Krewki szeryf ma odbić Warszawę. Był "Awganem", jest "słoikiem", a chce być prezydentem

Jacek Gądek
Krewki szeryf pisze doktorat z prawa i staje do walki o prezydenturę Warszawy. To Patryk Jaki - kandydat PiS. Karierę w polityce zaczynał od Platformy Obywatelskiej, ale wyrósł z niej tak samo, jak z pisania pochwalnych komentarzy o sobie w internecie.

Jedną rzecz Patryk Jaki powtarza jak swoje credo: chcę coś zmieniać realnie, a nie administrować i trwać. Gdy go pytałem, co by zmienił w rewolucji ordynowanej przez obóz PiS, odparł: Dużo bym zmienił w "dobrej zmianie". A potem ugryzł się w język.
 
Zaczął od siebie. Dres zamienił na garnitur. Platformę na PiS. Opole na Warszawę. Od siedmiu lat jest "słoikiem" tak - to też lubi powtarzać - jak i pół stolicy albo i większość. Ale nie zmieniło się to, że jest napastnikiem i ma ciąg na bramkę. Kłopot w tym, że czasami strzela na oślep i ma na koncie samobóje.
 
(Początkowo) wbrew Kaczyńskiemu
 
Mimo że ma raptem 33 lata, a prezes PiS Jarosław Kaczyński bronił się przed wystawieniem go w wyborach samorządowych do walki o fotel prezydenta Warszawy, to sondaże były nieubłagane. Tylko on ma szansę i tylko jemu w PiS chce się na serio mierzyć z kandydatem opozycji Rafałem Trzaskowskim. W 2-3 lata Patryk Jaki wyrósł na szeryfa. Tak jak wcześniej Lech Kaczyński, a potem Zbigniew Ziobro, którego wiernym druhem jest od lat.
 
Jako nastolatek krążył między blokiem a boiskiem ze żwiru. Haratał w gałę. Jak wspominał, do dziś ma blizny od tych kamieni.

- Może to śmiesznie zabrzmi, ale to boisko to był jeden z powodów, który popchnął mnie w kierunku polityki - zwierzał się w "Sieciach". Mówi o sobie "normalny chłopak z blokowiska", przeciętny uczeń, który popijał piwo z puszki na ławce. Kibic albo i kibol Odry Opole. Matka - wychowawca dzieci i nauczycielka religii - targała go do kościoła, a on po latach mówi, że miała rację. - Nie mogę o sobie powiedzieć, że jestem ortodoksyjnym katolikiem - przyznawał jednak Patryk Jaki w rozmowie z Gazeta.pl.
 
Ojciec jest dziś prezesem opolskich wodociągów i też parał się polityką.

Historia ze zwolnieniem ojca

Tu historia jest zadrą, którą nosi w sobie Jaki junior. W 2006 r. były PiS-owiec Patryk Jaki wszedł do rady miasta z listy Platformy, ale jego klub się rozsypał, a on zaczął bić w PO. I pomaszerował na powrót do partii braci Kaczyńskich. Jego ojciec był ważną figurą w Opolu, doradcą ówczesnego prezydenta, i stracił pracę. Prezydent Ryszard Zembaczyński mówił o nielojalności, a Jaki o zemście za bunt syna. Gdy więc bliski człowiek Jakiego - aktualny prezydent Arkadiusz Wiśniewski - "odbił" miasto, Jaki senior został prezesem miejskich wodociągów.
 
Dla wiceministra to nie nepotyzm, ale dziejowa sprawiedliwość. - Po ponad dekadzie sprawiłem, że tata mógł wrócić do pracy, z której go niesłusznie wyrzucono i ma tam duże sukcesy - podkreślał.

Do piłki zabrakło mu talentu
 
Cofnijmy się jednak nieco. Patryk Jaki chciał być piłkarzem, ale zabrakło mu talentu. - Gdy miałem 14 lat, trafiłem do słynnej szkółki piłkarskiej w Szamotułach. Mieszkałem już sam, będąc w siódmej klasie podstawówki. Po roku okazało się, że zawodowego piłkarza ze mnie nie będzie i wróciłem do domu. Przez jakiś czas grałem jeszcze w Odrze Opole. Mając 16 lat, dorabiałem jako dziennikarz sportowy, dorabiałem, roznosząc ulotki - wspominał.
 
Wypłynął, gdy miał 18 lat. Zdawał maturę i już oblewał sukces, ale okazało się, że wyciekły zadania maturalne. Dowiedział się o tym z telewizji. Wściekł się. Włożył - sam się z tego śmiał - dres i skrzyknął kolegów protest przed urzędem wojewódzkim. Wyprowadził na ulice kilka tysięcy osób - zwłaszcza uczniów. Ale i tak musiał powtarzać egzamin. Z języka polskiego za pierwszym razem miał szóstkę, potem o dwa stopnie niżej.

Studiował zaocznie politologię na Uniwersytecie Wrocławskim. Pracował krótko w Międzynarodowej Wyższej Szkole Logistyki i Transportu, gdzie zajmował się biurem karier. A także w SKOK-u, ale to w politykę wsiąkał.

Zauroczenie Janem Rokitą

Pierwsze kroki w polityce stawiał w młodzieżówce Prawa i Sprawiedliwości. Ale PiS porzucił na rzecz Platformy Obywatelskiej. Tłumaczył się potem, że przecież do PO należał krakowski konserwatysta Jan Rokita oraz prof. Zyta Gilowska z Lublina, w których był zapatrzony. I zaciągnął się też do stowarzyszenia Stop Korupcji.
 
Jego - opisany wyżej - romans z "liberalną Polską" spod znaku PO zakończył się. Najmłodszy radny w Opolu nawrócił się na "Polskę solidarną".

Starał się pracować na swoje nazwisko. Buszował na forach internetowych lokalnych mediów i publikował komentarze pod pseudonimem "Awgan" (w miejskim slangu "afgan/awgan" to marihuana). Oczywiście pochlebnych dla siebie. Gdy jednak ze skrzynki radnego Patryka Jakiego wysłał pochlebnego e-maila do redakcji "Nowej Trybuny Opolskiej", sprawa się rypła. - No cóż, zaliczyłem wtopę - kajał się i przepraszał.
 
Już jako PiS-owiec w 2010 r. ponownie zdobył mandat radnego i stał się szefem klubu tej partii w opolskiej radzie. Rok później na liście PiS do Sejmu był numerem ósmym. Wcześniej dostał jednak lekcję brutalnej partyjnej polityki. Jego mentor Sławomir Kłosowski obiecał mu "trójkę" na liście, a potem upchnął na 12. miejscu. Jaki pojechał więc do centrali PiS do Warszawy i szukał ratunku, by nie przepaść w wyborach. Pomógł mu Zbigniew Ziobro, za co Jaki do dziś jest mu wdzięczny. Do domu wrócił z zaklepaną "ósemką".
 
Ale i bez Ziobry mógłby się dostać do Sejmu, bo swoim wynikiem niemal dorównał liderowi. Z kolei dawny mentor (wówczas drugi na liście) zgarnął niewiele więcej. Tak Patryk Jaki wszedł do polityki na serio. Cóż jednak z tego, skoro zaczął od terminowania w opozycji. Z PiS odszedł zaraz potem razem z innymi "ziobrystami". Do dziś jest członkiem Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry.

Na marginesie: to, że ziobrysta Patryk Jaki nie należy do PiS, było głównym powodem, dla którego prezes Jarosław Kaczyński nie chciał, aby kandydował na prezydenta Warszawy. Jednak vox populi, vox dei (głos ludu, głosem Boga) - więc prezes spojrzał w sondaże i nie miał wyboru. W nich Jaki ma szanse na podjecie walki - i tylko on.

Patryk Jako - prawie niesterowalny

Sam Jaki mówił: - Cała "elyta" jest zaskoczona tym, że chłopak spod bloku ma kręgosłup i jest "niesterowalny".
 
Chodziło mu o elitę, z którą obóz PiS walczy - bliską, co lubi podkreślać, oligarchicznej III RP. Z tą "niesterowalnością" to oczywiście przesadza, choć prawdą jest, że Jaki chodzi pod prąd także w obozie PiS. Namaszczenie Jakiego na kandydata w Warszawie było możliwe, bo ma on nieduże szanse na wygraną w stolicy, a - w PiS to powszechne przekonanie - i tak będzie gryzł trawę i tyrał jak wół.
 
A jak to jest z tą niesterowalnością? Jaki jest szefem komisji weryfikacyjnej ds. dzikiej reprywatyzacji w Warszawie. Gdy okazało się, że bliski PiS-owi polityk, a wówczas wiceprezes Orlenu Mirosław Kochalski w 2006 r. podpisał decyzję ws. nieruchomości przy ul. Nabielaka 9, to Jaki publicznie zażądał jego głowy. Potem miał żal do partyjnych kolegów, że Kochalski wciąż bierze pensję od paliwowego giganta, a jemu się dostaje za nielojalność. Ostatecznie jednak Kochalski stracił fotel wiceprezesa.

I drugi przykład. Współpracownicy napisali z Jakim dużą ustawę reprywatyzacyjną, która mogła na amen skasować dziką reprywatyzację. Jaki mówił triumfalnie przed kamerami: - Mamy to, łapiemy byka za rogi!


Potem jednak ustawa trafiła do szuflady. Powód? Jaki pilotował wcześniej nowelizację ustawy o IPN (tę, która sprowokowała potworny kryzys w polskiej polityce zagranicznej), a ustawa reprywatyzacyjna mogła go jeszcze podgrzać. Jaki okazał się zbyt krewkim torreadorem i naraził całą "dobrą zmianę" na nadzianie się na bycze rogi. Swoją drogą cała ekipa PiS wykazała się brakiem instynktu ws. ustawy o IPN i bojaźliwością przy okazji ustawy o reprywatyzacji. Projekt schowano głęboko, a Jaki nie protestuje i idzie z prądem.

Szarże bywają dla Jakiego zgubne. A to oskarży posła PO Roberta Kropiwnickiego, że w jego mieszkaniu mieści się burdel (potem przeprosił). A to rzuci liczbami, które nie mają pokrycia w rzeczywistości. A to naskoczy i pogrozi sędzi w sądzie. Dzięki temu jego nazwisko jest znane nie tylko w Opolu.

Za największe zasługi poczytuje sobie radykalne zwiększenie liczby pracujących więźniów, wprowadzenie jawnego rejestru pedofilów, walkę z mafią reprywatyzacyjną, ukrócenie władzy komorników i zakaz odbierania dzieci z powodu biedy. A prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz chłoszcze w mediach z satysfakcją. Z komisji weryfikacyjnej uczynił show, ale - co przyznają też politycy opozycji - skuteczne. Wiceminister sprawiedliwości jest dziś jednym z "szeryfów" PiS. Pierwszym po Ziobrze i jedynym kandydatem PiS na prezydenta Warszawy.

Gdy przed kilkoma miesiącami pytałem go, na ile ocenia szansę, że będzie kandydował na prezydenta Warszawy, odpowiedział: - Może 1 proc. Myślę o tym tylko wtedy, gdy dziennikarze mnie o to pytają. Sam najchętniej na pytanie o moją kandydaturę odpowiedziałbym "nie". Ale wiem, że w polityce nigdy nie można mówić "nigdy".
 
Ojciec Radka
 
Ktoś powie: to prywatna sprawa. Ale nie. Patryk Jaki - jak często podkreśla - jest szczęśliwym ojcem synka, który ma zespół Downa. W sieci publikuje filmiki, jak się razem bawią w ministerialnym gabinecie. Żona wiceministra prowadzi na Instagramie rodzinny profil - pokazuje prywatne życie: swoje, Patryka Jakiego i ich kilkuletniego syna Radka. To nie jest ekshibicjonizm. Kto choć trochę zna Patryka Jakiego, wie że to naturalne.

Z racji tego rodzinnego doświadczenia Patryk Jaki mówi wprost, że chciałby w ustawie antyaborcyjnej skasować zapis o dopuszczalności aborcji z uwagi na wady płodu. - Niepełnosprawność dziecka nigdy nie powinna być powodem do aborcji. Przesłanką eugeniczną do usunięcia ciąży jest niemal zawsze trisomia (głównie zespół Downa) - mówił dla Gazeta.pl. W rzeczywistości - jak podano w sprawozdaniu rządu - to 37 proc., zatem Jaki mówi z charakterystyczną dla siebie przesadą.

Jako poseł - choć osamotniony w PiS - zabiegał o zalegalizowanie medycznej marihuany.

Więcej o:
Komentarze (128)
Patryk Jaki - krewki szeryf chce odbić Warszawę
Zaloguj się
  • czechy11

    Oceniono 33 razy 23

    Warszawo chyba nie pozwolisz aby Cię jakiś dres profanował

  • czechy11

    Oceniono 30 razy 22

    Zróbmy mu hatakumbe aby z płaczem pendolino do Opola po dres jechał

  • acototak

    Oceniono 26 razy 18

    Jakiego czeka w Warszawie HATAKUMBA

  • hispar

    Oceniono 25 razy 17

    Czasy teraz takie, że buta, chamstwo, ignorancja, arogancja, bezczelność bardziej się "ludowi" podobają niż inteligencja, wiedza, kultura, powaga. Warszawo - chuligan polityczny może zostać Twoim prezydentem.

  • ka2

    Oceniono 22 razy 16

    Nie wierzę, że jakikolwiek prawdziwy warszawianin zagłosuje na tego tępego dresa.

  • czechy11

    Oceniono 23 razy 15

    Koryciarz aż kwiczy fo koryta. W Ipilu już cała rodzine nastolki podsadzał

  • 600ps

    Oceniono 22 razy 12

    P. Nijaki spadaj do Lopola szukac szkodników piSSu. Warszawa tylko dla warszawiaków rodowitych WARSZAWIAKÒW.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX