Książka Wojciechowicza może narobić PO sporych problemów w Warszawie. "To rozgoryczenie i chęć odwetu"

Ciężkie czasy dla Platformy Obywatelskiej w bitwie o Warszawę mogą dopiero nadejść. Wszystko za sprawą ubiegającego się o urząd prezydenta miasta Jacka Wojciechowicza. Napisana przez niego książka ma odsłaniać kulisy funkcjonowania stołecznego ratusza za rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz.

„Co Wy wiecie o Bankowym?” – billboardy z takim pytaniem pojawiły się pod koniec ubiegłego tygodnia na ulicach Warszawy. To jedna z form promocji – obok dedykowanych plakatów – książki „Kulisy warszawskiego ratusza” autorstwa Jacka Wojciechowicza. Były wiceprezydent stolicy, wyrzucony ze stołecznego ratusza przez Hannę Gronkiewicz-Waltz we wrześniu 2016 roku, opisuje w niej szczegóły swojego konfliktu z byłą wiceszefową Platformy Obywatelskiej oraz polityczne rozgrywki, które przez lata toczyły się w gmachu przy placu Bankowym.

Dla Platformy ta publikacja to fatalna wiadomość. Z kilku powodów. Po pierwsze, wyciągnie na pierwszy plan postać prezydent Gronkiewicz-Waltz, od której partia od wielu miesięcy stara się dystansować. Po drugie, upubliczni szczegóły politycznej kuchni w platformerskim wydaniu, co w kontekście toczącej się walki o prezydenturę w stolicy może odbić się partii Grzegorza Schetyny poważną czkawką. Wreszcie po trzecie, zepchnie Rafała Trzaskowskiego do defensywy i zmusi do tłumaczenia się z działań partyjnych kolegów.

Wygrać z PO-PiS-em

Nasi rozmówcy z Platformy podkreślają, że taki scenariusz jest wymarzony dla Prawa i Sprawiedliwości oraz ich kandydata na prezydenta Warszawy Patryka Jakiego.

Jacek spozycjonował się w kontrze do Platformy, bo tylko jej może realnie zabrać głosy. Przecież nie Jakiemu i PiS-owi

– mówi nam jeden z działaczy PO. Zaznacza jednak, że „dla Platformy to kolejny poważny problem, bo już teraz kampania Trzaskowskiego jest mocno w odwrocie”.

I znowu jak z Bronkiem (Komorowskim – przyp. red.) – na własne życzenie. Ta książka na pewno tu nie pomoże

– słyszymy.

– Boli mnie, że człowiek, który był i w naszym klubie parlamentarnym, i w naszej partii, i który pełnił przez dekadę funkcję wiceprezydenta Warszawy teraz ustawia się w kontrze do Platformy i zawiera cichy sojusz z PiS-em – mówi w rozmowie z Gazeta.pl Andrzej Halicki, poseł i szef mazowieckich struktur Platformy.

W podobnym tonie wypowiada się jego klubowy kolega Marcin Kierwiński, który przewodzi stołecznym strukturom partii.

Pan Wojciechowicz ustawiając się w kontrze do Platformy i uderzając w nią chociażby tą książką pokazuje, z kim wiąże swoją polityczną przyszłość

– mówi, wskazując na PiS i Patryka Jakiego.

Pytany o te zarzuty Jacek Wojciechowicz, odpowiada krótko:

Ja nie chcę wygrać z Platformą, ja chcę wygrać z PO-PiS-em, który jest obecnie najgorszą rzeczą, która mogła spotkać nasz kraj. Oczywiście w tym tandemie więcej winy ma na swoich barkach PiS, ale Platforma, zwłaszcza warszawska, też nie jest bez skazy

„Mały Schetyna”

Mimo upływu prawie dwóch lat od wyrzucenia Wojciechowicza ze stołecznego ratusza, emocje po obu stronach nie opadły, a wzajemnych animozji jest sporo. – Wydanie tej książki i opisanie tego, co jest w niej zawarte pokazuje, że panem Wojciechowiczem kierują rozgoryczenie i chęć odwetu – przekonuje nas poseł Kierwiński. Jak twierdzi, „rodzi się również pytanie o wiarygodność takiej publikacji w przypadku, gdy pisze ją osoba, która przez 10 lat była wiceprezydentem miasta z ramienia Platformy”.

Andrzej Halicki i Marcin Kierwiński z Platformy ObywatleskiejAndrzej Halicki i Marcin Kierwiński z Platformy Obywatleskiej SŁAWOMIR KAMIŃSKI

– Nie jestem rozżalony ani rozgoryczony. Mogłem być dwa lata temu, kiedy za dobre wykonywanie swoich obowiązków zostałem wyrzucony ze stołecznego ratusza – odpiera powyższe zarzuty były wiceprezydent stolicy, zaznaczając przy tym, że wydanie książki o pracy ratusza planował od lat. I dodaje: – Próba przyklejenia do mnie afery reprywatyzacyjnej, z którą nie miałem nic wspólnego, i to przez moją własną partię była było wyjątkowo perfidnym świństwem.

– Czy ta książka zaszkodzi Platformie? – pytam Andrzeja Halickiego.
– Cały sens tej publikacji streścił pan w tym jednym pytaniu. W tej książce chodzi tylko o to, żeby w nas uderzyć – odpowiada.
– Ale czego się pan po niej spodziewa?
– Nie sięgam po tego typu książki, bo zawsze jest w nich bardzo dużo frustracji i różnych dziwnych insynuacji, które często są wynikiem podszeptów osób trzecich.

Złośliwości i mocne słowa padają też jednak z drugiej strony. – Na przykład przewodniczący Kierwiński nie dowie się z tej książki o sobie i swoich metodach działania niczego nowego, bo przecież chyba je zna. Czegoś nowego mogą się za to dowiedzieć wyborcy i mieszkańcy Warszawy. A zresztą ocena książki przed jej przeczytaniem wydaje się dość dziwaczna – ripostuje Jacek Wojciechowicz. Andrzeja Halickiego nazywa z kolei „małym Schetyną” i zaznacza, że jego książka pokaże m.in., jak od lat politykę w Warszawie robili ludzie obecnego szefa PO.

Haki na Jacka

Część naszych rozmówców z Platformy przewiduje, że jeśli książka okaże się dla partii mocnym ciosem, rozpocznie się szukanie „haków” na Wojciechowicza. Między innymi tych, dotyczących jego związków z branżą deweloperską.

Kandydat na prezydenta Warszawy Jacek Wojciechowicz przedstawia założenia swojego programu.Kandydat na prezydenta Warszawy Jacek Wojciechowicz przedstawia założenia swojego programu. SŁAWOMIR KAMIŃSKI

Na tym jednak nie koniec. Jeden z prominentnych polityków Platformy podczas rozmowy wskazuje na ostrzeżenie, które niedawno do kandydatów skierował przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej Wojciech Hermeliński. Chodziło o niezgodne z kodeksem wyborczym prowadzenie działań kampanijnych przed oficjalnym startem kampanii samorządowej.

– Co innego spotkania z wyborcami Rafała Trzaskowskiego i Patryka Jakiego, a co innego kolejna już akcja billboardowa Jacka Wojciechowicza – zaznacza nasz rozmówca. – Chyba nikt nie wierzy w tłumaczenia, że to działalność jego instytutu (Instytutu Rozwoju Warszawy – przyp. red.), bo byłaby to chyba pierwsza w ogóle działalność tej organizacji. To oczywiste działania kampanijne, a książka jest ich kolejnym etapem. W przypadku pochłaniającej bardzo znaczne środki akcji outdoorowej zachodzi zasadne pytanie, skąd kandydat ma na to fundusze – podkreśla.

Środowisko byłego wiceprezydenta Warszawy na razie się tym jednak nie przejmuje. – Platforma od dawna szuka czegoś na Jacka, ale nie może niczego znaleźć. Gdyby coś mieli, to już dawno byśmy się wszyscy o tym przekonali – mówi nam osoba dobrze znająca Wojciechowicza. – Są też wkurzeni – i przyznają to w prywatnych rozmowach – że Trzaskowski jest mocno w odwrocie, a Jacek prowadzi bardzo aktywną kampanię, w której punktuje między innymi Rafała – dodaje nasze źródło.

Najwięcej zimnej krwi w całej sprawie zachowuje, paradoksalnie, stołeczny ratusz. Tamtejszy rzecznik prasowy Bartosz Milczarczyk mówi nam, że nie spodziewa się po książce Wojciechowicza rewelacji, które mocno uderzyłyby w wizerunek urzędu. – To po prostu próba zyskania rozgłosu i zbudowania większej rozpoznawalności przez kandydata. Przecież gdyby w ratuszu dochodziło do jakichkolwiek nieprawidłowości w czasie, gdy pan Wojciechowicz był wiceprezydentem Warszawy, to z pewnością powiadomiłby o tym odpowiednie służby i instytucje – zapewnia.

Więcej o:
Komentarze (193)
Kulisy warszawskiego ratusza. Książka Jacka Wojciechowicza
Zaloguj się
  • shtalman

    Oceniono 3 razy 1

    Ja i tak zagłosuję na PO, bo co by nie gadać Warszawa przez te ostatnie 8 lat zmieniła się nie do poznania, inwestycje są odczuwalne i widoczne, a więcej jest w drodze. Jak PiS-dzielce wygrają to zrujnują wszystko jak stadninę w Janowie, PiS-dzielca trzeba jak chłopa pańszczyźnianego lać na co dzień po mordzie a na noc trzymać w chlewie

  • 12saurom

    Oceniono 5 razy -1

    Uj, uj ależ to się rozjazgotało lemingostwo. Czegóż to się boją lemingi w związku z tą książki. Czyżby tego, że Polacy zapoznają się z kolejnymi taśmami prawdy. A najzabawniejsze w tym wszystkim była próba podważenia wiarygodności Wojciechowskiego pod tytułem, że skoro ten pan wiedział o przestępstwach jakie dokonywała PO w Warszawie dlaczego nie doniósł do policji.

    Czyżby autor tego artykułu nie czytał taśmy prawdy a konkretnie fragmentu rozmowy z Wojtunikiem. W końcu tam Wojtunik przyznał, że gdy CBA chciało zająć się aferami w Warszawce to otrzymało zakaz od Tuskusu bo to sprawa polityczna.

    Ot taka prawda dopiero wygranie wyborów przez PIS w 2015 roku sprawiło, że nagle było możliwe położenie kresu działaniom mafii reprywatyzacyjnej.

    Trzeba było Jakiego i Ziobro, żeby prokuratura CBA policja zajęły się malwersantami z Bankowego.

    Panie Jaki Warszawiacy panu tego nie zapomną, że to dzięki panu ich dzieci mogą spać w domu bezpiecznie bo powstrzymano mafię reprywatyzacyjną.

  • rozterka47

    Oceniono 6 razy 2

    WARSZAWO nie daj się sPISdzić

  • Paul S

    Oceniono 4 razy 0

    Nowy plakat wyborczy. Na nim Kaczyński i slogan: „PO – mniejsze zło.” Lepiej się niestety nie da.

  • antygazeta2

    Oceniono 4 razy -2

    Czekamy na szczegóły z paczką popcornu.Grilowanie Czaskoskiego czas zacząć.

  • rownowaznik

    Oceniono 2 razy 0

    Boli ? A branie spadów typu Dorn już nie ?

  • antykatol666

    Oceniono 6 razy 6

    Jarek kazał poświęcić swojego "śpiocha" Wojciechowskiego źle już z pisdeuszami skoro poświęcają swoich agentów

  • prokuraturarejonowa

    Oceniono 4 razy 2

    Maja jakieś kwity na Wojciechowskiego. I to bardzo mocne.

    Cała idea makulatury polega na tym, żeby odpalić ją w odpowiednim momencie i w całą sprawę

  • wk-19

    Oceniono 5 razy -1

    Jeżeli Platforma pozwoliła sobie na wybór HGW, zwyczajnego gó..na w spódnicy, to jest jej cała warta. Koniec... grupa idiotów? Spieprzać a nie się wybierać. Przecież dobrą zmianę wam zawdzięczamy. ludzie muszą zapomnieć o waszych głupotach.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX