MSZ uznało, że Polskę szkalowano prawie 100 razy, ale śledczych alarmować nie chce

Jacek Gądek
Gdy trwała burza wokół ustawy IPN, w mediach na świecie prawie 100 razy padły określenia, które polskie władze uznały za szkalujące Polskę i naród polski - ustaliła Gazeta.pl. W żadnym przypadku dyplomaci nie donieśli jednak o tym prokuraturze, choć formalnie od 1 marca są to przestępstwa.

Mec. Łukasz Chojniak: - Brak takiego zawiadomienia może być potraktowany jako niedopełnienie obowiązków przez pracowników MSZ.

MSZ prześwietla media, czy nie piszą o "polskich obozach śmierci"

Na początku roku Sejm ekspresowo uchwalił nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej - weszła ona w życie 1 marca. Na papierze jest drakońska. Nakazuje bowiem ściganie wszystkich ludzi - w każdym państwie na świecie i każdego, bez względu na obywatelstwo - którzy przypiszą państwu polskiemu bądź Polakom jako narodowi współudział w zagładzie Żydów. Grozi za to do trzech lat więzienia. A za czyn nieumyślny - do roku. Śledztwa z urzędu ma wszczynać prokurator IPN, ale najlepsze rozeznanie kto i gdzie pisze o "polskich obozach" ma MSZ.

Polskie placówki dyplomatyczne prowadzą bowiem od wielu lat stały monitoring mediów na świecie i odnotowują przypadki użycia fraz "polskie obozy śmierci", "polskie SS", "obóz w Polsce" - sumie ponad 20 haseł. Następnie interweniują w każdym z takich przypadków. Dyplomaci piszą sprostowania, dzwonią i wysyłają do dziennikarzy e-maile.

Gazeta.pl ustaliła, ile razy polscy dyplomaci odnotowali w mediach na świecie "wadliwe kody pamięci" i z jakim skutkiem interweniowali. Zdarzały się interwencje po tym, gdy media pisały, że nowela ustawy o IPN zakazuje badań naukowych nad mordami, których dokonali Polacy na społeczności żydowskiej. W ustawie znalazło się bowiem wyłączenie ścigania, gdy czyn popełniono w ramach pracy naukowej bądź artystycznej.

MSZ: 72 interwencje, 0 doniesień na prokuraturę
 
W I kwartale 2018 r., jak informuje nas MSZ, placówki dyplomatyczno-konsularne RP odnotowały 72 podjęte interwencje w związku z użyciem "wadliwego kodu pamięci" w mediach zagranicznych. Kolejnych siedem przypadków odnotowano w kwietniu, ale na nich się nie skończy, bo placówki z poślizgiem zdają sprawozdania za trwający kwartał.
 
W żadnym przypadku polskie placówki dyplomatyczne ani Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie złożyły doniesienia o popełnieniu przestępstwa opisanego w obowiązującej od 1 marca ustawie.
 
MSZ tłumaczy nam to tak:

Placówki dyplomatyczno-konsularne nie złożyły w żadnym z opisanych (...) przypadków zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa opisanego w art. 55a. i 55b ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi, ponieważ nie mogą być stronami postępowań sądowych, co wynika z przepisów prawa powszechnie obowiązującego (przepisów prawa polskiego, prawa międzynarodowego, prawa Unii Europejskiej, zwyczaju międzynarodowego).

Chojniak: to jak najbardziej jest rola MSZ
 
Z takim wytłumaczeniem nie zgadza się mec. Łukasz Chojniak.
 
- Nie rozumiem argumentacji, którą przytacza MSZ. Z faktu, że dany urząd będzie czy nie stroną postępowania sądowego, nie wynika zniesienie obowiązku złożenia przez urzędnika zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Brak takiego zawiadomienia może być potraktowany jako niedopełnienie obowiązków przez pracowników MSZ - mówi nam Chojniak.
 
Adwokat dodaje ponadto: - Funkcjonariusz publiczny, a takimi z pewnością są urzędnicy MSZ, w sytuacji, gdy dowiaduje się, że mogło zostać popełnione przestępstwo, ma prawny obowiązek zawiadomić prokuraturę. Urzędnik nie ma tu prawa zastanawiać się, czy ustawa jest dobra czy zła, tylko ma zawiadomić prokuraturę o tym, że mogło zostać popełnione przestępstwo. W związku z tym informacja, że składanie zawiadomień nie jest rolą MSZ-tu, budzi bardzo daleko idące wątpliwości. To jak najbardziej jest rola MSZ.

Władze wolą sprostowanie, a nie doniesienie
 
Zawiadomienia są dla prokuratorów Oddziałowych Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu bardzo niewygodne.

Z jednej strony mają bowiem obowiązek ścigać - na przykład - brytyjskiego dziennikarza bądź amerykańskiego polityka za użycie słów "obóz śmierci w Polsce", a z drugiej strony władze chcą wygasić konflikt z USA i Izraelem.

Ściganie kogoś i oskarżenie za takie słowa odbiłoby się echem na świecie i odgrzało kryzys polskiej dyplomacji. Ustawę o IPN wykorzystują więc tylko osoby prywatne, które wysyłają prokuraturze dziesiątki doniesień, ale już MSZ woli poprzestać na publikacji sprostowań w zagranicznych mediów - a czasem i to się nie udaje.

Jak do tej pory liczba wzmianek o "polskich obozach" w mediach jest zbliżona do skali z lat poprzednich. W 2017 r. MSZ interweniowało łącznie 258 razy w 30 państwach. W 2016 r. - 241, a w 2015 r. placówki dyplomatyczno-konsularne RP zgłosiły 271 przypadków użycia w zagranicznej prasie sformułowań typu "polskie obozy śmierci".

MSZ interweniuje od Niemiec po Chiny

W jakich konkretnie sprawach MSZ interweniowało? Oto kilka przykładów.

Telewizja publiczna w Bułgarii BNT 27 marca 2017 w relacji z ceremonii upamiętniającej Żydów w Skopje powiedziała o "polskim obozie Treblinka". Po telefonicznej interwencji ambasady ze stron telewizji usunięto ten materiał.

W Niemczech "Hamburger Abendblatt" wydrukował tekst z frazą "polski obóz koncentracyjny Bereza Kartuska". Co ciekawe, był to tekst zachęcający do przeczytania powieści Szczepana Twardocha "Król" i recenzja obciążająca Polskę za Holokaust. Po interwencji redakcja opublikowała w rubryce "Listy do redakcji" skrót pisma otrzymanego od polskiego konsula pt. "Polska nie ponosi odpowiedzialności".

W Irlandii "The Irish Sun" użył sformułowania "Poland Nazi death camp" - błędne sformułowanie poprawione jeszcze tego samego dnia. Najczęściej - jak wynika z informacji MSZ - udawało się wymóc na redakcjach opublikowanie sprostowania, usunięcie bądź wprowadzenie zmian w tekście. Dużo rzadziej redakcje odmawiały zmian bądź publikacji stanowiska polskiej dyplomacji.

Najczęściej - wynika z raportu polskich ambasad - interwencje podejmowano w Portugalii - było ich 17. W aż 11 przypadkach chodziło wówczas o tekst opisujący, jak to portugalska nauczycielka historii organizuje dla swoich uczniów wizytę w obozie Auschwitz. Powielano w nich informację że obóz Auschwitz był w Polsce, a potem dodano że w Polsce okupowanej przez Niemcy.

Poniżej 10 interwencji było w Hiszpanii, Niemczech i Danii. W USA, Belgii, RPA, Chinach interweniowano tylko raz w I kwartale tego roku.

Więcej o:
Komentarze (135)
MSZ uznało, że Polskę szkalowano prawie 100 razy, ale śledczych alarmować nie chce
Zaloguj się
  • tomtg123

    Oceniono 45 razy 39

    PiS w pigułce. Uchwalili prawo, którego przestrzeganie może być szkodliwe - więc je łamią. Po co je uchwalili ? Chyba już sami nie wiedzą. Kto za to odpowiada ? Nikt się nie chce przyznać.
    To już nawet nie jest państwo teoretyczne. To nawet nie jest państwo mafijne. To jest państwo mafijne, w którym rządzi Gang Olsena...

  • darazetes9898

    Oceniono 34 razy 24

    nikt nigdy na calym swiecie nie oskarzyl POLSKI O HOLOCAUST ANI O OBOZY KONCENTRACYJNE JEST TO PISOWSKA HUCPA KTORA WYROSLA W KREGACH KOBYLANSKIEGO DOBRYCH KILKA LAT TEMU . NATOMIAST POLACY WYDALI I ZABILI 200.000 ZYDOW INDYWIDUALNIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! dzieki policji historycznej IPN i szalencowi szubarczykowi szubrawcowi , caly swiat sie powoli dowiaduje o polskich zbrodniach na zydach !

  • rasta-mw

    Oceniono 24 razy 22

    Narodowi trzeba wroga, jak go nie ma to sobie stworzymy. Tak działali komuniści, tak działa PiS. Podczas wojny nic nie jest czarno białe, ludzie dopuszczają się okrutnych zbrodni by samemu przeżyć, lub zwyczajnie wyładować stres. Niemieccy żołnierze nie byli samymi potworami, większość z nich nie chciała zabijać, a za najgorsze zbrodnie odpowiadała jedynie garstka z nich, specjalne komanda. A Polacy? Cóż, ci których dziś nazywamy "żołnierzami wyklętymi" to w większości byli zwykli bandyci, morderczy zwyrodnialcy. To był typ człowieka, który gdyby żył w dzisiejszych czasach, był by zwolennikiem PiS.

  • 55kris

    Oceniono 24 razy 22

    Tak jest zawsze, gdy małpa nieoczekiwanie znajdzie brzytwę. A potem się zabawia...

  • evergreen111

    Oceniono 26 razy 22

    Dzięki durniowi Czarneckiemu cały świat dowiedział się o polskich szmalcownikach!

  • mrfunnyandnotso

    Oceniono 19 razy 15

    Tak to jest kiedy szaleńców dopuści się do władzy.
    A jest tak jak z tym Szyszką. Najpierw wyciął a teraz domaga się by znaleźć tego który wyciął.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX