, eliminuje dzikie hodowle zwierząt i schroniska, które de facto są umieralniami.

Plan na ociosanie projektu: pierwszy etap przed, a drugi po wyborach 2019 r.

Jak wygląda plan awaryjny ws. tego projektu ustawy? - Trzeba rozłożyć działania na dwa etapy. Najpierw przeprowadzić zapisy o zwierzętach domowych - mówi nam polityk PiS.

Te zapisy to przede wszystkim: stworzenie systemu, który faktycznie zapewni bezpańskim psom i kotom godne warunki w schroniskach, wydłuży łańcuchy, na których trzymane są psy, skasuje dzikie hodowle rasowych zwierząt i wprowadzi powszechne chipowanie zwierząt. Akurat taki plan minimum nie budzi szczególnych kontrowersji i przez Sejm może spokojnie przejść.

Drugi etap jest już bardzo mglisty i zakłada, że już w nowej kadencji (2019-) będzie można zająć się pozostałymi sprawami, a więc m.in. zakazem hodowli na futra.

Branża futrzarska może odetchnąć z ulgą

Najgłośniej przeciw projektowi Czabańskiego protestuje właśnie lobby branży futrzarskiej, która - wedle pierwotnych zapisów - miałaby zostać skasowana.

Aktualnie Polska jest potentatem w produkcji skór ze zwierząt futerkowych. Samych norek ubija się w Polsce ok. 10 milionów rocznie, a niemal cała produkcja idzie na eksport. Hodowcy zawarli nawet sojusz z... o. Tadeuszem Rydzykiem, który akurat w tej kwestii ostro atakuje PiS. Redemptorysta broni przemysłu futrzarskiego, bo - to dyżurny argument - w końcu w Biblii Bóg polecił człowiekowi czynić sobie ziemię poddaną.

- Te futerka przejmie kto? Niemcy i Rosjanie najpierw. Czy kto jeszcze? I kotka żałować. Do więzienia wsadzą. Oczywiście nie wolno nikogo niszczyć i katować, znęcać się.  Lisy szanują, psa szanują. I na przykład psa nie będzie wolno trzymać na łańcuchu, bo będą kary. A jak on pogryzie innych, to nie będą karani, tak? Tu się szanuje zwierzątka - perorował zakonnik w Radiu Maryja.

Nie jest jednak tak, że prezes PiS ugiął się pod presją zakonnika. Mówi polityk PiS: - Jarosław Kaczyński jest politycznym realistą i dlatego jest dziś w polityce rozgrywającym. Jego chłodna kalkulacja jest nieubłagana. Jeśli chce dalej zmieniać państwo, to musi kalkulować i czasami trzeba się ograniczyć do połowy jednego kroku, aby potem móc zrobić następne.

Ta połowa kroku to właśnie ociosanie projektu z zapisów, które wzbudzają sprzeciw.

Podział w PiS ws. ochrony zwierząt

W samym PiS jest duży podział ws. zakazu hodowli na futra. Posłowie pochodzący z okręgów, w których znajdują się fermy (zwłaszcza norek), co rusz przyjmują na dyżurach mieszkańców, którzy narzekają na fetor, spadek wartości nieruchomości i ucieczkę młodych z okolic ferm. Ale - to ważne - takich osób jest stosunkowo niewiele.

Nasz rozmówca z PiS podkreśla, że w obozie władzy żywa jest obawa przed tym, aby ludzie na wsi nie uwierzyli w narrację suflowaną przez media o. Rydzyka i lobby futrzarskie: najpierw zakażą hodowli norek i lisów na futra, a potem zajmą się pewnie kurczakami, świniami i krowami. O ile więc grupa osób, które sąsiadują z fermami norek jest wąska, to strach wywołany taką narracją o nieprzyjaznym stosunku PiS do rolników może mieć dużo szerszy zasięg. PiS-owi wygodniej więc zamknąć front z hodowcami norek.

Zapisy o zwierzętach domowych też pójdą pod nóż

- Trzeba będzie ograniczyć ten projekt do zwierząt domowych, bo wszystko inne wywołuje opory i krzyki - słyszymy od polityka "dobrej zmiany" kibicującego ustawie.

Ale i zapisy dotyczące zwierząt domowych nie przejdą bez korekty. Pierwotny projekt zakłada, że po okresie przejściowym, przez który łańcuch miał mieć minimum 5 metrów, zabronione będzie trzymanie zwierząt na uwięzi. Obecnie - na mocy ustawy z 2011 r. - łańcuch psa musi mieć minimum 3 metry, a zwierzę nie może być uwiązane na dłużej niż 12 godzin na dobę.

Ostatecznie jednak po ociosaniu projektu skończyć się może na wydłużeniu łąńcucha do 4-5 metrów, a zakaz trzymania zwierząt na uwięzi zniknie z projektu zupełnie. Tu argumenty są dwa: Kojec kosztuje, a wprowadzenie całkowitego zakazu mogłoby wywołać falę pogryzień przez psy.

- Jarosław Kaczyńskiemu zależy na tym, aby porozwiązywać sprawy dotyczące ochrony zwierząt. Zobaczymy, co przyniosą kolejne wybory. Jeżeli będzie wywalczymy kolejną kadencję, to nawet te trudne kwestie, które teraz wypadną z projektu, też będą załatwione - przekonuje jedna z posłanek PiS.

Posłowie PiS chcą zwiększyć ochronę zwierząt. Projekt ustawy poparł Jarosław Kaczyński

Czy te osoby mogły się kiedykolwiek spotkać? W tym quizie trzeba mieć wiedzę i dobrze kojarzyć
1/20Podajemy dwie postaci historyczne, na podstawie tego, kiedy żyły, określcie, czy mogły się spotkać. Na początek Napoleon Bonaparte i caryca Katarzyna:
Zobacz także
  • Andrzej Duda Gądek: Andrzej Duda sięgnął po rzecz oczywistą. Ale widać, że się hamuje ws. referendum
  • Krzysztof Brejza Krzysztof Brejza o działaniach PiS: Mszczą się za to, że ujawniłem ich skok na kasę [WYWIAD]
  • Donald Tusk, były premier Polski, szef Rady Europejskiej Taki plan ma Donald Tusk na powrót do polskiej polityki. W tle są głośne nazwiska
Komentarze (244)
Jarosław Kaczyński chciałby, ale się boi. Górę ws. ochrony zwierząt wzięła zimna kalkulacja
Zaloguj się
  • viaac

    Oceniono 47 razy 37

    Czy o. Rydzyk ma jakąś fermę norek, czy po prostu przyjmuje datki od właścicieli takich biznesów?

  • swientyjacenty

    Oceniono 27 razy 21

    Zabijać i dręczyć zwierzęta, niszczyć i zatruwać środowisko, wycinać lasy i mordować zwierzynę leśną - dla kasy wyborca PIS jest gotów zrobić wszystko. Ale jak wiadomo, przykład idzie z góry - od wybranych polityków i strażników moralności z Torunia.

  • jego-wysokosc

    Oceniono 26 razy 20

    Partia pisowskich nadludzi powinna zmienić nazwę na PiC = pieniądze i cynizm.

  • jael53

    Oceniono 27 razy 19

    Teologiczny niedouk z Torunia nie rozumie, że wedle jego własnych wierzeń "ziemia jest Pańska", dana w dzierżawę, a nie w charakterze zabawki dla rozpuszczonych bachorów. Koheleta niech zakała redemptorystów czyta, a nie politykę robi.

  • pszczolkaprezesa

    Oceniono 25 razy 15

    To może wierchuszka Pisu sama na sobie przetestuje w rzeczywistych warunkach czy lepiej jest im żyć z czterometrowym łańcuchem, czy pięciometrowym ? Najlepiej tak przez miesiąc.
    Z drugiej strony może im to nie przeszkadzać ponieważ od lat prezes trzyma ich na wirtualnym łańcuchu o długości wystarczającej jedynie do zanurzenia się w korycie, ale kroku w bok już zrobić nie mogą.

  • r.a.f5

    Oceniono 18 razy 12

    Dlatego też wiekszość katolikòw popiera również mordowanie fok, aby je uczynić poddanymi.

  • m.godwin

    Oceniono 13 razy 11

    Wydłużą wyborcom łańcuch, ale tylko do wyborów.

  • czechy11

    Oceniono 19 razy 11

    Jednym słowem lobbyści w korupcyjnym państwie PiS wzięli górę.,Tiwarzysz Rydzyk ozłocony przez branże obdzieraczy zwierząt ze skory dał radę skorumpować państwo PiS

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje